Poniedziałek, 18 listopada 2019. Imieniny Klaudyny, Romana, Tomasza

Nauczyciel dorabia i nie płaci?

2019-10-21 19:53:18 (ost. akt: 2019-10-21 20:01:37)
Z szacunków wynika, że tylko nieliczni rozliczają się z dodatkowo zarobionych pieniędzy (zdjęcie jest tylko ilustracją do tekstu!)

Z szacunków wynika, że tylko nieliczni rozliczają się z dodatkowo zarobionych pieniędzy (zdjęcie jest tylko ilustracją do tekstu!)

Autor zdjęcia: Pixabay

Dzisiaj większość nauczycieli w Polsce udziela korepetycji. Powód jest jeden: za mało zarabiają. Ale tyko nieliczni rozliczają się z fiskusem. Jednym to nie przeszkadza, inni podnoszą alarm i informują o tym skarbówkę. Jaka jest jej opinia?

Poziom wynagradzania nauczycieli sięgnął dna — powtarza nieustannie mówi Sławomir Broniarz, prezes Związku Nauczycielstwa Polskiego. — Jesteśmy najgorzej wynagradzaną grupą nauczycieli w Unii Europejskiej.

Z tym akurat wielu z nas się zgadza. Różne sondaże mówią, że chcemy dołożyć nauczycielom do pensji. Że większe pieniądze po prostu im się należą. Bo ich szanujemy. Ale jest sprawa, która wielu zastanawia. Chodzi o korepetycje, a właściwie sposób rozliczania się za nie z fiskusem. Wielu nauczycieli, żeby związać koniec z końcem, w ten sposób sobie dorabia. Według Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową korepetycji udziela od 50 do 75 proc. nauczycieli. Z szacunków wynika, że tylko nieliczni płacą z tego tytułu podatek. Ile? Tego nie wie ani Główny Urząd Statystyczny, ani Ministerstwo Edukacji Narodowej czy resort finansów. Wobec tego nauczyciele opłatę za wykonaną pracę biorą pod stołem?

— Nauczyciele zawsze narzekają, że to w domu przygotowują się do lekcji, sprawdzają prace domowe i w rezultacie nie mają na nic czasu. Jakim cudem znajdują go na korepetycje? — pyta Karolina z Olsztyna. — Dziś większość uczniów korzysta z ich usług. Kiedyś, gdy ktoś chodził na korki, uważany był za gorszego ucznia. Musiał się douczać, bo w szkole nie dawał rady. Dziś wszystko się odwróciło. Większość rodziców wychodzi z założenia, że wiedza zdobyta w szkole nie wystarcza. Że, aby w przyszłości dziecko dostało się na dobre studia, musi się douczać. Wzrasta wartość wykształcenia.

— Na korki stać nie tylko zamożnych. Obecnie, często kosztem wielu wyrzeczeń, płacą za dodatkowy angielski, historię czy matematykę również osoby zarabiające minimum. W tej modzie nauczyciele wyczuli koniunkturę. Sami zachęcają do korepetycji. Niedawno usłyszałam, że mojej Helence dobrze idzie, może przydałyby się jej korepetycje z matematyki. Żeby mogła wystartować w olimpiadzie… Koszt? 40 zł za godzinę, 70 zł za dwie. Zdębiałam! — mówi Karolina.

— Czy nauczyciele powinni rozliczać się z pieniędzy za udzielane korepetycje? Oczywiście, tak jak wszyscy wykonujący inne zawody — uważa Anna, nauczycielka z Olsztyna. — Płaciłam za korepetycje: 45 zł za godzinę, poziom licealny, nauczyciel z wieloletnim doświadczeniem. Były też oferty 20-30 zł za 45 minut lub za godzinę takiej nauki, ale korepetycji udzielali studenci, a nawet licealiści. Sama jednak nigdy nie udzielałam prywatnych lekcji. Ale dorabiać można w różny sposób. Skoro jesteśmy przy zarobkach, to powiem, że jedna z moich koleżanek dorabiała na stacji benzynowej. Pracowała również na nocki.

— Za matematykę płacę 240 zł miesięcznie, za chemię i fizykę po 100 zł. Język polski — w razie potrzeby — kosztuje mnie 30 zł. Za lekcje gry na pianinie płacę 200 zł, angielski — w razie potrzeby — 30 zł. Mam 4 dzieci — wylicza Aneta z Olsztyna. — Ze wszystkich nauczycieli, którzy do mnie przychodzili, a było ich kilku, tylko jeden był na działalności gospodarczej.

— Dajcie już spokój tym nauczycielom! — denerwuje się Karolina z Olsztyna. — Za ich pracę powinno się przynajmniej podwoić wynagrodzenie, bo za chwilę nie będzie nikogo, kto nasze dzieci będzie uczył.

— Mówi się o dorabianiu, a to dotyczy w pierwszej kolejności językowców, potem nauczycieli przedmiotów maturalnych, głównie przedmiotów ścisłych — podkreśla Dorota z Olsztyna. — Nie dorobi sobie na pewno nauczyciel stażysta z 1700 zł. Nie dorobi sobie nauczyciel nauczania początkowego. Ani muzyczka czy plastyczka. Nie dorobi sobie nauczycielka, która sama ma małe dzieci i po południu ma swoje zebrania w szkole, zajęcia dzieci i ich odrabianie lekcji, naukę do kartkówek. Dorobi sobie fryzjerka, manikiurzystka. One skończyły 20-godzinny kurs z pośredniaka, a nie dwa kierunki studiów... Zacznijmy szanować wiedzę, bo niedługo będziemy mieli samych łopaciarzy i zero inżynierów.

Opinie na temat dorabiania przez nauczycieli do pensji są różne. Jednak lawinowo rośnie liczba donosów na osoby, które udzielają korepetycji.
— Najczęściej donoszą sąsiedzi, którzy nie mogą darować, że ktoś zarabia całkiem spore pieniądze. W niektórych mieszkaniach drzwi się nie zamykają od rana do wieczora — uważa Dariusz Chętkowski, pisarz, publicysta i polonista z Łodzi. — Rozmawiałem z jednym z korepetytorów, na którego złożono donos do urzędu skarbowego. Znajomy prowadzi działalność, więc dawanie prywatnych lekcji to jego praca, do tego całkowicie legalna. Donos spowodował, że trzeba było uporządkować papiery i pofatygować się do urzędu, żeby sprawę wyjaśnić. Pół dnia z głowy. W ostatnich latach korepetycje stały się tak intratnym rodzajem działalności, że część nauczycieli rzuciła pracę w szkole i poświęciła się wyłącznie prywatnemu nauczaniu.

Okazuje się, że z korepetycji da się wyżyć. Praca byłaby idealna, gdyby nie donosy. — Na bieganie po urzędach i składanie wyjaśnień szkoda czasu. Szczególnie teraz, gdy tłumy uczniów czekają. I dobrze płacą — podkreśla Dariusz Chętkowski.

— W Olsztynie takich donosów w tym roku nie było. Rok wcześniej były to jednostkowe przypadki. To pokazuje, że olsztyniacy nie donoszą na nauczycieli— stwierdza Renata Kostowska, rzecznik prasowy Izby Administracji Skarbowej w Olsztynie. — Oczywiście nauczyciele udzielający korepetycji powinni płacić podatki, to oczywiste. Ilu z nich to robi? Trudno stwierdzić, bo w zeznaniach podatkowych nie wpisuje się przecież za co płaci się podatek. Tak samo rozlicza się nauczyciel i tak samo osoba, która na przykład śpiewa na uroczystościach. To dodatkowe formy zarobku, które są działalnością nierejestrową. Mogą korzystać z niej osoby, które nie prowadziły firmy od pięciu lat. I również ich dodatkowy dochód w miesiącu, nie licząc pensji, nie przekracza 50 proc. kwoty minimalnego wynagrodzenia, które wynosi obecnie 2250 zł brutto.

ADA ROMANOWSKA

Jutro rozpocznie się włoski strajk nauczycieli. Co to znaczy? Nauczyciele będą bardzo drobiazgowo wypełniali swoje obowiązki. Zamierzają pracować tylko przez 40 godzin i wykonywać zadania opisane w przepisach prawa oświatowego. Będą powstrzymywać się od zajęć, które są im zlecane przez dyrektorów, a za które nie otrzymują wynagrodzenia. Do takich zajęć należy np. pełnienie opieki podczas wycieczek szkolnych czy zielonych szkół, podczas których nauczyciel odpowiada przez 24 godziny za ucznia. Więcej o proteście w jutrzejszej „Gazecie Olsztyńskiej”.

Polub nas na Facebooku:

Zobacz także

Komentarze (33) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. mama tata dziadek babcia wnuczki i sołtysi #2809320 | 79.185.*.* 25 paź 2019 07:58

    A twój ksiądz ! z czego żyje ? Armia darmozjadów w sukienkach , oni za nic nie płacą . Nauczyciel ! to fundament każdego normalnego NARODU .

    ! - + odpowiedz na ten komentarz

  2. Warmiak #2808290 | 81.190.*.* 23 paź 2019 07:17

    Cwaniacy maja taka polityke nauczania zeby korki miec. Celowe dzilania. Wiedza co robia, sa wyksztalceni, a my dajemy sie wkrecac

    Ocena komentarza: poniżej poziomu (-1) ! - + odpowiedz na ten komentarz

  3. Kolo #2808272 | 37.7.*.* 23 paź 2019 01:55

    Nauczyciele narzekają na niskie wynagrodzenia i może to nawet trochę w tym prawdy jest. Ale z prawda z zasady jest tak, że lezy pośrodku. Można rozważać podniesienie wynagrodzeń, ale po pierwsze nie wszystkim i nie po równo. Najpierw należy wprowadzić system oceny wyników pracy nauczycieli i promować tych dobrych, a nie wszystkich. Taki system jak obecnie promuje właśnie tych przeciętnych i słabych. To jest równanie w dół. Poza tym sprawa pensum i otoczenia socjalnego. Coś za coś, albo przerosniety do granic rozsądku socjal i de facto brak możliwości zwolnienia nauczyciela który się nie sprawdza, likwidacja tych komunistycznych wynalazków typu płatny roczny urlop na poratowanie zdrowia i inne cuda etc. Poza tym kwestia wakacji, ferii etc. Nic nie stoi na przeszkodzie aby nauczycieli objąć systemem powszechnym i tym samym także w czasie wakacji czy ferii pozistawaliby w dyspozycji, w ramach wynagrodzenia prowadziliby kolonie, obozy etc. A urlop 26 dni na ogólnych zasadach. I wtedy można rozmawiać o wzroście płac i urealnienia wynagrodzeń. Nie da się pogodzic socjalnych przywilejów z wysokimi wynagrodzeniami. Albo jedno albo drugiej. Trzeba postawić sprawę jasno. Co do korepetycji to jak ktoś płac i podatki to nie boi się kontroli. A to nie da święte krowy i skoro płaci podatki np fryzjerka to może i nauczyciel. Toż to nie jakaś nadzwyczajna kasta przecież.

    ! - + odpowiedz na ten komentarz pokaż odpowiedzi (1)

    1. ted #2808117 | 81.15.*.* 22 paź 2019 17:59

      Zle uczą,dlatego chętnie dorabiają

      ! - + odpowiedz na ten komentarz

    2. Mam pytanie do Pani Redaktor #2808085 | 88.156.*.* 22 paź 2019 16:44

      A to tylko nauczyciele wg Pani udzielają korepetycji tak? Ciekawe.....

      Ocena komentarza: warty uwagi (4) ! - + odpowiedz na ten komentarz

    Pokaż wszystkie komentarze (33)