Quantcast

środa, 12 sierpnia 2020. Imieniny Hilarii, Juliana, Lecha

Firma stoi, to ludzie się boją

2020-04-07 12:00:00 (ost. akt: 2020-04-07 12:30:58)

Autor zdjęcia: Pixabay.com

Gospodarka\\\ Tarcza antykryzysowa nie uratuje wszystkich miejsc pracy. W pierwszych dwóch dniach kwietnia w urzędzie pracy w Olsztynie zarejestrowała się aż jedna trzecia wszystkich osób co w marcu. A to dopiero początek — przewidują eksperci.

O tym, że koronawirus przewróci rynek pracy, już nikt nie ma wątpliwości. W czas epidemii wchodziliśmy z nieco ponad 921 tys. bezrobotnymi w kraju i 49,5 tys. na Warmii Mazurach. Dziś to już przeszłość. Przybywa bezrobotnych.

— Coraz więcej osób się rejestruje — potwierdza Katarzyna Pietkiewicz, dyrektor Urzędu Pracy Powiatu Olsztyńskiego. — Mamy już też 87 wniosków z Olsztyna i powiatu olsztyńskiego o udzielenie 5 tys. złotych pożyczki na pokrycie kosztów prowadzenia działalności gospodarczej, która przewidziana jest dla mikrofirm w tzw. tarczy antykryzysowej.

Tempo, w jakim przybywa bezrobotnych, może przerażać. W pierwszych dwóch dniach kwietnia w urzędzie pracy zarejestrowały się 104 osoby z Olsztyna, co stanowi aż jedną trzecią wszystkich zarejestrowanych w marcu. Podobnie było w powiecie olsztyńskim. W kwietniu złożono już 68 wniosków, podczas gdyby w marcu było w ich sumie 216 osób.

Nawet już rządzący potwierdzają, że czeka nas skok bezrobocia. — Ze względu na uderzenie koronawirusa w gospodarkę światową, której jesteśmy częścią, spodziewamy się niestety wzrostu bezrobocia — przyznał premier Mateusz Morawiecki.
Według minister rodziny i pracy Marleny Maląg, na koniec tego roku możemy się spodziewać wzrostu z dzisiejszych 920 tys. osób bezrobotnych do około 1,4 mln. To mogą być bardzo ostrożne szacunki, bo z oceny Polskiego Instytutu Ekonomii wynika, że w branżach, które są w największym stopniu zagrożone koronawirusem pracuje około 4,2 mln osób. Ile z nich straci pracę, to w dużej mierze zależy od pomocy państwa.

— Wiele też zależy od tego, jak długo utrzyma się obecna sytuacja — zauważa dr Waldemar Kozłowski, ekonomista z UWM. — Może się, mylę, ale liczę, że za dwa miesiące sytuacja zacznie wracać do normy. Już słyszymy, że chińska gospodarka zaczyna nabierać wiatr w żagle. Jak przetrwamy ten miesiąc, dwa, to szybko nadrobimy straty. Teraz ważne jest, żeby nie wpaść w panikę. Na pewno w trudnej sytuacji znalazły się niektóre branże, jak hotelarska, gastronomiczna. I tu będą zwolnienia.

Dla firm, które sparaliżował koronawirus, jest tzw. tarcza antykryzysowa, która weszła w życie 1 kwietnia. A dziś boimy się utraty pracy, ale też cięć wynagrodzeń, które mogą być skutkiem kłopotów, w jakie wpadły firmy w związku z pandemią.
 — Zadzwonił szef powiedział, że firma nie ma zleceń, nie ma dochodów, dlatego od 1 kwietnia obcina mi pensję o jedną czwartą. Zgodziłam się, bo jakie miałam inne wyjście? — mówi pani Alicja, która pracuje w usługach.

Aż 59 proc. Polaków obawia się, że z powodu epidemii koronawirusa ich wynagrodzenie zmniejszy się, podczas gdy utraty pracy lęka się 38 proc. — wynika z najnowszego badania przeprowadzonego na zlecenie Krajowego Rejestru Długów Biura Informacji Gospodarczej SA.

Firmy tną wynagrodzenia, zwalniają pracowników, bo wiele z nich nagle musiało zawiesić produkcję i zostało bez dochodów.
I niestety skala zwolnień może być wielka. Z badania przeprowadzonego przez Konfederację Lewiatan wynika, że redukcje zatrudnienia planuje 69 proc. z zapytanych 800 przedsiębiorców.

Najgorsza sytuacja jest w firmach małych — 71 proc. planuje redukcje i średnich — 80 proc. planuje redukcje. W sumie w ciągu najbliższych 2 miesięcy, 54 proc. pytanych firm planuje zwolnić od 20 proc. do 50 proc. załogi.

— Z badania wynika, że sytuacja firm jest bardzo trudna i od szybkości uruchomienia instrumentów pomocy dla przedsiębiorstw zależeć będzie, jakie decyzje podejmie biznes — mówi prof. Jacek Męcina, doradca zarządu Konfederacji Lewiatan.
Zakład Urządzeń Technicznych UNIMASZ w Olsztynie zatrudnia prawie dwieście osób.

— Na razie nie ma zwolnień — mówi Stanisław Jankowski, prezes ZUT UNIMASZ. — Liczymy na „tarczę”, ale nie ma jeszcze rozporządzeń, więc trudno powiedzieć, jak realna będzie ta pomoc. Kończymy ostatnie zamówienia, ale nie ma nowych, klienci widząc, co dzieje się w gospodarce, rezygnują z inwestycji. To oznacza dla nas kłopoty. Pod koniec kwietnia podejmiemy decyzję, co dalej.
Problemy, i to ogromne, ma branża hotelarska i gastronomiczna. Hotele, restauracje są pozamykane.

— Nie ma gości — mówi Monika Bartkowska-Łada, dyrektor hotelu Enklawa w Mikołajkach. — Ten sezon jest już chyba stracony, bo nawet jak wygaśnie pandemia, to ludzie będą bali się ruszać z domu, a wielu z nich nie będzie miało już urlopów, bo teraz je wykorzystują. Jako firma zatrudniamy powyżej 9 osób, to tarcza raczej nas nie osłoni. Liczymy, że gmina umorzy nam podatek od nieruchomości. Nie wiem, jak długo wytrzymany w obecnym składzie.

Dlatego zdaniem prof. Stanisława Gomułki, głównego ekonomisty BCC, kluczowe jest dziś natychmiastowe, wprowadzenie w życie przez ministra finansów i rząd zmian zawartych w tzw. tarczy antykryzysowej.

— Chodzi głównie o te działania finansowe, które poprawiają płynność finansową przedsiębiorstw i podtrzymują dochody pracowników, czyli zmniejszają ryzyko bankructw firm i podtrzymują zatrudnienie pracowników – mówi prof. Stanisław Gomułka. — Zagrożeniem dla płynności przedsiębiorstw jest teraz utrzymanie zwrotu podatku VAT przedsiębiorcom na obecnym poziomie 60 dni, zamiast proponowanych przez BCC maksymalnie 15 dni.

— Grozi nam załamanie się dochodów wielu rodzin — podkreśla prof. Gomułka. — Za przykładem wielu krajów, m.in. Wielkiej Brytanii i Stanów Zjednoczonych, potrzebne jest miesięczne świadczenie z budżetu państwa dla wszystkich osób, które są samozatrudnione lub pracują na umowie cywilnoprawnej w wysokości np. 1500 zł przez przynajmniej najbliższe 3 miesiące, bezzwrotne dla osób, których przychody w 2020 roku spadły o 25 proc. w stosunku do 2019 r., częściowo zwrotne dla pozostałych.
Polską gospodarkę czeka coś, czego nie znaliśmy od trzech dekad — recesja.

— Z całą pewnością wzrost PKB nie będzie taki, jaki zaplanowaliśmy wcześniej, będzie niższy czy będzie poniżej 0 proc. — nie jest to wykluczone — stwierdził premier Morawiecki podczas konferencji prasowej.

O ile może skurczyć się nasza gospodarka? Są różne prognozy. Ostatnio przedstawiły je dwa banki. Według mBanku, gospodarka zmniejszy się o 4,2 proc., a bezrobocie na koniec roku wyniesie ok. 13 proc. (w lutym wyniosło 5,5 proc.) Według analizy Pekao spadek PKB będzie jeszcze wyższy, bo wyniesie w 2020 roku minus 4,4 proc. rok do roku.
Andrzej Mielnicki



Polub nas na Facebooku:

Zobacz także

Komentarze (4) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. WysYnsko #2901839 | 5.173.*.* 7 kwi 2020 15:49

    A CO z Michelinem ? Tak jak zacznie się fala zwolenien to będzie masakra, gdzie jest pomoc dla. Nich oni już stoją i będą długo stać

    ! - + odpowiedz na ten komentarz

  2. zenek #2901742 | 82.31.*.* 7 kwi 2020 13:02

    Polscy Janusze byznesu co zaczynali kariere od koca na rynku na Pułaskiego mają właśnie taką moc przetrwania. Jak jeszcze pracowałem i nadchodził dzień wypłaty to mówili no dziś szybko pracujcie bo z utargu zrobię wypłaty.

    Ocena komentarza: warty uwagi (2) ! - + odpowiedz na ten komentarz

  3. slayer #2901735 | 176.221.*.* 7 kwi 2020 12:52

    Zwolnienia pracowników to najczęsciej podsuwanie pism rozwiązania umowy za porozumieniem stron. Jedni idą na udry inni podpisują bo liczą na zatrudnienie w tej samej firmie za jakiś czas a jesli nie podpiszą to brama zamknięta. Nikt z tym nic nie robi,nikt tego nie kontroluje,państwo nie istnieje. Czeka nas ogromne nigdy nie spotykane bezrobocie,głód a w konsekwencji tego zamieszki i wzrost zachowań kryminogennych. Nie uchroni nas przed tym wszystkim zapas papieru toaletowego. Czarno widzę.

    Ocena komentarza: warty uwagi (4) ! - + odpowiedz na ten komentarz

  4. nwo #2901730 | 188.147.*.* 7 kwi 2020 12:46

    Czy zauważyliście, że wasze ciała się ostatnio zbyt mocno elektryzują? Że jak dotkniecie czegoś metalowego to przeskakuje iskra a jak ściągacie koszulkę to słychać, że się elektryzują ubrania? Koronawirus jest efektem mutacji wirusa na skutek nadmiernego promieniowania wywołanego nadajnikami 5g. Nic się nie dzieje bez przyczyny. Koronawirus nie jest przypadkiem a celem wprowadzenia nowego porządku na ziemii.

    Ocena komentarza: poniżej poziomu (-9) ! - + odpowiedz na ten komentarz pokaż odpowiedzi (4)