Czwartek, 21 lutego 2019. Imieniny Eleonory, Lenki, Kiejstuta

Śmierć Diesla? Nie i jeszcze długo nie

2019-02-07 12:00:00 (ost. akt: 2019-02-07 13:56:10)

Zastanawiasz się nad zakupem nowego auta? Diesel wydaje się być dobrym wyborem, ale martwisz się bo gdzieniegdzie pojawiają się głosy, że lada moment ten rodzaj napędu zostanie całkowicie wyeliminowany z rynku? Niepotrzebnie. Choć docelowo najprawdopodobniej zdecydowana większość aut będzie napędzana elektrycznie, to wynalazek Rudolfa Diesla tak szybko nie zniknie z dróg. Dlaczego?

W największym skrócie można odpowiedzieć, że chodzi o … pieniądze. Przemysł motoryzacyjny jest jedną z kluczowych gałęzi wielu gospodarek. Najlepszym przykładem są tu Niemcy, których gospodarka jest koniem pociągowym całej Unii Europejskiej. Zbyt szybka transformacja lub gwałtowne decyzje mogą mieć dla niej opłakane skutki, a tego nikt nie zaryzykuje. W momencie gdy od strony technicznej napęd elektryczny będzie już odpowiednio funkcjonalny (chodzi przede wszystkim o zasięg jazdy i czas ładowania), wielkie koncerny motoryzacyjne zoptymalizują swoje koszty i będą przechodzić coraz bardziej na rozwiązania oparte na innych źródłach energii niż ropa. Powoli już to obserwujemy, czego dobrym przykładem może być choćby Toyota. Naiwnością byłoby myślenie, że inni nie pójdą w jej ślady. Niemniej jednak w skali całego rynku ten proces będzie wymagał czasu.

Polityczne samobójstwo


To co dziś obserwujemy to swego rodzaju biznesowa gra pomiędzy wielkimi koncernami, w której stawką jest pozycja lidera nowo tworzącego się rynku. Rynku energii alternatywnej. Warto pamiętać, że mówimy tu o rynku globalnym, a więc w grę wchodzą nie tylko zwykłe prawa ekonomii, ale też, a może przede wszystkim polityki, a tu już żartów nie ma. W polskich warunkach ustawa o elektromobilności zrzuca wdrożenie ewentualnych ograniczeń dostępu do centrum miast samochodom z silnikiem diesla na władze lokalne. Co to oznacza w praktyce? Aby odpowiedzieć na to pytanie trzeba zajrzeć do badań opisujących to czym jeżdżą Polacy. Owszem jeśli chodzi o sprzedaż nowych aut, to te z silnikiem diesla stanowią około 43% , ale jeśli przyjrzymy się jak rozkładają się te procenty na rynku aut używanych to dojdziemy do prostego wniosku. Jakiekolwiek próby wdrażania ograniczeń poruszania się autami z silnikami diesla po centrach miast to polityczne samobójstwo. Tak będzie dopóki nie zmieni się struktura aut jeżdżących po naszych drogach, a tu znowu mówimy o czasie. To nie wydarzy się z dnia na dzień, to nawet nie wydarzy się z roku na rok.
Kolejny element, który powinien studzić emocje jest taki, że ewentualne ograniczenia wjazdu do centrum miast dotyczyć będzie tylko starszych modeli diesla. Obecnie produkowane auta, spełniają już te wyśrubowane przez ustawę normy.

Obawy?


Jeśli jednak nawet to nie rozwiewa do końca Twoich obaw to warto w tym momencie przyjrzeć się modelowi aut na wynajem. W tym modelu płacąc jedną niewielką ratę (już od 1% wartości auta netto miesięcznie) korzystasz dowolnie z samochodu, nie martwiąc się kompletnie o nic poza dolewaniem paliwa. Najbardziej optymalnym okresem takiej umowy najmu jest okres 3 lat, czyli czas w którym samochód posiada pełną gwarancje producenta. Jeśli spełniłyby się skumulowane najczarniejsze scenariusze dotyczące aut z silnikami diesla, to po zakończeniu umowy najmu oddajesz go wynajmującemu i bierzesz kolejne auto, już z innym napędem. Większego zabezpieczenia nie da się już zagwarantować.
W tym roku diesel obchodzi swoje 125 urodziny. Zapewne nasze wnuki będą nam zadawać pytania jak to kiedyś jeździło się samochodami, które nie były na prąd. Póki co jednak w tej całej dyskusji nad silnikami diesla samoczynnie nasuwa się parafraza słów Marka Twaina, że pogłoski o śmierci diesla są mocno przesadzone. Pasuje idealnie.

Partnerem cyklu "Auta Premium" jest Mazurek Premium Cars. Poznaj świat samochodów klasy premium, poznaj ofertę Mazurek Premium Cars


Polub nas na Facebooku:

Komentarze (5) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. Wiktor #2677972 | 77.112.*.* 8 lut 2019 13:23

    Jak dla mnie diesel nie ma sensu, bo jeżdżę głównie po mieście, a tam najlepiej sprawdza sie hybryda. Mój auris spala tylko 5l na setkę, a przynajmniej nie muszę się martwić o ładowanie jak w przypadków elektryków

    Ocena komentarza: warty uwagi (1) ! - + odpowiedz na ten komentarz

  2. WF u #2677475 | 83.9.*.* 7 lut 2019 16:42

    Ci co w szkołach uważali na lekcjach fizyki i chemi wiedzą, że w całym procesie, czyli produkcji eksploatacji i kasacji, samochody elektryczne są wielkimi trucicielami środowiska.

    Ocena komentarza: warty uwagi (9) ! - + odpowiedz na ten komentarz

  3. Porownajmy cos co juz dlugo istnieje na rynku #2677449 | 176.52.*.* 7 lut 2019 16:05

    Najnowszy silnik zaburtowy, benzynowy, malutki Honda 2,2 kM i odpowiedni silnik zaburtowy elektryczny. Mam na mysli tzw zageszczenie nosnika energii. W zbiorniku Hondy miesci sie 1,1 litra paliwa, czyli okolo 1kg benzyny. Na tej dawce energii mozna przeplynac 22km. Do przeplyniecia podobnego dystansu na silniku elektrycznym, z mniejsza predkoscia , potrzebny jest akumulator a raczej zestaw akumulatorow, wazacy okolo 45 kg. Silnik elektryczny plus akumulatory to zestaw o wadze minimum 50kg. Silniczek Hondy wraz z paliwem wazy 13kg. Zaladowanie energii od Hondy, czyli uzupelnienie paliwa trwa 3 minuty, naladowanie 3 akumulatorow zajmie nam okolo 10 godzin. W przypadku samochodu, zeby osiagnac zasieg porownywalny do przecietnego diesla musimy wozic ze soba baterie o wadze 700kg. Z punktu widzenia sprawnosci absurd. Srodowisko - rozwazajac tylko sam proces przemieszczania sie samochodu, hybryda wychodzi z pojedynku czysciej, jezeli rozpatrzymy proces produkcji hybrydy, i proces unieszkodliwienia baterii bo okresie uzytkowania , diesel wygrywa w sposob zdecydowany. Cala akcja jest sztucznym napedzaniem gospodarki poprzez bezlitosne drenowanie kieszeni szarego Kowalskiego a tym bardziej Kowalskiej gdyz kobiety maja mniejsza wiedze techniczna. Zarobia koncerny.

    Ocena komentarza: warty uwagi (10) ! - + odpowiedz na ten komentarz

  4. wawelski #2677403 | 178.36.*.* 7 lut 2019 14:35

    Na zdjęciu symbol auta w dieslu: Golf IV (pewnie TDI). Swoją drogą równie nudny, jak udany wóz.

    ! - + odpowiedz na ten komentarz

  5. Nick #2677399 | 37.201.*.* 7 lut 2019 14:33

    Zmienilem Mazde 5 (benzyniak) na Honde CRV (Disel) i jestem zadowolony. Mazda 5 spalila mi jadac do Polski 1200 km do 11 l 100km. Jadac teraz Honda CRV - 6 do 7 l / 100 km. ( ten sam styl jazdy ). Place o 18 E podatku rocznie wiecej, ale przy 20 tys. km rocznie zaoszczedze . W Niemczech roznica miedzy Super a dislem jak kupowalem auto (Honde )wynosila 20-25 centow. Teraz oczywiscie durni niemmieccy politycy zmniejszyli ta roznice do 10-12 centow na litrze. A przeciez disel jest tanszy w produkcji jak benzyna.

    Ocena komentarza: warty uwagi (9) ! - + odpowiedz na ten komentarz