- To moje dziecko - nie wypiera się ojcostwa marszałek Jacek Protas.- Ale w tej chwili pieści je kto inny, starosta lidzbarski. A jak rośnie marszałkowe dziecię, czyli lidzbarskie termy, mogła się przekonać w piątek Elżbieta Bieńkowska, która spotkała się z samorządowcami w Lidzbarku Warmińskim.
Termy warmińskie to zespól basenów z ciepła wodą solankową i zapleczem odnowy biologicznej, kompleksem hotelowo-gastronomicznym oraz zapleczem rekreacyjnym. Inwestycja ma kosztować 35 mln euro, z tego połowa ma pochodzić z Unii, z Regionalnego Programu Operacyjnego Warmii i Mazur. Czy termy warmińskie to realny projekt? - Oczywiście, że tak - nie miała wątpliwości minister Bieńkowska po zapoznaniu się z tą inwestycją. - Jednak choć projekt znalazł się na liście projektów kluczowych RPO Warmii i Mazur, to nie znaczy, że na pewno dostanie dofinansowanie - przestrzegała. - Bo samorządowców czeka teraz niełatwe zadanie zdobycia pozostałych środków finansowych.
W to, że uda się zdobyć pieniadze nie wątpi Marek Chyl, Starosta Lidzbarski. - Pozostała kwotę chcemy uzyskać ze sprzedaży obligacji. Jednak będą to obligacje kierowane. Szukamy partnera prywatnego, który stałby się akcjonariuszem spółki termy warmińskie.
Andrzej Mielnicki, Ewa Lubińska
Czytaj też:
>>> Termy mają być za pięć lat
>>> Władze zdecydowały, gdzie powstaną termy
W to, że uda się zdobyć pieniadze nie wątpi Marek Chyl, Starosta Lidzbarski. - Pozostała kwotę chcemy uzyskać ze sprzedaży obligacji. Jednak będą to obligacje kierowane. Szukamy partnera prywatnego, który stałby się akcjonariuszem spółki termy warmińskie.
Andrzej Mielnicki, Ewa Lubińska
Czytaj też:
>>> Termy mają być za pięć lat
>>> Władze zdecydowały, gdzie powstaną termy

