Krogulec przy karmniku - Krzysztof Pawlukojć o zwyczajach tych ptaków

2022-02-07 09:30:00(ost. akt: 2022-02-07 09:46:48)

Autor zdjęcia: Ewa Ostrowska

Oto ja, krogulec – przenikliwy, bystry i bezkompromisowy łowca ze swoimi śmiercionośnymi szponami i dziobem grozy… Oto ja, krogulec – niewidoczny, skryty oraz zawsze czujny, a w tej czujności zapobiegliwy i nieustannie balansujący na granicy pomiędzy rolą napastnika i ofiary. Oto ja, krogulec – wiecznie wygłodniały i zimowo zziębnięty odarty ze swojego blasku, koczujący potajemnie przy miejskich karmnikach. A Ty, w którą „krogulczą” wersję najchętniej byś się wcielił?
Pewnych praw fizyki się nie zmieni. Po pierwsze: jak jest zima to musi być zimno (co jednak zaczyna się nie sprawdzać). Po drugie: jak jest zima mroźna i śnieżna to musi w mieście pojawiać się krogulec.


Wiosną i latem ten niezbyt duży ptak drapieżny jest niewidoczny i tak skryty, że możemy nawet zapomnieć, że taki gatunek w ogóle żyje na naszych terenach. Światem w którym funkcjonują perfekcyjnie są niezbyt gęste, ale i też niezbyt prześwietlone lasy. Dobrze czują się w otoczeniu młodszych drzewostanów, na skrajach rozległych kompleksów, czy nawet zasiedlając mniejsze zadrzewienia.


Muszą unikać swoich większych kuzynów – jastrzębi. Także sowy mogą stwarzać dla nich duże zagrożenie. Krogulce są zwinne i dobrze poruszają się w szybkim locie manewrując pomiędzy pniami i gałęziami drzew. W takich miejscach też polują na drobne i średnie leśne ptaki. W związkach krogulców panuje określony i wypracowany porządek, ale układ zupełnie odmienny od naszego.


Po pierwsze samica jest dużo większa i prawie dwa razy cięższa od samca i to partnerka zdecydowanie wiedzie prym oraz dysponuje głosem decydującym. Jest mniej kolorowa - szary wierzch ciała, pierś jasna, pręgowana – to nie jest wizerunek powalający swoją oryginalnością.


Samiec z kolei barwniejszy z szaroniebieskim grzbietem i rdzawym nalotem na policzkach oraz równie kolorowymi prążkami na spodzie. W krogulczych związkach kawalerowie mają nielekko.

Pewnie większa część męskiego grona czytelników będzie teraz zachodzić w głowę, po co ładować się w takie mariaże. Samce krogulców jednak nie kalkulują w tym względzie i jak to każdemu i im wiosną krew zabuzuje, a wtedy zaczynają poszukiwać dla siebie partnerki. A przypodobać się mogą najbardziej… kawałkami upolowanych ptaków. Mięso, a nie kwiaty, czy błyskotki – tym można zawalczyć o względy „panny krogulcówny”. Jak już pierwsze koty pójdą za płoty to… wychodzi z tego dziwny związek. Samiec raczej cały czas musi trzymać się na dystans, nawet kopulacja to tylko krótka chwila z jak najkrótszym kontaktem.

Przekazywanie pokarmu też z najwyższą ostrożnością. Powód jest prosty. Duża różnica wagi i wielkości może skutkować tym, że przy jakichś nieporozumieniach, czy utarczkach małżeńskich (jakie przytrafiają się nawet w najbardziej udanych pożyciach) samiec może zdrowo oberwać, a w sytuacjach skrajnych nawet stracić życie. Jednak kiedy samica już wysiaduje, a później nie opuszcza gniazda opiekując się pisklętami samiec staje przed wyjątkowo odpowiedzialnym i kluczowym dla całej rodziny zadaniem. Jest wówczas jedynym źródłem utrzymania i wyżywienia rodziny. To na barki tego małego myśliwego spada cały obowiązek nakarmienia samicy oraz młodych. Wtedy też może być względnie spokojny, że ze strony samicy raczej żadna krzywda mu nie grozi, gdyż w tym czasie jest zupełnie zdana na jego działanie i oddanie.


Fot. Ewa Ostrowska

Teraz jeszcze do wiosny mamy trochę czasu. To wciąż jest dobra okazja by zobaczyć krogulce w pobliżu ludzkich osiedli. Dorosły ptak, żeby zaspokoić swój apetyt musi w ciągu dnia upolować przynajmniej dwa ptaki wielkości sikory lub wróbla. Gdzie może być zimową porą lepsza okazja do takich łowów niż przy pełnym karmniku, wokół którego uwijają się stada lekko rozkojarzonych i podnieconych żywieniowym dostatkiem ptaków.


Samo polowanie krogulców polega na nagłym ataku z zaskoczenia na nieświadome ofiary. Mimo wszystko to wcale nie jest łatwe zadanie. Pędzące w błyskawicznym i zdecydowanym locie krogulce bardzo często w wyniku tych zdeterminowanych pogoni rozbijają się o szyby, o płoty, czy ściany budynków. Nie jest lekko być krogulcem, ale jeszcze trudniej być głodnym krogulcem zimową porą. Najtrudniej jednak być wygłodniałym, zmarzniętym krogulcem szukającym szczęścia w miejskiej przestrzeni.
Krzysztof Pawlukojć

Fot. Ewa Ostrowska

2001-2022 © Gazeta Olsztyńska, Wszelkie prawa zastrzeżone, GRUPA WM Sp. z o. o., 10-364 Olsztyn, ul. Tracka 5