Poniedziałek, 19 sierpnia 2019. Imieniny Emilii, Julinana, Konstancji

Popkultura Bez Gorsetu: Okularnica wraca na ekrany

2019-08-14 20:00:38 (ost. akt: 2019-08-14 17:41:44)
Agnieszka Osiecka

Agnieszka Osiecka

Autor zdjęcia: archiwum Fundacji Agnieszki Osieckiej Okularnicy

W mediach pojawiły się informacje o rozpoczęciu zdjęć do serialu o Agnieszce Osieckiej. Wybrano już nawet dwie odtwórczynie głównej postaci. Premiera serialu ma się odbyć jednak dopiero jesienią 2020 r. Czekając, przybliżamy portret „okularnicy”.

Jak wynika z medialnych doniesień, w rolę młodej Osieckiej wcielić ma się Eliza Rycymbel, którą znamy z „Belfra” czy serialu „1983”. Osiecką trochę starszą zagrać ma z kolei Magdalena Popławska, laureatka nagrody imienia Osieckiej Festiwalu Piosenki Aktorskiej z 2003 r.

Pierwszy klaps na planie serialu padł na początku lipca, ale serial zapowiadany był od dawna. I nic dziwnego, bo biografia Osieckiej to świetny materiał na scenariusz. Świetny, ale niełatwy, bo poetka zadbała o to, żeby mylić tropy. I choć zostawiła po sobie wielotomowe dzienniki, próżno szukać prostej odpowiedzi na pytanie, kim była (i jaka była) Agnieszka Osiecka.

„Młodość jest potwornie ciężkim przypadkiem i chyba nie ma nikogo, kto by z tego wyszedł bez powikłań”
Kiedy spojrzy się na biografię Osieckiej, można odnieść wrażenie, że jej kariera to wypadkowa talentów rodziców. Jej ojcem był bowiem pianista, a matką polonistka. Agnieszka urodziła się w 1936 roku w Warszawie. Na Saską Kępę, której Osiecka jest dzisiaj postacią symboliczną, wprowadzili się tuż przed wojną. Po powstaniu warszawskim rodzina trafiła do obozu w St. Pölten w Dolnej Austrii. Po wojnie Agnieszka i jej rodzice wrócili na Saską Kępę.

W domu rodzinnym Osieckich rządził ojciec, Wiktor. To on dbał o rozwój jedynaczki. Agnieszka brała lekcje języków i pływania. Matka uczyła ją tymczasem życia w strachu: „z rozmysłem zarażała mnie własnym lękiem” — pisała w autobiograficznych „Rozmowach w tańcu” poetka.

Wejściem w dorosłość i podsumowaniem literackiej pasji młodej Osieckiej miały być studia dziennikarskie na UW. Chroniona przez całą młodość przed brudem polityki, wylądowała na najbardziej chyba rozpolitykowanym wydziale. Tym razem ucieczki szukała na własną rękę. I znalazła. Dołączywszy do Studenckiego Teatru Satyryków, odnalazła w sobie zdolność nie tylko do ujmowania świata w kategoriach lirycznych, ale i społecznych. Współpraca ta zaowocowała miłością do sceny i to pewnie nią powodowana przez lata tworzyła sztuki i spektakle.
Choć dziennikarstwo nie okazało się wymarzonym kierunkiem, studia na marne nie poszły: „Jestem dziennikarką. Dlatego wiele moich piosenek to po prostu rymowane reportaże” — mówiła o swoich tekstach.

Po studiach na UW przeniosła się do Łodzi. Tu skończyła reżyserię. Jak czytamy jednak na stronie fundacji Okularnicy, założonej przez jej córkę, Agatę Passent, „Szybko (...) zdała sobie sprawę, że zdolności organizacyjne i umiejętności kierowania dużymi grupami ludzi nie są jej najsilniejszą stroną” i zamiast reżyserowaniem, na dobre zajęła się pisaniem.

„U mnie jest blisko z serca do papieru”
Twórczość Osieckiej nazywana bywa „życiopisaniem”, a jej odbiorcy, słusznie przecież, widzą w kolejnych utworach nawiązania do przeżyć autorki. „Kiedy jako prawie dorosła już kobieta zaczęłam pisać wiersze-piosenki, nie byłam w stanie stworzyć czegoś w rodzaju fikcji czy półfikcji” — pisała. — „Każdy z tych tekstów był leciutko tylko zaszyfrowanym listem czy zwierzeniem, czy wręcz ankietą osobistą”.

„Mężczyznę widzę jakby zza szyby. Kobietę natomiast rozumiem w lot” — cytuje z kolei artystkę Zofia Turowska, a uważny odbiorca tekstów Osieckiej zauważy, że nie ma w tym żadnej przesady, bo Osiecka portrety kobiet kreśli z łatwością i znawstwem. To dlatego solidaryzujemy się z Małgośką, która tuż przed ślubem zdała sobie sprawę ze zdrady narzeczonego. Współczujemy też Jagnie z „Oczu tej małej”, która porzucona przez ukochanego decyduje się odebrać sobie życie („Przez niego więc siebie zabiła ta, co z miłości tańczyła/ Bóg jej wybaczył czyny sercowe i lody podał jej malinowe”).

Twórczość miała dla Osieckiej, jak sama zauważyła, znaczenie terapeutyczne. Odkąd skończyła 9 lat, pisała dzienniki. Część z nich została już opublikowana, kolejne czekają.

Jej szczególną wrażliwość na język odzwierciedla choćby to stwierdzenie: „(...) do szału doprowadza mnie jedno słowo "urokliwe". To jest słownictwo ludzi o uszminkowanych ustach, brudnych majtkach i pustych duszach”.

„Bo ja jestem, proszę pana, na zakręcie”
Na życiowych zakrętach bywała Osiecka po wielokroć. I to nie tylko wtedy, kiedy kończyły się jej romanse, ale i wtedy, kiedy popadała w coraz bardziej zaawansowany nałóg alkoholowy („Alkohol szkodzi zdrowiu/ Ale pomaga życiu” — pisała). Albo i wtedy, kiedy decydowała się rozstać z Danielem Passentem, ojcem jej dziecka, i to jemu powierzyć na wychowanie Agatę, stając się mamą „dochodzącą”. A wszystko to, a jakże, w imię uczucia. Uczucia do Zbigniewa Mentzla, które przetrwało 10 lat. Kiedy ją porzucił, w jej życiu pojawił się Michał Kott. Miała nawet wyjechać do USA i wziąć z nim ślub, ale tuż przed planowanym wylotem dowiedziała się, że ukochany ma zamiar brać ślub, ale nie z nią. Takich trudnych przeżyć miała Agnieszka wiele, bo w życie wprowadzała swój postulat, by dać się zaskoczyć miłości.

A zaskoczenia nie były miłe. Dwukrotnie składała Osiecka przysięgę małżeńską. Jej małżeństwo z Wojciechem Frykowskim przetrwało jednak tylko 1,5 roku, a z Wojciechem Jesionką nieco ponad 3. Był też młodzieńczy związek z Markiem Hłaską. Za autorem „Pięknych dwudziestoletnich” nie przepadał jednak ojciec Osieckiej, a samo uczucie pełne wzlotów i upadków. Kiedy Hłasko wyjechał na stypendium do Francji, ich uczucie było wystawione na próbę. On miewał romanse, ona flirtowała z innymi. Z listów, które wymieniali, wyłania się relacja pełna zazdrości i niedomówień. Mimo tego Osiecka była gotowa wyjść za niego za mąż, wysłała mu nawet potrzebne dokumenty. Do ślubu nie doszło. Ona nie poleciała do niego, Hłasko do Polski nie wrócił. W podarowanym jej białym kożuchu, będącym znakiem rozpoznawczym Hłaski, przyszła na jego pogrzeb.
Jako 22-latka zawróciła w głowie Jerzemu Giedroyciowi, legendarnemu naczelnemu paryskiej „Kultury”. Ich relację opisała niedawno Manuela Gretkowska.

Osiecka była też związana z Jeremim Przyborą. Jej romans ze słynnym „Starszym Panem” wyszedł na jaw po latach, dzięki Magdzie Umer, która otrzymawszy zgodę od dzieci kochanków, opublikowała ich korespondencję. To właśnie związkowi Osieckiej i Przybory, choć z pewnością dalekiemu od ideału (w grę wchodziła małżeńska zdrada), zawdzięczamy wiele pięknych utworów autorstwa obojga. Kiedy czyta się wypowiedzi bliskich Osieckiej, można odnieść wrażenie, że była ona osobą, która z łatwością oczarowywała mężczyzn. O wiele trudniej było jej w związku wytrwać. Ostatnim mężczyzną w jej życiu był André Hübner-Ochodlo, ale kiedy zachorowała na nowotwór, mogła liczyć także na pomoc Daniela Passenta i jego żony.

Osiecka zmarła w 1997 roku. Wojciech Młynarski upamiętnił ją w jednym ze swoich tekstów, pisząc: „Oto Boże Igrzysko:/ Poetka dowcipna, psotna,/ a w środku tak straszliwie/ zziębnięta i samotna...”.

Daria Bruszewska-Przytuła


W czasie studiów Agnieszka Osiecka spędziła pierwsze wakacje na Mazurach. I wracała tu wiele razy, co znalazło odzwierciedlenie w jej utworach. W książce „Na początku był negatyw” pisała: „Myśmy w latach sześćdziesiątych ukochali Mazury. My – to znaczy grupka przyjaciół z STS-u, przyjaciele przyjaciół, a później nasze dzieci. Mazury były odkryciem naszego pokolenia. Przecież przed wojną nie było Mazur!”. Szczególnym uczuciem obdarzyła Krzyże. To tu powstawało wiele jej utworów, wśród nich, dedykowana Jeremiemu Przyborze, piosenka „Na całych jeziorach ty”. W 15 rocznicę śmierci poetki w Rucianym-Nidzie odsłonięto jej pomnik. Ławeczka z siedzącą na niej Osiecką, znajduje się na skwerku przed Zespołem Szkół Samorządowych, któremu patronuje artystka.


Popkultura Bez Gorsetu to cykl tekstów, w których sprawdzamy, jak współczesna kultura popularna szkicuje portrety kobiet: matek (także smoków), żon (nie tylko ze Stepford) i kochanek (choćby tych wampirów). Ale nie tylko. Chcemy zobaczyć kobietę w różnych jej odsłonach i wcieleniach. A ponieważ wierzymy, że popkultura może być zwierciadłem przechadzającym się po gościńcu, dlatego przyglądamy się produkcjom i zjawiskom, które znamy doskonale, i szukamy w nich odpowiedzi na pytanie o miejsce kobiet w świecie.
Polub nas na Facebooku:

Zobacz także

Komentarze (2) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. knurr #2778348 | 89.228.*.* wczoraj, 14:08

    z kazdym problemem mozna zwrucic sie do ani z purdy, zaradzi na wszystko,

    ! - + odpowiedz na ten komentarz

  2. ToJa #2777264 | 89.228.*.* 15 sie 2019 09:56

    Niemiecka gazeta przypomniała nam ,że Mazury przed wojną były niemiecka.To może by tak sięgnąć jeszcze głębiej do historii?

    Ocena komentarza: warty uwagi (2) ! - + odpowiedz na ten komentarz