Poniedziałek, 27 maja 2019. Imieniny Amandy, Jana, Juliana

O tych oświadczynach było głośno w całej Polsce

2019-03-24 19:55:25 (ost. akt: 2019-03-24 19:34:40)
Ola i Kamil są parą od 2015 roku

Ola i Kamil są parą od 2015 roku

Autor zdjęcia: Arch. prywatne

Gdyby tworzyć listę najbardziej romantycznych chwil, oświadczyny wylądowałyby pewnie na podium. Dla wielu zakochanych są okazją, by dzięki kreatywności sprawić radość ukochanej osobie. O oświadczynach Kamila Jaworskiego z Olsztyna było głośno w całej Polsce.

Oświadczać się można na przeróżne sposoby. Można klasycznie, czyli pierścionek wyjmując zza pazuchy podczas uroczystej kolacji z obowiązkowymi świecami i bukietem kwiatów. Można tradycyjnie, prosząc o rękę wybranki jej rodziców. Wówczas jednak niezbędnymi elementami są podobno bukiet dla przyszłej teściowej i butelka z trunkiem dla teścia — ot, takie drobne przekupstwo, na wszelki wypadek. Oświadczyć się można oryginalnie, bo, by wyrazić miłość, jest nieskończenie wiele sposobów. Całkiem niedawno pewien Szkot wymalował na przykład stosowny napis na... krowie.

O rękę można prosić też publicznie. Kiedy świat zakochał się we flash mobach, mężczyźni (bo nadal więcej oświadczyn pada z ich ust) angażowali znajomych i szkoły tańca, by niespodziewanym występem zaskoczyć ukochaną. Na jednym z serwisów, można znaleźć nagranie z tego typu oświadczyn, które odbyły się w olsztyńskiej restauracji. Niektórzy panowie jako miejsce oświadczyn wybierają także kino. I dają tym wyraz nie tylko swojej kreatywności, ale i, tak wysoko cenionej, zaradności. By wyznać miłość w takim miejscu trzeba się bowiem nieco postarać: trzeba się dogadać z obsługą i wszystko doskonale zaplanować.

Takie nietypowe oświadczyny zapamiętywane są nie tylko przez samych zainteresowanych, ale i przez świadków wydarzenia. Uczestnicy Kortowiady pamiętają zaręczyny, do których doszło na scenie olsztyńskich juwenaliów. Inni olsztynianie mogą sobie z kolei przypomnieć oświadczyny, które odbywały się na przykład na olsztyńskim niebie, bo piloci z olsztyńskiego aeroklubu co jakiś czas są proszeni o pomoc w organizacji romantycznego wydarzenia.

Oświadczyny na łódce, nad którą przelatuje samolot z banerem i pytaniem: „wyjdziesz za mnie?”, to na pewno jedno z tych wspomnień, do którego wraca się z przyjemnością.

Do chwili oświadczyn z radością wracają też Kamil Jaworski i Ola Czechowska, świeżo upieczeni narzeczeni z Olsztyna. Poznali się przez internet, dzięki... grze. Ola wówczas mieszkała w Poznaniu, więc kiedy we wrześniu 2015 roku postanowili zostać parą, był to związek na odległość. — Kamil regularnie do mnie przyjeżdżał, jednak okres rozłąki był ciężki dla nas obojga. Na początku 2017 roku przeprowadziłam się więc do Olsztyna. Od tamtej pory mieszkamy razem i jesteśmy nierozłączni — mówi z uśmiechem Ola.
Po kilku latach bycia razem, przyszedł czas na kolejny krok. Oświadczyny.

Kamil starannie obmyślił całą strategię związaną z przygotowaniami do zaręczyn, więc Ola niczego się nie domyślała.

— W grudniu pojechał do Warszawy, ale ponieważ powiedział, że ma szkolenie związane z pracą, to nie miałam żadnych powodów, by myśleć, że przygotowuje coś specjalnego — mówi dziewczyna. — Kamil tymczasem wybrał się do stolicy, by poszukać pierścionka. W tym samym miesiącu były też nagrania do teleturnieju „Jeden z dziesięciu”, w których postanowił wziąć udział. Kiedy z nich wrócił, pytałam go, jak mu poszło, jak się przedstawił. Zapewnił, że zwyczajnie: że przyjechał z Olsztyna i pracuje w agencji bankowej.

Kamil nie zdradził wówczas swojej dziewczynie, że przed kamerami dodał: — Interesuję się wieloma rzeczami… ale najbardziej interesuje mnie moja dziewczyna Ola, którą bardzo kocham i chciałbym ją teraz poprosić o rękę.
Wybranki Kamila nie było w studio, więc pytanie usłyszała w tym samym czasie, co wszyscy inni telewidzowie w Polsce. To było dokładnie 15 marca, a para w tym czasie spędzała czas z rodziną Oli. — Pochodzę z Piotrkowa Trybunalskiego, a ponieważ nie mogłam spędzić świąt w rodzinnym domu, Kamil zaproponował, byśmy właśnie na ten weekend pojechali do moich rodziców. Nie był to pierwszy wyjazd, który zaproponował, więc nadal nie miałam powodów, by widzieć w tym coś podejrzanego — wspomina Ola.

Kiedy minęły pierwsze sekundy kompletnego zaskoczenia, pojawiły się łzy i ogromna radość. Bo w takiej sytuacji trudno utrzymać emocje na wodzy. I choć Kamil okazał się tytułowym "jednym z dziesięciu", bo wygrał program, dla Oli jest przede wszystkim jedynym ze wszystkich.

Nagranie z fragmentem programu, w którym Kamil prosi Olę, by została jego żoną, stało się hitem w Sieci, a internauci w komentarzach pytali, czy dziewczyna zgodziła się przyjąć oświadczyny pomysłowego partnera. Kiedy pytam żartobliwie, czy Ola zdawała sobie sprawę z tego, że jej decyzja stała się sprawą wagi państwowej, dziewczyna zapewnia, że nie miało to wpływu na jej odpowiedź. — Czekałam na tę chwilę i byłam pewna swojego wyboru — mówi z przekonaniem.
Powodów, by przystać na propozycję Kamila, Ola ma wiele, bo telewizyjny występ mężczyzny nie był jedynym romantycznym gestem z jego strony. — Kamil regularnie przynosi mi róże, więc zawsze w wazonie mam świeże kwiaty. Pamięta też o wszystkich datach i z tej okazji przygotowuje prezenty i niespodzianki. Choć nie na taką skalę, oczywiście! — dodaje ze śmiechem Ola. I mówi: — Kamil potrafi nawet podać dokładną godzinę, kiedy nawiązaliśmy pierwszy kontakt.

Choć Kamil jest romantykiem, daleko mu do bycia ekstrawertykiem. Tym większą niespodziankę sprawił swojej wybrance, decydując się na tak niesamowity gest.
Kiedy pytam sprawcę tego pozytywnego zamieszania, czy nie dopadły go wątpliwości związane z publiczną formą oświadczyn, zapewnia, że nie. Ale, jak się okazuje, musiał pokonać kilka przeszkód. — Kiedy zapowiedziałem ekipie telewizyjnej, że w czasie przedstawiania się będę chciał poprosić Olę o rękę, nie byli przekonani, czy to będzie możliwe. Odbyłem w tej sprawie kilka rozmów i w końcu udało mi się przekonać producentów, by zgodzili się wyemitować moje oświadczyny.

Choć Kamil dołożył starań, by zaskoczyć swoją wybrankę, zadbał też o to, by dać wyraz swojemu przywiązaniu do tradycji.

Stąd, zgodnie ze zwyczajem, o rękę Oli poprosił też jej rodziców. I wygląda na to, że tym gestem skradł serce nie tylko swojej narzeczonej, ale i jej rodziny. — Już wcześniej mnie akceptowali, ale dzięki tym oświadczynom dostali kolejny dowód tego, że bardzo zależy mi na Oli — mówi Kamil.

Młodzi narzeczeni daty ślubu jeszcze nie ustalili, ale Kamil już teraz wie, że i z tej okazji będzie chciał zaskoczyć swoją przyszłą żonę. I zapewnia, że już wkrótce zacznie o tym myśleć. — Nie chcę sobie opuszczać poprzeczki — dodaje ze śmiechem.

Daria Bruszewska-Przytuła



Polub nas na Facebooku:

Zobacz także

Komentarze (6) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. xyz #2703167 | 81.190.*.* 25 mar 2019 07:33

    Mam nadzieję że dożyje czasów kiedy to i kobiety na równi będą prosić faceta o ręke i wymyślać różne "cuda".

    Ocena komentarza: warty uwagi (4) ! - + odpowiedz na ten komentarz

  2. KORTOWIADAAAA #2703164 | 83.9.*.* 25 mar 2019 07:32

    OŚWIADCZYNY KTÓRE ODBYŁY SIE NA KORTO SĄ JUŻ NIEAKTUALNE :(

    Ocena komentarza: warty uwagi (8) ! - + odpowiedz na ten komentarz

  3. oln #2703118 | 5.172.*.* 24 mar 2019 22:37

    Bardzo pomysłowy chłopak.Brawo.Partnerka przepiękna.Powodzenia.

    Ocena komentarza: poniżej poziomu (-3) ! - + odpowiedz na ten komentarz

  4. widzka #2703064 | 37.248.*.* 24 mar 2019 20:32

    pomysłowo! gratulacje :)

    Ocena komentarza: poniżej poziomu (-5) ! - + odpowiedz na ten komentarz

  5. bb #2703052 | 79.187.*.* 24 mar 2019 20:11

    Zawsze kibicuję ludziom z naszego województwa i tym razem tak było - trzymałam kciuki za p.Kamila i udało się,fajnie,bo p.Ola pewnie była zaskoczona,a wygrana to dodatkowy atut - znaczy,że narzeczony to mądry facet hi hi

    Ocena komentarza: warty uwagi (3) ! - + odpowiedz na ten komentarz pokaż odpowiedzi (1)

    Pokaż wszystkie komentarze (6)