Quantcast

środa, 12 sierpnia 2020. Imieniny Hilarii, Juliana, Lecha

Polacy, Ukraińcy i "czarny lud" ze Wschodu

2020-02-05 12:00:00 (ost. akt: 2020-02-05 13:17:35)
Okładka

Okładka

Autor zdjęcia: Archiwum

Kazimierz Wóycicki, historyk i publicysta napisał książkę zatytułowaną „Krótka historia UPA dla Polaków”. Pytamy go, czy przypominanie tgo akurat tragicznago momentu wspólnej historii pomoże polsko-ukraińskiemu pojednaniu.

— Dlaczego zajął się tematem Ukraińskiej Powstańczej Armii? Wydarzenia, o których pan pisze, miały miejsce prawie 80 lat temu, a ich korzenie sięgają jeszcze dawniejszych czasów.
— Kwestia UPA była przez dłuższy czas w centrum polsko-ukraińskich debat. Tytuł książki do tego nawiązuje. Nie jest to jednak jej temat jedyny, a nawet główny. Jest to książka o potrzebie polsko-ukraińskiego pojednania i szerokim tego historycznym kontekście. Pojednanie między naszymi narodami jest wymogiem moralnym, ale także politycznym. Niepodległość Ukrainy jest decydująca dla bezpieczeństwa Polski wobec narastającego obecnie zagrożenia ze strony Rosji. Niepodległość Ukrainy na dłuższą metę wymusza na Rosji rezygnację z jej neoimperialnych ambicji.
— Ale czy współczesnym relacjom polsko-ukraińskim służy właśnie ten wątek wspólnych dziejów? UPA kojarząca się przede wszystkim z rzezią wołyńska z 1943 roku?
— Trzeba rozmawiać o bardzo wielu tematach. Nie ma dwóch bardziej spokrewnionych narodów w Europie jak Polacy i Ukraińcy. Nie można przy tym unikać trudnych tematów. Temat UPA należy do takich tematów. I należy dla niego znaleźć właściwą miarę. Propaganda moskiewska dąży do tego aby historia UPA była Polaków wyłącznie historią rzezi wołyńskiej. Jednak historia UPA nie sprowadza się do wydarzeń z lata 1943 roku. UPA to partyzantka, która walczyła z komunistami do wczesnych lat 50 XX wieku. Ta historia bardzo przypomina naszych żołnierzy wyklętych. To trzeba wiedzieć. Koncentrowanie się wyłącznie na Wołyniu 1943 nie pozwala zrozumieć, czym formacja UPA była i jest w dziejach ukraińskiej walki o niepodległość. Tragedia Wołynia wymaga wspólnego pochylenia nad grobami ofiar i pamięci o nich w duchu pojednania. Koncentracja na okresie wojny pozwala zrozumieć rozległości stosunków polsko-ukraińskich, a po stronie polskiej przeszkadza poznaniu całości ukraińskiej historii od czasów Rusi Kijowskiej poprzez historię hetmanatu, aż po tworzenie się nowoczesnego narodu w wieku XIX.
Polacy często postrzegają Ukrainę poprzez pryzmat lektury Sienkiewicza. To niby jacyś Kozacy z „Ogniem i mieczem”. W tym ujęciu Ukraina jest częścią Rzeczypospolitej traktowanej jako wyłącznie polskie państwo, a Ukraina nie jest traktowana jako odrębny twór historyczny.
— Tymczasem grób Romana Szuchewycza, dowódcy UPA, znajduje się na cmentarzu Łyczakowskim we Lwowie.
— Jest to cmentarz o wielkim symbolicznym znaczeniu. Są tam groby tych, którzy walczyli przeciwko sobie. Jeśli wydarza się krwawy konflikt między narodami, to pojednanie następuje nad grobami obu stron. Tych, którzy zginęli nie traktuje się jako wrogów, ale ludzi którzy przeżyli jakąś tragedię. Natomiast żyjący starają się uhonorować śmierć ich wszystkich. To ważna wskazówka dla pojednania.
— Do takiego pojednania chyba jeszcze nie doszło.
— Wsłuchując się wypowiedzi i kazania Jana Pawła II trzeba mówić o pojednaniu. Jest tam zupełnie jednoznaczne przesłanie. Polski papież pochylił się nad tragedią polsko-ukraińską i gdyby iść za słowami jego kazań, wygłoszonych w Polce i w Ukrainie bylibyśmy w całkiem innym miejscu. Bylibyśmy też w innym miejscu, gdyby nie wtrącanie się Moskwy i działanie jej agentury wpływu w Polsce, chcącej sprawę tragedii Wołynia 43 zaognić. Od wydarzeń na Wołyniu minęło ponad 70 lat. To czasowy dystans, który każe się godzić, a nie zaogniać problemy przeszłości. Pojednanie polsko-ukraińskie ma jednak szerszy kontekst. Potrzeba nam zrozumienie długiej wspólnej historii. Mamy między innymi dbać o bogate polskie dziedzictwo kulturowe na Wschodzie, ale niezbędna jest do tego we współpraca z Ukraińcami. Związane jest to z tym, że i my winniśmy poznawać ich historię.
— Co stoi na przeszkodzie do tego podejścia ?
— Wyłączna koncentracja na swojej tragedii podczas II wojny światowej i nie uwzględnianie ukraińskiego punktu widzenia. Warto czytać takie prace jak ukraińskiego historyka Bogdana Huda. Twierdzi on, że tragedia Wołynia 43 wynikała z kilkuset lat ucisku i eksploatacji ukraińskiej wsi i była wynikiem konfliktu z polskim dworem. Dotyczyło to zarówno dawnej jak II Rzeczpospolitej.
— Czy kwestie te nie są doceniane po stronie polskiej ?
— To zależy, o jakich twórcach czy środowiskach mówimy. Kiedy czytamy „Sen srebrny Salomei” Słowackiego, odkrywamy, że pisze on również o ofiarach ukraińskich. W Paryżu po powstaniu listopadowym powstała Gromada Humań, nazwana tak na pamiątkę rzezi humańskiej z 1768 roku. Zdaniem członków stowarzyszenia rzeź była spowodowana postępowaniem polskiej szlachty wobec ukraińskiej wsi. W błędach polityczne popełnione wobec kozaczyzny wielu historyków dopatruje głębszych przyczyn upadku Rzeczpospolitej. Ale są osoby i środowiska, którzy chcą mówić wyłącznie o Wołyniu, chcą, by ten temat zdominował stosunki polsko-ukraińskie. I domagają się nieustannie od Ukraińców przeprosin. Strona ukraińska ustami prezydenta Poroszenki przepraszała, ale tego ma być zdaniem tych środowisk wciąż za mało, bowiem w gruncie rzeczy nie chcą one pojednania.
— Jakie są dzisiaj w połowie stycznia 2020 roku stosunki polsko-ukraińskie? Trzydzieści lat temu zapowiadały się bardzo dobrze, ale czasem dochodzi do przykrych pięć.
— Nie koncentrowałabym się negatywnych epizodach. Ukraina to kraj szalenie ciekawy dla całej Europy. Jej obecność w Europie zmienia historię zachodniej części naszego kontynentu, bo włącza do niej Ruś Kijowską. Dzięki Ukrainie Polska przestaje być skrajem tego, co jest w oczach Zachodu Europą. To jest bardzo ważne. A poza tym w Ukrainie nastąpił ogromny wybuch sił twórczych, szczególne wśród pisarzy, by wymienić Oksanę Zabużko, Jurija Andruchowycza, Serhija Żadana i Andrija Lyubkę. Często ukraińskie spojrzenie na historię może być dla na bardzo ciekawe i ożywcze. Ukraina jest coraz bardziej obecna w Europie, niestety także za sprawą agresji rosyjskiej na wschodzie.
— Często jako „czarnego luda” obecnego w tle polsko-rosyjskiej historii wymienia pan Rosję. W swojej książce napisał pan, że „partia rosyjska w Polsce za cenę kłamstwa chce odwrócić uwagę od moskiewskiego zagrożenia rzekomym zagrożeniem rosyjskim”. Czy my, Polacy, jesteśmy dziećmi, dającymi się wodzić za nos? Czy znowu za nasze niepowodzenia odpowiada ktoś inny?
— Nie dostrzeganie wpływu Rosji i jej manipulacji byłoby naiwnością. Świadczą o tym chociażby ostatnie wydarzenia, lecz oczywiście nie tylko one. Wypowiedzi Putina o tym, że Polska jest winna wybuchowi II wojny światowej i że nieprzypadkowo Holocaust miał miejsce w Polsce, z uwagi na polski antysemityzm, są absolutnie skandaliczne. Jest to próba skandalicznej manipulacji na międzynarodową skalę. Manipulacje Moskwy widoczne są w całej Europie i dotyczą nie tylko Polski. Podobnie jak inni, Niemcy Francuzi czy Brytyjczycy musimy się z nimi liczyć i im przeciwdziałać. Wszędzie tam, gdzie są zaognione problemy dostrzega często rękę Moskwy. Również złożoność stosunków polsko-ukraińskich Moskwa usiłuje wykorzystać czyniąc je przedmiotem manipulacji.
— Na ile ta manipulacja jest skuteczna ?
— Stosunki polsko-ukraińskie w dzisiejszej formie, jako relacje dwóch niezależnych państw są nowe i cały czas się kształtują. Obie strony się uczą. Pojawiają się trudności i komplikacje, ale to nie powinno nam przesłonić spraw szerszych i głębszych. Po obu stronach granicy tysiące ludzi, setki organizacji pozarządowych i agend rządowych pracują nad tym, by oba narody się zbliżały.
— Niezastąpione są tu słowa Susan Sontag, która po ataku na WTC powiedziała: — Opłakujmy ich razem, nie głupiejmy razem.
— To jest dobra wskazówka. Nad dialogiem i pojednaniem trzeba ciągle pracować. Czasem trzeba zawiesić własny sąd i wczuć się w to, jak myśli partner. 
Ewa Mazgal

Polub nas na Facebooku:

Źródło: Gazeta Olsztyńska

Zobacz także

Komentarze (0) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB