Czwartek, 14 listopada 2019. Imieniny Emila, Laury, Rogera

Skreślają mnie po każdym telefonie

2019-06-17 20:11:54 (ost. akt: 2019-06-17 14:21:21)

Autor zdjęcia: arch. prywatne

Nigdy nie spodziewała się, że nie będzie mogła wynająć stancji w Olsztynie. Milena jeździ na wózku i ciągle słyszy: u mnie nie będzie pani wygodnie. Tylko czy chodzi o bariery architektoniczne czy te, które mamy w głowie?

Milena Średzińska jeździ na wózku. Mieszka w akademiku w Kortowie, chociaż nie studiuje. Utrzymuje się z zasiłku pielęgnacyjnego i renty socjalnej, ale zaczęła szukać pracy. Chce, choć niedosłownie, stanąć na nogi. Planuje też zmienić mieszkanie, bo męczy ją hałas, jaki codziennie dobiega zza ściany. Szuka stancji, a to nie jest takie proste. Wykonała już dziesiątki telefonów i ciągle słyszy to samo: u mnie nie będzie pani wygodnie.

— Nie potrafię zliczyć, ile ogłoszeń już obdzwoniłam. Za każdym razem, gdy mówię, że jeżdżę na wózku, słyszę, że mieszkanie nie jest przystosowane. Że jest ciasne, że łazienka nieustawna, że przedpokój wąski. Że progi wysokie między pokojami albo wysokie blaty w kuchni. A przede wszystkim, że są schody. Wszędzie schody. Nawet do windy trzeba po nich wejść. Zdarza się, że aby wejść do budynku, też trzeba pokonać kilka stopni. Albo nie ma windy, a mieszkanie jest na wyższym piętrze — opowiada Milena. — Denerwuję się, bo po każdym telefonie mnie skreślają. Często nawet nie mam szansy obejrzeć stancji.

Obdzwoniłam już całą ulicę Warszawską, Dworcową i okolice. Właściwie sprawdziłam całe centrum. Przede mną Zatorze, Jaroty… Już nie mam siły, chociaż mam nadzieję, że jednak coś znajdę. Oby.

Ale Milena zauważa problem nie tylko, gdy szuka stancji. — Nawet, gdy umawiam się do lekarza, dowiaduję się, że nie dostanę się do lekarza, bo w przychodni są schody. Wszyscy z góry zakładają, że jeśli jeżdżę na wózku, to koniec ze mną. Że wizyta się nie odbędzie, bo… są schody. Że z niczym sobie nie dam rady — dodaje Milena. — A przecież mogę z kimś przyjść, kto mi pomoże. Albo tę sytuację można rozwiązać jeszcze inaczej. Chociażby jak w punkcie MOPS, który obsługuje osoby niepełnosprawne. Tam też są schody, nie ma windy, ale osoba pracująca na parterze jest w stanie wszystko załatwić. Pójdzie na górę, zaniesie dokumenty. Wystarczy chcieć. Jednak urzędy to jedno, a życie drugie. Szukam mieszkania i na razie nie mogę znaleźć.

A może wynajmujący, gdy słyszą, że Milena jeździ na wózku, nie chcą wynająć jej stancji z powodu niepełnosprawności? Może swoją niechęć tłumaczą warunkami lokalowymi? W naszym kręgu kulturowym osoby niepełnosprawne są przecież często chowane „pod kloszem”. Jeśli nie mamy nikogo takiego w rodzinie lub sąsiedztwie, to zazwyczaj nie wiemy, jak się zachować. Również myślimy stereotypowo, że osoby niepełnosprawne fizycznie są niezaradne życiowo. Instytut SMG/KRC Millward Brown przeprowadził badania na ten temat.

Okazuje się, że trudno nam się oswoić z innością. 40 proc. Polaków wyklucza takie osoby ze swojego otoczenia. Właśnie wierząc w ich nieprzystosowanie do życia. Być może Milka nie może znaleźć pokoju również z tego powodu.

— Trudno mi określić. Wokół siebie mam bardzo wielu życzliwych ludzi, na których mogę polegać — podkreśla Milena. — W Olsztynie mieszkam cztery lata, bo pochodzę z Iławy i nigdy nie spotkałam się z niechęcią. Aż do czasu poszukiwania stancji. Myślę, że rzeczywiście problem tkwi w architekturze, ale i też w niektórych ludzkich głowach. Bo osoba wynajmująca zgodziłaby się przecież, żebym chociaż obejrzała pokój.

Milena stara się też o mieszkanie socjalne w Olsztynie. Nie jest jednak tutaj zameldowana. Składa wniosek i będzie czekała w kolejce na jego rozpatrzenie. Nie ma też pewności, że lokal, jaki być może zostanie jej zaproponowany, będzie dostosowany do jej potrzeb. Dlatego na razie chce wynaleźć stancję za 500-550 zł miesięcznie. Na razie tyle jest w stanie zapłacić za pokój.

— W tej chwili deweloperzy zwracają uwagę na prawo budowlane, które wskazuje, żeby budować bez barier. Kiedyś nie było to oczywiste. I nie chodzi już nawet o małe i ciasne mieszkania, ale nawet o samo wejście do budynku. Kiedyś normą były schody. Nawet, żeby wejść na półpiętro, skąd jedzie winda, trzeba było po nich wejść — podkreśla Maria Maciejska, dyrektor Miejskiego Zespołu ds. Rehabilitacji zawodowej i Społecznej Osób Niepełnosprawnych. — Do domów, które niedawno powstały, wchodzi się z poziomu ulicy. I są windy, nawet w budynkach trzy, czteropiętrowych. Dzisiaj jest więc zdecydowanie lepiej niż kiedyś. Z tym, że trzeba szukać na osiedlach, gdzie jest nowe budownictwo, a nie z dawnych lat. Tylko czy łatwo będzie je znaleźć? Tu barierą nie musi być wcale architektura. Świadomość ludzi jest różna. W każdej kwestii — nie tylko, gdy mówimy o niepełnosprawności. Ale to też się zmienia na plus. Jesteśmy bardziej otwarci niż te kilkanaście lat temu.

Chociaż jesteśmy otwarci, to niestety zamykamy swoje mieszkania. Milena przecież nie tylko nie może wynająć stancji, ale przede wszystkim jej obejrzeć.

ADA ROMANOWSKA
Polub nas na Facebooku:

Zobacz także

Komentarze (18) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. ANKA #2749257 | 24.185.*.* 18 cze 2019 23:42

    BARDZO PANI WSPOLCZUJE CZYTAC TAK WSTRETNE, OKRUTNE, PUSTE I CHAMSKIE KOMENTARZE. OBY SIE CI NAJMADRZEJSI Z PANIA CHOC NA JEDEN DZIEN ZAMIENILI, TO IM SZYBKO KOPARY OPADNA! BEZNADZIEJA POLSKA! KAZDEMU, NAWET NIEPELNOSPRAWNEMU NOZ W PLECY WBIJA, JADEM JEDZIE OD TEGO GLUPIEGO NARODU! WSTYD! Z CALEGO SERCA TRZYMAM KCIUKI, ZEBY SI PANI UDALO ZNALEZC I PRACE I MIESZKANIE... POWODZENIA!

    Ocena komentarza: poniżej poziomu (-1) ! - + odpowiedz na ten komentarz pokaż odpowiedzi (1)

    1. syd #2749255 | 217.5.*.* 18 cze 2019 23:35

      A dlaczego wykluczają? Bo wielu niepełnosprawnych ma roszczeniową postawę i wydaje im się, że im się wszystko należy z samego faktu bycia niepełnosprawnymi. Swoje rzekomo przyrodzone prawa zdarza się że jeszcze po chamsku egzekwują, tak samo jak stare baby i stare dziady

      Ocena komentarza: warty uwagi (1) ! - + odpowiedz na ten komentarz

    2. innocent #2749229 | 176.105.*.* 18 cze 2019 22:32

      dlaczego pani ADA ROMANOWSKA, autorka artykułu, narzeka ? Pani ROMANOWSKA, zamiast pisać durne artykuły, zabierz pani tę panią do siebie, ugość i zamelduj w swoim mieszkaniu i po problemie!Pani pisze ten artykuł w formie jakiegoś apelu do nie wiadomo kogo, pełnego pretensji o ten stan rzeczy jaki ma miejsce. Wygląda to tak, że każdy czytelnik ponosi odpowiedzialność za to, że nikt nie chce jej wynająć mieszkania. Ja absolutnie nie czuję się winny! Gadać i pisać głupoty każdy potrafi. Teraz do czynu pani ROMANOWSKA!.

      Ocena komentarza: warty uwagi (3) ! - + odpowiedz na ten komentarz

    3. Były Student #2749154 | 83.31.*.* 18 cze 2019 18:32

      Przecież w akademiku meldują na czas określony.

      Ocena komentarza: warty uwagi (1) ! - + odpowiedz na ten komentarz

    4. marek #2749059 | 88.156.*.* 18 cze 2019 13:43

      Niestety ale wszystkie kolejne rządy sprowadziły biedą na określoną grupę osób. Chodzi o malżeństwa z dziećmi, samotne matki i osoby niepełnosprawne. Chodzi o ustawę o ochronie lokatorów, która zamiast pomóc sprawia, że wynajęcie mieszkania przez osoby powyżej graniczy z cudem. PiS ostatnio dołożył cegiełkę, która jest jak gilotyna dla osób wymienionych powyżej: innpoland.pl/151899,zmiany-w- przepisach-koniec-eksmisji-najemcow-z-dl ugami Ostatnio wynajmowałem kawalerkę, miałem mnóstwo telefonów od par z dziećmi, matka z jedną córką wręcz płakała że od miesiąca nie może znaleźć mieszkania. Za obecny stan proszę nie winić właścicieli mieszkań tylko zaborcze państwo - w tym wypadku PiS, który skazał te osoby na bezdomność.

      Ocena komentarza: warty uwagi (6) ! - + odpowiedz na ten komentarz

    Pokaż wszystkie komentarze (18)