Niedziela, 15 grudnia 2019. Imieniny Celiny, Ireneusza, Niny

Przekop Mierzei otworzy nas na morze

2019-04-03 07:00:00 (ost. akt: 2019-04-03 07:10:26)
Karol Karski

Karol Karski

Autor zdjęcia: Archiwum prywatne

ROZMOWA\\\ Komu zależy na zablokowaniu przekopu Mierzi Wiślanej? Czy Komisja Europejska może zatrzymać tę inwestycję? O tym rozmawiamy z profesorem Karolem Karskim, europosłem PiS z Warmii i Mazur oraz Podlasia.

— Przekop Mierzei Wiślanej wzbudza wiele emocji. Czy Komisja Europejska może zablokować tę inwestycję?
— Nie. Po pierwsze nie ma żadnych podstaw do tego. Po drugie, gdyby nawet tego typu działania znalazły się w jej intencji, to inwestycja będzie mogła zostać uzupełniona o elementy z zakresu obronności państwa, bezpieczeństwa Polski, co wówczas całkowicie wyłącza ją spod jurysdykcji KE.

— Jednak 10 lutego KE zaapelowała do Polski o powstrzymanie prac do czasu sprawdzenia, czy decyzja środowiskowa jest zgodna z przepisami UE. Nasz rząd nie zareagował, drzewa na trasie przyszłego kanału zostały wycięte.
— Prace są już dość daleko zaawansowane. Na tym etapie wszystko, co było zaplanowane, zostało zrobione. A przy okazji zostały odnalezione znaczne złoża bursztynu, co może spowodować, że będzie to inwestycja samofinansująca się.

— Tyle że wydobycie tak dużych ilości bursztynu może spowodować spadek cen jantaru.
— Myślę, że byłby to bardzo poważny zastrzyk legalnego bursztynu na rynku, bo niewiele go trafia do obrotu z terenów Polski, bardziej ze złóż odkrywkowych na Ukrainie. Prace KE wiążące się z przekopem Mierzei Wiślanej powinny się szybko zakończyć, choć może dziwić, że jest tu mowa o jakichś transgranicznych oddziaływaniach na środowisko w sytuacji, gdy Rosja nie jest stroną konwencji z Espoo. Jednak to nie jest stawianie sprawy na ostrzu noża przez KE. Wszystko wyjaśniamy, uzupełniamy dokumenty.

— Czy KE jest przeciwna tej inwestycji, czy też naciska, żeby wszystko odbyło się zgodnie z unijnym prawem środowiskowym?
— Nie odczuwamy tego, żeby KE była przeciwna tej inwestycji, ale zadała pewne pytania w tym zakresie i chce jak najszybciej tę sprawę wyjaśnić. I naprawdę nie mamy jakichś obaw o przyszłość przekopu. Nie ma tu żadnego zagrożenia.

— Przekop mierzei to sztandarowy projekt PiS, sam Jarosław Kaczyński dokonał symbolicznego otwarcia tej inwestycji, wbijając słupek na plaży. Dlaczego dla was jest to tak ważna inwestycja?
— Bo będzie otwierała port w Elblągu dla żeglugi morskiej. Obecnie mamy do czynienia z bardzo utrudnionym dostępem do tego portu. W 2009 roku rząd PO-PSL podpisał umowę z Rosją, gdzie znalazły się przepisy, które oddają pełną kontrolę nad możliwością dopłynięcia czy wypłynięcia z polskiej części Zalewu Wiślanego w ręce Rosji. Odstąpiono tym samym od przepisów traktatu granicznego z 1945 roku, który zakładał możliwość przepływu statków do Elbląga przez rosyjską część Zalewu Wiślanego i przez Cieśninę Pilawską. Zamiast zabiegać o jego realizację, w pełni potwierdzono rosyjskie stanowisko. To co dotąd było łamaniem traktatu, stało się prawem. Tak więc od 2009 roku to kapitanat portu w Kaliningradzie jednorazowo wydaje taką zgodę przepłynięcie przez Cieśninę Pilawską do polskiej części Zalewu Wiślanego. Przy tej inwestycji chodzi też o to, żeby ruch w elbląskim porcie był większy i stanie się to, kiedy powstanie kanał. Znacząco to ożywi samo miasto, bo dziś Elbląg został praktycznie odcięty od morza, ale też ziemię elbląską i całe województwo warmińsko-mazurskie.

— Tylko czy port w Elblągu jest w stanie konkurować z portami Trójmiasta?
— Są symulacje finansowe, z których wynika, że port w Elblągu może się znakomicie rozwijać, bo gdyby nie miał się rozwijać, to nie byłoby protestów ze strony Rosji i podsyłania wniosków do KE w tej sprawie. Rosjanie podnoszą kwestie środowiskowe. Stąd zresztą zainteresowanie KE tą inwestycją. Oczywiście jest zastanawiające, dlaczego Rosja ma tak duże wpływy w instytucjach unijnych.

— Prace na mierzei mają ruszyć w sierpniu.
— I ruszą.

— Jednak nie tylko Rosjanie są przeciwni, ale też wielu naszych naukowców również wskazuje na negatywny wpływ tej inwestycji na środowisko, bo zagraża faunie, bo zmniejszy się liczebność ryb.
— Gdzie dwóch naukowców, tam piętnaście opinii. Znam jednego profesora — choć w innej sprawie — wydał dwie różne opinie na ten sam temat. Tak funkcjonuje nauka, że opinie są rozbieżne. A jakąś decyzję trzeba podjąć.

— Panie profesorze, jak te wszystkie zawiłości, meandry choćby związane z przekopem Mierzei Wiślanej wytłumaczyć urzędnikom w Brukseli, nie znając żadnego języka obcego. A wielu polityków, także z PiS, chce startować w eurowyborach, a po angielsku ani be, ani me. Może nie trzeba znać języków?
— Trzeba, akurat od lat jako profesor prawa międzynarodowego prowadzę zajęcia ze studentami po angielsku, i w kraju i za granicą. W mojej pracy jest to czymś naturalnym. Znajomość języka angielskiego jest wręcz niezbędna w Brukseli. Wiele spotkań odbywa się w formule nieoficjalnej, a tam już nie ma tłumaczy.

— Unia Europejska żyje ostatnio brexitem. Będzie, czy nie, oto jest pytanie?
— Tego sami Brytyjczycy jeszcze nie wiedzą. W przypadku Polski jest to kwestia najmniej istotna w skali UE, bo nasz rząd ma bardzo dobre relacje z rządem brytyjskim, zostały zabezpieczone interesy polskich obywateli mieszkających na Wyspach.

— Często ludzie postrzegają Brukselę, UE przez pryzmat pieniędzy, które do nas płyną.
— To są nie tylko pieniądze, to jest wszystko. W 2003 roku, kiedy było referendum akcesyjne zapytałem świętej pamięci profesora Lecha Kaczyńskiego, jakie jest jego stanowisko w tej sprawie. Odparł: Karol, Polska nie może być w szarej strefie, między Niemcami a Rosją, bo z tego wynika wszystko i stabilność ekonomiczna, i nasze bezpieczeństwo. Ale też dodał: jak już będziemy w UE, to musimy pilnować, być przy podejmowaniu decyzji, bo to nie będzie sielanka.

Andrzej Mielnicki
Polub nas na Facebooku:

Zobacz także

Komentarze (4) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. Garść faktów dla sceptyków #2708676 | 192.96.*.* 3 kwi 2019 13:54

    Kanał żeglugowy na Mierzei Wiślanej: 1. Uniezależnia polskie porty od ruskich blokad (cieśn. Pilawska). 2. Ponad dwukrotnie skraca dystans Elbląg - Hel. 3. Pięć niezależnych ekspertyz potwierdziło jej opłacalność i korzystny wpływ na rozwój regionu. 4. Nowy tor wodny nie będzie droższy w utrzymaniu od obecnego (znacznie dłuższego). 5. Jest szansa, że sfinansuje się sama (pokłady bursztynu). 6. Nie jest to żadne novum - propozycje budowy już w 1577, 1945, decyzja - 2006 r. 7. Jest ulokowana w najlepszym możliwym miejscu (aspekt logistyczny / środowiskowy). 8. Nie zablokuje Krynicy M., jak niektórzy sądzą (system dwóch mostów zwodzonych). 9. Będzie dodatkową atrakcją turystyczną mierzei. 10. Zwiększy bezpieczeństwo przeciwpowodziowe na zalewie (śluzy). 11. Wbrew ekoterro i rosyjskiej propagandzie – będzie miała znikomy wypływ na środowisko. 12. Z wykopanego piasku zostanie stworzona wyspa dla ptaków.

    Ocena komentarza: warty uwagi (2) ! - + odpowiedz na ten komentarz

  2. oświecony #2708657 | 87.205.*.* 3 kwi 2019 13:29

    "zastanawiające, dlaczego Rosja ma tak duże wpływy w instytucjach unijnych" odpowiadam: bo ma swoich szpiegów niemalże wszędzie i to oni pociągają za sznurki

    Ocena komentarza: warty uwagi (1) ! - + odpowiedz na ten komentarz

  3. Weteran #2708529 | 89.228.*.* 3 kwi 2019 10:02

    Zbędna inwestycja. Z sąsiadem trzeba w zgodzie żyć.Winni się dogadać i poszerzyć obecny przekop.Przepływ do Elbląga wymaga szybkiego pogłębienia bez tego nie ma sensu tworzenie nowego przekopu.

    Ocena komentarza: poniżej poziomu (-7) ! - + odpowiedz na ten komentarz pokaż odpowiedzi (1)

    1. Tutejszy. #2708479 | 185.138.*.* 3 kwi 2019 08:17

      Kopać !!!

      Ocena komentarza: warty uwagi (7) ! - + odpowiedz na ten komentarz