Przekażmy 1 procent podatku Fundacji "Przyszłość dla Dzieci"

2014-01-14 07:41:00 (ost. akt: 2014-01-13 19:12:30)
— Tu nie ma żadnej biurokracji. Po prostu trzeba wpisać odpowiedni numer w odpowiednią kratkę — mówi Iwona Żochowska, dyrektor zarządzający Fundacji „Przyszłość dla Dzieci”. I zachęca do oddawania 1 proc. podatku potrzebującym dzieciom.
— Siedzi sobie podatnik nad PIT-em i myśli: — A co ja mogę? Na co komu te moje 10 zł podatku?

— Mamy wpłaty po trzy złote, pięć złotych czy właśnie 10 zł. Biorąc każde osobno pod uwagę, to rzeczywiście niewielkie kwoty. Ale kiedy takich przelewów jest kilka tysięcy, to można zrobić coś konkretnego.

— A może szkoda zachodu? Podatnik boi się biurokracji.

— Akurat tę sytuację państwo rozwiązało świetnie. Nie trzeba składać urzędowi skarbowemu żadnych dodatkowych dokumentów, wniosków czy zaświadczeń. Cała procedura polega na tym, aby w odpowiednią rubrykę wpisać odpowiedni numer. Nazywa się on KRS. KRS „Fundacji „Przyszłość dla Dzieci” to 0000148747. Po wpisaniu tego numeru to urząd skarbowy zajmuje się resztą, czyli przekazaniem nadpłaty do organizacji pożytku publicznego.

— Wpiszę, a później fiskus będzie mnie pytał: — A dlaczego wsparła pani tę a nie inną fundację?

— Nikt nie zadaje takich pytań. Żaden urząd skarbowy nie będzie pytał ani o motywację, ani o cokolwiek, co wiąże się z przekazaniem jednego procenta. Po prostu przekaże nam pieniądze. I tyle.

— Jeden procent naszego podatku można przekazywać już od kilku lat.

— Tak i, na szczęście, coraz więcej osób się na to decyduje. Przy czym ciekawe jest to, że chociaż liczba wspierających nas osób wzrasta, to niewiele się zmienia kwota, która do nas wpływa. W ubiegłym roku było to ponad 700 tys. zł.

— 700 tys. zł?! Od tych drobnych podatników? To bardzo dużo.

— Między innymi. Dlatego jeśli ktoś jeszcze nie przekazywał swojego procenta, to warto, aby zdecydował się na to w tym roku.

— Jeśli przekażę pieniądze Fundacji „Przyszłość dla Dzieci”, to co z nimi zrobicie?

— Kupimy dzieciom lekarstwa, opłacimy im leczenie albo rehabilitację. Kupimy im sprzęt niezbędny do tego, aby mogły ćwiczyć i się rozwijać. Z jednego procenta wpływa do nas żywy pieniądz. Finansujemy to, co danemu dziecku jest najbardziej potrzebne, aby to dziecko bez przeszkód mogło wskoczyć w następny etap rozwoju. Sytuacje są różne. Mamy, na przykład, dzieci, które bez rehabilitacji nie miały szans na to, żeby chodzić. Teraz takie dzieci przychodzą do nas na własnych nogach. Co prawda z mamą czy tatą pod rękę, ale to już duży postęp. Kolejny etap jest taki, aby dziecko mogło tę maminą rękę puścić. Jak będą pieniądze na ćwiczenia, to tak się stanie.

— Wśród dzieci, którymi się opiekujecie, są maluchy nie tylko z Olsztyna. To często dzieciaki z maleńkich wiosek gdzieś na końcu województwa.

— Tak i właśnie oni mają ogromne problemy z leczeniem i rehabilitacją. Z tej wioseczki trzeba dojechać do miasta na ćwiczenia. To czasami jest kilkadziesiąt kilometrów w jedną stronę. Rodzice są na to gotowi, dowożą dziecko, bo wiedzą, że inaczej ich dziecko nie będzie się dobrze rozwijało. Tylko że to są ogromne pieniądze. A my pokrywamy koszty dojazdu.

— Czy zdarzyło się, że dziecko, które było podopiecznym fundacji, wyzdrowiało i już nie potrzebuje waszej pomocy?

— Oczywiście! Takich, którzy przychodzą do nas i dziękują, jest całe mnóstwo. Każda taka wizyta zapada nam w pamięć. A mnie szczególnie wzruszyła sprawa chłopca z zapomnianej przez świat wioski pod Bartoszycami. Chorował na nowotwór. Lekarze jego szanse na przeżycie oceniali na 20, może 30 procent. Miał jeszcze pięcioro rodzeństwa, oboje rodzice byli bez pracy. Kiedy pojechaliśmy do nich ze świątecznymi prezentami, rozmawiałam z rodzicami. Pytałam, dlaczego od pewnego czasu nie zwracają się do nas z prośbą o wsparcie. To, co powiedział jego tata, zapadło mi głęboko w pamięć: — Proszę pani — mówił — teraz jeździmy do Warszawy na kontrole z synem raz na kilka miesięcy. Jakoś sobie na te wyjazdy sami nazbieramy pieniądze. Wy nam pomogliście w czasie, kiedy tego najbardziej potrzebowaliśmy. Nie śmiałbym prosić was o to teraz, kiedy sobie jakoś radzimy. Bo wiem, że jest wiele innych dzieci, które czekają na taką pomoc.

Rozmawiała Małgorzata Kundzicz


Źródło: Gazeta Olsztyńska

Komentarze (4) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Komentarze dostępne tylko dla zalogowanych użytkowników. Zaloguj się.

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. mary #1376474 | 46.204.*.* 16 kwi 2014 08:38

    Ja przekazuję swój 1% na Stowarzyszenie SIEMACHA. Tworząc podwórko nowej generacji pozwalają dzieciom się rozwijać na wielu płaszczyznach. Znają się na tym co robią, dlatego efekty ich pracy można realnie zobaczyć :) tu można dowiedzieć się czegoś więcej o ich działalności http://siemacha.org.pl/ zachęcam :)

    odpowiedz na ten komentarz

  2. Hospicjum #1346159 | 91.246.*.* 11 mar 2014 08:49

    Witam, proszę o [url=http://www.hospicjum-podkarpackie.p l/przekaz-1-podatku-z-pit-na-hos.html]pr zekazanie jednego procenta podatku[/url] na Podkarpackie Hospicjum dla dzieci w Rzeszowie.

    odpowiedz na ten komentarz

  3. mm #1295260 | 89.228.*.* 14 sty 2014 11:05

    lapsza taka organizacja niż Owsiakowa orkiestra która około 50% przeznacza na pomoc

    Ocena komentarza: warty uwagi (2) odpowiedz na ten komentarz pokaż odpowiedzi (1)

    1. 1% #1295123 | 81.190.*.* 14 sty 2014 09:11

      Są dziesiątki tysięcy organizacji, którym można oddać 1% swojego podatku. Wiele organizacji jest z Wamii i Mazur - dlaczego promowane są tylko niektóre? To chyba nie fair? To niejedyna organizacja, której można oddać 1%

      Ocena komentarza: poniżej poziomu (-1) odpowiedz na ten komentarz

    2001-2021 © Gazeta Olsztyńska, Wszelkie prawa zastrzeżone, GRUPA WM Sp. z o. o., 10-364 Olsztyn, ul. Tracka 5

    Unia Europejska

    GRUPA WM Sp. z o.o. realizuje projekt dofinansowany z Funduszy Europejskich w ramach działania 1.5 Dotacje na kapitał obrotowy Programu Operacyjnego Polska Wschodnia 2014-2020.