Czwartek, 19 września 2019. Imieniny Januarego, Konstancji, Leopolda

W Jeziorze Dywickim poszukują ciała zamordowanej Joanny [VIDEO, ZDJĘCIA]

2019-06-10 11:06:02 (ost. akt: 2019-06-11 18:28:48)

Autor zdjęcia: Zbigniew Woźniak

Joanna Gibner zaginęła 23 lata temu, dwa tygodnie po swoim ślubie. Ciała kobiety dotąd nie odnaleziono. Oskarżony i skazany za zabójstwo został jej mąż, Marek W. Szczątków kobiety w Jeziorze Dywickim poszukuje Fundacja Na Tropie.

Na poszukiwane ciała Joanny prowadzona była zbiórka internetowa. Potrzebne było 10 tys. zł. Całą kwotę udało się uzbierać, dzięki czemu akcja poszukiwawcza może ruszyć. Ekipa w poniedziałek (10 czerwca) przyjechała na miejsce. "W ciągu najbliższego tygodnia, a może i dłużej będzie przeszukiwane całe Jezioro Dywickie" — czytamy na profilu społecznościowym fundacji.

Za wskazówkę służą przekazane przez matkę zabitej dokumenty z akt sprawy, zwłaszcza dokumentacja poszukiwań z użyciem sonaru, jakie na Jeziorze Dywickim prowadziła grupa nurków z Marynarki Wojennej. Nie odnaleźli oni zwłok Joanny. Choć aparatura wykryła podejrzany obiekt, nie udało się go zidentyfikować z powodu dużego zamulenia jeziora. Dziś, paradoksalnie, zwiększa to nadzieje na pozytywny skutek poszukiwań.





Moim zdaniem jest jeszcze szansa, że znajdziemy szczątki tej dziewczyny. Jak wynika z opisów w aktach sprawy, dno jeziora jest zamulone, do tego worek z ciałem został obciążony elementami metalowymi. Zatem mógł z powodzeniem zapaść się w dno, przez co został częściowo zakonserwowany mułem” — ocenił nurek Radosław Jurkowski w rozmowie, którą wraz ze szczegółami akcji można znaleźć na stronie Fundacji Na Tropie.

Fot. Zbigniew Woźniak

Gdy w zaznaczonych wcześniej punktach nurkowie nic nie znajdą, zapowiadają, że gotowi są przeszukać całe 18-hektarowe jezioro. O wynikach poszukiwań pod Dywitami będziemy informować.

Przypomnijmy, to jedna z najmroczniejszych kryminalnych tajemnic Olsztyna. Joanna Gibner zaginęła w 1996 roku, w kilkanaście dni po ślubie. Matka młodej kobiety Danuta Januszewska pamięta, że o zaginięciu powiadomił ją zięć Marek W. z Dywit. Powiedział, że nie wróciła na noc do domu. Grał zmartwionego, dawał potem ogłoszenia wzywające Joasię do powrotu, wystąpił w telewizji.

Od początku wyglądało to jednak podejrzanie. Młodzi pobrali się po bardzo krótkiej znajomości. Ona miała 23 lata, on tylko 21. Nie pasowali do siebie, spięcia były już podczas wesela, jak towarzystwo się popiło. Krótko potem Joasia przyjechała do matki, skarżąc się, że Marek W. próbował ją dusić. Prędko zaczęła mówić rozwodzie.

Wtedy jednak przepadła bez śladu. Były wieści, że wyjechała gdzieś nad morze albo za granicę i „dobrze się bawi”. Od razu były też jednak sygnały, że nie żyje.

Danuta Januszewska szukała wskazówek u jasnowidza Jackowskiego, wynajęła nawet nurków, którzy bez rezultatu szukali ciała córki w sugerowanym miejscu, wtedy jeszcze nie w Jeziorze Dywickim. Policja prowadziła początkowo tylko formalne poszukiwania, ewentualność zabójstwa chyba nie była poważnie brana pod uwagę, choć w Dywitach mówiono o tym coraz częściej. Sprawa częściowo wyjaśniła się dopiero po siedmiu latach, kiedy na komisariat zgłosiła się ówczesna konkubina Marka W. — Emilia. Przestraszyła się, bo po kolejnej domowej awanturze — ciągle się tam coś złego działo. Marek W. był oskarżony m.in. o pobicie ojca. Zrozumiała, że może się z nią stać to samo, co z Joasią. Chociaż kobieta odwołała potem zeznania, w sądzie, ostatecznie nie powiedziała słowa, a potem szybko uciekła z dziećmi do Niemiec, sygnał od niej pozwolił jednak na postawienie zarzutów.

Marek W. widząc policję pod oknem ukrył się… w skrzyni starego tapczanu. Wyciągnięty stamtąd, załamał się. W pierwszym odruchu przyznał, że rzeczywiście udusił świeżo poślubioną żonę po ostrej kłótni w kawalerce wynajmowanej przy ulicy Partyzantów Olsztynie. W przewiezieniu zwłok do Dywit miał mu pomagać kolega Tomasz H. Potem z pomocą starszego brata Marek W. miał utopić ciało w Jeziorze Dywickim. Ten brat, również potem oskarżony w sprawie, własnoręcznie sporządził nawet szkic ze wskazaniem miejsca, gdzie utopili ciało. Nigdy go jednak nie odnaleziono.

bs
Polub nas na Facebooku:

Zobacz także

Komentarze (12) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. czytelnik #2746230 | 199.249.*.* 12 cze 2019 23:17

    Niemożliwe jest żeby 2 facetów z ciałem które mieli rzekomo zatopic w jeziorze wykonali by coś takiego z 3 obciążikami bo musieli by zanurkować żeby taką "konstrukcję" ustawić. Pewnie jest to pozostałość po sieciach rybackich albo innej mniej w obecnej chwili wiadomej konstrukcji. Z drugiej strony bardzo dobrze, że jest ktoś kto chce wyjaśnić sprawę do końca i takim ludziom nalezy się szacunek.

    Ocena komentarza: warty uwagi (1) ! - + odpowiedz na ten komentarz

  2. lep #2745570 | 83.31.*.* 11 cze 2019 22:18

    budowa kładki trochę im namieszała, tam kiedyś szukali nurkowie.

    Ocena komentarza: warty uwagi (2) ! - + odpowiedz na ten komentarz

  3. Olsztyniak #2745534 | 188.146.*.* 11 cze 2019 20:30

    Powodzenia panowie. Jeżeli jest to ja znajdziecie. Mama tej pani chciała by zapalić znicz na grobie swoje córki. Ostatnia nadzieja u was.

    Ocena komentarza: warty uwagi (12) ! - + odpowiedz na ten komentarz pokaż odpowiedzi (1)

    1. Stan #2745117 | 5.172.*.* 10 cze 2019 22:52

      Pani Danusiu, trzymam kciuki, tym bardziej że znam sprawę od podszewki, pozdrawiam

      Ocena komentarza: warty uwagi (12) ! - + odpowiedz na ten komentarz

    2. Dawna sąsiadka z bloku 66 #2745099 | 5.173.*.* 10 cze 2019 21:48

      Pani Danusiu,trzymam mocno kciuki.Wierzę,że w końcu uda się odnaleźć Asię.Pamiętam ją, była w moim wieku.Mam nadzieję,że Pani będzie mogła w końcu zapalić znicze na grobie córki.Ja też na pewno przyjdę do Asi.

      Ocena komentarza: warty uwagi (14) ! - + odpowiedz na ten komentarz

    Pokaż wszystkie komentarze (12)