Niedziela, 19 sierpnia 2018. Imieniny Emilii, Julinana, Konstancji

Profil użytkownika Krzysiek Cegiełka

"Gienia, dziadek Eustachy i wiadro moroszki" - Epilog

Kilka słów od autora z podziękowaniami włącznie ;)

Witam moich Drogich Czytelników :) Tak oto dobrnęliśmy do końca mojej szwedzkiej przygody, która miała miejsce już bez mała trzy lata temu. Później był rok przerwy, by w ubiegłbym roku miała miejsce kolejna podróż, jak się domyślacie...

"Gienia, dziadek Eustachy i wiadro moroszki" - Dzień 66

Koniec i kropka. Kto marudzi, temu czopka :P

(29.09.2015, poniedziałek, godz. 10:10, godzina „zero” wybiła. Godzinę temu) Tak, bo dokładnie godzinę i dziesięć minut temu wypłynęliśmy z Karlskrony. Poradziłem sobie, sam, nocą, w obcym państwie, z papierową mapą leżącą na fotelu...

"Gienia, dziadek Eustachy i wiadro moroszki" - Dzień 65

Granie, zbieranie i polowanie :)

(28.09.2015, niedziela, 9:30, dwa dni przed powrotem) Przegrałem! Przegrałem 2:1 choć w samej końcówce miałem jeszcze 100 procentową sytuację na doprowadzenie do remisu, a tym samym na dogrywkę, zabrakło mi jednak zimnej krwi. Aby zwyciężać, trzeba mieć...

"Gienia, dziadek Eustachy i wiadro moroszki" - Dzień 64

O norweskiej eskapadzie i szczęściu do poznawania ciekawych ludzi :)

(27.09.2015, sobota, mglisty, chłodny poranek, 9:30) Ratunkuuuuu!!! Rzeźnik Wiesio vel Corano musiał mnie z samego rana wypatrzyć jak szedłem do sławojki i przypuścił swój „atak”, dobrze chociaż że poczekał aż wrócę,...

"Gienia, dziadek Eustachy i wiadro moroszki" - Dzień 63

O sposobach pokonywania bagien i technikach otwierania konserw rybnych.

(25.09.2015, piątek, godz. 10:50, 3 dni do powrotu) Słońce. Jest to właściwie jedyna rzecz niezbędna człowiekowi do życia, rzecz jasna po zaspokojeniu przez niego potrzeb pokroju choćby jedzenia. To słońce daje nam energię,...

"Gienia, dziadek Eustachy i wiadro moroszki" - Dzień 62

Nerwowi żyją krócej.

(24.09.2015, czwartek, godz. 7:40, 4 dni do promu). Miałem wczoraj dzień tzw. wkurwa, ale to dosłownie na wszystko, na co tylko można. Zaczęło się od stanu melancholii przechodzącej stopniowo w smutek, ten zaś zmieniał się z wolna w psychiczny dyskomfort by dosięgnąć...

"Gienia, dziadek Eustachy i wiadro moroszki" - Dzień 61

Po co mi telewizor skoro mam mózg :P

(22.09.2015, wtorek, godz. 8:05) Pobudka o 7 rano, jeszcze przed budzikiem. Ale przynajmniej nie budziłem się już w nocy po wypitych przed snem „pisiorowych ścigaczach”. Skupy zamknięte, trzeba ten fakt przyjąć do wiadomości i się z nim bezwarunkowo...

"Gienia, dziadek Eustachy i wiadro moroszki" - Dzień 60

„Olimp w ogniu”, „Świat w płomieniach”, a mnie jest kuźwa ciągle zimno!

(21.09.2015, poniedziałek, godz. 9:15) Nowy dzień to zawsze nowe możliwości, aczkolwiek te w mojej sytuacji wydają się dosyć ograniczone z racji padającego wciąż deszczu. A taka sytuacja ma nie ulec zmianie...

"Gienia, dziadek Eustachy i wiadro moroszki" - Dzień 59

O życiu ludzi i życiu sprzętów.

(20.09.2015, niedziela, godz. 8:15) Dzień 59 Kotbulary. Są to takie małe, okrągłe kotleciki przypominające miniaturowe mielone, z mięsa mieszanego o ile dobrze zrozumiałem, a tłumaczono mi to kiedyś w sklepie. Lepiej ich też nie przypalać choćby pisząc...

"Gienia, dziadek Eustachy i wiadro moroszki" - Dzień 58

O tym, jak zaskakujące i przewrotne bywa życie.

Dziś bezdeszczowa sobota, a zatem dzień radosny. Dzień zdobycia „Świętego Graala” i cieszenia się nim przez krótką chwilę, by ledwie uciszywszy swój apetyt, zapałać jeszcze większym głodem i ruszyć na poszukiwania kolejnego. Rzeczy,...