Ścinane drzewo przewróciło się na samochód

2014-02-07 13:34:46 (ost. akt: 2014-02-07 19:51:45)
Wycinane przy ul. Kolejowej w Bisztynku drzewo zgniotło przejeżdżającego citroena.

Wycinane przy ul. Kolejowej w Bisztynku drzewo zgniotło przejeżdżającego citroena.

Autor zdjęcia: Andrzej Grabowski

Drzewo wycinane przy ul. Kolejowej w Bisztynku przygniotło przejeżdżający samochód. Na szczęście kierująca i pasażer wyszli z tego bez szwanku. Nikt w tej sprawie nie poczuwa się do winy. Winnych ustali więc policja.
Kilka godzin temu pisaliśmy o wycince drzew przy ul. Kolejowej w Bisztynku pod planowany remont tej ulicy.

Osoby zajmujące się wycinką tak ją prowadziły, że niemal doprowadziły do nieszczęścia. Pień wycinanej lipy spadł na przejeżdżający samochód marki citroen. Do zdarzenia doszło około godz. 13:15. Kierująca samochodem mieszkanka Bartoszyc mówiła nam, że od strony, z której jechała nikt nie kierował ruchem, nie było żadnych znaków o wycince drzew. Potwierdził to jej pasażer pochodzący z woj. kujawsko-pomorskiego.

Oboje podróżujący samochodem dostawczym mogą mówić o wielkim szczęściu. Oboje - co naturalne - byli bardzo zdenerwowani.

Pracujący przy wycince strażacy nie czuli się winni zdarzenia, tym bardziej, że podcięcia pnia nie wokonywali oni. Odcięcia pnia dokonał pracownik gminny.

Pracujący przy wycince wzajemnie obciążali się odpowiedzialnością za zdarzenie. Obwiniali pracowników, którzy mieli kierować ruchem, strażaków, pilarzy itd. Jednym zdaniem: nikt nie czuł się winny zaistniałej sytuacji.

Policjanci przybyli na miejsce będą mieli trudne zadanie do rozwikłania. Jedno jest pewne. Wycinka nie była należycie zabezpieczona i zorganizowana.


Aktualizacja z godz. 15:15
W sprawie pojawiło się kilka nowych okoliczności. Okazało się, że do zdarzenia doszło przez szereg nieporozumień. Jan Z. - pilarz, który był zajęty wycinką pnia liczył na to, że ruch na drodze jest zatrzymany i wygląda na to, że był rzeczywiście. Do czasu.

W pewnym momencie strażak OSP stojący przy podnośniku, około 15 metrów przed wycinanym pniem, machnął ręką tak, że kierująca samochodem zrozumiała to jako pozwolenie na jazdę. Ruszyła więc. Strażak natomiast, po prostu gestykulował porozumiewając się ze swoim kolegą, a przynajmniej tak sie tłumaczył.

Jan Z. zatelefonował do nas. - Oczywiście poczuwam się do odpowiedzialności. To ja wycinałem ten pień, ale droga miała być zamknięta. Przyznam, że jestem zdruzgotany tą sytuacją - mówił pracownik.

Policjanci zbadali trzeźwość pilarza (był trzeźwy) oraz kierującej (trzeźwa). W sprawie prowadzone jest stosowne postępowanie.

and


Źródło: Gazeta Olsztyńska

Komentarze (48) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Komentarze dostępne tylko dla zalogowanych użytkowników. Zaloguj się.

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. marianos #1340238 | 5.173.*.* 4 mar 2014 00:42

    Wiecie co to jest tylko wina Tuska gdzie on wtedy był ?? :):):):)

    Ocena komentarza: warty uwagi (1) odpowiedz na ten komentarz

  2. bolo #1338730 | 31.11.*.* 2 mar 2014 12:18

    tak to tylko w polsce.

    Ocena komentarza: poniżej poziomu (-1) odpowiedz na ten komentarz

  3. Ja. #1335303 | 81.190.*.* 26 lut 2014 08:35

    Wiadomo nieomylny burmistrz rządził. Co on tam robił ? Jego wina.

    Ocena komentarza: poniżej poziomu (-1) odpowiedz na ten komentarz

  4. ekon #1324906 | 89.228.*.* 14 lut 2014 10:43

    kierujący ruchem nie miał chorągiewki w ręku

    Ocena komentarza: poniżej poziomu (-1) odpowiedz na ten komentarz

  5. lodołamacz #1319650 | 88.156.*.* 8 lut 2014 10:29

    Jakbym jechał i zobaczył że jacyś durnie przy drodze coś kombinują, raczej bym się zatrzymał, wiejskie łajzy mają swoje "przepisy", ale życie jest jedno.

    Ocena komentarza: warty uwagi (4) odpowiedz na ten komentarz pokaż odpowiedzi (1)

    Pokaż wszystkie komentarze (48)
    2001-2021 © Gazeta Olsztyńska, Wszelkie prawa zastrzeżone, GRUPA WM Sp. z o. o., 10-364 Olsztyn, ul. Tracka 5