W muzyce najważniejsza jest prawda

2019-01-18 10:00:00 (ost. akt: 2019-01-17 11:48:44)
Muzyka\\\ — Wymyśliłem sobie, że każdy etap nauki będzie się kończył płytą. Niektórzy patrzyli na mnie jak na wariata. A jednak się udało — mówi Bartek Halicki, który wraz z zespołem ma już na swoim koncie pierwszą płytę pt.„Etnograf”.
Muzyka już od najmłodszych lat zajmowała w Twoim sercu bardzo ważne miejsce. Kiedy i za co ją pokochałeś?

— Gdy byłem dzieckiem lubiłem oglądać program telewizyjny „Śpiewające fortepiany”. To właśnie wtedy spodobał mi się puzon. Miałem 5 lat. Swoje pierwsze muzyczne kroki stawiałem u boku wujka, który zachęcał mnie do rozwijania pasji. Był moją inspiracją. Później przyszedł czas na lekcje fortepianu w Braniewskim Centrum Kultury. W tym czasie udało mi się nawet wygrać lokalny konkurs „Mam Talent”, podczas którego zagrałem melodie z serialu pt. „Polskie Drogi”. Wtedy po raz pierwszy improwizowałem. Z perspektywy czasu uważam to za moment przełomowy, w którym wszystko się zaczęło. Muzyka traci na ciekawości, gdy nie ma wartości dodanej. Dlatego tak mocno pokocham improwizację.

— Choć pierwsze osiągnięcia przyszły bardzo szybko, nie spocząłeś na laurach.

— Jeździłem do Elbląga na prywatne lekcje fortepianu. Zajęcia przyniosły jednak odwrotny efekt, bo można powiedzieć, że fortepian mi zbrzydł. Choć lekcje prowadziła świetna profesorka, nie potrafiła mnie przekonać do tego instrumentu. To ona doradziła mi zmianę instrumentu. Wybór był oczywisty: Puzon! Dostałem się także do Zespołu Państwowych Szkół Muzycznych w Elblągu, gdzie trafiłem na świetnego nauczyciela, Sylwestra Śliwę. To jedna z trzech najważniejszych osób, które spotkałem do tej pory na swojej muzycznej drodze. W szkole istniał zespół jazzowy, którym kierował dr Marcin Gawdzis. To on zaraził mnie jeszcze większą pasją do improwizacji i przygotował do egzaminu. Następnie dostałem się na studia do Akademii Muzycznej w Łodzi. Tam trafiłem na Jacka Namysłowskiego, z którym aktualnie gram razem w zespole. Twórczość jego ojca znałem dużo wcześniej. Cały czas słuchałem muzyki Namysłowskiego w domu. Zwróciłem szczególną uwagę na to, że łączy ona muzykę ludową z jazzem. Pisałem nawet pracę dyplomową o panu Zbyszku.

— Szybko odnalazłeś się w nowym miejscu i środowisku.

— Na studiach postanowiłem, że zrobię coś swojego. Razem ze swoim współlokatorem Dariuszem (również aktualnym członkiem zespołu) ćwiczyliśmy, graliśmy i spotykaliśmy się na łódzkich jam session. Dołączyli do nas kolejni muzycy z Akademii. 15 marca 2018 roku zrobiłem urodzinowy jam session, który był także premierą autorskiego materiału. Przyszło blisko 400 osób. Odbiór był znakomity. Mój wykładowca Jacek Namysłowski był także pod ogromnym wrażeniem. Zaproponowałem mu po koncercie, aby z nami grał. Zgodził się. Wymyśliłem, że każdy etap nauki będzie się kończył płytą. Niektórzy patrzyli na mnie jak na wariata. A jednak się udało.

— Jednak droga od pomysłu do realizacji nie była jednak wcale taka prosta.

— Wysłałem demo do wszystkich wydawnictw muzycznych. Dostawałem odpowiedzi, że nie mają czasu na debiutanta i na tym nie zarobią. Jedna z osób napisała mi nawet, że talentów w Polsce jest za dużo. Jak się czyta takie słowa, to nie chce się nic robić. Jednak się udało. Premiera płyty odbyła się 3 września 2018 roku. Płyta dostępna jest na wszystkich platformach cyfrowych: http://soundline.biz/BartekHalickiSeptetEtnograf/ Współwydawcą jest wydawnictwo SOLITON z Sopotu. Płytę współfinansowało Centrum Edukacji Inicjatyw Kulturalnych w Olsztynie oraz pan Patryk Vega - znany reżyser, wspaniały i dobry człowiek. Jego pomoc była nieoceniona. Dał nam szansę i nadzieję. Zaufał nam.

— Jaka jest płyta „Etnograf”?
— Płyta zawiera siedem utworów, które są stylizowane na muzykę ludową. Czerpaliśmy z niej pełnymi garściami. Wykorzystaliśmy m.in. pieśni ludowe i motywy grane podczas różnych obrzędów kościelnych. 'Dużo u Nas Małopolski, Zamojszczyzny, Mazowsza.

— Kto tworzy zespół?

— Skład zespołu to wybitni muzycy młodego pokolenia, często reprezentujący nasz kraj na arenie międzynarodowej z gwiazdami światowego jazzu i muzyki rozrywkowej. Myślimy, że nie są przypadkowe również pozytywne recenzje muzyków ( m.in Zbigniew Namysłowski) znawców i krytyków z całego świata (
m.in. Adam Baruch). Każdy z nas jest inny i interesuje się czymś innym. Jedni mają bardzo sprecyzowany gust, inni są otwarci. To piękne, że znaleźliśmy złoty środek i radość grania!

— Skąd czerpiesz inspiracje?

— Inspirować może wszystko co nas otacza. Ważne są bodźce, które kierują twórczością. Na mnie inspirując działa natura, wieś. Wszystkie jej akcenty. W domu w Łodzi mam nawet pufy z kostek siana. Muzyka sama w sobie jest niesamowicie emocjonująca. Sięga do najgłębszych zakątków. Jazz jest wolny, nie ma ograniczeń. W muzyce najważniejsza jest szczerość i prawda, bez względu na gatunek.

— Jakie macie plany na najbliższe miesiące?

— W planach zespołu są oczywiście koncerty i festiwale. Nie jest to jednak łatwe, ponieważ nie wszyscy przychylnie odnoszą się do gatunku jakim jest jazz. Ludzie z góry są uprzedzeni do tego gatunku. Liczę, że nowo wybrana władza w naszym mieście nie przejdzie obojętnie obok naszego projektu i pomoże nam w organizacji kilku koncertów na "lokalnym podwórku". Jako braniewianin z dumą podkreślam skąd jestem i co robię i co dało mi miasto. Liczę również na zainteresowanie i pomoc od władz miasta, powiatu i województwa. Działacze samorządowi, do których zwróciłem się z prośbą o pomoc przy realizacji płyty niezwłocznie przystąpili do pracy i pokazali, że nie przez przypadek pełnią ważne funkcje w zarządzie powiatu i województwa. Serdeczne podziękowania kieruję do Panów Jana Bobka i Mirosława Kudlińskiego oraz CEiIK w Olsztynie i Samorządu Województwa Warmińsko Mazurskiego oraz wszystkich tych, którzy dają szansę młodym artystom i dbają o rozwój kultury w regionie.

— Jaka jest Twoja recepta na sukces?
— Pokora, cierpliwość i konsekwencja.

— A kim jesteś, gdy odkładasz instrument?

— Bardzo lubię mechanikę pojazdową. Jestem też zapalonym miłośnikiem wina. Uwielbiam je robić. Jednak najbardziej relaksuje mnie gra na fortepianie, z którym tak bardzo się pokłóciłem lata wcześniej. Bardzo lubię spotkania, obcowanie z ludźmi z artystycznego środowiska, wymienianie spostrzeżeń.

Skład zespołu Bartek Halicki Septet:

Bartek Halicki (puzon)
Jacek Namysłowski (puzon)
Dariusz Stanisławski (saksofon)
Maciej Kądziela (saksofon)
Marcel Baliński (fortepian)
Rafał Różalski (kontrabas)
Karol Szczygieł (perkusja)

Czytaj e-wydanie

Pochwal się tym, co robisz. Pochwal innych. Napisz, co Cię denerwuje. Po prostu stwórz swoją stronę na naszym serwisie. To bardzo proste. Swoją stronę założysz klikając " Tutaj ". Szczegółowe informacje o tym czym jest profil i jak go stworzyć: Podziel się informacją:

">kliknij
Problem z założeniem profilu? Potrzebujesz porady, jak napisać tekst? Napisz do mnie. Pomogę: Igor Hrywna

2001-2021 © Gazeta Olsztyńska, Wszelkie prawa zastrzeżone, GRUPA WM Sp. z o. o., 10-364 Olsztyn, ul. Tracka 5