środa, 20 listopada 2019. Imieniny Anatola, Edyty, Rafała

Mężczyźni z Warmii i Mazur walczą o tytuł mistera Polski

2019-10-05 20:00:12 (ost. akt: 2019-10-04 18:20:00)
Od lewej: Mateusz Miłosek, Krystian Wojtkiewicz i Wiktor Zmitrowicz

Od lewej: Mateusz Miłosek, Krystian Wojtkiewicz i Wiktor Zmitrowicz

Autor zdjęcia: Arch. prywatne

Mają aparycję i będą walczyć o tytuł najprzystojniejszego faceta w Polsce. Aż trzech przystojniaków z Warmii i Mazur ma szansę zdobyć tytuł mistera Polski. Finał konkursu odbędzie się 6 listopada w Warszawie w teatrze Capitol.

Nie ma chyba dziewczyny, która nie rzuciłaby choć kątem oka na nich. Faceci jak z żurnala. Przystojni i odważni, ale tacy muszą być, jeśli marzy im się być Misterem Polski. W Krakowie odbył się półfinał tegorocznego konkursu i śmiało można powiedzieć, że był to warmińsko-mazurski półfinał, bo w konkursie wzięło udział aż trzech młodych mężczyzn z Warmii i Mazur. I co najważniejsze wszyscy trzej dostali się do finału. Teraz żartują, że nie ma przystojniejszego regionu niż Warmia i Mazury.

— Powiedziałem sobie ja nic nie muszę, ja tylko mogę i proszę, zadziało — uśmiecha się Krystian Wojtkiewicz, tegoroczny mister Warmii i Mazur, który razem z drugim wicemisterem Warmii i Mazur, Wiktorem Zmitrowiczem oraz Mateuszem Miłoskiem brawurowo przeszli przez półfinał. Choć nie był to spacerek, bo w półfinale było ich 51, a do finału dostało się 28.

— Trochę jestem zaskoczony, że też przeszedłem do finału — żartuje Wiktor Zmitrowicz. — Oczywiście były emocje, w końcu to był półfinał Polski. Ale trema nas nie zjadła i cała nasza trójka jest w finale. Fantastycznie.

A konkurencja była silna. Wśród półfinalistów — jak opowiadają — byli tacy, którzy biegle mówili w kilku językach. Inni znowu byli wyśmienitymi tancerzami. Sporo było też uczestników wywodzących się z show-biznesu. I oczywiście wszyscy jak malowani.

— Jednak konkurs Mister Polski to nie tylko wygląd — zauważa Mateusz Miłosek, który pochodzi z Węgorzewa, a do konkursu dostał się po kilku castingach. — To również ciężka praca nad kreowaniem estetyki ciała, aparycją oraz rozwój intelektualny. Wbrew temu, co myśli wiele osób — Mister Polski to nie tylko ładna buzia.

Mateusz ceni sobie mobilność. — Teraz poznaję świat — mówi. — W planach mam też studia, przynajmniej licencjat. Także założenie rodziny.

Każdy z nich musiał włożyć sporo wysiłku, żeby znaleźć się w finale konkursu. A ich droga do niego jest podobna. Ktoś im powiedział, że mieliby spore szanse w takim konkursie na najurodziwszego faceta w Polsce. I jak się okazuje miałby rację. 21-letniego Krystiana, który pochodzi z Dobrego Miasta namówili znajomi i ciocia, która w 1998 roku w finale Miss Polonia została wybrana Miss Internetu.

— Zawsze powtarzała, żebym spróbował swoich sił w takim konkursie — wspomina Krystian, który studiuje bezpieczeństwo narodowe na UWM. Gra też w siatkówkę uczelnianym klubie. — Kiedy powiedziałem o tym rodzinie, że wezmę udział w konkursie, wsparli mnie.

Wiktor ma 22 lat i jest z Olsztyna. Pracuje jako agent ubezpieczeniowy i ma bardzo urodziwą dziewczynę. Zawsze słyszeli, że są piękną parą i mogą starować w konkursach piękności. Wystartowali w tym roku. Rzeczywiście znajomi nie mylili się. Kornelia Gołębiewska, dziewczyna Wiktora, została tegoroczną Miss Warmii i Mazur, a Wiktor drugim wicemisterem Warmii i Mazur. Co więcej Kornelia Gołębiewska dostała się też do finału Miss Polski, który odbędzie się w grudniu w Katowicach. No i chyba trudno o piękniejszą parę z Olsztyna, oboje to wszak już finaliści konkursów piękności.

— Byłam w Krakowie na półfinale. Dopingowałam Wiktora. Były emocje, bo wiadomo Wiktor jest moim chłopakiem — mówi Kornelia. — Ale czułam, że przejdzie do finału. Jest bowiem bardzo autentyczny, naturalny, nie recytuje wyuczonych formułek. A to jest ważne w takich konkursach. Trzeba być sobą.
Jakich rad udziela Wiktorowi przed konkursem? — Wielu, od chodzenia po ubiór — śmieje się Wiktor.

— Dostał kopniaka na szczęście i pomogło — odpowiada Kornelia. — Nie wiem, jak będzie w finale, jak im pójdzie, ale na pewno mają duże szanse — ocenia Kornelia.

Mateusz Miłosek pochodzi z Grąd Węgorzewskich i mówi o sobie jestem chłopakiem z Mazur! Kocham wodę, rejsy i swoje rodzinne strony. A do konkursu, podchodzi spokojnie.

— To przede wszystkim ma być superprzygoda i dobra zabawa — zauważa 21-letni Mateusz.

Żeby wystartować w konkursie na mistera Polski trzeba mieć 18-30 lat i mierzyć minimum 180 centymetrów wzrostu. To są oczywiście wymogi formalne, ale trzeba jeszcze sporej odwagi, żeby tak w kąpielówkach paradować przed pełną widownią.

— Lekki stres motywuje, a większy demotywuje — mówi Mateusz.

Ale też żaden z nich nie musi się wstydzić swego ciała.

— Pracujemy nad tym, jak wyglądamy i to ciężko — podkreśla Wiktor.
Rzeźbią ciała na siłowni, bo bez popularnego „kaloryferka” nie ma co stawać w szranki o tytuł najprzystojniejszego faceta w Polsce. A w tych treningach chodzi też o równomierną budowę sylwetki, a nie o wielkie karczysko i bicepsy jak uda.
— I oczywiście dieta, a także należy uważać na to, co się spożywa — dodaje Krystian. — Zdrowe odżywianie to podstawa.

— Dieta i sposób odżywiania stanowi 70 proc sukcesu. Zero alkoholu, także piwko i ciasta odpadają — mówi Mateusz. — Tu trzeba sporo silnej woli.

Konkurs na mistera, czyli wybory najprzystojniejszego mężczyzny są jak wybory miss piękności. Tam są panie, tu panowie, a jedni i drudzy jak z żurnala. Wielu uważa takie konkursy za jakieś fanaberie, bo dla nich facet to powinien tryskać testosteronem, ociekać potem. — To po siłowni — punktuje Wiktor.

— Trzeba dbać o siebie, o formę, o wygląd, o cerę, o fryzurę — podkreśla Krystian. — Ale też mister musi być kulturalny, elokwentny, tego się po prostu wymaga.

— To stereotyp, że to tylko dla pań. Kiedyś było równouprawnienie kobiet, teraz mężczyzn — śmieje się Mateusz. — Uroda to pojecie względne, to rzecz gustu. Moim zdaniem każdy jest ładny na swój sposób. Liczy się to jakim jest się człowiek, charakter, bo uroda przemija — podkreśla.

Do finału podchodzą ostrożnie. Bo wszystko, co powiedzą to będzie wróżenie z fusów. A wróżkami nie są. Dlatego na pytanie, co dalej mówią: — Zobaczymy po finale — najwyraźniej nie chcą zapeszać, bo wiedzą, że wygrać nie będzie łatwo. — Jak będzie, tak będzie — mówi Wiktor. — Ale jak na razie dobrze się bawimy — dodają zgodnie. I o to przecież chodzi.

Andrzej Mielnicki

Polub nas na Facebooku:

Zobacz także

Komentarze (3) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. Kato #2800587 | 83.6.*.* 7 paź 2019 09:17

    Brak woja spowodował, że faceci robią się jak baby. Rurki, odkryte kostki, kolczyki, włoski na żel. Dostał by taki jeden z drugim czołganie przez pełzanie na poligonie to odechciało by się damskich pomysłów. Proponuje przywrócić obowiązkową służbę wojskową.

    Ocena komentarza: warty uwagi (4) ! - + odpowiedz na ten komentarz

  2. Żenada #2800583 | 95.160.*.* 7 paź 2019 09:08

    facet pokazujący się na konkursach piękności nie jest do końca facetem ponieważ ma przewagę żeńskich hormonów, zdecydowana większość z nich jest gejami, lub kobietami w ciałach mężczyzn czyli takimi zniewieściałymi herubinkami, to są słowa z książki byłego mistera i modela

    Ocena komentarza: warty uwagi (4) ! - + odpowiedz na ten komentarz

  3. ewelina #2800580 | 176.97.*.* 7 paź 2019 08:58

    Takie to zniewieściałe, że aż mdli.

    Ocena komentarza: warty uwagi (1) ! - + odpowiedz na ten komentarz