Poniedziałek, 18 listopada 2019. Imieniny Klaudyny, Romana, Tomasza

Marcin Piątkowski: Naszą świętą księgą jest otaczający nas świat i natura [ROZMOWA]

2019-09-29 17:58:00 (ost. akt: 2019-09-27 12:54:24)
Marcin Piątkowski: Naszą świętą księgą jest otaczający nas świat i natura

Marcin Piątkowski: Naszą świętą księgą jest otaczający nas świat i natura

Autor zdjęcia: Katarzyna Dudka

Wierzą w dawnych bogów. Budują miejsca kultu i oddają cześć siłom przyrody. Rodzimowiercy są coraz aktywniejsi i w samym Olsztynie i całym regionie. O tym, czym jest rodzimowierstwo rozmawiamy z żercą Wszemirem, czyli Marcinem Piątkowskim, który mieszka pod Olsztynem.

— Czym jest rodzimowierstwo?
— Najkrócej rzecz ujmując, rodzimowierstwo to etniczna, rodzima wiara Słowian. Wiara opierająca się na zmysłowej i pozazmysłowej obserwacji otaczającego nas świata, zapoczątkowana przez naszych przodków. Wyznajemy i oddajemy cześć takim słowiańskim bóstwom jak Świętowit, Swaróg, Perun, Weles czy Mokosz.

— A może to tylko moda, taka jak tatuaże, spodnie z dziurami, czy określony typ fryzury?
— Zakładam, że tak jak dla innych wierzących, w tym np. katolików, to, w co wierzymy, nie jest kwestią mody lecz wynika z naszych rzeczywistych przekonań. Gdyby nie była to nasza rzeczywista wiara, nie zrzeszalibyśmy się w ramach związków wyznaniowych lecz przykładowo realizowali się w ramach którejś z grup odtwórstwa historycznego. Rodzimowierstwo słowiańskie to jednak zdecydowanie coś więcej niż tylko odtwórstwo. Wbrew pozorom zachowało na tych ziemiach ciągłość i wcale bynajmniej nie odstaje od współczesnej wiedzy i osiągnięć naukowych.

— Na czym polegają i jak wyglądają obrzędy religijne rodzimowierców?
— To w sporej mierze zależy od święta, z których główne to przypadające w równonoc wiosenną — Jare; w przesilenie letnie — Noc Kupały; w równonoc jesienną — Plony oraz w przesilenie zimowe — Szczodre Gody. Dodatkowo dochodzą dwa główne święta poświęcone duchom przodków, czyli wiosenne i jesienne Dziady. W trakcie samych obrzędów wyróżnić można zwykle kilka wspólnych elementów, takich jak: złożenie bóstwom stosownych ofiar (najczęściej z chleba, kaszy, miodu i piwa), modlitwy dziękczynne za okazaną przez te bóstwa przychylność (oraz prośby o jej okazanie w przyszłości), zabiegi związane mającymi magiczną, oczyszczającą uczestników moc żywiołami a także wróżby. Obchody zamyka zwykle huczna, trwająca zwykle do białego rana (a nierzadko przeciągająca się o kilka kolejnych dni) biesiada.

— Pan jest żercą? Co to znaczy?
— Żerca to u Słowian zachodnich historyczny termin określający kapłana, ofiarnika, czyli osoby pośredniczącej w składaniu ofiar oraz dysponującej na ten temat stosowną wiedzą.

— Kim są wiedźmy? Są wśród was?
— Wiedźmy, to najprościej mówiąc, kobiety wiedzące, czyli posiadające wiedzę przykładowo o ziołach i ich właściwościach leczniczych. Zapewne znalazłoby się kilka takich wśród nas, choć niekoniecznie zależy im na bezpośrednim ujawnianiu się.

— Każda grupa religijna najczęściej buduje jakaś świątynie, czy rodzimowiercy z Olsztyna i naszego regionu też mają takie plany?
— Każda wspólnota wyznaniowa dąży do pozyskania miejsca, gdzie będzie mogła się spotykać i w sposób niezakłócony odprawiać swe obrzędy. W przypadku rodzimowierców słowiańskich to niekoniecznie musi być jakaś budowla sakralna. Dawniej u Słowian taką rolę z powodzeniem pełniły np. święte gaje. Zwykle wystarcza do tego również jakieś ustronne miejsce, w którym odczuwać będziemy szczególną więź z naturą. Z drugiej strony współczesne realia wymagają od nas podjęcia szerszych działań. Od kilku lat przykładowo realizowany jest projekt „Rodzimowiercy na swoim”, którego celem jest zakup własnej ziemi i pobudowanie świątyni, która zapewni nam miejsce obrzędowe również w niesprzyjających, zimowych warunkach. Optymalnym miejscem na jej powstanie byłoby centrum Polski, ale wcale niewykluczone, że powstanie ona na Warmii czy Mazurach.

— Czy są jakieś różnice między rodzimowiercami w różnych częściach Polski?
— Naturalnie. Rodzimowierstwo nie jest tak jednorodnym systemem wyznaniowym jak np. chrześcijaństwo, a przecież nawet w ramach chrześcijaństwa obserwujemy różnice pomiędzy poszczególnymi Kościołami. Nie jest też specjalnie systemem dążącym do dogmatyzmu. Pomijam, że w naszym kraju są zarówno stanowiący największą grupę rodzimowiercy słowiańscy, ale są też rodzimowiercy pruscy czy celtyccy.

— Chrześcijanie, Żydzi, muzułmanie mają swoje święte księgi. Czy rodzimowiercy też mają taką jedną, jednoczącą was i zapisaną treść?
— W przeciwieństwie do wymienionych religii księgi, które według dość umownego podziału zaliczają się do religii objawionych (czy jak kto woli założonych), rodzimowierstwo słowiańskie zalicza się do religii naturalnych. Oznacza to, że wykształciły się na przestrzeni wieków, istnieją niejako od początku dziejów danej grupy etnicznej. Religie naturalne oparte są na tradycji, przekazywanej w ciągu pokoleń. Święte księgi — nawet jeśli u nich występują — są jedynie zapisem owej tradycji. Nie uważa się ich za objawione czy też podyktowane przez Boga. Naszą świętą księgą jest otaczający nas świat i natura. Dlatego tak ważne jest dla nas jego poznawanie, zdolność do samodzielnego myślenia, odczuwanie, empatia.

— Kto może zostać rodzimowiercą? Czy to wymaga rezygnacji z dotychczasowej religii?
— To częste pytanie, a ja tradycyjnie odpowiem: rodzimowiercą się nie zostaje. Rodzimowiercą się albo jest albo nie. Można sobie co najwyżej tego faktu w pełni nie uświadamiać. W przypadku Rodzimego Kościoła Polskiego, przystępując do niego, nie jest wymagane przykładowo dokonanie aktu apostazji. To jest pozostawiane do oceny sumienia samego zainteresowanego. Jak sam podaje, Rodzimy Kościół Polski jest związkiem otwartym, nie uzurpującym sobie prawa wyłączności ani w sprawach osobistej wiary, ani przynależności kościelno-organizacyjnej. Tym samym do Rodzimego Kościoła Polskiego przystąpić może osoba formalnie nadal należąca do innego związku wyznaniowego (w tym reprezentującego inny niż rodzimowierstwo system wyznaniowy), formalnie nie wyrzekając się przy tym ani nie wypierając dotychczasowej wiary o ile z należytym szacunkiem odnosi się do etnicznych słowiańskich bóstw.

— Współczesne przemiany społeczne zdają się pomagać wyznawcom rodzimej wiary łapać wiatr w żagle. Czy macie zamiar zastąpić Kościół katolicki?
— Brońcie bogowie! Rodzimowierstwo słowiańskie — jak już wcześniej wspomniałem — nie ma tendencji do popadania w dogmatyzm. Nie jest też systemem misyjnym. Generalnie wychodzimy z założenia, że tak jak ludzie potrafią być różni, tak różne mogą być najlepsze dla nich dostępne sposoby zbliżenia się do boga, bogów czy absolutu. Nie ma jedynej słusznej, prawdziwej drogi do prawdy. Bo droga prowadzi do rzeczy martwych, takich które się nie przemieszczają, do miejsc… A prawda jest żywa. Sposób zbliżenia się do boga, który jest najlepszy możliwy dla jednej osoby, wcale nie musi być taki dla innej. Zresztą rodzimowierstwo, jako religia naturalna jest religią etniczną. Jest dla tych, którzy sami ją odnajdą.

Stanisław Kryściński


Czytaj e-wydanie
Podziel się informacją: Pochwal się tym, co robisz. Pochwal innych. Napisz, co Cię denerwuje. Po prostu stwórz swoją stronę na naszym serwisie. To bardzo proste. Swoją stronę założysz klikając " Tutaj ". Szczegółowe informacje o tym czym jest profil i jak go stworzyć: kliknij
Polub nas na Facebooku:

Zobacz także

Komentarze (12) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. doc #2798529 | 213.184.*.* 2 paź 2019 10:35

    ciekawa sprawa, nasza etnografia i zwyczaje zawsze były niezwykle barwne i urozmaicone. Tłumaczenie sobie natury na swój sposób zaowocowało oryginalnymi sposobami pojmowania świata i tego co się w nim dzieje. Bogowie piorunów, burz, lasów,gór, topielice południce... ba nawet gremliny, trolle, rożne inne wyobrażenia wyglądają atrakcyjniej w swojej pierwotnej wersji a niżeli poprzebierane za diabły i inne lucyfery jak to ma miejsce w obecnym systemie wyznaniowym. Różnica jest taka wg.mnie, że rodzimowiercy, czy jak się tam nazywają, pierwotnie chcieli rozumieć i rozumieli co się wokół nich dzieje, potem wpada niejaki Wojciech z mieczem i pochodnią i tłumaczy, że to wszystko zabobon z którego nie rozumieją nic. W efekcie mamy dalej zabobon, tylko dealer uległ konsolidacji:-). Po mojemu ; wiara jest sercu a świątynia wokół nas, nie potrzeba klapek, druidycznych kijów, menchirów, kiecek w białych czy czarnych barwach, krzyży z jakimiś dodatkami, meczetów, kościołów ect.....to wszystko nas otacza ......to wszystko jest w Nas. Otwórzcie oczy.

    Ocena komentarza: warty uwagi (11) ! - + odpowiedz na ten komentarz

  2. Kronk #2798477 | 194.41.*.* 2 paź 2019 08:40

    "Zakładam, że tak jak dla innych wierzących, w tym np. katolików, to, w co wierzymy, nie jest kwestią mody lecz wynika z naszych rzeczywistych przekonań." - nie wiem czy to jest akurat najtrafniejsze sformułowanie ;) Niestety dla większości monoteistów jest to bardziej kwestia przyzwyczajenia, tego że akurat w tej wierze się urodzili i wychowali, i w niej od małego byli indoktrynowani (nawet włączenie do wspólnoty podczas chrztu, odbywało się dla większości katolików bez udziału ich świadomej woli), czasem z konformizmu... Akurat pod względem zdolności do samodzielnego myślenia i poszukiwania własnej drogi, poznawania świata i empatii, systemy religii naturalnych (politeistycznych) wypadają znacznie lepiej.

    Ocena komentarza: warty uwagi (7) ! - + odpowiedz na ten komentarz

  3. Kronk #2798463 | 194.41.*.* 2 paź 2019 08:14

    A może tak, po lektorze powyższego materiału, niektórzy komentujący chcieliby się jednak dowiedzieć czegoś więcej, zamiast tylko uderzać w moralizatorskie, misjonarskie tony? Tym, którzy zamiast nawracać wolą nieco głębiej poznać temat, proponuje odszukać w internecie artykuł zatytułowany "Neopogaństwo, rodzimowierstwo i pseudorodzimowierstwo" oraz "Rodzimowierca, poganin, neopoganin". Ci, którzy posiadają konta na facebooku, mogą zajrzeć na największą grupę o tej tematyce: "Rodzimowierstwo słowiańskie". Wspomniany w artykule związek, Rodzimy Kościół Polski ma też własną, łatwą do odszukania, stronę w internecie. Proszę nieco poczytać i wówczas zapraszam do szerszej merytorycznej dyskusji, zamiast spierania się o błędne stereotypy, wynikające najczęściej z czyjejś ignorancji...

    Ocena komentarza: warty uwagi (8) ! - + odpowiedz na ten komentarz

  4. Patriota #2797859 | 31.135.*.* 30 wrz 2019 21:51

    Podczas II wojny światowej w kościele św. Doroty w Licheniu hitlerowcy urządzili szkołę dla chłopców z Hitlerjugend. Młodych Niemców zaprawiano – w okrucieństwie. Kiedy w lipcu 1944 roku chłopcy zaczęli się skarżyć swojej wychowawczyni Bercie Bauer, że w kościele „coś ich straszy” wymierzyła ona z pistoletu i strzeliła do krucyfiksu. „Gdyby Bóg istniał, powinien natychmiast mnie ukarać” – powiedziała. Kilka godzin później, kiedy jechała na stację kolejową do Konina, przelatujący samolot – prawdopodobnie niemiecki, ostrzelał jej wóz. Berta Bauer zginęła na miejscu. Kule trafiły ją dokładnie w te same miejsca na ciele, w których znajdują się otwory po kulach na krucyfiksie. Dla koni i dla woźnicy nic się nie stało. Nie zostali nawet draśnięci.

    Ocena komentarza: poniżej poziomu (-3) ! - + odpowiedz na ten komentarz pokaż odpowiedzi (2)

    1. on #2797846 | 91.210.*.* 30 wrz 2019 21:33

      Ludzie, pojedźcie sobie sami ( bez nikogo ) do lasu, nad jezioro, na łódkę na cały dzień i wtedy właśnie tam odnajdziecie Boga.

      Ocena komentarza: warty uwagi (7) ! - + odpowiedz na ten komentarz pokaż odpowiedzi (2)

      Pokaż wszystkie komentarze (12)