Czy mam umrzeć pod przychodnią?

2021-03-02 07:00:00(ost. akt: 2021-03-10 11:21:56)
Lekarze nadal diagnozują przez słuchawkę

Lekarze nadal diagnozują przez słuchawkę

Autor zdjęcia: Pixabay

Po historii pani Hanny, którą opublikowaliśmy w niedziele, wysypał się worek dramatycznych opowieści związanych z działalnością przychodni w pandemii. Nawet teleporada może być problemem, zwłaszcza gdy numer telefonu...nie istnieje.
Jestem emerytką, nie stać mnie na prywatne wizyty — płacze pani Aldona* z Olsztyna. — Od 40 lat płacę na Narodowy Fundusz Zdrowia. A muszę iść prywatnie, bo nie mogę dodzwonić się do przychodni. Chciałam dostać tylko skierowanie do specjalisty. Jeśli będzie czekał mnie zabieg, też będę musiała zapłacić za niego. Czy ja mam pójść i umrzeć pod tą przychodnią?
Taki dramatyczny telefon od olsztynianki odebrali wczoraj dziennikarze „Gazety Olsztyńskiej”. Okazuje się, że pani Aldona do swojej przychodni nie może dodzwonić się już...trzeci tydzień. — To przychodnia na Pana Tadeusza w Olsztynie. Telefon jest niedostępny. Sekretarka się włącza. Albo komunikat „proszę czekać na zgłoszenie”, albo „wybrać numer planowy”. Potem nagle sygnał się wyłącza. A potem w słuchawce słyszę, że nagle ten numer..nie istnieje. Jak to możliwe, że przed chwilą istniał, a potem nagle nie istnieje?

Sprawdziliśmy. Potwierdziły się słowa naszej czytelniczki. Nie jest możliwe dodzwonić się do tej przychodni. Pani Aldona zgłosiła ten problem do Izby Lekarskiej. — Miła pani wysłuchała mnie i tyle. A ja nadal dzwonię... Gdzie my jesteśmy? To Bangladesz jest — jej głos się załamuje.
Wczoraj opublikowaliśmy historię pani Hanny z Olsztyna, która czeka na kolejną operację kręgosłupa. Pięćdziesięciolatce dwa dni przed ważną wizytą u neurochirurga odwołano wizytę. Dodatkowo jej syn usłyszał, że najbliższą teleporadę może mieć... za pięć dni.

Wysłuchaliśmy wielu gorzkich opowieści.

Na teleporady narzeka pani Anna, mieszkanka wsi Niedźwiedź w gm. Barczewo. — Lekarz przez telefon nie sprawdzi dokładnie co dolega pacjentowi, może tylko gdybać. Tak jak było to w naszym przypadku. Zadzwoniłam w piątek, bo moje dziecko bolało ucho. Dostało kropelki i syropek. Po weekendzie kolejny telefon, bo nic nie pomogła teleporada . Łaskawie przyjęto nas do przychodni. Dziecko zostało osłuchane, zbadane. I co okazało się? Że potrzebny jest antybiotyk. Jak ciężko byłoby za pierwszym razem przyjąć dziecko! Nam oszczędziłoby to kosztów, a dziecku cierpienia... A tak dziecko 1, 5 tyg cierpiało...— ubolewa.
Pan Łukasz nie przebiera w słowach: — Nie można się dodzwonić,żeby się zarejestrować. Prędzej człowiek umrze niż się dostanie do lekarza.
Anonimowy internauta: — Teleporada nawet minuty nie trwa, jest problem z uzyskaniem skierowań nawet na zwykle usg czy badanie krwi. Stałe leki zostaną wypisane dopiero po dostarczeniu nowego zlecenia, bądź trzeba dzwonić do lekarza specjalisty, który dokonał zlecenia. Brak osłuchania dziecka, antybiotyki są w ślepo wystawiane.To jest nie poważne. W takich sytuacjach człowiek zmuszany jest do wizyt prywatnych.
Krystyna: —Teleporada nie leczy, tylko wykańcza pacjentów. Moja przychodnia lekarska jest zamknięta, a telefon nie wyleczy.
Nie brakuje jednak głosów broniących teleporad. Choć są nieliczne.
Boguśka:— Ja nie miałam problemu. Skierowanie do specjalisty dostałam od ręki. Do specjalisty czekałam dwa tygodnie. Badania w jeden dzień razem z wizytą u specjalisty. Bardzo mi się teraz podoba. Konkretna godzina zero kolejek. Super.
Ewelina: — Konsultacja telefoniczna mi pasuje. Nie trzeba się fatygować, jechać i narażać na kontakt z innymi. A jak jest potrzeba, to lekarze przyjmują normalnie. Nie wiem w czym problem.
Karolina: — Ja w tym tygodniu po teleporadzie poszłam normalnie do przychodni. Lekarz sam stwierdził że nie da rady w tym przypadku przez telefon pomóc. I z tego co wiem, to wielu pacjentów przyjmuje.

Już 12 marca minie rok, odkąd przychodnie i gabinety medycyny rodzinnej świadczą swoje usługi w w postaci teleporad. Taka decyzja została podjęta związku z rozprzestrzenianiem się koronawirusa. Jeden z naszych internautów zadał pytanie, dlaczego nadal udzielane są teleporady, skoro lekarze rodzinni są już zaszczepieni?
W ubiegłym tygodniu pisaliśmy o tym, że zdaniem poseł PSL Urszuli Pasławskiej przychodnie powinny zostać szybko otwarte dla wszystkich pacjentów. Posłanka wysłała w tej sprawie interpelację do Ministerstwa Zdrowia i liczy na szybką reakcję.
Do końca stycznia szczepionkę na Covid przyjęło ok. 124,5 tys. lekarzy z blisko 143,2 tys. praktykujących w Polsce. Jednak wiele przychodni POZ wciąż pozostaje zamkniętych.

O otworzenie przychodni zaapelował w kontrowersyjnym oświadczeniu Włodzimierz Bodnar, pediatra, specjalista chorób płuc z Przemyśla.
— Etyczne jest badać na telefon? Etyczne jest oczekiwanie na pogorszenie stanu zdrowia pacjenta? Być zamkniętym na pacjentów mimo bycia zaszczepionym? Czy wielu z was woli nie widzieć, co przeżywają pacjenci? Postawcie się w sytuacji waszych pacjentów. Gdzie mają pójść? Do kogo? A gdybyście to wy byli pacjentami? Wasi bliscy byli chorzy i nikt by was nie chciał leczyć i przyjmować? — napisał w oświadczeniu.

Medycy tłumaczą, że zaszczepieni lekarze to jedno, a niezaszczepieni pacjenci to druga strona medalu. Oni wciąż są narażeni.

*na prośbę bohaterki jej imię zostało zmienione

Aleksandra Tchórzewska, am
a.tchorzewska@gazetaolsztynska.pl

Komentarze (2) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Komentarze dostępne tylko dla zalogowanych użytkowników. Zaloguj się.

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. Kruk #3061665 2 mar 2021 09:36

    A co na to pan Wypij ? Nie pokrzykuje ? Czy za mały do tego tematu ?

    Ocena komentarza: warty uwagi (12) odpowiedz na ten komentarz

  2. Ewa Nowak #3061650 2 mar 2021 07:52

    Ja szybciej dodzwoniłam się i zrobiłam rezonans na NFZ,niż dodzwoniłam się do POZ. Takie numery teraz są.

    Ocena komentarza: warty uwagi (10) odpowiedz na ten komentarz