Stadion Leśny moja miłość

2013-04-28 18:18:22(ost. akt: 2013-04-29 14:31:49)

Autor zdjęcia: Grzegorz Wadowski

Chyba nie ma w Olsztynie obiektu, który wzbudzałby tak silne emocje w jego mieszkańcach, jak Stadion Leśny. Od 9 lat grupa zdeterminowanych osób z Tadeuszem Milewskim na czele podejmuje bezskuteczne próby reanimacji Leśnego. Wiele osób obiecało pomoc i pieniądze. Na obiecankach się skończyło. Olsztyniacy kochają ten stadion. Dlaczego?

Wspomnienie


Stoimy na betonowych ruinach tego, co kiedyś było częścią trybuny. Ja i pan Marian. Wokół las. Po prawej drzewa i bagno. Po lewej kwietniowe słońce oświetla zarośnięte resztki Stadionu Leśnego. Nad tym wszystkim dwie metalowe linki do zjazdów rozciągnięte pomiędzy drzewami. Nie ma nikogo. Tylko wiatr i śpiew ptaków przerywają ciszę.

— Ale pięknie — pan Marian głęboko zaciąga się powietrzem. I bierze łyk piwa ze szklanej butelki. — Tam, gdzie są tamte rośliny, były kiedyś szatnie. Tam pierwszy raz dali mi buty piłkarskie założyć. Od klubu dostałem. I wyleciałem. Grać na ten wspaniały stadion. Boże, co to było za uczucie! To jest NASZ Stadion Leśny. Tyle tu drużyn grało. Tu jest duch. I mój też. Częściowo. Tu był pierwszy raz. Tu grałem jako trampkarz w Gwardii. I mój syn później też. Tyle rzeczy tu się wydarzyło. Nawet nie masz pojęcia.

Narodziny


Oficjalna uroczystość oddania do użytku Stadionu Leśnego we wrześniu była skromna. To był trudny rok. Rok plebiscytu. Jeszcze pod koniec XIX wieku były tam bagna, moczary i nieużytki. Niemcy osuszyli je. Odprowadzili wodę do Łyny specjalnymi przepustami. Marzyli o organizacji Igrzysk Olimpijskich i postanowili zrobić bazy sportowo-rekreacyjne w Prusach Wschodnich, m.in. w Olsztynie, w okolicach Pasymia, Ełku. Stadion Leśny staje się siedzibą wielosekcyjnego klubu sportowego — Victorii Allenstein. To początek.

Przedwojenna duma


1934 rok. Zespół Gedanii Gdańsk, wolnego miasta, gra mecz piłkarski na Stadionie leśnym. Z reprezentacją niemieckiego garnizonu. Na stadionie jest ponad 7 tys. kibiców (trybuny mieszczą wtedy maksymalnie 5 tys.). Wielka ekscytacja. Gedania niszczy Niemców. Wygrywa pięć do zera. Gdy słychać końcowy gwizdek sędziego, mieszkańcy Olsztyna wstają i z euforią śpiewają: — Jeszcze Polska nie zginęła. W tamtych latach to nieprawdopodobne. Zwłaszcza że nie dochodzi do agresji żadnej ze stron. Mniej więcej w tych latach budują też słynną skocznię spadochronową (kilkadziesiąt metrów). Jedną z kilkunastu w cały kraju. Do dziś została tylko jedna.

Leśny w Polsce


W marcu 1945 na drzwiach dyrekcji kolejowej pojawia się plakat informujący, że grupa przedwojennych sportowców poszukuje chętnych do gry w piłkę nożną. Na początku nie opuszczają miasta, więc nie bardzo mają gdzie trenować. Dopiero w maju przypadkowo dowiadują się o istnieniu Stadionu Leśnego (wcześniej bali się chodzić po lesie, bo strzały, miny). Na mieście znów pojawiają się plakaty. 15 lipca w 535 rocznicę bitwy pod Grunwaldem rozgrywa się pierwszy mecz piłkarski na Leśnym w powojennej Warmii. Wtedy powstaje późniejszy Stomil i Warmia.

Bliźniacy


Dziewięć lat później w okolicach Leśnego odbywają się przełajowe mistrzostwa Polski. Niesamowicie podobni do siebie bracia bliźniacy Marian i Ryszard Pargańscy postanawiają je wygrać sposobem. Plan był taki, że w połowie trasy Rysiek wyskakuje świeży z krzaków, zmienia Mariana i nikt się nie orientuje. Nie przewidzieli tylko, że numer startowy na koszulce jest tylko jeden. Farsa wyszła na jaw, a oni zostali sławni i zdyskwalifikowani.
17.03. Każdy, kto pamięta Stadion Leśny z tamtych lat, wie, co to znaczy. 17 metrów i 3 centymetry. W sierpniu 1960 roku na Stadionie Leśnym odbywają się Mistrzostwa Polski w lekkoatletyce. Józef Szmidt jako pierwszy człowiek na świecie pokonuje barierę 17 m w trójskoku. Przez kilka dni Olsztyn wymieniany jest w gazetach kilkudziesięciu państw świata. Ludzie mają poczucie, że na ich oczach tworzy się historia.

— Pewnie, że to widziałem! — obrusza się pan Marian. Pokazuje na przeciwległy stok niecki, gdzie kiedyś były trybuny, a teraz wyrastają krzaki. — Po tamtej stronie siedziałem. Z żoną. On skoczył tu, przy tej trybunie. Mistrzostwo świata. Myśmy z żoną wyskoczyli z siedzeń (bo ona też kocha sport). To było cudowne! 17 metrów i 3 centymetry. Pamiętasz to? Ja pamiętam.

Sportowcy


Krzysztof na początku lat 70, tak jak wielu innych, na Leśny przychodził najpierw oglądać zawody międzyszkolne i zawodowe. Potem dorabiał na studiach jako sędzia liniowy. Pamięta, że wtedy Wszoła zaczynał skakać. I że przyjeżdżali z innych miast i zazdrościli im takiego stadionu. Ludzie przychodzili na pikniki, spacery. Kwitło życie towarzyskie. Zawodnicy ćwiczyli, żony patrzyły, a dzieci bawiły się na bieżni. Kilka pokoleń tam się wychowało. Wspaniały czas i miejsce. Ale wtedy sport jeszcze był czymś innym niż teraz. Państwo dawało dużo pieniędzy na jego rozwój. Ci najlepsi poznawali świat. Poza granicami państw czerwonego bloku. I tak naprawdę nie chodziło o pieniądze, bo wtedy nikt ich nie miał. Tylko o honor i ambicję. Poza tym i tak nie było nic specjalnego do roboty. Wtedy wszyscy interesowali się sportem.


Dom


— Jak były zawody, ja tam siadałem i obserwowałem — pan Marian opiera się o nagi beton. I patrzy w zarośla przykrywające podmokłą nawierzchnię jego ukochanego stadionu. Uśmiecha się krzywo i bierze łyk piwa. Mówi głosem człowieka, który po długiej drodze wrócił do jedynego miejsca, w którym naprawdę był szczęśliwy. — Sport był miłością mojego istnienia. Stadion Leśny to nie pojęcie względne. On był ważny. Istotny. Mówię ci, tu byli wspaniali ludzie. Pamiętasz Wyścig Pokoju? Tu, pod tą trybuną, była meta. Kolarze… — mówi.

Ja nie pamiętam, a pan Marian dźwiga piękno wspomnienia. Wzdycha. — Mój Boże, my już ich nie będziemy widzieć… Na tym stadionie, na którym ja kiedyś grałem. A później mój syn. I to wszystko teraz… zniweczone. Niemcy kochali to środowisko. A my? Też kochamy?

Dożynki


W 1978 roku komunistyczne władze Polski zażyczyły sobie Dożynek Centralnych. Gwardia, licząc na pieniądze na remont, zgłasza więc, że przygotuje Leśny do imprezy. Warunkiem była jego rozbudowa, (aby mógł przyjąć 20 tys. ludzi). Okazało się, że potrzebne jest jeszcze zaplecze turystyczne, infrastruktura, parkingi. Do zrobienia. Ale koszty stworzenia drogi ewakuacyjnej dla VIP-ów były za duże. Skończyło się na tym, że zbudowano stadion Stomilu. Tam zrobiono Dożynki. Dla Stadionu Leśnego to był początek końca.

Śmierć


Ostatnia większa impreza sportowa odbyła się na Leśnym w 1986 roku. Gwardia jeszcze raz spróbowała zmodernizować obiekt. Znaleźli sponsorów i w 1988 r. na stadion wjechały koparki. Zaczęto wymieniać ziemię. Ale zaczęły się strajki i Leśny nikogo już nie obchodził. Na dokończenie remontu nigdy nie znaleziono pieniędzy. Pobliski hotel i siłownia prosperowały jeszcze przez jakiś czas, ale nie było funduszy na naprawę. W końcu i one też padły.

Po transformacji nikt nie chciał dawać pieniędzy na sport. Poupadały kluby. Dziś lekkoatletyka w Polsce prawie nie istnieje. Jak nie dopłacisz ze swoich, na zawody nie pojedziesz. Rządzi komercja. Wszyscy idą tam, gdzie są pieniądze. Młodzi nie walczą o Stadion Leśny, bo nie wiedzą, czym jest. Czym jest jego legenda. Nikt ich tam nie prowadzi.

Jeszcze później ktoś podpalił budynki. Przyjechały buldożery. Zaorały. Wyrosły krzaki i drzewa. Wypłynęło bagienko. Wiosną ptaki zaczynają śpiewać. Czasami przychodzą młodzi wypić piwko wśród ruin. W końcu urokliwe miejsce.

Zmartwychwstanie


Chyba nie ma w Olsztynie obiektu, który wzbudzałby tak silne emocje w jego mieszkańcach jak Stadion Leśny. Pokolenie starszych olsztyniaków, tak jak pan Marian, kocha ten stadion. Od 9 lat grupa zdeterminowanych osób z Tadeuszem Milewskim na czele podejmuje bezskuteczne próby reanimacji Leśnego. Wiele osób obiecało pomoc i pieniądze. Jak dotąd na obiecankach się skończyło.

— Ja wiem, że już mało zostało z tego stadionu — uśmiecha się smutno pan Marian. — Ale ja go kocham. To mój stadion. Nie uwierzysz. Przychodzę tu czasem. Przychodzę popatrzeć. Jak będzie mnie stać, kupię go. Dla Olsztyna. Dla nas. Bo jest piękny.

Żegnam pana Mariana i odchodzę zarośniętym zboczem. Słyszę za sobą jego głos: — Odzyskamy go? — pyta. Chciałbym powiedzieć, że tak. Ale odpowiadam banałem, że najważniejsze, że on wciąż żyje w sercach ludzi takich jak on. Uśmiecha się i dziękuje. Idę. A on zostaje. I jeszcze długo wpatruje się w stadion. Jego stadion.

Marcin Szot
m.szot@gazetaolsztynska.pl

Źródło: Gazeta Olsztyńska

Komentarze (17) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Komentarze dostępne tylko dla zalogowanych użytkowników. Zaloguj się.

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. Anna #1705513 | 164.127.*.* 3 kwi 2015 19:56

    Dziekuje za tak piekne wspomnienia. Mieszkalam na Al.Wojska Polskiego przy parku. Rodzice zadecydowali o wyprowadzce sie z tego miasta. Wszystko peklo we mnie. Mialam wtedy 18 lat i musialam pozegnac sie z moim miastem. Plakalam cala droge do Warszawy. Zostaly mi teraz tylko piekne wspomnienia. Ze stadionem rowniez. Troche trenowalam w Gwardii biegi i skoki przez plotki. Bralam udzial w zawodach. I rowniez dostalam na tym stadionie kolce do biegania...bylam taka dumna i szczesliwa. Bardzo czesto chodzilysmy z kolezanka do lasu...na stadion. Nie wiem dlaczego nikt nie pisze o Dozynkach w 1969 roku. Bralam udzial i mam w domu Gazete Olsztynska ze zdjeciem na pierwszej stronie. Na tym zdjeciu jestem ja i die moje kolezanki z klasy w ukladzie gimnastycznym. Tam jest mi zal, ze taki obiekt sportowy w takim miejscu umarl. Dlaczego sie go nie ratuje. Pozdrawiam Anna Chojnicka

    Ocena komentarza: warty uwagi (2) odpowiedz na ten komentarz

  2. podróżnik #1094783 | 77.255.*.* 25 maj 2013 01:29

    Super miejsce ! Olsztynianie, zróbcie tam żużel to ożyje !!!! Na lekkoatletykę dziś nikt nie da pieniędzy, szkoda sił i środków bo to się nie utrzyma.

    odpowiedz na ten komentarz

  3. Piłka w grze #1082088 | 178.36.*.* 12 maj 2013 12:58

    Pisząc o stadionie trzeba głośno i odważnie powiedzieć z imienia i nazwiska kto pozwolił na takie zniszczenia . Kro zaczął remont do demontowania drenażu, wyrywania ławek, krótko mówiąc od dewastacji?. Rozpoczyna się remont nie mając na to pieniędzy!!!!. Pytam ile kosztowały pale wbite w boisko? Kto je wbijał i ile na tym zarobił wiedząc ,że niczemu to nie służy? Takie władze, taka polityka i takie tego efekty. Szkoda. Jest propozycja cichutko szeptana, żeby na miejscu stadionu powstało ekskluzywne osiedle mieszkaniowe i chyba tak będzie.Ratujcie stadion.

    odpowiedz na ten komentarz

  4. motorynka #1082069 | 178.36.*.* 12 maj 2013 12:48

    Wjechałam na giełdę samochodową uiszczając w bramce opłatę 20 zł. kiedy już się znalazłam na placu podszedł do mnie facet i zażądał 16 zł placowego . Zapłaciłam , otrzymałam karteluszek poświadczający zapłatę . Jestem oburzona na te pomysły Rady Miasta wyłudzające pieniądze. Nie zapłaciłam tylko za powietrze a należałoby się. Pozdrawiam. W kraju w którym żyję nie ma takich chwytów poniżej pasa.

    odpowiedz na ten komentarz

  5. zatorzak #1070450 | 88.156.*.* 29 kwi 2013 22:26

    Teraz mieszkam na jarotach ale jak tylko znajde chwile zabieram syna do naszego lasu na stadion i w okolice. Ukochane miejsce

    Ocena komentarza: warty uwagi (4) odpowiedz na ten komentarz

Pokaż wszystkie komentarze (17)