Kręci, układa, sypie, piecze, a nawet dopiec potrafi. Pizzę dopiec. Marcin Pyłaniecki od 17 lat stoi przy piecu i wypieka taką pizzę, że palce lizać. 9 lutego obchodzimy Światowy Dzień Pizzy.
Kiedy Marcin Pyłaniecki miał dziesięć lat, pojechał do Warszawy. Tam po raz pierwszy spróbował pizzy, ale nie mógł jej przełknąć. Nie smakowała mu do tego stopnia, że ją znienawidził. Wtedy nawet nie pomyślał, że z włoskim plackiem zwiąże się na długie lata. Dziś jest prawdopodobnie najdłużej pracującym kucharzem przyrządzającym pizzę w Olsztynie.
— I podobno robię ją najlepszą! — mówi Marcin. — Cieszą mnie zawsze zadowolone miny klientów. Nawet Włochom smakuje, a to dla mnie największa pochwała. Przez żołądek do serca?
Upadek przed piecem.
Marcin — wspominając wypad do stolicy — nie mógł się przemóc, żeby zjeść pizzę w Olsztynie. W końcu szkolni koledzy go namówili i od czasu do czasu jadał w restauracji, w której dzisiaj pracuje. Przeznaczenie?
— Pizz jest wiele, ale najlepsza jedna — podkreśla kucharz. — Dbam o to, żeby tak zostało. Ale początki nie było takie kolorowe. Pamiętam, jak robiłem pierwszą pizzę. Przyrządziłem, przyprawiłem i chciałem włożyć ją do pieca. Ale tuż przed włożeniem placek wylądował na podłodze. Nawet nie udało mi się go donieść pieca! Dziś uczę ludzi, jak dobrze przygotować pizzę. Ale to nie taka prosta sprawa. Tylu uczniów przez tyle lat, a zadowolony jestem tylko z dwóch.
Trzy kolory.
Czy pizza to rzeczywiście włoski przysmak? Znawcy kulinarnej historii mówią, że to Egipcjanie są winni całemu zamieszaniu. To oni zajadali się okrągłym i cienkim chlebem. Ale potrawę przypominającą pizzę podawali też starożytni Grecy. Płaski chlebek smarowali oliwą, czosnkiem oraz posypawali ziołami. Przysmak znali również Etruskowie i Rzymianie. Najważniejszą datą dla pizzy jest jednak rok 1899. Wtedy we Włoszech dla królowej Małgorzaty przyrządzono trójkolorową pizzę w barwach włoskiej flagi. Zielony był zrobiony z bazylii, biały z mozarelli, a czerwony z pomidorów. I tak zrodziła się pizza margherita. Dziś zrobić pizzę to nie sztuka. Zrobić dobrą pizzę — to już nie taka prosta sprawa.
— Ludzie mówią, że z talentem do zrobienia pysznej pizzy trzeba się urodzić — stwierdza Marcin. — Ja uważam, że trzeba mieć wyczucie i to coś w rękach. Nie wystarczy wyrobić i posypać placka. Pizza musi dobrze smakować, być wypieczona, a przede wszystkim tak pięknie wyglądać, żeby szkoda ją było zjeść.
Milion placków.
Można powiedzieć, że robota pali się Marcinowi w rękach. Każdą pizzę wyrabia przecież własnoręcznie, podrzuca placek, łapie, obsypuje go smakowitościami i zapieka.
— Ile placków zrobiłem w życiu? — zastanawia się kucharz. — Nigdy nie liczyłem, ale klienci kiedyś mnie wyręczyli. Wyszło im, że wypiekłem aż 900 tysięcy, ale trochę czasu minęło, więc pewnie już z milion placków mam na swoim koncie. Wystarczy pomnożyć: dziennie robię 200-300 pizz. Olsztyniacy najchętniej jedzą pizzę latem, więc wtedy mam pełne ręce roboty. Ale zimą też nie brakuje smakoszy — zamawiają pizzę telefonicznie. Nie dziwię się, mi też nie chciałoby się nosa z domu wystawiać przy takim mrozie.
Mróz, nie mróz — do zjedzenia pizzy nigdy nie brakuje okazji. Ci, którzy szukają wymówek, we wtorek muszą się poddać. 9 lutego obchodzimy Światowy Dzień Pizzy. Smacznego!
Ada Romanowska
Tekst pochodzi z Naszego Olsztyniaka:
— I podobno robię ją najlepszą! — mówi Marcin. — Cieszą mnie zawsze zadowolone miny klientów. Nawet Włochom smakuje, a to dla mnie największa pochwała. Przez żołądek do serca?
Upadek przed piecem.
Marcin — wspominając wypad do stolicy — nie mógł się przemóc, żeby zjeść pizzę w Olsztynie. W końcu szkolni koledzy go namówili i od czasu do czasu jadał w restauracji, w której dzisiaj pracuje. Przeznaczenie?
— Pizz jest wiele, ale najlepsza jedna — podkreśla kucharz. — Dbam o to, żeby tak zostało. Ale początki nie było takie kolorowe. Pamiętam, jak robiłem pierwszą pizzę. Przyrządziłem, przyprawiłem i chciałem włożyć ją do pieca. Ale tuż przed włożeniem placek wylądował na podłodze. Nawet nie udało mi się go donieść pieca! Dziś uczę ludzi, jak dobrze przygotować pizzę. Ale to nie taka prosta sprawa. Tylu uczniów przez tyle lat, a zadowolony jestem tylko z dwóch.
Trzy kolory.
Czy pizza to rzeczywiście włoski przysmak? Znawcy kulinarnej historii mówią, że to Egipcjanie są winni całemu zamieszaniu. To oni zajadali się okrągłym i cienkim chlebem. Ale potrawę przypominającą pizzę podawali też starożytni Grecy. Płaski chlebek smarowali oliwą, czosnkiem oraz posypawali ziołami. Przysmak znali również Etruskowie i Rzymianie. Najważniejszą datą dla pizzy jest jednak rok 1899. Wtedy we Włoszech dla królowej Małgorzaty przyrządzono trójkolorową pizzę w barwach włoskiej flagi. Zielony był zrobiony z bazylii, biały z mozarelli, a czerwony z pomidorów. I tak zrodziła się pizza margherita. Dziś zrobić pizzę to nie sztuka. Zrobić dobrą pizzę — to już nie taka prosta sprawa.
— Ludzie mówią, że z talentem do zrobienia pysznej pizzy trzeba się urodzić — stwierdza Marcin. — Ja uważam, że trzeba mieć wyczucie i to coś w rękach. Nie wystarczy wyrobić i posypać placka. Pizza musi dobrze smakować, być wypieczona, a przede wszystkim tak pięknie wyglądać, żeby szkoda ją było zjeść.
Milion placków.
Można powiedzieć, że robota pali się Marcinowi w rękach. Każdą pizzę wyrabia przecież własnoręcznie, podrzuca placek, łapie, obsypuje go smakowitościami i zapieka.
— Ile placków zrobiłem w życiu? — zastanawia się kucharz. — Nigdy nie liczyłem, ale klienci kiedyś mnie wyręczyli. Wyszło im, że wypiekłem aż 900 tysięcy, ale trochę czasu minęło, więc pewnie już z milion placków mam na swoim koncie. Wystarczy pomnożyć: dziennie robię 200-300 pizz. Olsztyniacy najchętniej jedzą pizzę latem, więc wtedy mam pełne ręce roboty. Ale zimą też nie brakuje smakoszy — zamawiają pizzę telefonicznie. Nie dziwię się, mi też nie chciałoby się nosa z domu wystawiać przy takim mrozie.
Mróz, nie mróz — do zjedzenia pizzy nigdy nie brakuje okazji. Ci, którzy szukają wymówek, we wtorek muszą się poddać. 9 lutego obchodzimy Światowy Dzień Pizzy. Smacznego!
Ada Romanowska
Tekst pochodzi z Naszego Olsztyniaka:

