Koronawirus zamyka kolejne klasy w olsztyńskich szkołach. Chorują i uczniowie, i szczepieni nauczyciele

2021-10-12 12:39:01 (ost. akt: 2021-10-12 13:21:26)
Chore dzieci przychodzą na lekcje. Gdyby zostały w domu, zakażeń koronawirusem mogłoby być mniej

Chore dzieci przychodzą na lekcje. Gdyby zostały w domu, zakażeń koronawirusem mogłoby być mniej

Autor zdjęcia: pixabay.com

Nauka zdalna lub hybrydowa to dziś codzienność kilkunastu szkół w Olsztynie. Chorują nie tylko uczniowie, ale też zaszczepieni nauczyciele.
Z utrudnieniami wywołanymi przez przez COVID-19 walczy około 2 tys. uczniów w Olsztynie. Około 140 z nich to uczniowie Zespołu Szkół Ekonomicznych przy ul. Bałtyckiej. Nauka zdalna jest też m.in. w Szkole Podstawowej nr 7 przy al. Przyjaciół i w Szkole Podstawowej nr 19 przy ul. Bałtyckiej.

— W szkole mamy 11 klas 4-8 na kwarantannie, na zdalnym nauczaniu. Edukacja wczesnoszkolna pracuje bez zmian. Ale jedne klasy przechodzą na naukę zdalną, inne z niej wracają. Na pewno nie zamykamy szkoły i nie chcemy tego robić — mówi Anna Sankowska, dyrektor SP 19 w Olsztynie. — Na szczęście klasy nie uczą się zdalnie długo. Czas nauki w domu zależy od momentu, kiedy nastąpił kontakt z osobą zakażoną.

I dodaje: — Teraz jesteśmy w gorszej sytuacji, ale za chwilę będzie już nam lżej, a inne szkoły będą zmagały się z nauką zdalną. Taką mamy dziś rzeczywistość. Mimo wszystko uważam, że lepiej jest wyłączyć na chwilę naukę stacjonarną, ale za chwilę wrócić do szkoły, niż zamknąć ją na rok. Jest więc nadzieja, że będziemy pracować w szkołach dłużej. Musimy się też przyzwyczaić do tej sytuacji. Ale musimy być też odpowiedzialni. Chorzy uczniowie nie powinni przychodzić do szkoły. Ale niestety pojawiają się na lekcjach — z katarem, kaszlem, gorączką... A zdrowy rozsądek chroni bardziej niż maseczka. Gdyby nie przychodzili, tych zakażeń byłoby mniej. A u nas naprawdę przestrzegamy reżimu sanitarnego. Wszyscy nosimy maseczki na korytarzach, również uczniowie. Pilnujemy tego. Sale są codziennie dezynfekowane, a nawet ozonowane. Mimo wszystko koronawirus daje nam się we znaki. Na szczęście tylko na kilka dni.

Chorują nie tylko uczniowie, ale też zaszczepieni nauczyciele


— Nauczyciele, u których stwierdzono koronawirusa, też są objawowi. Właśnie dlatego się badają. Gdyby nie było żadnych podejrzeń, nie trzeba byłoby się testować — podkreśla dyrektor. — Przechodzą jednak zakażenie łagodnie, tak jak przeziębienie. Właśnie dzięki szczepionce. Od koronawirusa nie da się jednak uciec. W szkole jest nas po prostu dużo. A jeśli przychodzą chorzy uczniowie na lekcje, to później mamy tego konsekwencje.

Czy nauka zdalna wejdzie w życie na dłużej?


Czwarta fala się rozpędza, a liczba dziennych zakażeń przekracza już 2000. W czarnym scenariuszu może przekroczyć nawet 200 tys. dziennie. Minister edukacji i nauki Przemysław Czarnek jednak zapewnia, że nauka zdalna w najbliższych miesiącach do nas nie wróci.

— Rząd chce utrzymać naukę stacjonarną i nie ma szans na powrót nauki zdalnej, przynajmniej w najbliższych miesiącach. Tego samego zdania jest minister zdrowia i premier — zapewnia minister edukacji.

Jeszcze miesiąc temu minister Czarnek ewentualny powrót nauki zdalnej uzależniał od rozwoju czwartej fali pandemii w Polsce i tego, czy służba zdrowia podobnie będzie na skraju swojej wytrzymałości.

Teraz czwarta fala jest inna i nie wiąże się z tak dużą liczbą koniecznych hospitalizacji jak wcześniej. Czarnek wymienia też listę działań ukierunkowanych na złagodzenie skutków wcześniejszej nauki zdalnej, która jest zła i która do polskich szkół ma już nie wrócić.

Czy nauka zdalna wróci za kilka tygodni?
pokaż wyniki »