Quantcast

Poniedziałek, 30 listopada 2020. Imieniny Andrzeja, Maury, Ondraszka

Nie został ninją, ale nie czuje wstydu

2020-10-14 12:47:06 (ost. akt: 2020-10-14 16:39:45)
Andrzej Kuber w finale

Andrzej Kuber w finale

Autor zdjęcia: Krystian Szczęsny

Przez sześć tygodni byliśmy świadkami zmagań najodważniejszych Polek i Polaków na najsłynniejszym torze przeszkód na świecie. Olsztynianin Andrzej Kuber dotarł do finału, ale nie poradził sobie zbyt dobrze. Mimo to nie ma się czego wstydzić.

Eliminacje były bardzo wymagające. Do ścisłego finału dostało się 24 najsilniejszych zawodników z całej Polski. Tor finałowy wymaga od uczestników niemal nadludzkiej siły i podejścia taktycznego. Z każdą minutą mięśnie odmawiają posłuszeństwa, a niektóre etapy trzeba wykonać, zanim upłynie czas. Przez wszystkie lata emisji programu w kilkudziesięciu krajach na świecie tylko 9 uczestnikom udało się przejść przez wszystkie finałowe przeszkody i zdobyć legendarną górę Midoryama. I ta liczba, póki co się nie zmieni, bo we wtorkowym finale nikomu nie udało się do niej dotrzeć. Andrzej Kuber miejsce w finale zdobył w ostatnim odcinku eliminacyjnym. Bez żadnych problemów pokonał tor eliminacyjny, błąd przyszedł dopiero na przedostatniej przeszkodzie toru półfinałowego. Na szczęście zakwalifikował się do finału dzięki świetnemu czasowi. Tor finałowy okazał się jednak za ciężki i ostatecznie Andrzej Kuber wylądował na dalekiej pozycji.
Ale to nie zmienia faktu, że cieszy się ze swojego występu.

— Porażka jednak trochę nie boli?
— To nie jest porażka dostać się do finału „Ninja Warrior”. Wielu marzy, wielu próbuje, nie każdemu się udaje. Przy tym trzeba zaznaczyć, że na castingi zgłaszają się tysiące chętnych. Jeśli ktoś obejrzał całe moje przejście dostępne w aplikacji, widział, że z basenu wychodziłem uśmiechnięty.
— To była pewnie przygoda życia, ale czy możemy się spodziewać startu w kolejnej edycji?
— Brałem udział w pierwszej edycji, gdzie w półfinale feralnie zamoczyłem czubek buta. Wtedy na początku czułem złość, ale później zrozumiałem, że to tylko lekcja i motywacja do cięższej pracy. Podobnie jest teraz. Nie czuję żalu, ale wiem, nad czym pracować i na pewno nie zamierzam odpuszczać. Jednak najprędzej ponownie zobaczycie mnie dopiero w czwartej edycji programu.
— Na czym polegał pana błąd w finale?
— Strasznie boję się skakać w dół, lub między wysoko zawieszonymi elementami, choć mocno nad tym pracuję. Niestety w finale powrócił strach, który wymusił błąd. Mój główny błąd polegał na niewykonaniu przeskoku w odpowiednim momencie. Dodatkowy to zbyt małe rozbujanie.
— Chciałby się pan zmierzyć z górą Midoriyama?
— Zdecydowanie tak, jestem pewien, że kiedyś dojdę do tego etapu. Wkładam w to dużo pracy i siły, by być coraz bliżej tej przeszkody. W tym roku moja forma była wystarczająca na przejście drugiego etapu finału, ale niestety zabrakło koncentracji i nie mogłem pokazać, na co mnie tak naprawdę stać, odpadając już na pierwszym torze.
— Jak pan będzie wspominał uczestników?
— Tych, których miałem okazję poznać, naprawdę bardzo miło. Zdecydowana większość zawodników wspiera się nawzajem i konsultuje możliwe opcje pokonania przeszkód. Tworzy się tam niezapomniana atmosfera, której mało gdzie można doświadczyć.
— Czyjś występ pana zaskoczył?
— Wielu moich kolegów i koleżanek wpadło do wody, robiąc proste błędy, podobne do mojego, co mnie strasznie zaskoczyło. Jednak od początku miałem jednego faworyta: Roberta Bandosza, mojego trenera. I jak widać nie pomyliłem się. (Robert Bandosz zwyciężył w programie, choć nie dotarł do Góry Midoriyama. Dotarł jednak najdalej ze wszystkich uczestników — red.).
— Jak pan ocenia tory finałowe? Szczególnie ten ostatni etap wydawał się trudny.
— Tory finałowe weryfikują, czy zawodnik jest kompletny, bo w tej dyscyplinie trzeba łączyć wiele umiejętności. Nawet dla osób trenujących to na co dzień, nie jest łatwo przejść etap 1 czy 2, a 3 był w tym roku naprawdę bardzo trudny. O ile na pierwszych dwóch etapach, większości zawodników trenujących specjalnie pod to wydarzenie wystarczy zachować koncentrację, tak na ostatnim etapie trzeba już wykazać się wysokimi umiejętnościami zdobywanymi przez lata.
PJ





Polub nas na Facebooku:

Zobacz także

Komentarze (1) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. :) #2985865 | 88.156.*.* 14 paź 2020 19:44

    Gratuluję dostania się do finału, samo to już jest wyczynem :)

    Ocena komentarza: warty uwagi (5) ! - + odpowiedz na ten komentarz pokaż odpowiedzi (1)