Dzisiaj jest Friday, September 3, 2010. Imieniny Joachima, Liliany, Szymona » Złóż życzenia na Familie.pl
Zaproś na imprezę

Miliardy euro mogą nam przejść koło nosa

2008-05-05 00:00:00

Jeszcze nie poczuliśmy smaku miliarda euro, które Warmia i Mazury mają dostać z kasy Unii, a już eurodotacje odbijają się nam czkawką. Marszałek Jacek Protas zawiesił przyjmowanie wniosków o unijne dofinansowanie. Okazało się, że nasze prawo jest niezgodne z unijnym.

Od kilku miesięcy krążyły jedynie plotki, że Komisja Europejska kwestionuje dostosowanie naszego prawa do dyrektyw unijnych dotyczących ochrony środowiska.
— Niestety, stało się to faktem — mówi marszałek Jacek Protas. — Chodzi o zgodność naszego prawa z unijną dyrektywą z 1985 roku w sprawie oceny skutków wywieranych przez niektóre przedsięwzięcia publiczne i prywatne na środowisko naturalne.
— W tym tygodniu jadę do Warszawy na spotkanie z minister rozwoju regionalnego Elżbietą Bieńkowską. Zobaczymy, co nam powie — mówi marszałek. — Bo teraz nie wiadomo, co robić. A czas nagli, bo w tym roku tylko z Regionalnego Programu Operacyjnego Warmii i Mazur powinniśmy rozdysponować ok.150 mln euro.
Co konkretnie zarzuca nam Bruksela? Po pierwsze, że niedostatecznie konsultujemy raporty oddziaływania na środowisko z organizacjami ekologicznymi. Po drugie, że wydajemy pozwolenia na budowę, a dopiero potem przygotowujemy raporty oddziaływania na środowisko. A ma być odwrotnie.
Jakie inwestycje są zagrożone? — Wszystkie, gdzie potrzebny jest raport oddziaływania na środowisko — tłumaczy jedna z dyrektorek Urzędu Marszałkowskiego w Olsztynie, zajmująca się unijnymi programami. — Inwestycje mogą się opóźnić.
Ale niektóre z projektów są już w trakcie realizacji np. budowa olsztyńskiej filharmonii. Inwestycja ma kosztować 13,64 mln euro, z czego Unia ma dopłacić 11,54 mln euro. Co z tą dotacją? — I jest bieda — nie kryje dyrektorka. — Nie wiadomo, co zrobi Komisja Europejska? Bo wprawdzie jest raport oddziaływania na środowisko, ale uzyskany niezgodnie z prawem unijnym. Teraz lepiej wstrzymać kolejne konkursy niż przyznać dotacje a potem beneficjenci będą musieli zwracać te pieniądze.
Resort rozwoju regionalnego próbuje ratować sytuację. Pracuje — jak to określił marszałek — nad protezą.
— Wytycznymi, które pozwolą przygotowywać beneficjentom inwestycje zgodnie z wymogami unijnymi — mówi Stanisław Krakowski z biura prasowego Ministerstwa Rozwoju Regionalnego. — Niezależnie od tego minister środowiska już przygotował i skierował do uzgodnień projekt ustawy dostosowującej nasze prawo środowiskowe do unijnego prawodawstwa.
— Jeżeli proteza pomoże, to opóźnienia będą rzędu kilku tygodni, a jeżeli nie, to trzeba będzie czekać do zmiany ustaw. A to już potrwa miesiące. To szok — nie kryje irytacji marszałek.

Andrzej Mielnicki
a.mielnicki@gazetaolsztynska.pl