Sobota, 22 września 2018. Imieniny Maury, Milany, Tomasza

Podziel się:

Podziel się:

Kierowcy kontra przepisy

Coraz częściej kierowcy łamią przepisy, jazda na czerwonym to już norma, każdy myśli tylko o sobie...

Miasto nasze całe jest zakorkowane poprzez remonty, przebudowę. Kierowcy tracą cierpliwość, piesi dłużej w kilku miejscach muszą czekać na swoje zielone światło na przejściu.
Pocieszam się tym, że wszystko idzie ku lepszemu, moje dziecko, gdy dorośnie, będzie miało wiele udogodnień, będzie mogło jeździć tramwajami, ewentualnie rowerem po rozbudowanych ścieżkach rowerowych.
Póki co- męczę się teraz ja, a ze mną tysiące innych ludzi.
Zaczęłam jednak zauważać, że kierowcy częściej niż kiedyś łamią przepisy. Bynajmniej w miejscach, w których na co dzień się poruszam. To jest coraz częściej przejazd na czerwonym przez skrzyżowanie (tzw. "żółte"), nawet kosztem tego, że kierowca nie ma potem gdzie zjechać ze skrzyżowania, blokując tym samym przejazd przez skrzyżowanie innym pojazdom poruszającym się z pozostałych kierunków. Skrzyżowanie ulic Jarockiej i Wilczyńskiego często przeżywa takie oblężenie cwaniactwa.
Poruszam się rowerem, a mimo to nieraz mam problem, żeby na moim zielonym przecisnąć się pomiędzy autami stojącymi na skrzyżowaniu, a wyjeżdżających z prostopadłej do mojej ulicy.
Z przyjemnością wiec zjeżdżam na ścieżki rowerowe, gdy tylko znajdę choć mały odcinek. Czasami jednak muszę się przedostać na drugą stronę ulicy, a przejazdu dla rowerów nie ma. Schodzę więc wtedy z roweru i przeprowadzam rower po pasach dla pieszych. Dla mnie jest to oczywiste- nie ma przejazdu, jest przejście, trzeba przeprowadzić rower. Ale nie wszyscy tak robią. Ostatnio widziałam, jak przez przejście dla pieszych przejeżdżała kobieta z synem nastoletnim, zaczepiła staruszka, który nieomal się przewrócił, syn zapytał, co się stało, a kobieta odpowiedziała, że nie wie, chyba kogoś uderzyła. Ręce opadają...
Wczoraj natomiast (11.10.2014) przeprowadzałam rower przejściem dla pieszych naprzeciwko reala, była może godzina 10:30, moje zielone, długo na nie czekałam, prawie 3 minuty, zaczęłam iść prowadząc rower i o mało co nie zostałam rozjechana przez kobietę na skuterze. Byłam w połowie jezdni, ona więc na pewno miała czerwone światło, ale przecież "korki, panie", nawet się na mnie nie spojrzała.
Zastanawiam się, czy na takich kierowców łamiących przepisy są jakieś sankcje. Czy w takich przypadkach również działa nasz monitoring? Czy ktoś może odnaleźć to nagranie i nałożyć na tę kobietę mandat? Tylko czy to coś pomoże? Czy to jest wytłumaczenie- korki, więc jadę, jak chcę, korki, więc mam prawo do samowoli?
Nie dajmy się zwariować, przepisy ktoś kiedyś wymyślił właśnie dlatego, żeby można było bezpiecznie dotrzeć do domu, do rodziny, dzieci. Czasem kilka minut spowolnienia ratuje życie, nasze lub czyjeś.
Artykuł został umieszczony przez naszego użytkownika na jego profilu: Tigrina oraz opublikowany na portalu Gazeta Olsztyńska: Kierowcy kontra przepisy
Oceń artykuł:

(0)