Trudny rozbieg po pandemii. Podsumowania lata w Giżycku

2022-09-25 17:12:42(ost. akt: 2022-09-23 15:17:06)

Autor zdjęcia: CPiIT w Giżycku

Wojewódzkie obchody Światowego Dnia Turystyki w porcie lotniczym Olsztyn-Mazury były okazją do podsumowania tegorocznego sezonu turystycznego w naszym regionie. Jakie to było tegoroczne turystyczne lato na Mazurach?
Zdajemy sobie sprawę, że pandemia zaburzyła spojrzenie na sezon letni. Pozbawieni możliwości wyjazdów zagranicznych skoncentrowaliśmy się na ofercie krajowej, bon turystyczny był dodatkową zachętą, stąd wrażenie oblężenia wakacyjnego. Oferta wrześniowa w latach 2020 i 2021 cieszyła się dużym zainteresowaniem bez względu na pogodę, a inwestycja w domek letniskowy wydawała się być strzałem w dziesiątkę! Sezony pandemiczne uznane zostały za rekordowe, Mazury zalały „dzikie tłumy”, choć w hotelach było tylko połowiczne obłożenie.

— Sezon 2022 miał być jeszcze lepszy, bo już bez ograniczeń pandemicznych. Był to sezon normalny, czyli w wymiarze ilościowym i obłożeniowym przedpandemiczny. Letnie oblężenie nigdy nie zaczynało się z pierwszym dniem wakacji, a pierwsza połowa lipca zawsze była „rozbiegowa”, i to nie tylko na Mazurach — wyjaśniają pracownicy Centrum Promocji i Informacji Turystycznej w Giżycku. — Apogeum sezonu zawsze koncentrowało się pomiędzy 15 lipca a przedostatnim weekendem sierpnia, a realną konkurencją dla oferty krajowej była i jest od lat oferta zagraniczna, zwłaszcza w obszarze wyjazdów rodzinnych we wschodnie i południowo-wschodnie zakątki Morza Śródziemnego, i tę konkurencję dało się odczuć zarówno w czerwcu, jak i podczas całych wakacji.

Sezon kryzysowy


Z analizy Centrum Promocji i Informacji Turystycznej w Giżycku wynika, że był to sezon kryzysowy w wymiarze ekonomicznym, na co podają wiele argumentów:
– inflacja i wzrost kosztów życia obniżyły realną siłę nabywczą Polaków i skurczyły lub zlikwidowały tzw. fundusz swobodnej dyspozycji, a więc tę część domowych budżetów, która finansuje rozrywkę i wypoczynek,
– wzrost stóp procentowych i ogólnych kosztów życia skłonił część rodzin do rezygnacji z wakacyjnego wypoczynku,
– wzrost cen źródeł energii oraz pracy spowodował wzrost cen usług gastronomicznych i noclegowych, co w połączeniu ze spadkiem siły nabywczej klientów ograniczyło dostępność owych usług,
– ci, którzy nie zrezygnowali z wypoczynku, najczęściej skracali pobyty, obniżali standard wypoczynku (Biedronka, nie restauracja) i/lub ograniczali zakupy/wejścia,
– wielu liczyło na „last minute” i wstrzymywało się z rezerwacjami, co potęgowało niepewność co do sezonu w branży i skutkowało podbijaniem cen w sierpniowe weekendy.

— Analiza obłożenia bazy noclegowej realizowana przez Centrum Promocji i Informacji Turystycznej w Giżycku pokazała ową normalność — 81,36% jako średni wynik dla całego powiatu to ani powód do zadowolenia, ani do rozpaczy. Słabszy od gminnego wynik miasta to w zasadniczej mierze efekt wyższych cen usług hotelowych w Giżycku — podaje giżyckie Centrum. — Średnie mają jednak to do siebie, że zacierają skrajne bieguny, a skala owych skrajności była spora. Są obiekty, które okres wakacyjny zamknęły prawie 100% obłożeniem, są takie, które przekroczyły 90%, ale i są takie, które ledwie prześlizgnęły się ponad 50% progiem! Nie było załamania po 15 sierpnia, gdyż wyniki kolejnych dwóch tygodni zdecydowanie przewyższały wyniki pierwszej połowy lipca. Odgłosy dobiegające z rynku pokazują, że kryzysu prawie nie było widać na wodzie, skoro ilości śluzowań nie odbiegały od ubiegłego roku. Wśród czarterów dominowało 90% i wyższe obłożenie, choć oczywiście zdarzyły się „wtopy” na poziomie 50-60%. Praktycznie wszystkie płatne atrakcje zgłosiły spadek ilości sprzedanych biletów, a skala spadków wahała się od 4 do 20%. Z drugiej strony bilety na imprezy plenerowe rozchodziły się bez problemów.

Przybyło gości jednodniowych


Należy spojrzeć na sezon wakacyjno-letni także przez pryzmat danych z logowań do sieci GSM. Trzeci sezon pomiarów w tym samym czasie, tą samą metodą, na tym samym obszarze i z wykorzystaniem tego samego narzędzia. Okazuje się, że w tym nieudanym sezonie, w którym „gołym okiem” nie widać było tłumów, do powiatu giżyckiego w okresie czerwiec-sierpień zawitało 169281 turystów i odwiedzających, czyli zaledwie o 2% więcej niż w analogicznym okresie 2021 r.
Turystów, a więc osób, które spędziły choć 1 nocleg na terenie powiatu, było i owszem mniej o 3%, a w grupie turystów krajowych było to nawet 8,5% i zwłaszcza ten spadek musiał mieć odbicie w statystykach bazy noclegowej, zwłaszcza że towarzyszyły mu krótsze pobyty. Ale tzw. odwiedzających, a więc osób, które zawitały na min. 4 godziny do powiatu i korzystały z naszych atrakcji (np. rejsy statkami, twierdza, imprezy) przybyło o prawie 18% i co ciekawe, cały ów wzrost wygenerowali odwiedzający regionalni, a więc mieszkańcy naszego województwa, głównie sąsiedzi (mieszkańcy powiatu giżyckiego byli wyłączeni z pomiaru). W przypadku Giżycka ów wzrost sięgnął prawie 37%, co w jakiejś mierze tłumaczy rozchodzenie się biletów na imprezy. Należy pamiętać, że nie wszyscy posiadają telefony komórkowe, tak jak i nie wszyscy odwiedzają miasto w celach turystycznych. Może być i tak, że załoga przepływająca Kanałem Łuczańskim nie zostanie odnotowana jako gość Giżycka, gdyż była krócej niż 4 godz. Takie są jednak uroki liczb i statystyk. Niby mówią wszystko, ale cała sztuka polega na ich interpretacji.
Z danych Centrum wynika, że spadek realnej liczby turystów to spadek liczby tych, którzy zostawiali w kasach lokalnych biznesów najwięcej środków. To ich nie było widać, a to oni tworzyli codzienny „tłum wakacyjny”. Odwiedzający, głównie weekendowo-eventowi, uratowali statystyki, ale nie mogli uratować ogólnego odbioru sezonu i wyników finansowych branży, zwłaszcza że w swych zachowaniach oszczędnościowych nie różnili się od turystów.

Źródło: CPiIT w Giżycku/ona

2001-2022 © Gazeta Olsztyńska, Wszelkie prawa zastrzeżone, GRUPA WM Sp. z o. o., 10-364 Olsztyn, ul. Tracka 5