Poniedziałek, 9 grudnia 2019. Imieniny Anety, Leokadii, Wiesława

Czarnobyl da pracę na 100 lat

2019-11-22 19:01:07 (ost. akt: 2019-11-22 14:59:01)
Sergiusz Smyk w sterowni bloku III elektrowni w Czarnobylu

Sergiusz Smyk w sterowni bloku III elektrowni w Czarnobylu

Autor zdjęcia: Archiwum prywatne

Najgorsze to, co zrobił rząd Związku Radzieckiego w 1986 roku, to że od razu nie powiadomił świata o awarii w elektrowni jądrowej w Czarnobylu. Zrobił to dopiero po czterech dniach.

Miał być muzykiem, bo od dziecka lubił grać na gitarze i śpiewać. Po szkole chciał iść do konserwatorium, ale akurat przyjechał  do nich wujek. Był dyrektorem III bloku w Czarnobylskiej Elektrowni Jądrowej. Powiedział, że facet  musi mieć konkretny fach w ręku.
 
— I tak zostałem magistrem energetyki jądrowej i bezpieczeństwa atomowego, a potem pracowałem w Czarnobylu — mówi Sergiusz Smyk, który pochodzi z Ukrainy, spod Żytomierza.

Od ponad trzech lat mieszka w Olsztynie. Co robi fizyk nuklearny w kraju, gdzie nie ma żadnej elektrowni jądrowej? — Pracuję jako fizjoterapeuta w Centrum Zdrowia w Rybakach. — Skończyłem fizjoterapię w OSW, też na "f" — żartuje. 

Na Ukrainie studiował na uniwersytecie w Sewastopolu. To były ciężkie studia, dużo fizyki, matematyki, a Smyk to raczej typ człowieka humanisty. Wykładowcami byli m.in. oficerowie, którzy pływali na okrętach podwodnych. Był dryl, prawie jak w wojsku, ale dał radę.

W Polsce fach nuklearny raczej mało przydatny, to nie dziwi, że Smyk, w żyłach którego płynie polska krew, bo babcia od strony matki była Polką, musiał się przekwalifikować, ale dla takich jak on na Ukrainie jest robota. Tam dziś pracuje 15 bloków jądrowych i jest oczywiście Czarnobyl, który z hekatomby jądrowej stał się nagle wielką atrakcją turystyczną.

Po studiach Smyk trafił do Czarnobyla, do elektrowni. Dołączył do kilku tysięcy osób, które tam pracują, choć to może wydać  się dziwne, skoro  elektrownia jest już nieczynna, w grudniu 2000 roku zamknięto ostatni pracujący tu reaktor nr 3. Reaktory są wygaszone.

 —  Elektrownia nie pracuje,  ale pozostaje w sieci dystrybucji energii, jest węzłem energetycznym — mówi Smyk. — Są bloki, w tym czwarty, gdzie doszło do katastrofy. Trzy lata temu reaktor został przykryty nową arką, która ma chronić przed promieniowaniem. I teraz , w 2020 blok czwarty zostanie rozebrany kawałek po kawałku, żeby nic nie zostało. Wszystkie  odpady radioaktywne mają zostać wywiezione.
 
Demontażem zajmują się różne firmy, w tym z Polski, Turcji — Wszyscy  pracownicy mają dozymetry i w ciągu 5 lat  średnia dawka promieniowa nie może przekroczyć powyżej 20 mSv. Mają też prawo do dłuższego urlopu. Ja miałem 54 dni urlopu — mówi Smyk.
 
Nie bał się, że zostanie napromieniowany? — Nie, w końcu skończyłem studia, sporo już wiedziałem  na ten temat— mówi. — Standard w elektrowniach atomowych to 0.1-0.16µSv.  Informacja o promieniowaniu wyświetlana jest na tablicy przy wejściu na teren elektrowni. 
 
Jak pierwszy raz przekroczył bramę Czarnobyla, ile było na tablicy? —  0.16 µSv, zresztą później też — zapewnia. — Cały czas jesteśmy poddawani radiacji słonecznej, promieniowaniu kosmicznemu i nic z nami się nie dzieje. Tylko przebywanie długi czas na słońcu może doprowadzić do różnych chorób.

 W Czarnobylu Sergiusz był inżynierem kontroli i dostępu personelu do obiektu.

— W elektrowni są trzy strefy A,B i C — mówi. — Ja pracowałem w strefie A, gdzie było najmniejsze promieniowanie. Im bliżej reaktora czwartego, tym promieniowanie ekspozycyjne było wyższe. Wtedy, kiedy tam pracowałem, to w samym 4. reaktorze było promieniowanie ok. 1000 R/g, a żeby człowiek zachorował na chorobę popromienną wystarczy 100-200 rentgenów, ale ważny jest jeszcze czas przebywania w takiej strefie. Nie wolno palić papierosów, bo alfa i beta cząsteczki mogą dostać się do organizmu i wywołać zmiany nowotworowe.
Każda elektrownia jądrowa na swoje cykle życia, ostatnim jest zdjęcie z eksploatacji. Co teraz ma miejsce w  Czarnobylu. Z trzech reaktorów paliwo zostało już wywiezione. Po nakryciu 4 bloku arką, promieniowanie zmniejszyło się z 400-500 µR/g do 300-380 µR/g. Uran 235 oraz Pluton 239, z którego można wyprodukować bombę  atomową, trafia do Rosji.

Zgodnie z międzynarodowymi traktatami, Ukraina nie ma prawa do posiadania broni jądrowej oraz przekazywania technologii do wzbogacania uranu.

Jak dziś wygląda życie w Czarnobylu, miasteczku oddalonym o ok. 16 km od elektrowni?

 — W samym miasteczku jest hotel, mieszka tam około 500 osób, które pracują w elektrowni. Jest duża rotacja ludzi, personel często się zmienia, dzięki temu ludzie wchłaniają też mniejsze promieniowanie — opowiada. — Większość jednak mieszka w Sławutyczu, to miasto które zostało wybudowane po katastrofie w 1986 roku, po wysiedleniu ludzi z Prypecia. Znajduje się ok. 30 kilometrów od Czrnobyla. Jest tam bezpiecznie. Wiem, bo też tam mieszkałem — mówi. — Dobre drogi, dobra woda.
 
— Kiedy pierwszy raz przyjechałem do Sławutycza do wujka, zabrał mnie pod pomnik strażaków, którzy gasili pożar w elektrowni. Zmarli w wyniku napromieniowania — opowiada. — Nie wiedzieli, że przyjeżdżają gasić pożar reaktora, nie wiedzieli o dawkach promieniowania, nikt im nie powiedział.

Co było przyczyną awarii największej katastrofy w historii energetyki jądrowej?
—   Eksperyment — tłumaczy Sergiusz Smyk. — Chcieli zobaczyć jak długo jeszcze po wygaszeniu reaktora turbina będzie produkowała energię elektryczną. Reaktor ruszył w grudniu 1983r, a w kwietniu 1986 roku była próba. Na to wszystko nałożyły się jeszcze wady konstrukcyjne bloku, a także chyba też zwykły ludzki upór, nieliczenie się ze zdaniem innych.
 
Po 33 latach o Czarnobylu zrobiło się znowu głośno, bo na przełomie maja i czerwca na antenie HBO pojawił się serial "Czarnobyl",  fabularyzowana historia katastrofy. Pięcioodcinkowy serial opowiada historię ludzi, którzy walczyli z jej skutkami.

— Ludzi, którzy byli wtedy w Czarnobylu mówią, że filmowcy z jednym trochę przesadzili, z tą wódką — śmieje Sergiusz.

Na filmie ogromne wrażenie robi też ewakuacja mieszkańców 50-tysięcznego miasta Prypeć. Ludzie ci już nigdy nie wrócili do domów. Za to opustoszałe miasteczko jest dziś atrakcją turystyczną.

Co ciągnie tu turystów? — A co jest pierwszym stopniem do piekła  — pyta Smyk. — Ciekawość. — Ludzie zawsze chcą dotknąć czegoś nieznanego. Co gorsze zabierają ze sobą różne pamiątki, a nie wolno tego robić, dla swojego bezpieczeństwa. Napromieniowane były nawet grzejniki w domach, które po ewakuacji miasteczka ludzie rozkradli na złom.
 
— Najgorsze to, co zrobił rząd Związku Radzieckiego w 1986 roku, to że od razu nie powiadomił świata o awarii  elektrowni w Czarnobylu. Nie poinformował o katastrofie, o grożącym ludziom skażeniu promieniotwórczym.  Ukrył to przed światem — dodaje. — Zrobił to dopiero 30 kwietnia,  jak Szwecja zaczęła oskarżać Moskwę. To cztery dni, to dużo. Można już było następnego dnia podać płyn Lugola, tyle że wtedy na Ukrainie, we władzach mało kto wiedział co to jest energia jądrowa.

Sergiusz Smyk po roku zrezygnował w pracy w Czarnobylu. — Choć tam tej pracy jest jeszcze na 100 lat, bo tyle będzie trwała jeszcze likwidacja elektrowni — mówi. —  Ale jakoś nie widziałem tam siebie, przyszłości dla siebie. Postanowiłem robić coś bardziej konkretnego, choćby leczyć ludzi.
 
No i zamiast 1000 obiecanych dolarów, które miał zarabiać w Czarnobylu, dostawał 200. A za to ciężko samemu się utrzymać, a co dopiero myśleć o założeniu rodziny. To przyjechał do kraju dziadków. Ożenił się z Krystyną, Ukrainką, która też ma polskie korzenie.

Czy są zadowoleni z życia w Polsce?  — Zawsze może być lepiej — uśmiecha się Sergiusz Smyk. — Ale nie narzekamy.

Andrzej Mielnicki

Katastrofa w Czarnobylu
Wydarzyła się 26 kwietnia 1986. W wyniku przegrzania się rdzenia reaktora w bloku nr 4 doszło do wybuchu wodoru, pożaru oraz rozprzestrzenienia się substancji promieniotwórczych. Skażeniu promieniotwórczemu uległ obszar od 125-146 tys. km² terenu na pograniczu Białorusi, Ukrainy i Rosji, a wyemitowana z uszkodzonego reaktora chmura radioaktywna rozprzestrzeniła się po całej Europie.

Początkowo Moskwa ukrywała informacje o katastrofie. Dopiero 29 kwietnia władze w Polsce zdecydowały o podaniu płynu Lugola dzieciom i młodzieży w województwach północno-wschodnich, nad którymi przeszła radioaktywna chmura. Chodziło o zablokowanie wchłaniania radioaktywnego izotopu jodu 131, kumulującego się w tarczycy i mogącego doprowadzić do rozwoju nowotworu tego narządu.

Według oficjalnych danych, spośród 134 pracowników likwidujących awarię, u których wystąpiła ostra choroba popromienna, 28 osób zmarło z jej powodu w 1986 r., a 19 w kolejnych w latach 1987–2004. Według niektórych badań w wyniku katastrofy ok. 600 000 osób na świecie narażonych zostało na podwyższoną dawkę promieniowania rzędu 1 mSv. Reaktor, który uległ awarii pokryto betonowo-stalową osłoną, który miał zapewnić ochronę przed promieniowaniem na 30 lat. Budowę kolejnego sarkofagu ukończono w 2016 r.



Polub nas na Facebooku:

Zobacz także

Komentarze (5) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. mikuś #2822777 | 82.31.*.* 22 lis 2019 21:25

    hejka. Jestem zainteresowany wyjazdem do Czernobyla żeby pooglądać pajaców przyjeżczających zobaczyć zardzewiały złom. Jakieś namiary na biuro podróży?

    Ocena komentarza: poniżej poziomu (-5) ! - + odpowiedz na ten komentarz pokaż odpowiedzi (1)

    1. Mazur #2822721 | 31.0.*.* 22 lis 2019 20:10

      Najprawdopodobniej i nas będą montowane reaktory typu wodno - wrzące venrmeravji III plus. I oby jak najszybciej bo czas nagli i za 20 lat może się okazać że albo zabraknie energii albo będzie kosztować 2-3 razy tyle co dziś. Juzvteraz trzeba iść w kierunku źródeł bezemisyjnych a obecna energetyka jądrową gwarantuje bezpieczenstwo, stabilność, bezemisyjna charakter i cenę. Na dziś nie ma alternatywy. To tylko kwestia czasu. Pytanie nie czy ale kiedy. Szkoda że znarnowaludmy 30 lat i zastopowany został Zarnowiec bo od 30 lat mielibyśmy czysta i tania oraz bezpieczna i neutralna klimatycznie energię. Ale jak zwykle polityka wzięła górę nad zdrowym rozsądkiem i ekonomia. Czesi jako naród pragmatyczny projekt dokończyli i są o 30 lat do przodu i nie mają problemu dekarbonizavji

      Ocena komentarza: warty uwagi (11) ! - + odpowiedz na ten komentarz

    2. Mazur #2822711 | 31.0.*.* 22 lis 2019 19:55

      Autor zapomniał w artykule jednak nadmienić że w Czarnobylu pracowały reaktory typu RBMK 1000 czyli z moderatorem grafitowym które charakteryzowały się tzw. dodatnia reaktywnoscia. Oznaczało to w praktyce taki reaktor przy zwiększonym ciśnieniu pary generować coraz większa moc. Poza tym z uwagi na kwestie technologiczne tego rodzaju reaktory nie miały obudowy bezpieczeństwa. W żadnym kraju na świecie poza ZSRR nie stosowano takich wynalazków. Tego rodzaju reaktory były i są uważane za skrajnie niebezpieczne i trudne to kontrolowania. Zaletą ich była możliwość pracy na bardzo mało wznogaconym uranie i modułowy charakter. Standardem i wtedy i obecnie są reaktory wodno- ciśnieniowe lub wodno - wrzące które tych wad nie mają. Takie też miały być montowane w Zarnowcu (typu WWER) czyli takie jakie pracuja z powodzeniem na Słowacji, Węgrzech, Czechach etc i są odpowiednikiem francuskich PER lub inaczej PWR. One mają ujemna reaktywnosc czyli da przeciwieństwem tych czarnobylskich. Nawet w przypadku błędu czy eksperymentu jak w Czarnobylu nie mogłoby dojść do takiej sytuacji bo by się samoistnie wyłączył.

      Ocena komentarza: warty uwagi (11) ! - + odpowiedz na ten komentarz pokaż odpowiedzi (3)

      1. Aad #2822702 | 94.254.*.* 22 lis 2019 19:48

        Polecam serial Czarnobyl dostępny na cda 5 odcinków. Bardzo dobre kino oparte na faktach i bardzo dobra gra aktorska

        ! - + odpowiedz na ten komentarz

      2. 38 lat #2822667 | 188.147.*.* 22 lis 2019 19:08

        Super nie mogę się doczekać. Pracowałem już w Fukushimie przy polowaniu reaktora więc doświadczenie mam

        ! - + odpowiedz na ten komentarz pokaż odpowiedzi (1)