Janowo - daleko od szosy

2013-03-07 20:24:49 (ost. akt: 2013-03-07 20:06:19)

Autor zdjęcia: Władysław Katarzyński

Dlaczego w Janowie lasy wycinają? Żeby kultura w las nie poszła. Mieszkańcy Janowa, najbiedniejszej i najmniejszej pod względem liczby mieszkańców, gminy w naszym województwie, potrafią śmiać się z siebie.
Chcesz z Olsztyna dostać się bezpośrednio do Janowa? Nie ma szans! Pekaesy na tej trasie nie jeżdżą. Najpierw musisz dotrzeć do Nidzicy, dopiero stamtąd do Janowa. Ale PKS kursuje tak rzadko, że lepiej wybrać się własnym transportem.

Oto „witacz” gminy Janowo. Na pierwszy rzut oka czas zatrzymał się tu w miejscu. Wokół rynku na kamiennym płytach sprzedający rozłożyli odzież, wśród współczesnej zabudowy stare drewniane domki. W centrum pomnik poświęcony Józefowi Piłsudskiemu, dalej szkoła jego imienia, przy głównej ulicy urząd gminy, ośrodek zdrowia, Gminny Ośrodek Kultury, kościół. Żeby przejechać Janowo wystarczy pięć minut.

Tak, żeby Niemcy słyszeli

Z kart historii. Jest rok 1869. Janowo na terenie historycznego północnego Mazowsza, w sąsiedztwie Prus Wschodnich i Kurpi, za wspieranie przez mieszkańców powstania styczniowego, ukazem carskim traci prawa miejskie, by już ich nigdy nie odzyskać.

Rok 1920, wojna polsko-bolszewicka. Przez Janowo ucieka rosyjska konnica, ścigana przez polskich ułanów. Obserwują to z satysfakcją miejscowi, zbierając porzuconą broń. Na domach zatykają flagi.
Siedzę w mieszkaniu pani Stanisławy Gratunik, jednej z najstarszych mieszkanek wsi Janowo. Na ścianach zdjęcia jej męża, Stefana Gratunika w mundurze ułana, polskie orły, szarfy, medale, na komodzie miniaturowa postać Józefa Piłsudskiego z brązu.

— Mój mąż Stefan, który zmarł w wieku 101 lat, był za wojny z bolszewikami dzieciakiem — wspomina Stanisława Gratunik. — O, wiele on w życiu widział. Kiedy na krótko przed drugą wojną do Janowa przyjechał prezydent Ignacy Mościcki, Stefan służył w straży granicznej. Pana prezydenta widział osobiście.

Mościcki, który przyjechał do Janowa kabrioletem, ofiarował wtedy 500 złotych na kościół. Podczas uroczystości z okazji tej wizyty, przed przejściem granicznym na Orzycu ustawiono megafony, przez które ksiądz Władysław Biały wygłosił płomienne, patriotyczne przemówienie. Tak to nagłośniono, żeby słyszeli Niemcy.

Tradycje patriotyczne sprawiły, że przy wsparciu państwa i dzięki składkom mieszkańców w Janowie wybudowano szkolę podstawową. Nazwano ją imieniem marszałka, któremu postawiono też po śmierci pomnik w centrum rynku. Aż przyszedł 1 września 1939 r.

Były kocie łby i studnie

Pierwsze, co zrobili po wejściu do Janowa Niemcy, to kazali zburzyć pomnik Piłsudskiego. Szczątki zakopano pod rynkiem. W tutejszych lasach rozpoczęli działalność partyzanci. Po zakończeniu wojny jeden z partyzantów AK, Zacheusz Nowowiejski, pseudonim „Jeż”, nie ujawnił się i z kilkoma towarzyszami kontynuował walkę przeciwko nowej władzy. Zabiło go wojsko i UB.

W 1954 roku, po reformie administracyjnej gminę Janowo zniesiono, zastępując ją gromadą. Gmina wróciła w 1973 roku.

— Jak tu było wówczas? — zastanawia się Marianna Chmielewska. — Kocie łby na ulicach, studnie. Ale za to ludzie mieli pracę, byli weseli, częściej się ze sobą spotykali.

Od 25 lat w Janowie żyje Swietłana Faaks. Urodziła się w Kazachstanie, później mieszkała na Białorusi, z wykształcenia muzyk. Jej dziadek nazywał się Dionizy Płotnicki. Wspomina, że kiedy osiedliła się w Janowie (przyjechała za mężem), było zupełnie inaczej niż dzisiaj. — Gaz z butli, dwa programy telewizyjne, drogi kiepskie, nie było chodników, prawie cała zabudowa drewniana — opowiada. — Ale za to „ekologia”, nie jak na Białorusi! Czyste powietrze, lasy. Człowiek czuł się wolny, swobodny!

Jak pomnik odbudowano

W tamtych czasach zaczęto mówić w Janowie o potrzebie odbudowania pomnika Józefa Piłsudskiego na rynku. Głównym inspiratorem akcji był Stefan Gratunik, były ułan. Ale przychylnej atmosfery wśród władz wojewódzkich na to nie było. Swoje marzenie Stefan Gratunik zrealizował dopiero po roku 1990.

— Mąż doprowadził do tego, że rozkopano rynek i znaleziono gruzy po pomniku marszałka — wspomina Stanisława Gratunik. — Wysłał paczkę z nimi do Londynu, żeby tamtejsi Polacy wsparli budowę. Ale odzewu nie było. Wtedy powołał społeczny komitet budowy pomnika. I Józef Piłsudski znów stanął na rynku!

Jeszcze jedno wydarzenie w dziejach Janowa, choć innego rodzaju, wspominają mieszkańcy. Pewnego dnia panie spotkały się w wiejskiej świetlicy i podczas tego spotkania zrodziły się kawały o Janowie. Można je dzisiaj znaleźć w księdze pamiątkowej w GOK-u. — Dlaczego w Janowie lasy wycinają? Żeby kultura w las nie poszła. Co robi rzecznik prasowy w Janowie? Siedzi w rzece i czyta gazetę — cytuje Ewa Czaplicka, dyrektor Gminnego Ośrodka Kultury.

W ślad za tym w latach 90. w Janowie zaczęto organizować Janowskie Biesiady Humoru, gdzie odbywał się m. in. konkurs dowcipów. Dzisiaj sytuacja GOK-u wesoła nie jest, bo kultura cierpi na brak pieniędzy. Mimo to przy wsparciu Muzeum Szlachty Mazowieckiej w Ciechanowie udało się zorganizować w tym roku w Janowie Mazowieckie Zapusty. Wyszły nadzwyczajnie.

Najbiedniejsza gmina w regionie

— Budżet naszej gminy, najbiedniejszej w województwie, nie sięga nawet 9 milionów, co za to można zrobić? — narzeka wójt Waldemar Szymański, pokazując 20-letnie meble w gabinecie. — Nikt tu nie chce inwestować, za daleko jesteśmy od stolicy województwa, od głównych dróg. Młodzież ucieka do miast albo próbuje coś znaleźć za granicą. Mamy bardzo wysokie bezrobocie.

Zdarzyło się, że przyjechał jakiś biznesmen z Kanady, chciał zainwestować w fermę norek w Zachach, w byłym pegeerze. Ale leśnicy go wyśmiali. Norki? Mamy norek w lasach pod dostatkiem!

Wójt Janowa dwoi się i troi, żeby jakoś spiąć budżet i realizować inwestycje. Pokazuje, ile sieci wodociągów i kanalizacji zrobiono za jego kadencji, ile asfaltu na drogach przybyło. Jeśli chodzi o wodę, bez niej pozostały tylko pojedyncze gospodarstwa.

— A poza tym mamy szybki internet, prawie w każdym domu! — dodaje wójt Szymański. — Czyli łączność ze światem jest!

Wyjeżdżamy z Janowa. Wokoło szosy lasy. Nie widać, aby ktoś je wycinał. Mimo to uciekającej w zarośla kultury też nie dostrzegliśmy.

Władysław Katarzyński

Komentarze (5) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Komentarze dostępne tylko dla zalogowanych użytkowników. Zaloguj się.

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. mieszkaniec janowa #1026001 | 83.9.*.* 17 mar 2013 13:18

    pan redaktor raczejnie ma pojecia o tym co sie tu dzieje , a z tymi autobusami dał ciała po całosci , piszac jakis artykuł powinien sie chyba najpierw dobrze zorientowac co jest grane , na pałe tez moge napisac ze pan katarzynski mieszka w CHLEWIE i zbiera puszki po smietnikach , ZAKŁAMANA ŚWINIA Z PANA PANIE WŁADYSŁAWIE KATARZYŃSKI . I ZEBYS WYLADOWAŁ W GORSZEJ DZIURZE GDZIE NAPRAWDE NIE MA POŁĄCZEŃ AUTOBUSOWYCH ,bo chyba takie sformułowanie jest bardziej poprawne ,,,,,

    Ocena komentarza: warty uwagi (3) odpowiedz na ten komentarz

  2. do Oko i innych #1023555 | 188.33.*.* 14 mar 2013 23:03

    Mieszkam w Olsztynie mam rodzine w Janowie tragedia starsi ludzie do Olsztyna dobrego dojazdu i powrotu - brak w styczniu byłam akurat w taką zimę jak teraz drogi śliskie nie sypane tragedia. Rynek wyłozony fakt ale smutno szaro nawet latem kwiatów nie ma na klombach . Nieruchomości trudno się sprzedają lasy lasami ale co robić w tej wymarłej wsi , starych ludzi nic się nie opłaci . Oko chyba jesteś znjomym wójta ić po rozum do głowy a jak nie zawsze możesz na emeryture tylko czy ja będziesz miał. Współczuje mieszkańcom Janowa kiedyś to była taka ładna wieś coś się działo A TERAZ

    Ocena komentarza: poniżej poziomu (-1) odpowiedz na ten komentarz pokaż odpowiedzi (3)

    1. oko #1018787 | 77.242.*.* 11 mar 2013 13:25

      Panie Katarzyński, może już pora na emeryturkę? Skoro Pan takie banialuki pisze, to chyba trzeba pomyśleć o odpoczynku. Aha, i nie ma takiego środka transportu:"pekaesy". Może sobie je Pan najwyżej na kłamliwej twarzy zapuścić.

      Ocena komentarza: warty uwagi (2) odpowiedz na ten komentarz

    2. Do redakcji ! #1017642 | 91.94.*.* 10 mar 2013 16:25

      Po pierwsze to z Olsztyna bezpośrednio do Janowa są dwa kursy autobusowe- o 13.30 i bodajże o 14.50 z tego co pamiętam. Pierwszy to PKS Chorzele i do Chorzel przez Janowo jedzie, a drugi to PKS Olsztyn i w Janowie się zatrzymuje, bo kierowca mieszka tu od dawna. Do Olsztyna jest bezpośrednie połączenie z rana- 0 6.50 i 0 7.00. Po drugie to ta Pani z Białorusi nazywa się Svietłana Vaaks, a nie Faaks. Po trzecie to nie ma kamiennych płyt na rynku tylko jest nowy kilkuletni polbruk,a cały rynek jest odnowiony. Autor tekstu nie wypełnił swoich dziennikarskich obowiązków zbyt dokładnie

      Ocena komentarza: warty uwagi (5) odpowiedz na ten komentarz

    3. Witek #1015256 | 85.222.*.* 8 mar 2013 08:45

      "Chcesz z Olsztyna dostać się bezpośrednio do Janowa? Nie ma szans! Pekaesy na tej trasie nie jeżdżą. Najpierw musisz dotrzeć do Nidzicy, dopiero stamtąd do Janowa. Ale PKS kursuje tak rzadko, że lepiej wybrać się własnym transportem." ???????? chodzi o Janowo na trasie PKS Olsztyn-Chorzele? z tego co się orientuję jednak komunikacja tam dotarła nawet mają przystanek autobusowy (całkiem nowy) - Pan redaktor tam był?

      Ocena komentarza: warty uwagi (3) odpowiedz na ten komentarz