VAT na karuzeli od ćwierć wieku

2019-04-27 14:14:42(ost. akt: 2019-04-26 12:33:21)
Na czym polegał przekręt? Nie musi być towaru, żeby starać się o zwrot VAT, wystarczy wiarygodna faktura

Na czym polegał przekręt? Nie musi być towaru, żeby starać się o zwrot VAT, wystarczy wiarygodna faktura

Autor zdjęcia: Zbigniew Woźniak

VAT w Polsce wprowadzono w 1993 roku. Krzysztof H. skojarzył, że z podatku od „wartości dodanej” można uczynić maszynkę do robienia pieniędzy. Pewien prokurator z Olsztyna, dziś w stanie spoczynku, dość szybko rozpracował mechanizm oszustwa.
Krzysztof H. uchodził za geniusza finansowego. Zawsze był krok do przodu, także w czasach komuny. Jako licealista chałupniczo produkował długopisy. Studiując na Politechnice Warszawskiej założył na wydziale zakład remontowy; na tyle intratny, że studia zajęły mu lat 10. Ostatecznie ich nie skończył, za to robił coraz większą kasę. Po stanie wojennym w firmie polonijnej, pierwszej jaskółce kapitalizmu w Polsce, produkował na spółkę z pewnym Polonusem z Ameryki deficytową papę dachową. A kiedy nastał rok 1989, plan Balcerowicza, a za nim kolejno wszystkie CIT-y, PIT-y i VAT-y, poczuł się jak ryba w wodzie. Uczące się dopiero ekonomii państwo na gwałt starało się „uszczelniać system podatkowy”, Krzysztof H. skutecznie znajdował jego przecieki.

Zyskał tytuł Asa Biznesu i Menedżera Roku, doszedł do pierwszej pięćdziesiątki listy najbogatszych Polaków, klienci drzwiami i oknami walili do niego po radę.

— Na poszczególne podatki przepisuję po prostu właściwe pigułki. Na VAT różowa, na dochodowy zielona, a na ryczałt biała — mawiał. Chwalił się, że jego firma World Leasing przy obrotach kilkunastu milionów (nowych) złotych zapłaciła w 1992 roku 1800 złotych podatku. Służby skarbowe od początku polskiej transformacji miały Krzysztofa H. na celowniku, trudno było jednak ocenić, czy z prawnego punktu widzenia jego sztuczki były przestępstwem, czy jedynie „obejściem podatkowym”. Prokuratorskie postępowania przeciw niemu długo były umarzane także po tym, jak w 1996 roku uczepiła się go Prokuratura Okręgowa w Olsztynie.

Polacy poznali VAT, podatek od wartości dodanej, gdy zasmakowali w odbieraniu na granicy pieniędzy od kupowanych w Niemczech towarów. Pomysł, który po wprowadzeniu w Polsce VAT-u, wcielił w życie Krzysztof H. i jego liczni naśladowcy polegał z grubsza biorąc na tym, że wcale nie musi być towaru, żeby starać się o zwrot VAT, wystarczy wiarygodna faktura.

Trzeba przyznać, że Krzysztof H. początkowo dbał o pozory. Jeśli przedmiotem fikcyjnych transakcji w jego olsztyńskiej sprawie była m.in. śruta zbożowa, jedną z firm wystawiającą fakturę VAT, a potem ubiegającą się o zwrot podatku, były państwowe zakłady zbożowe. W karuzelę było zaangażowanych kilkanaście osób, poza Krzysztofem H., który wszystko reżyserował, także paru prezesów firm, a nawet pewien docent z Torunia. Towarzystwo na poziomie, mafia się wtedy VAT-em jeszcze nie interesowała.

Sprawa, że nie chodzi o towary, a tylko o kwity, wydała się, kiedy jesienią 1995 roku pewna firma wystąpiła do Urzędu Skarbowego w Kętrzynie o zwrot 7 milionów złotych z tytułu VAT.

Z takimi sumami raczej się w wówczas w Kętrzynie nie stykano. Najpierw szef skarbówki złapał się pewnie za głowę, ale zaraz potem powiadomił prokuraturę.
Prokurator z Olsztyna podjął wyzwanie, a zarządzając szybką rewizję w rezydencji milionera w podwarszawskiej Magdalence, zyskał dowody, które pozwoliły mu na oskarżenie Krzysztofa H. i innych osób o wyłudzenie 15 miliardów i usiłowanie wyłudzenia kolejnych 25 miliardów złotych, licząc jeszcze w starych złotych.

Biznesmen popełnił błąd. W tej sprawie powinien ubiegać się o zwrot VAT-u w dużych urzędach skarbowych, np. w Warszawie, gdzie nikt by jego sztuczki nie zauważył. A tak Krzysztof H. dostał wezwanie do Prokuratury Okręgowej w Olsztynie.

Gdy zorientował się, że nie tylko może usłyszeć zarzuty, ale i trafić do aresztu, jak kilku jego „podwykonawców"... zasłabł w progu.

Karetka musiała go zabrać do szpitala, a potem do Olsztyna przez wiele miesięcy przychodziły zaświadczenia lekarskie, że jego stan zdrowia (Krzysztof H. rzeczywiście chorował na serce) wyklucza wszelkie podróżowanie.
Ostatecznie proces w tej sprawie został przeniesiony z Olsztyna do Sądu Okręgowego w Warszawie. Wyrok zapadł chyba po dziesięciu latach, choć wśród skazanych — dalej z powodu złego stanu zdrowia — nie było Krzysztofa H. Biznesmen tylko raz dostał wyrok: symboliczny – za niezwrócenie jakiejś prywatnej pożyczki, a za kratki trafił też tylko raz w lutym 2002 roku, kiedy policja zgarnęła go sprzed Sądu Rejonowego w Siedlcach do sprawy tzw. łódzkiej afery VAT-owskiej. To była udoskonalona wersja karuzeli zastosowanej w przypadku kętrzyńsko-olsztyńskim.

Przedmiotem fikcyjnego eksportu były tym razem... m.in. śpiewniki dla filharmonii na Filipinach, albo koszulki z podobizną prezydenta Konga. Żeby było taniej „produkowano” je w — korzystających z dodatkowych ulg podatkowych — zakładach pracy chronionej. Obliczono, że koszt koszulki, których dla zmylenia fiskusa faktycznie trochę wydrukowano, wynosił 3 złote i 60 groszy. Na eksportowej fakturze VAT jej cena spęczniała do 100 dolarów.
Wpisując niżej podpisanemu dedykację do swojej książki „Ostatnich gryzą psy, czyli o drodze do bogactwa” (Warszawa, 1996) Krzysztof H. przywołał zdanie z Konfucjusza: ”Kto trzęsie drzewem prawdy, temu spadają na głowę obelgi i nienawiść.” Prokuratorzy i policja skarbowa nienawidzili go na pewno, ale Krzysztof H. za swoje podatkowe przekręty nigdy nie został skazany. Zmarł w 2013 roku, lecz puszczona przez niego w ruch VAT-owska karuzela kręciła się dalej.

Tak zwana luka VAT-owska nie była bowiem chorobą jedynie rządu PO-PSL, jak mówi obecny rząd, już w latach dziewięćdziesiątych szacowano ją na 20 miliardów rocznie.

Ściganie mafii VAT-owskiej to też nie wyłączna zasługa obecnej władzy, choć dwa duże procesy o wyłudzenie zwrotu podatku VAT toczące się przed Sądem Okręgowym w Olsztynie zakończyły się wyrokami rzeczywiście pod rządami obecnej koalicji. W marcu 2016 roku na 10 lat więzienia, pół miliona złotych grzywny i zwrot osiągniętych korzyści, za wyłudzenie 50 milionów złotych zwrotu podatku (były już faktury na kolejne 56 milionów) został skazany Piotr K. Na rzecz biznesmena spod Warszawy lewe faktury masowo produkowało kilkadziesiąt słupów, jednoosobowych firm z Olsztyna i okolic. Bez zmrużenia oka jakiś Kowalski, często ze szwagrem do spółki, za tysiąc, dwa tysiące miesięcznie wypisywał faktury, za wysoce specjalistyczne usługi telefonii internetowej.

W kolejnym procesie, w sierpniu 2016 roku, olsztyński sąd za wyłudzenie 39 milionów zwrotu VAT skazał 14 osób wśród nich, na 10 lat więzienia, Grzegorza M., „Predatora”. To już prawdziwa mafia, mężczyzna dopiero co wyszedł z więzienia po odbyciu długiej kary za udział krwawej wojnie między olsztyńskimi gangami w latach 1999-2000. Na wolności wkręcił się w bezkrwawy, paliwowo-VAT-owski interes z obywatelami Łotwy, wśród nich był autentyczny generał sowieckiego KGB.

bs

Komentarze (4) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Komentarze dostępne tylko dla zalogowanych użytkowników. Zaloguj się.

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. Ania22 #2736729 | 93.105.*.* 22 maj 2019 21:55

    Hej, poznam Pana na dyskretne spotkania. Mam 22 lata, jestem po rozwodzie i nie chcę już faceta na dłuższy związek. Złap mnie pod loginem ania22 na portalu randkowym: czatkobiet.pl

    odpowiedz na ten komentarz

  2. www #2723964 | 83.9.*.* 28 kwi 2019 10:42

    Komuniści w 1989 roku zmieniając ustrój w Polsce usunęli z Kodeksu Karnego cały rozdział o przestępstwach gospodarczych. Można było okradać budżet i nie można było nikogo ukarać.

    Ocena komentarza: warty uwagi (2) odpowiedz na ten komentarz

  3. olsztynianin #2723840 | 88.156.*.* 27 kwi 2019 21:04

    WYBIERALI CZUBKOW , OSZUSTOW I ZŁODZIEJI ,I DNO MORALNE , TO SWIADCZY O NAS WYBORCY

    Ocena komentarza: warty uwagi (3) odpowiedz na ten komentarz pokaż odpowiedzi (1)

    1. Jola #2723785 | 151.248.*.* 27 kwi 2019 18:22

      Tak zadziałali bohaterowie z Magdalenki o korzeniach wiadomych wychowani za komuny to trzeba było rozkraść

      Ocena komentarza: warty uwagi (3) odpowiedz na ten komentarz