Ksiądz z kolędą na zaproszenie?

2018-01-20 10:00:00(ost. akt: 2018-01-19 18:18:25)

Autor zdjęcia: pixabay.com

WIARA\\\ W parafiach w całej Polsce trwa kolęda. Część proboszczów zdecydowała, że księża odwiedzą tylko tych parafian, którzy sobie tego wyraźnie zażyczą. Takie rozwiązania wprowadzono m.in. na Dolnym Śląsku. Jak sytuacja wygląda u nas?
Nowatorski pomysł wprowadzono w niektórych parafiach na terenie województw: śląskiego, dolnośląskiego, wielkopolskiego, pomorskiego, a także w Warszawie. Jedną z nich jest parafia pw. Miłosierdzia Bożego na wrocławskim Gądowie. Tam parafianie musieli do 19 grudnia złożyć odpowiedni wniosek – osobiście w kancelarii parafialnej lub przez internetowy formularz. Jak informuje "Gazeta Wrocławska" jeśli ktoś przeoczył wypełnienie formularza, a spotka księdza przypadkowo na klatce schodowej, nie będzie mógł liczyć, że ten odwiedzi jego dom i pobłogosławi. Chyba że w ramach kolędy uzupełniającej.

— Dzięki temu systemowi zdecydowanie łatwiej będzie dotrzeć do tych, którzy tej wizyty sobie życzą — wyjaśnia ks. Rafał Kowalski, rzecznik Archidiecezji Wrocławskiej. — Niejako przy okazji nie będziemy niepokoić tych mieszkańców, którzy nie życzą sobie wizyty księdza. Nie wypada przecież wpraszać się w gości z zaskoczenia, a umówić się na spotkanie, bo wtedy obie strony bardziej na tym skorzystają — dodaje ks. Kowalski. Przeciwnicy odwiedzania tylko mieszkań wiernych, którzy sobie tego życzą, mówią, że to "gra znaczonymi pionami", czyli zawężenie się do osób uczestniczących aktywnie w życiu Kościoła. Krytycy przypominają, że podstawowym celem kolędy jest wspólna modlitwa w domu parafian.
— A przecież księdza po kolędzie nierzadko przyjmują także ci, co do kościoła nie chodzą. Dzwonek ministranta informujący, że ksiądz po kolędzie idzie, jest czasem głosem sumienia — stwierdza ks. Klinger.

Zwolennicy kolędy na zaproszenie odpowiadają, że kapłani nie będą tracić czasu na pytania o zgodę na wizytę, ani odchodzić od zamkniętych na głucho drzwi.
— Wiadomo, że nie każdy księdza przyjmuje. Niektórzy siedzą w domu i udają, że ich nie ma. Jeszcze inni wychodzą gdzieś w tym czasie. Teraz nie trzeba będzie robić takich uników. Poza tym skoro zwyczajowo przyjmuję gości, to sama ich zapraszam, a nie oni wpraszają się do mnie na siłę — mówi Anna, mieszkanka Węgorzewa.
Czy takie rozwiązanie przyjęłoby się w dekanatach na terenie powiatu węgorzewskiego? Pytanie skierowaliśmy do księży.

— Nie jest to nic nowego. W Polsce od dawna duszpasterze odwiedzają tych katolików, którzy życzą sobie takiej wizyty — mówi ks. Zbigniew Chmielewski,
proboszcz Parafii Rzymskokatolickiej Św. Józefa w Węgielsztynie. — Formuła „na zaproszenie”, czyli zgłoszenie rodziny, która chce wizyty swojego duszpasterza tylko usprawnia owe odwiedziny. Szczególnie, jeśli jest duża grupa mieszkańców rożnego wyznania. Tak jest np. na wspomnianym Śląsku, gdzie jest znaczna liczba ewangelików. W archidiecezji ełckiej, funkcjonuje zwyczaj wizyty duszpasterskiej z osobą, która towarzyszy kapłanowi. W miastach są to zwykle ministranci, na wsiach - przedstawiciel danej wsi.

Proboszcz węgielsztyńskiej parafii dodaje, że Ci, którzy nie życzą sobie kolędy w naturalny sposób są pomijani. Czy wiele osób rezygnuje z odwiedzin księdza?
— Z własnego doświadczenia wiem, że jest raczej odwrotnie — odpowiada ks. Chmielewski. — Z ogromną życzliwością jestem zapraszany również do osób mieszkających na terenie mojej parafii, którzy są innego obrządku czy wyznania, czyli nie są moimi parafianami. Wiedząc, że będę odwiedzał swoich parafian zapraszają mnie jako gościa i wyrażają radość ze spotkania. Żyjąc na jednym terenie spotykamy się ze sobą przy rożnych okazjach, a taka wizyta jest kolejną okazją do okazania sobie życzliwości. Odpowiadając, więc na postawione pytanie, uważam że ludzka życzliwość i polska gościnność powinna być wyznacznikiem tego typu spotkań. Bezwzględnie należy uszanować tych, którzy nie chcą okazać takiej gościnności. Mają do tego prawo. Rozwiązanie „na zaproszenie”, czy „z przewodnikiem” to tylko techniczne usprawnienia. Nie wydaje się konieczne by odgórnie, za pomocą rozporządzeń regulować relacje zwykłej, ludzkiej gościnności.

Ksiądz Grzegorz Kunko z Parafii Św. Apostołów Piotra i Pawła w Węgorzewie również uważa, że wprowadzenie "kolędy na zaproszenie" nie jest konieczne:
— W odpowiedzi na pytanie dotyczące „kolędy na zaproszenie” powtórzę wypowiedź ks. Marcina Sawickiego, rzecznika prasowego Archidiecezji Warmińskiej opublikowaną w jednym z wydań Gazety Olsztyńskiej: jako duszpasterze jesteśmy posłani do wszystkich ludzi, a wizyta duszpasterska jest też formą ewangelizacji. To przede wszystkim spotkanie i modlitwa z błogosławieństwem domu i osób, które w nim mieszkają, a także pewna forma kontaktu duszpasterskiego z wiernymi, z osobami mieszkającymi na terenie parafii.
(Wojciech Caruk, Monika Kacprzak)

A jakie jest Wasze zdanie na ten temat? Czy kolęda "na zaproszenie" to dobry pomysł?

Czytaj e-wydanie

Pochwal się tym, co robisz. Pochwal innych. Napisz, co Cię denerwuje. Po prostu stwórz swoją stronę na naszym serwisie. To bardzo proste. Swoją stronę założysz klikając " Tutaj ". Szczegółowe informacje o tym czym jest profil i jak go stworzyć: Podziel się informacją:

">kliknij

Komentarze (3) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Komentarze dostępne tylko dla zalogowanych użytkowników. Zaloguj się.

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. o nie #2428252 | 83.9.*.* 29 sty 2018 10:14

    Nigdy nie przyjmę i nie zaproszę pasożyta w sutannie do domu

    Ocena komentarza: warty uwagi (4) odpowiedz na ten komentarz

  2. Ja #2428124 | 188.146.*.* 29 sty 2018 07:24

    Najważniejsze żeby dwie koperty byly

    Ocena komentarza: warty uwagi (4) odpowiedz na ten komentarz

  3. Za #2422089 | 83.6.*.* 20 sty 2018 10:21

    Bardzo dobry pomysł który powinien być wprowadzony w całym kraju.

    Ocena komentarza: warty uwagi (7) odpowiedz na ten komentarz