— Wrażenia nie są najlepsze — mówi Grzegorz Świętochowski -z biura wojewódzkiego konserwatora zabytków, który oglądał twierdzę Boyen.
Była to rutynowa kontrola obiektu. — Przeprowadziliśmy wstępną ocenę — mówi Grzegorz Świętochowski. — Pewne wnioski zostaną przedstawione właścicielowi obiektu. Przede wszystkim natychmiastowej interwencji wymagają budynki stajni i wozowni przy stacji gołębiej, ale i sama stacja wymaga lepszego zabezpieczenia. Szybkiej, "ratującej" interwencji wymaga też laboratorium prochowe.
W wymienionych budynkach ściany grożą zawaleniem i należy wykonać prace zabezpieczające mury, aby nie posypały się z nich cegły. Lepszego, bardziej widocznego zabezpieczenia przed wizytami turystów, wymagają także mury spichlerzy, które zniszczyły pożary w połowie lat 90. I w tym przypadku ściany szczytowe mogą zawalić się.
— Stanowisko będę mogła zająć po otrzymaniu wniosków pokontrolnych — mówi Jolanta Piotrowska, burmistrz miasta. —W budżecie tegorocznym nie przewidywaliśmy wydatków na konserwację obiektów w twierdzy. Jeżeli otrzymamy nakazy przeprowadzenia prac zabezpieczających, będziemy je wykonywać, ale kosztem innych zadań.
W wymienionych budynkach ściany grożą zawaleniem i należy wykonać prace zabezpieczające mury, aby nie posypały się z nich cegły. Lepszego, bardziej widocznego zabezpieczenia przed wizytami turystów, wymagają także mury spichlerzy, które zniszczyły pożary w połowie lat 90. I w tym przypadku ściany szczytowe mogą zawalić się.
— Stanowisko będę mogła zająć po otrzymaniu wniosków pokontrolnych — mówi Jolanta Piotrowska, burmistrz miasta. —W budżecie tegorocznym nie przewidywaliśmy wydatków na konserwację obiektów w twierdzy. Jeżeli otrzymamy nakazy przeprowadzenia prac zabezpieczających, będziemy je wykonywać, ale kosztem innych zadań.

