Niedziela, 9 sierpnia 2020. Imieniny Klary, Romana, Rozyny

Trzeba budować dobre relacje

2019-08-02 20:09:31 (ost. akt: 2019-08-02 16:38:33)
Aneta i Tomasz Szymanek z dziećmi

Aneta i Tomasz Szymanek z dziećmi

Autor zdjęcia: Zbigniew Woźniak

Staramy się, aby dzieciaki mówiły nam prawdę. Mamy troje, a Marta jest najstarsza. Ona wie, że lepiej się przyznać. Że lepiej na tym wyjdzie — mówi Tomasz Szymanek A jego żona dodaje: Bardzo ważne są relacje, jakie rodzice wypracowują sobie z dziećmi przez lata.

W czasie deszczu dzieci się nudzą. Ale w wakacje, nawet gdy nie pada, też nie wiadomo, co zrobić z wolnym czasem. Nudzą się... Zwłaszcza, gdy rodzice pracują . Dlatego muszą radzić sobie same. W jaki sposób? Do głowy przychodzą im różne pomysły. Kilka dni temu byłam świadkiem rozmowy małolatów. Na oko mieli po 14, może 15 lat. Jeden młokos cieszył się, że ma w plecaku dwie butelki wódki i trzy piwa. I że będzie się działo.

— Wiem, że mój syn chodzi z kolegami nad jezioro. I że piją piwo. Martwię się, że przyjdzie mu coś głupiego do głowy. Po alkoholu przecież wszystko może się zdarzyć. Że wskoczy do wody i już z niej nie wypłynie. Że się pobije o jakąś bzdurę. Proszę go, żeby nie szalał. Że alkohol do niczego nie jest potrzebny. Wiem, że to rozsądny chłopak, ale podatny na wpływy. To koledzy są dla niego najważniejsi. Zwłaszcza w wakacje — żali się Małgorzata z Olsztyna, matka 16-latka. — Nigdy nie widziałam go pijanego. Gdy pytam go o piwo, mówi mi, że wszyscy piją. Że wypił jedno, a to przecież nic złego. Każdy tak myśli. Potem są dwa, trzy… Przecież pijane dzieci nie biorą się znikąd.

Wielu rodziców zastanawia się, dlaczego ich dzieci piją. Ale często to właśnie oni dają im przykład. Nad morzem, nad jeziorem, w lesie, w górach. Gdziekolwiek Polak nie jeździ na wakacje, w podróży towarzyszy mu co najmniej czteropak. Dzieciaki widzą, że gdy mamy wolne, pijemy. Latem rzucają się w oczy wszechobecne ogródki z piwem. Pije się na koncertach, plażach, a nawet na ławce w parku. Chociaż nie wolno. Piwo to taki wakacyjny „high life”. Nie ma zabawy bez alkoholu. Nie ma urlopu bez wspomagaczy. Jeszcze na dobre się nie rozpoczął, a już wznosimy toast. Za dobry wypoczynek. Albo czekamy na piątek, żeby się odstresować. To efekt tego, że nie wyrośliśmy jeszcze z czasów, gdy picie było powszechną rozrywką. Alkohol działa — według większości — relaksująco, ale na pewno nie na dzieci. A one nie tylko piją, ale też ćpają.

— W wakacje przyjmujemy dwukrotnie więcej pijanych dzieci, będących pod wpływem narkotyków czy dopalaczy. Trafiają do nas co drugi dzień. To najczęściej nastolatkowie, rzadziej zdarzają się dzieci poniżej 10 roku życia. Ale się zdarzają — mówi Agnieszka Deoniziak z biura prasowego Wojewódzkiego Specjalistycznego Szpitala Dziecięcego w Olsztynie. — Przyjmujemy jednak dzieci, które wymagają hospitalizacji. Dzieci, z którymi nie ma kontaktu albo trudno się z nimi porozumieć. Nie trafiają do nas wszystkie, które spożyły jakieś środki. Mamy do czynienia z najcięższymi przypadkami — takimi, które wymagają pomocy lekarza.  

Ale wróćmy do chłopaka, który miał w plecaku dwie butelki wódki. Wystarczy sobie wyobrazić, co działo się później. Można też zapytać, gdzie byli rodzice w tym czasie. Zapewne w pracy. Nie mieli nawet pojęcia, jak ich pociecha spędza czas. Kiedy widzi się podobną sytuację, rodzi się pytanie: czy możemy podczas wakacji dawać dzieciom zupełnie wolną rękę? Czy możemy im bezgranicznie zaufać?

— Każdy uważa, że dobrze wychowuje swoje dzieci. My akurat staramy się, aby dzieciaki mówiły nam prawdę. Mamy troje, a Marta jest najstarsza. Z nią mogłyby być potencjalne problemy. Ale ona wie, że lepiej się przyznać niż zataić prawdę. Że lepiej na tym wyjdzie. Dzięki temu mamy do niej zaufanie i wiemy, że jest prawdomówna. I ona ma luz — przyznaje Tomasz Szymanek, który wypoczywa z rodziną pod Olsztynem. — Wiemy też, jakich ma przyjaciół i że ta młodzież nie jest obojętna swoim rodzicom.

— Bo jeśli dzieci spędzają czas w sposób, w jaki nie powinny, to zazwyczaj jest to wina rodziców. Dzieci powielają wzorce. Jeżeli w domu są problemy albo sięga się po alkohol, trudno oczekiwać, że dziecko nie będzie tego robiło. Bardzo ważne są relacje, jakie rodzice wypracowują sobie z dziećmi przez lata. Trzeba z nimi rozmawiać o niebezpieczeństwach i przede wszystkim dawać dobry przykład. I pokazywać, jak można spędzać wolny czas — zauważa Aneta Szymanek, żona pana Tomasza. — W wakacje dzieci nie mają praktycznie żadnej kontroli. Bo gdy chodzą do szkoły, chociażby sprawdzana jest obecność. Jest jakiś rytm i nauczyciel ma nad nimi kontrolę. Trudno zrobić coś głupiego w szkole. Znacznie łatwiej o to na przykład w wakacje nad jeziorem.

— Niestety duży wpływ mają też rówieśnicy. To jakaś psychologia tłumu. W grupie ciężko być indywidualistą i odstawać — dodaje pan Tomasz. — A poza tym dzieciaki chcą czuć się jak dorośli. To fajne uczucie, które bierze górę. Dzięki temu mogą imponować innym.

A Marcin Jankowski, który przyjechał z Warszawy, wypoczywa z rodziną pod Szczytnem i przy okazji zwiedza Olsztyn przyznaje: — U nas jest na tyle dobrze, że babcia mieszka z nami. I gdy jesteśmy w pracy, ona ma oko ma dzieci. Uważam jednak, że dzieciom trzeba dać wolną rękę, ale nie do końca. Trzeba zachować zdrowy rozsądek.

Dzieci przecież nie do końca poukładane w głowie. Ale muszą być samodzielne. Jeśli będziemy trzymać je pod kloszem, może się to skończyć znacznie gorzej, niż byśmy chcieli. — Ile razy się słyszy, że dzieci idą nad jezioro i mają na przykład zgrzewkę przy sobie piwa. I że to jest normalne! — dodaje Agnieszka Jankowska, żona pana Marcina. — Ale niebezpieczeństwem nie są tylko używki. Telefony, gry, komputer… Tu też jest wiele złego. Ale trudno dzieci od tego odciąć. Żyjemy w takich czasach, że nie potrafimy funkcjonować na przykład bez internetu. Nie zabierzemy im smartfona, nie wyłączymy komputera. Nie da się.

Kiedyś dzieciaki uwielbiały grać w klasy przed domem czy kopać piłkę do nocy. Dziś mają alternatywę — emocje na ekranie. I to wciąga na tyle, że tracą granice.

Pisaliśmy niedawno o dziesięcioletnim synu pani Beaty z Olsztyna, który, gdy zostawał sam w domu, przepadał w wirtualnym świecie. W ciągu tygodnia wyniósł z domu 1500 złotych. We wtorek 200 zł, w czwartek 300 zł, a w piątek 1000 zł. Wszystko wydał na karty do konsoli, na uzupełnienie wirtualnych funduszy w grach on-line. Gdy matka to odkryła, była w szoku, bo chłopiec miał jasno wytyczone granice. Dlatego nigdy się nie spodziewała, że gdy wychodziła o siódmej do pracy, syn siadał przy konsoli. Później szedł do szkoły, wracał i też grał, gdy był sam w domu. Codziennie.

— Mieliśmy ustalone zasady, których przestrzegał. Tak mi się wydawało. W ciągu tygodnia nie mógł grać w ogóle, w weekendy miał limit czasu, ale tylko wtedy, gdy na to zasłużył. Byłam z niego dumna, bo nie wymuszał grania. Przestrzegał reguł. Cieszyłam się, że go nie ciągnie. Tym bardziej, że nieraz słyszałam o uzależnionych dzieciach. Myślałam, że to mnie nie dotyczy. Że to pociąg, który przejeżdża gdzieś obok mnie i nie stanie nigdy na mojej stacji... A jednak. Syn okazał się sprytniejszy — opowiada pani Beata. — Teraz wiem, że dziecku nie można dawać wolnej ręki. Że gdy chociaż na chwilę zostaje w domu, może zrobić wszystko. A w wakacje jest więcej wolnego czasu i więcej pokus.

Zawsze, niezależnie od pory roku, trzeba uważnie obserwować swoje dzieci. Warto z nimi rozmawiać i tłumaczyć, co jest dla nich dobre, a co może zaszkodzić. Na szczęście ja wyciągnęłam wnioski. Syn też zrozumiał, że zbłądził. Do dziś ponosi konsekwencje swojego zachowania. Nie ma już takiej wolności...

ar

Polub nas na Facebooku:

Zobacz także

Komentarze (2) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. Ania #2771494 | 188.146.*.* 2 sie 2019 22:01

    Wiecie co to jest ALIENACJA RODZICIELSKA??! Kobiety-matki na pewno wiedzą, bo one najczęściej to praktykują na własnych dzieciach tylko po to, żeby zrobić na złość ojcu dzieci, popsuć relacje pomiędzy nimi i wydoić od ojca jak największe alimenty. STOP DYSKRYMINACJI OJCÓW W SĄDACH antyRODZINNYCH!!!

    Ocena komentarza: warty uwagi (6) ! - + odpowiedz na ten komentarz

  2. Mmuśka plus #2771450 | 37.47.*.* 2 sie 2019 20:33

    Moje same chasają a mam 8 i kolejne w drodze

    Ocena komentarza: poniżej poziomu (-2) ! - + odpowiedz na ten komentarz