Wtorek, 19 listopada 2019. Imieniny Elżbiety, Faustyny, Pawła

Polacy nadal kradną w pracy

2019-01-31 20:26:26 (ost. akt: 2019-01-31 20:35:48)

Autor zdjęcia: Pixabay

Długopisy, papier do drukarki, produkty spożywcze, a nawet... cegły. Kradną też papier toaletowy i herbatę. Tacy są, niektórzy, Polacy w pracy. I nie widzą nic złego w tym, że wykorzystują sprzęt firmowy do celów prywatnych.

Na początku stycznia oficer dyżurny iławskiej policji otrzymał zgłoszenie o kradzieży w jednym z lokali gastronomicznych. Podejrzanego udało się szybko zatrzymać. Złodziejem okazał się 20-letni pracownik, mieszkaniec Iławy.

Mężczyzna schował się w lokalu, a kiedy ten został zamknięty, wykorzystał nieobecność innych pracowników i ukradł gotówkę i kluczyki do samochodu, którym jeździł po okolicy. Za ten wyczyn grozi mu kara pięciu lat więzienia.

Według ostatnich badań CBOS, 14 procent Polaków akceptuje drobną kradzież (długopisu czy papieru do drukarki) w miejscu pracy. Podobnie jak wykorzystywanie do celów prywatnych służbowych telefonów i samochodów. Z tych samych badań wynika, że 12 procent pracowników nie widzi nic złego w dorabianiu do pensji w godzinach pracy, a 10 procent przyznaje, że w miejscu pracy zajmuje się prywatnymi sprawami.


O kradzieżach w pracy zrobiło się głośno po wypowiedziach przedstawicieli jednej z agencji pracy tymczasowej. Zauważyli, że na liście przedmiotów, które najczęściej kradną pracownicy, są materiały biurowe, dokumenty czy bazy danych.

— Pracownikom często zdarza się np. wynosić drobne przedmioty z biura, głównie są to artykuły biurowe — mówi Kamila Gutowski, współwłaścicielka agencji pracy tymczasowej Skills Net. — Niestety, jak wynika z mojego doświadczenia i innych przedsiębiorców, nie traktujemy tego jako powód do wstydu. Jest na to społeczne przyzwolenie. Bagatelizujemy problem i podsumowujemy: „Przecież to tylko długopis, nie kosztuje aż tak dużo”. Tymczasem ktoś musiał go kupić. Nie zdajemy sobie sprawy, że działamy na niekorzyść pracodawcy. Właściciele firm relacjonują nam, że ludzie wynoszą z pracy również papier toaletowy czy herbatę.
Zdaniem Kamili Gutkowski należy wywołać dyskusję na ten temat.

— Przecież jeśli ktoś wyniesie z naszego domu wspomniany długopis, mówimy, że to kradzież — porównuje Gutowski. — Kolejną rzeczą, którą kradniemy pracodawcom, jest czas. Przeglądamy internet, prowadzimy prywatne rozmowy i nie wypełniamy swoich obowiązków. W konsekwencji zostajemy po godzinach. A za nie musi zapłacić pracodawca.

Wśród przewinień jest też np. udostępnianie baz danych w nowym miejscu pracy, mimo że podpisujemy umowę o poufności. Długopis wydaje się więc być kradzieżą najlżejszego kalibru.

Warto jednak wiedzieć, że takie działania mają swoje odzwierciedlenie w Kodeksie pracy: „Pracownik jest obowiązany w szczególności: dbać o dobro zakładu pracy, chronić jego mienie oraz zachować w tajemnicy informacje, których ujawnienie mogłoby narazić pracodawcę na szkodę”.

Nieprzestrzeganie tej zasady wiąże się z sankcjami: „Pracodawca może rozwiązać umowę o pracę bez wypowiedzenia z winy pracownika w razie ciężkiego naruszenia przez pracownika podstawowych obowiązków pracowniczych lub popełnienia przez pracownika w czasie trwania umowy o pracę przestępstwa, które uniemożliwia dalsze zatrudnianie go na zajmowanym stanowisku”.

— Obecnie wiele firm posiada swoje kodeksy etyki, prowadzi akcje związane ze społeczną odpowiedzialnością biznesu, dba o swój wizerunek. Niestety, bywa to oderwane od szarej codzienności przedsiębiorstw, szczególnie gdy dobry przykład nie idzie z góry. Jeśli chcemy, aby szeregowi pracownicy byli uczciwi, najpierw krystalicznie czyści muszą być ich przełożeni. A jednocześnie muszą oni pokazywać w swoich codziennych działaniach, że etyka to nie tylko hasło, ale konkret, który ma dla nich duże znaczenie — mówi Anna Grzywaczyk z Ogólnopolskiego Centrum Interwencyjnego.

— Często być może dzieje się tak, że Polak ma odziedziczone z PRL podejście, że kiedyś nie wolno było kraść, ale można było wynieść z zakładu pracy np. dwa worki cementu — zauważa dr Jacek Poniedziałek, socjolog z UWM. — Wyniesienie nie było już kradzieżą. To było wówczas powszechnie akceptowalne. Właścicielem zakładów było państwo, nikt niczego nie kontrolował. Gospodarka niedoborów zmuszała ludzi do określonych działań. Podsumowując: to, co było wspólne, było niczyje.

Socjolog dodaje, że może w przypadku niektórych osób kradzież jest rekompensatą za niskie wynagrodzenie. — Człowiek sobie myśli: „Przecież tak mało zarabiam, więc ukradnę coś pracodawcy”. Ale problem jest o wiele szerszy — mówi dr Poniedziałek. — Natomiast można pocieszyć się, że większość ludzi tego nie pochwala.

kajot
Polub nas na Facebooku:

Zobacz także

Komentarze (27) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. L #2673559 | 37.201.*.* 1 lut 2019 14:27

    Wynajmowalem naszym mieszkanie to co sie dalo wyniesc to wyniesli. Meble zostawili. Dywan nawet ukradli i talerze , 5 szt , ale ukradli. oczywiscie tego bylo wiecej , ale talerze ukrasc ? To musi byc juz zlodziejstwo w krwi. Za komuny zlodziejstwo wcale nie bylo akceptowane - co to za bzdury !

    Ocena komentarza: warty uwagi (3) ! - + odpowiedz na ten komentarz

  2. Kronos #2673530 | 213.199.*.* 1 lut 2019 13:46

    Wypraszam sobie oskarżanie mnie o kradzież jako pracobiorcę. Papier sobie sam kupuję, cała ryza i spokój. Długopisy jeszcze niosę do pracy. Dziadem nie jestem. Wszystko cacy, ale jak trzeba nawet zostać w pracy po 15, to jak to, przecież tak trzeba. Czy to jest w porządku???

    ! - + odpowiedz na ten komentarz

  3. Polak -katolik #2673519 | 213.76.*.* 1 lut 2019 13:34

    zauważa dr Jacek Poniedziałek, socjolog z UWM. — Wyniesienie nie było już kradzieżą. To było wówczas powszechnie akceptowalne. Właścicielem zakładów było państwo, nikt niczego nie kontrolował. Gospodarka niedoborów zmuszała ludzi do określonych działań. Podsumowując: to, co było wspólne, było niczyje. TO NIE DOKTOR TO IDIOTA CO BEŁKOCZE. TYCH CO WYNOSILI PEŁNO BYŁO ZA KRATAMI.NIEKTÓRYM SIE UDAWAŁO BEZ ODSIADKI.CAŁE DAJTKI ,GUTKOWO ITD WYBUDOWANE Z ,,LEWEGO,, PIASKU WOŻONEGO ZIŁAMI TRANSBUDU .

    Ocena komentarza: warty uwagi (1) ! - + odpowiedz na ten komentarz

  4. 1234 #2673422 | 89.228.*.* 1 lut 2019 11:46

    Mieszkam obok szkoły , kucharki takie torby wynoszą , że ledwo lezą

    Ocena komentarza: warty uwagi (4) ! - + odpowiedz na ten komentarz pokaż odpowiedzi (2)

    1. MALAMI #2673408 | 23.102.*.* 1 lut 2019 11:23

      GDYBY PRACODAWCY PŁACILI TYLE ILE NALEŻY TO NIE MUSIELIBY KRASC!! POWIEDZIAL TO MOJ KSIADZ STWIERDZAJAC ZE TAKI CZYN TO WZIECIE TEGO CO SIE NALEZY DLA PRACOWNIKA

      Ocena komentarza: poniżej poziomu (-6) ! - + odpowiedz na ten komentarz pokaż odpowiedzi (1)

      Pokaż wszystkie komentarze (27)