Tradycją malowane przystanki autobusowe na Warmii i Mazurach

2022-06-29 09:00:00(ost. akt: 2022-07-05 13:24:33)
Przystanek w Gryźlinach

Przystanek w Gryźlinach

Autor zdjęcia: Ukiel.info

Ręcznie malowane, nawiązujące do historii i tradycji tworzą szlak wyjątkowych miejsc na Warmia i Mazurach. Szare i obdrapane przystanki zyskują nowe, kolorowe życie, Najnowszym dziełem pochwalić się mogą Gryźliny.
W Gryźlinach przystanek autobusowy zyskał nowe życie. Ręcznie malowany kolorowymi wzorami i kształtami nawiązuje do tradycji i historii Warmii. Na przystanku znalazł się między innymi typowy dla stroju warmińskiego wzór haftu z czepca warmińskiego. Jedna ze ścian ma charakter edukacyjny i prezentuje typowy strój warmiński, warmińskie ozdoby oraz ukazuje położenie Warmii na mapie Polski.

— Na ścianach znajdują się też lokalne powiedzenia, słowniczek warmiński, żeby wśród ludzi zaznaczyć naszą lokalność. We wsi zostało trzech warmiaków z dziada pradziada, reszta to ludność napływowa, która nie ma poczucia przynależności do tego miejsca. Chciałam, aby również tutaj ludzie poczuli, że nie są znikąd, że my również mamy swoją historyczną przynależność — mówi Izabela Nawacka, dyrektor ze Szkoły Podstawowej SPSK im. Jana Baczewskiego w Gryźlinach. — Przystanki wiejskie z reguły wyglądają tak, że strach tam wejść. Ten znajduje się blisko szkoły, chcieliśmy, aby był zadbany, nie straszył, ale też przy okazji miał wartość edukacyjną.

Inicjatorem prac Iza Nawacka, dyrektor szkoły. Materiały zakupione zostały z budżetu sołeckiego. Większość prac wykonana została przez panie z Koła Gospodyń Wiejskich - Bombowe Babki Gryźliny-Zielonowo Koło Gospodyń Wiejskich przy wielkim zaangażowaniu i pomocy ze strony dzieci - uczniów ze szkoły w Gryźlinach.

— Dzieciaki bardzo chętnie włączyły się w prace malowania. Teraz nazywają to miejsce “naszym przystankiem”, ciągną na miejsce dziadków, rodziców, pokazują, który element jest namalowany przez nich. Oprócz wizualnych aspektów, jest to też w pewnym sensie zjednoczenie tutejszej ludności. W Gryźlinach bardzo wiele rzeczy robi wspólnie, potrafimy się zintegrować. Przystanek również powstał wspólnie.

To nie jedyny zaskakujący przystanek na Warmii i Mazurach. Pierwszy przystanek tego typu powstał w Skajbotach, kiedy to w 2017 roku miejscowa artystka Ewa Legeżyńska namówiła goszcząca u niej młodzież z olsztyńskiego „plastyka”, żeby pomalowali szary i brudny skajbocki przystanek. Pomysł został szybko zrealizowany, a efekt końcowy zdumiewał. Na punkcie przystanku oszalała cała Polska, a nawet Europa. Niecodzienna dekoracja to stół nakryty obrusem, obok krzesła i ławy, na ścianach obrazki i zegar z kukułką, a w oknie namalowany pejzaż.. Wygląd wiaty zmienia się wraz z porą roku. Był wystrój letni, jesienny, świąteczny. Odbyła się tu nawet sesja ślubna.

Do tych, które przyciągają uwagę, dołączyły też przystanki w Kabinach. Są pomalowane, radosne — takie, z których nie chce się odjeżdżać. Pomalowała je Ania Wojszel, malarka i grafik komputerowy, która mieszka pod Olsztynem. Znana jest z niekonwencjonalnych akcji malarskich. Odrapane, stare przystanki zmienia w warmińskie łąki. Taki pojawił się również w Wójtowie.

Kolorowe przystanki można spotkać też w Nikielkowie, Kaplitynach, Starych Włókach, Nowym Kawkowie, w Worytach, Pluskach, Wirwiltach, Glitajnach i w Dąbrówce koło Ornety. Kiedyś był też w Wipsowie, ale na jego miejscu pojawił się już nowy.

Przystanki to nie tylko malowidła, to przede wszystkim nawiązanie do lokalności, do historii i korzeni mieszkańców. Są to przystanki, które odzwierciedlają miejscową lokalność. To nietypowy pomysł, który zamienia szarą rzeczywistość w radną przynależność mieszkańców.

W samym Olsztynie jak na razie takich przystanków brak, a szkoda, bo swoimi malunkami mogłyby nawiązywać do historii ulic miasta. Póki co artyzm i lokalność olsztyńskich przystanków opiera się na bazgrołach wandali dumnie oddających swą miłość do klubów sportowych. Może czas na zmiany?