„Szubienice” do Olsztynka?

2022-08-17 20:21:00(ost. akt: 2022-08-17 15:07:43)

Autor zdjęcia: Igor Hrwyna

Choć wiosną wydawało się, że na „szubienice” przyszedł już czas, to 5 miesięcy później Sowiet, jak górował, tak góruje nad Olsztynem. Do diabła wysłać monumentu nie można, więc pozostaje tylko muzeum. Możę zamiast na Śląsk pomnik powinien trafić do skansenu w Olsztynku?
Pomnik Wdzięczności Armii Czerwonej od 68 lat spędza sen z powiek niejednemu olsztyniakowi. Socrealistyczne szkaradło, powszechnie nazywane „szubienicami”, jest wstydliwą „pamiątką” po minionym ustroju, a od 24 lutego br. jeszcze dobitniej przypomina, czym był i jest sowiecki/rosyjski imperializm. W marcu dni monumentu – podobnie jak jego szyderczego przesłania, będącego wyrazem pogardy dla zamordowanych, ograbionych i zgwałconych w 1945 roku przez żołnierzy sowieckich Warmiaków i Mazurów – wydawały się być policzone, ale dziś przyszłość pomnika jest dużo mniej oczywista niż 5 miesięcy temu.

Ludzie listy piszą


W marcu prezydent Olsztyna Piotr Grzymowicz wystosował formalne pismo do ministra kultury i dziedzictwa narodowego o wykreślenie dzieła Xawerego Dunikowskiego z rejestru zabytków, w którym, nie wiedzieć czemu, figuruje od 1993 roku. Stanowisko ministerstwa w sprawie monumentu jest jasne, dlatego już 11 marca na stronie internetowej i profilu facebookowym MKiDN mogliśmy przeczytać, że: „W związku z trwającą od kilkunastu dni publiczną i medialną dyskusją na temat losów tzw. Pomnika Wdzięczności Armii Czerwonej (obecnie Pomnika Wyzwolenia Ziemi Warmińskiej i Mazurskiej) stojącego w Śródmieściu Olsztyna, Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego informuje (raz jeszcze), że pomnik ten może zostać przeniesiony z centrum miasta bez pozbawiania go ochrony konserwatorskiej”.

Ministerstwo zarekomendowało także „przeniesienie pomnika do magazynów jednej z instytucji kultury, gdzie rzeźba Dunikowskiego znajdzie się w odpowiednim otoczeniu jako niesławny relikt pewnej epoki w sztuce” oraz zobowiązało się „do pokrycia kosztów i pomocy w relokacji pomnika”. Jednocześnie minister zwrócił się do „prezydenta Olsztyna o działanie w tej sprawie i niezwłoczne podjęcie decyzji o usunięciu pomnika z przestrzeni publicznej”.

Olsztyński ratusz wychodzi jednak z założenia, że medialne publikacje, choć ogólnodostępne i dobitnie wyrażające określone stanowisko, trudno uznać za wiążący dokument. — Na swojej stronie internetowej ministerstwo wskazało ścieżkę, którą powinniśmy pójść, ale do dzisiaj nie ma formalnej reakcji na nasz wniosek — mówi Patryk Pulikowski z biura prasowego Urzędu Miasta w Olsztynie. W zaistniałej sytuacji ratusz wciąż czeka na formalne ustosunkowanie się MKiDN do wniosku o wykreślenie „szubienic” z rejestru zabytków.

Wielowątkowa, bezprecedensowa i złożona sprawa


W międzyczasie, a dokładnie dwa miesiące temu, Warmińsko-Mazurski Wojewódzki Konserwator Zabytków wszczął procedurę czasowego zajęcia pomnika. Powodem było odpadnięcie od podstawy dwóch płyt. Teoretycznie procedura zmierzająca do przejęcia od miasta pomnika powinna zostać przeprowadzona w ciągu 60 dni, ale w praktyce okazało się to niemożliwe.

— Postępowanie w sprawie zabezpieczenia zabytku w formie ustanowienia czasowego zajęcia (art. 50, ust. 1 i 2 ustawy o ochronie zabytków i opiece nad zabytkami) w sprawie Pomnika Wyzwolenia Ziemi Warmińskiej Xawerego Dunikowskiego nie zostało jeszcze zakończone — mówi Bartłomiej Skrago, rzecznik Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków w Olsztynie, po czym dodaje: — Prowadzona sprawa jest wielowątkowa, bezprecedensowa i złożona pod wieloma względami: formalno-prawnym, technologicznym oraz finansowym.
Wygląda więc na to, że dopóki „szubienice” będą widniały na liście zabytków, dopóty stosowne podmioty mają związane ręce, albowiem o ich przyszłości decyduje artykuł 50 ustawy o ochronie zabytków, wedle którego: „Czasowe zajęcie zabytku ruchomego polega na przekazaniu go, w zależności od rodzaju zabytku, do muzeum, archiwum lub biblioteki”. Do archiwum i biblioteki monument ciężko będzie wstawić, ale do muzeum — czemuż by nie?

Tak się akurat składa, że w Olsztynku mamy Muzeum Budownictwa Ludowego, gdzie relikt po Polsce Ludowej pasowałby jak ulał. Teraz pomnik ma trafić do Muzeum PRL-u w Rudzie Śląskiej.

Dekomunizacja w praktyce


Jak bezpardonowo radzić sobie z „pamiątkami” po Armii Czerwonej, pokazał Malbork, w którym niedawno został zlikwidowany pomnik sowieckich najeźdźców. Wielka w tym rola IPN, który wynajął firmę do zburzenia pomnika.
„Dekomunizacja w praktyce” – napisał pochodzący z Malborka podsekretarz stanu w ministerstwie aktywów państwowych Karol Rabenda, który jednocześnie podziękował prezesowi IPN za determinację w dążeniu do usunięcia pomnika.
Naturalnie trudno porównywać niewielki w sumie pomnik w Malborku z olsztyńskim monumentem, ale czyż nie można popuścić sobie wodzy fantazji i oczyma wyobraźni ujrzeć, jak z przestrzeni publicznej znika kolejny relikt po imperium zła?

Michał Mieszko Podolak