Poniedziałek, 18 listopada 2019. Imieniny Klaudyny, Romana, Tomasza

Używane? To nie wstyd!

2019-10-19 20:03:39 (ost. akt: 2019-10-18 14:45:07)

Autor zdjęcia: pixabay.com

Nowe, pachnące i prosto z fabryki? Niekoniecznie. Już co drugi Polak sięga po rzeczy z drugiej ręki. A te niedziałające, zamiast wyrzucać, naprawia. Mimo że chcemy oszczędzić, wspieramy w ten sposób ekologię. To dobry trend.

Marzena z Olsztyna, młoda mama, całą wyprawkę dla synka stworzyła z używanych rzeczy. Od wózka, przez łóżeczko aż po ubranka. — Dlaczego? Po prostu nie widzę sensu wyrzucania pieniędzy w błoto. Mam już starszego syna i wiem, jak szybko dziecko rośnie. Ani się obejrzę, a wózek głęboki trzeba będzie zamienić na lekką spacerówkę, a ubranka dla noworodka na dużo większe. Zaoszczędzone pieniądze będą dla malucha. Dopiero przed nami największe wydatki — opowiada.

Szczęśliwa mama nie ma jednak czasu na bieganie po second- handach. — Wszystko, czego potrzebuję, znajduję w internecie. Jestem na grupach na Facebooku dla mam. Buszuję po portalach, w których można znaleźć używane, ale w doskonałym stanie rzeczy. Sama też kupiłam sobie kurtkę, którą inna kobieta miała zaledwie kilka razy na sobie.

Z kolei Anna z Olsztyna, pracownik marketingu, jest molem książkowym. — Ale w domu, na pólkach, mam pustki — śmieje się. — Za to wypożyczam miesięcznie 15 książek. Tyle, ile mogę. Czytam, oddaję, wypożyczam nowe. Często się przeprowadzam i nie widzę sensu gromadzenia książek. Dopiero jak będę na swoim, pomyślę o domowej biblioteczce. Ale wtedy będę szperać w antykwariatach czy na portalach sprzedażowych. To duża oszczędność.

Polacy bardzo chętnie sięgają po rzeczy z drugiej ręki. Najczęściej właśnie po książki ( 43 proc.) Obok samochodów ( 58 proc.) i ubrań ( 43 proc.) należą one do kategorii produktów, które najchętniej kupujemy z drugiej ręki – takie dane płyną z raportu „Konsumenci a gospodarka obiegu zamkniętego” opublikowanego przez ARC Rynek i Opinia oraz Forum Odpowiedzialnego Biznesu. Drugie życie dostają też często meble (27 proc.) oraz rowery (26 proc.).

Gdzie Polacy wyszukują tych skarbów? Aż 67 proc. Polaków kupuje towary z drugiej ręki na portalach aukcyjnych, a 39 proc. chodzi do sklepów z używanymi przedmiotami. Dużą popularnością cieszą się portale aukcyjnego.

Badanie przeprowadzone przez ARC Rynek i Opinia oraz Forum Odpowiedzialnego Biznesu miało na celu zmierzenie świadomości ekologicznej Polaków w kontekście dokonywanych zakupów. Jak wypadliśmy? Aż 45 proc. badanych deklaruje, że zamiast kupić coś nowego stara się naprawić to, co posiada. Co trzecia osoba korzysta z wypożyczalni, podobny odsetek wymienia się rzeczami. Co czwarta osoba deklaruje ograniczanie konsumpcji. Jednocześnie 38 proc. osób przyznaje, że kupuje więcej, niż naprawdę potrzebuje. Tłumaczą to głównie atrakcyjnymi promocjami (52 proc.) i złymi nawykami (39 proc. ). Jakie używane rzeczy kupujemy najrzadziej? Są to: dywany, sprzęt sportowy i sprzęt AGD.

Konsumpcjonizm powoli wychodzi z mody, a na popularności zyskuje nowy trend - slow-fashion. To zachęcanie do oszczędnego kupowania etycznie wykonanych ubrań, naprawianiu ich w razie potrzeby, noszeniu przez całe życie. Według ekspertów, wydłużenie cyklu życia ubrań o zaledwie 10 proc. pozwoliłoby zaoszczędzić 150 milionów litrów wody rocznie i zmniejszyć o 3 miliony ton rocznie stężenie CO2 w atmosferze. Tymczasem wyniki badań przeprowadzonych na zlecenie Procter & Gamble wykazują, że jedna trzecia konsumentów wyrzuca ubrania po kilkakrotnym założeniu, przyspieszając ich drogę na wysypiska. Ostatnio jednak słychać głosy, że kupowania w second- handy napędza jeszcze bardziej rynek tekstylny. Bo kupujemy więcej, niż byśmy potrzebowali.

Czy kupowanie używanych rzeczy jest pozytywnym trendem? — To staje się po prostu już normą — odpowiada dr Waldemar Kozłowski, ekonomista z UWM. — W czasach, kiedy celebrytki chwalą się, że kupują w second- handach, nikogo już nie dziwi kupowanie rzeczy z drugiej ręki. Są dwie grupy konsumentów: tacy, którzy wolą kupić taniej, ale gorszej jakości. I tacy, którzy wolą kupić drożej, ale lepiej.

Waldemar Kozłowski zauważa, że z biegiem czasu ma to coraz mniejsze znaczenie. — Wystarczy tu przywołać motto Steve' a Jobsa, który mówił, że im jesteśmy starsi to mniejsze znaczenie ma dla nas czy kupimy zegarek za 30 tysięcy dolarów czy za 300 dolarów, bo oba wyznaczają tę samą godzinę — kwituje.

at
Polub nas na Facebooku:

Zobacz także

Komentarze (8) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. TeX #2807359 | 83.9.*.* 21 paź 2019 07:54

    Używane nie wstyd, porwana choć nowe to wstyd :)

    Ocena komentarza: warty uwagi (3) ! - + odpowiedz na ten komentarz

  2. qyk #2807290 | 88.156.*.* 20 paź 2019 21:29

    Zatorze zagłębiem ciucholandów premium. Społeczeństwo nie jest biedne, jest eko

    Ocena komentarza: warty uwagi (1) ! - + odpowiedz na ten komentarz

  3. Czasy sie zmieniły #2807081 | 81.190.*.* 20 paź 2019 11:17

    Dzisiejsze ciucholandy wyglądają nieco inaczej niż jeszcze 20-30 lat temu. Przede wszystkim nie ma w nich już szmat, kiedyś w workach przyjeżdżał mix ubrań, z czego połowa była wyczochrana, zmechacona. Dzisiaj ubrania są lepiej selekcjonowane, można znaleźć w nich ubrania z metkami, ale nie tylko ubrania. Większe ciucholandy mają podpisane umowy z niektórymi sieciami i można znaleźć w nich praktycznie wszystko, co w tych sieciówkach- nowe, nieużywane, ale w podniszczonych, uszkodzonych opakowaniach- zabawki, książki, naczynia, regały, nawet rowery, czy hulajnogi. Jest więc do kupienia sprzęt, którego sklepom nie opłaca się trzymać na wyprzedaż, a który w ciucholandzie ktoś kupi bez wybrzydzania, że karton z opakowania pogięty, a plastikowe opakowanie zabawki połamane. Ubrania z tych sieciówek również z metkami wiszą pomiędzy używanymi na wieszakach. Kto chce, ten znajdzie. Dzisiaj to nie wstyd chodzić do ciucholandu, to po części nowy trend ekologiczny, a po części rosnącą świadomość konsumentów. I o tym tez traktuje artykuł, a nie o biedzie, jak ktoś niżej napisał. Skoro można mieć więcej rzeczy tej samej jakości za niższą cenę- to po co przepłacać? Ja się nie wstydzę chodzić do ciucholandu. Przede wszystkim poluję na nowe zabawki, pluszaki, czasami wyhaczam dla dziecka ubrania z metkami. Kupuję też książki, można naprawdę cudeńka znaleźć. Oczywiście wszystko, co można prać, idzie od razu do prania- nie dlatego, że brudne, bo ciucholandy mają bardzo restrykcyjne przepisy dezynsekcji- piorę, ponieważ nie wiem, ile rąk tego dotykało, ile osób oglądało te rzeczy w ciucholandzie biorąc je do ręki. Ale ze zwykłego sklepu również wszystko piorę z tego samego powodu, wiec to akurat nie jest dziwne.

    Ocena komentarza: warty uwagi (7) ! - + odpowiedz na ten komentarz

  4. fet #2806991 | 162.247.*.* 20 paź 2019 09:03

    Artykuł przedstawia jak to w polsce jest ciągle bez poprawy, ciąge bieda na każdym kroku. Już 30 lat temu rządzący mówili o tym, żeby każdy polak mógł sobie kupić nowe ubrania, nowy samochód choć mniejszy ale nowy. W sklepie kupić chrupiące świeże bułki z szynką itp. Aż tu co widać polecają stare zachodnie szmaty i wraki samochodów bo jedynie na to stać polaka. Hańba i upodlenie

    Ocena komentarza: warty uwagi (7) ! - + odpowiedz na ten komentarz

  5. Ja #2806964 | 188.147.*.* 20 paź 2019 07:28

    Kupowac nalezy nowe i polskie, bo to naturalnie rozkreca gospodarke!

    Ocena komentarza: warty uwagi (5) ! - + odpowiedz na ten komentarz pokaż odpowiedzi (1)

    Pokaż wszystkie komentarze (8)