Czwartek, 27 czerwca 2019. Imieniny Cypriana, Emanueli, Władysława

Z tego powodu warto podróżować!

2019-03-26 12:01:09 (ost. akt: 2019-03-26 12:00:49)
Nie ma lepszego sposobu, na poznanie Świata i nauczenie się nowych rzeczy, niż podróże.

Nie ma lepszego sposobu, na poznanie Świata i nauczenie się nowych rzeczy, niż podróże.

Że szkoła uczy, ale podróże kształcą — przekonałam się w swoim życiu przynajmniej kilka razy. W myśl bowiem zasady Konfucjusza: Powiedz mi, a zapomnę; pokaż mi, a zapamiętam; pozwól mi zrobić, a zrozumiem — cokolwiek przeżyjemy osobiście, dotkniemy, powąchamy — zostanie z nami na długo, a czasem na zawsze…

Przykład: języka greckiego nie uczyłam się nigdy. Kilka liter alfabetu greckiego zapamiętałam z lekcji fizyki, której też — mamić tu nikogo nie będziemy — bałwochwalczo w szkolnych czasach nie wielbiłam. Tymczasem, jako świeżo upieczony kierowca wpadłam na szatański pomysł, by własnym samochodem i przy pomocy bardzo dokładnego atlasu właśnie do ojczyzny Zeusa i spółki ruszyć.

Trasa wiodła przez Słowację, Węgry, Rumunię i Bułgarię. Językowo na Słowacji barier nie odczułam żadnych. Węgry, wiadomo: bez szkody dla zdrowia nie powtórzysz niczego, prócz nazwy miasta i wina Tokaj. Rumunia, podobnie jak Słowacja, też wydała mi się zza kierownicy raczej swojska i wcale nie kojarzyła się z Drakulą… Delikatne schody napotkałam w Bułgarii, której alfabet, jak wiadomo, stanowi cyrylica. Pół biedy w większych miastach, gdzie uwzględniono gości z obszaru łacińskiego. Jednak w niewielkich miasteczkach i po wioskach najwyraźniej bywają tylko sami swoi i dla kontrolnego sprawdzania, czy nie jadę gdzieś na manowce — niektóre nazwy tą cyrylicą i przy 90 km/h trzeba było w mig odczytywać. Zaraz za przejściem granicznym w Kulacie wjechałam do greckiego Promachon i… zaczęło się…!

Dokładnie tak, jak w Bułgarii: taką autostradę na Saloniki, a potem na Ateny opisano także swojską łaciną, ale po mieścinach i bezdrożach… Greka na grece, greką pogania, greka wychodzi uszami…! A wszystko to przy najmarniej setce na liczniku prędkości…!!!

Pierwszą zaczęłam rozpoznawać lambdę, czyli dźwięk l. Do tego szybko doszła alfa i delta — czyli a i d. Litery t, i, m wyglądały całkiem swojsko i szybko zaczęłam wyhaczać też betę (b) oraz sigmę (s). Osiem liter to jest dokładnie 1/3 całego greckiego alfabetu, a biorąc pod uwagę fakt, że mapy od dzieciństwa czytam z prawie taką sama pasją, jak dobry kryminał — pozostałe 2/3 z łatwością dopasowywałam do zapamiętanych z atlasu nazw. I co? I do ukochanej i wymarzonej Tsangarady na półwyspie Pilon, tym samym, w którego jaskiniach Jazon schronił się przed krwiożerczym stryjkiem i całe dzieciństwo pozostał pod opieką Chirona, dojechałam nie tylko bez systemu GPS, ale i bez jednego niepotrzebnie nadłożonego kilometra…!

Od tamtej pory Grecję różnymi środkami lokomocji odwiedzam regularnie i nie tylko litery przestały sprawiać mi jakąkolwiek trudność. Potrafię odczytać etykiety na artykułach spożywczych, metkach, w sklepach, w metrze, na bazarze, na szyldach i reklamach. A ponieważ akcent mam wedle rodowitych Greków idealny, a wiadomym jest, że z Grecji i greki pochodzi absolutnie wszystko, co europejskie — na zasadzie skojarzeń identyfikuję też znaczenia poszczególnych słów, mówię bez strachu, śpiewam greckie piosenki, a zakupy robię bez pokazywania palcem.

A mówiłam, że podróże kształcą…!


Ostatnio zamarzyłam jednak o znacznie dalszych odległościach i czymś nader odmiennym. Konkretnie o Kolumbii. Nauczyć się odróżniać vallenato od aguardiente. Poznać największe kolumbijskie miasta i płynnie wymawiać ich przydomki. Wreszcie dowiedzieć się, kto to jest ten legendarny Pablo Escobar i wyrobić sobie własne o nim zdanie. Nauczyć się rozpoznawać poszczególne odmiany szmaragdów i nie dać się naciąć na podróbkę. Zacząć w miarę płynnie posługiwać się hiszpańskim językiem — koniecznie z kolumbijskim akcentem…!

Może i da się wiele z tych rzeczy wyczytać w książkach. Może i opowieści tych, którzy Kolumbię już odwiedzili — też na coś się zdadzą. Ale ponieważ Konfucjusz był naprawdę mądrym człowiekiem — Powiedz mi o Kolumbii, a zapomnę; pokaż mi Kolumbię na fotografiach ze swojej wyprawy, a zapamiętam; pozwól mi do Kolumbii pojechać, a Kolumbię zrozumiem…
Magdalena Maria Bukowiecka

CHCESZ ODWIEDZIĆ MAGICZNĄ KOLUMBIĘ?:
Jeśli marzysz o podróży do Kolumbii, w której czekają na Ciebie egzotyczne plaże, dziewicza dżungla i niesamowity klimat - koniecznie odwiedź stronę ekipy Walking For Dreams!
	http://m.wm.pl/2019/03/orig/fb-tlo-537154.jpg

http://m.wm.pl/2019/03/orig/wfd2-538819.jpg

http://m.wm.pl/2019/03/orig/wfd3-538818.jpg
Polub nas na Facebooku:

Zobacz także

Komentarze (2) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. Korektor #2708982 | 89.228.*.* 3 kwi 2019 20:04

    Jeden podpis pod zdjęciem, trzy błędy, w tym jeden ortograficzny. Strach jechać.

    Ocena komentarza: warty uwagi (2) ! - + odpowiedz na ten komentarz

  2. CZY ABY NA PEWNO... #2704248 | 68.199.*.* 26 mar 2019 15:21

    JEST TO ARTYKUL? CZY DARMOWA REKAMA UPADLEGO REZYSERA Z JARACZA, KTORY PROMUJE SIE PO ZNAJOMOSCI W LOKALNEJ GAZECIE?

    ! - + odpowiedz na ten komentarz