Rozkochuje w mundurze kolejne pokolenia ełczan

2021-11-26 15:56:40(ost. akt: 2021-11-29 12:10:37)
Major Cezary Kasprzak

Major Cezary Kasprzak

Autor zdjęcia: Cezary Kasprzak/FB

NA SWOIM || Major Cezary Kasprzak jest architektem i dowódcą ełckiego oddziału popularnej organizacji paramilitarnej „Strzelec” i już ponad ćwierć wieku zaraża pasją do munduru kolejne pokolenia ełczan. Wojsko kocha od najmłodszych lat, ale jako przykładny i wierny polski żołnierz wychodzi znacznie poza swój klasyczny zakres obowiązków.
Cezary Kasprzak to oficer Wojska Polskiego z Ełku, absolwent Wyższej Szkoły Oficerskiej im. Tadeusza Kościuszki w Wrocławiu. Jakkolwiek z wojskiem jest związany dosłownie od dzieciństwa – jego ojciec również był żołnierzem zawodowym – to wychodzi znacznie poza archetyp klasycznego żołnierza. Od ponad ćwierć wieku prowadzi ełcką jednostkę organizacji paramilitarnej „Strzelec”. Założony przez niego oddział to Jednostka Strzelecka 1007 Ełk im. płk. Mariana Sołtysiaka ps. „Barabasz”.

Wojskiem interesowałem się od dzieciństwa. Najpierw był ZHP, ale jednak z czasem poszukiwałem czegoś bardziej „wojskowego” i natknąłem się na reportaż w gazecie „Komandos”. Opisany był w nim Związek Strzelecki „Strzelec”, Organizacja Społeczno-Wychowawcza. Był podany adres pocztowy do komendy głównej i postanowiłem napisać, że chciałbym wstąpić do takiej organizacji, że jestem zainteresowany działaniem. Po jakimś czasie przyszła odpowiedź, która mnie zszokowała. Brzmiała ona: „Dziękujemy za nadesłaną korespondencję. Cieszymy się bardzo, że pan chce w swojej miejscowości otworzyć organizację strzelecką”.

Dlaczego zatem Cezary Kasprzak był zaskoczony miłą odpowiedzią z komendy głównej „Strzelca”? Przecież o to mu chodziło, gdy wysyłał do niej list.

Miałem wówczas tylko 15 lat. To był 1995 rok — tłumaczy młodszy inspektor ZS.

Obrazek w tresci

Aby oficjalnie szefować oddziałowi organizacji trzeba być pełnoletnim. Jak zatem młody fan wojskowości poradził sobie z tą sytuacją?

Porozmawiałem z tatą. Powiedział do mnie „chcesz to próbuj”. Znalazł się ktoś, kto pomógł jako osoba pełnoletnia przez 3 lata. Tak naprawdę ja jako 15-latek jeździłem wszędzie na odprawy i szkolenia, aż do pełnoletności. Jako 18-latek zostałem już pełnoprawnym dowódcą tej jednostki. Można powiedzieć śmiało, że jestem jej założycielem i do tej pory ją prowadzę — opowiada.

Ełcki „Strzelec” liczy sobie ponad pół wieku. Co prawda są – zwłaszcza na południu Polski – jednostki o dłuższym stażu, ale 26 lat obecności „Strzelca” w Ełku naprawdę robi wrażenie. Szykowano nawet jubileusz 25-lecia istnienia jednostki Cezarego Kasprzaka, ale na przeszkodzie stanęła w tamtym roku pandemia, a dokładnie obostrzenia wprowadzone na jej czas. Kiedy zatem ełcki „Strzelec” będzie świętował jakiś jubileusz? Okazuje się, że Cezary Kasprzak nie zamierza się rozdrabniać.

Swoje święto obchodzimy co roku, 30 grudnia, ale teraz „okrągłe” będzie dopiero na 30-lecie. Nie chcemy robić 26. rocznicy. Czekamy na 30-lecie. Mamy nadzieję, że dotrwamy — mówi dowódca ełckiego „Strzelca”.

Na przestrzeni wielu lat pod ręką Cezarego Kasprzaka w „Strzelcu” terminowały i wdrażały się do przyszłych zawodów setki, a nawet tysiące fanów munduru i wojskowości.

Nie ma formacji mundurowej, w której by nie służyli nasi członkowie. Są w policji, są w wojsku, studiują na szkołach oficerskich, w Akademii Marynarki Wojennej, na uczelniach technicznych. Wszędzie „gdzieś tam” są ludzie, którzy służyli w Jednostce Strzeleckiej w Ełku — tłumaczy Cezary Kasprzak.

Ponad ćwierć wieku istnienia naszego „Strzelca” obfitowało w wiele eventów, które jednostka organizowała lub w których brała udział. Jakie wydarzenia najbardziej zapadły mu w pamięć?

Na pewno 20-lecie jednostki, nadanie sztandaru (lipiec 2015 r.) i przyjęcie imienia naszego patrona, Mariana Sołtysiaka ps. „Barabasz” — wymienia założyciel „Strzelca” w Ełku.

Zadaniem tejże organizacji paramilitarnej jest przede wszystkim wychowywanie młodzieży w duchu patriotycznym i przygotowywanie jej do służby w formacjach mundurowych. Ale wbrew pozorom to nie tylko zajęcia ze strzelania – te jest oczywiście obecne, nawet przy użyciu broni ostrej - ale cały proces, włącznie z integrowaniem się wszystkich członków, poprzez zacieśnianie więzi.

Organizujemy wspólne wyjazdy, paintball, robimy ogniska, kursy, spotykamy się i rozmawiamy wymieniając doświadczenia. Mamy także dużo sprzętu, więc zajęcia pod tym względem są bardzo zintensyfikowane i ciekawe. Nasza działalność jest związana z tradycją oręża polskiego, bo staramy się tę tradycję kultywować i w miarę możliwości odwiedzać związane z nią miejsca. U nas rozstrzał zajęć jest duży i staramy się go urozmaicać w każdy możliwy sposób – precyzuje Cezary Kasprzak.

Jakkolwiek założyciel ełckiego „Strzelca” jest od małego zakochany we wszystkim co wojskowe, to jest również człowiekiem rodzinnym. W domu czeka żona Katarzyna oraz dzieci: Hania i Mikołaj.

Mikołaj też już należy do „Strzelca”, ma 11 lat i chodzi ze mną na zajęcia do plutonu „orląt” (grupa w wieku 10-14 lat). Córka też już zaczyna powoli od czasu do czasu chodzić, ale jako 7-latka nie jest jeszcze ukierunkowana na to, co chce robić — mówi Cezary Kasprzak zastrzegając, że nic dzieciom nie narzuca i tylko zachęca, ponieważ czas spędzony w „Strzelcu” jest czasem spędzonym wśród kolegów i koleżanek, aktywnie i pożytecznie, np. na obozach można nauczyć się gotować i radzić sobie w ciężkich warunkach czy też przyswoić zasady udzielania pierwszej pomocy.

Obecnie w Jednostce Strzeleckiej 1007 Ełk im. płk. Mariana Sołtysiaka ps. „Barabasz” terminuje zgrana grupa 30 osób, która – jak zastrzega jej architekt i dowódca, Cezary Kasprzak – zawsze ma co robić. Teraz, w związku z tlącym się kryzysem migracyjnym, ełcki „Strzelec” całym sercem wspiera nasze służby mundurowe chroniące polsko-białoruskiej granicy. Jednostka jest przygotowana na udział w ewentualnych działaniach kryzysowych i tak też może być wykorzystana.

Sam jestem żołnierzem i wielu moich podwładnych i moich kolegów, przyjaciół, teraz broni naszej polskiej granicy. Cały czas jestem z nimi w kontakcie. Mam nadzieję, że to się wszystko szybko skończy i każdy wróci do domu cały i zdrowy. Całym sercem jesteśmy z nimi. Naszym żołnierzom, policjantom, strażnikom granicznym i wszystkim formacjom, które ich wspierają należy się wielki szacunek. Miejmy dla nich otwarte serca i im podziękujmy — podkreśla mł. insp. Cezary Kasprzak, założyciel i wieloletni dowódca Jednostki Strzeleckiej 1007 Ełk im. płk. Mariana Sołtysiaka ps. „Barabasz”.

Obrazek w tresci

Obrazek w tresci

2001-2022 © Gazeta Olsztyńska, Wszelkie prawa zastrzeżone, GRUPA WM Sp. z o. o., 10-364 Olsztyn, ul. Tracka 5