Wtorek, 11 grudnia 2018. Imieniny Biny, Damazego, Waldemara

Feminizm jest paradoksem naszych czasów

2018-11-23 10:00:00 (ost. akt: 2018-11-23 21:03:29)
Sylwia Kubryńska – jedna z najbardziej cenionych polskich współczesnych pisarek. Feministka i felietonistka.

Sylwia Kubryńska – jedna z najbardziej cenionych polskich współczesnych pisarek. Feministka i felietonistka.

Autor zdjęcia: arch. prywatne

— Czy wszystkie powieści stworzone przez kobiety zasługują na miano „babskiego czytadła?” Pokażę, że to świetna literatura — mówi Sylwia Kubryńska, pisarka, feministka i założycielka wydawnictwa „Baba”.

— Rozmawiamy tuż po twojej porannej dawce medytacji. To naprawdę pomaga?


— Polecam, naprawdę. To bardzo proste i uwalnia od stresu. Medytacja człowieka uspokaja. Jestem bardzo niespokojnym duchem, więc jeśli tak twierdzę, to rzeczywiście coś w tym musi być (śmiech).

— Mówisz też często, że od dziecka miałaś skłonność do awantur.


— Mam w sobie bunt, który jest zarówno zbawienny, jak i uciążliwy. Cały czas muszę się z nim zmagać i czasem mam wrażenie, jakby targały mną wichry. Dzieje się tak dlatego, że kiedy spojrzę dookoła, wszystko jest nie tak, jak być powinno. Natychmiast więc biorę się za naprawianie. Człowiekowi jest bardzo trudno o ten spokój, kiedy wszystko jest nie tak. Z drugiej strony praktyka medytacyjna mówi, że warto zaakceptować ten stan rzeczy, bo w ten sposób chronimy samych siebie. Próbuję więc znaleźć równowagę, ale jestem dopiero na początku tej drogi. Choć podobno wszyscy jesteśmy...

— Apelujesz o solidarność kobiet. Ale czy nie jest tak, że często kobiety są największymi przeciwniczkami innych kobiet? Co jest z nami nie tak, że nie potrafimy się dogadać?


— Prawdopodobnie wynika to z naszej natury, z tego, jak ukształtowała nas nasza kultura i poniekąd również z tkwiącego w nas buntu. Nie chcę, by moja opinia była krzywdząca dla pewnych osób, które walczą na przykład o prawa kobiet do aborcji. Dostrzegam jednak, że niektóre kobiety zamykają się w grupach, nie dopuszczając osób o innych poglądach. Jeżeli będziemy tak robić, nigdy nie dotrzemy do tej części społeczeństwa, o którą podobno nam chodzi. Kiedy nie zgodziłam się z hasłem „Aborcja to życie” przez dwa tygodnie wylewała się na mnie fala hejtu. Na początku próbowałam jeszcze dyskutować. Mówiłam, że do kobiet z małych miast, czy z Polski B czy C, jakkolwiek jej nie nazwiemy, takie przesłanie nie trafi. Wtedy usłyszałam od kobiet, które nazywają się feministkami, czyli walczą o prawa wszystkich kobiet, czyli również tych z Polski B czy C – „nie będziemy z nimi dyskutować, będziemy je zwalczać”. Jak to zwalczać? Oczywiście samo określenie było bardzo niefortunne, ale niesmak pozostał. Pokazało to jednak, że zatraciłyśmy sens słowa „feminizm”. Przecież to nie jest kogoś „widzimisię”, tylko to dobro wszystkich kobiet. Wszystkich, czyli również tych, które te dziewczyny nazywają moherami. To są kobiety, które bardzo często przeżyły życiową traumę. I to taką, którą nam trudno sobie wyobrazić.

— To również twoje stwierdzenie z jednego z wywiadów: feminizm jest największym paradoksem naszych czasów.


— Dziewczyny, które nazywają się feministkami, nie mogą nikomu odebrać prawa do feminizmu, jeśli nie wyznaje identycznych poglądów. To błąd. Co również często podkreślam — feminizm nie jest wyższością kobiety nad mężczyzną. Według zasad feminizmu wszyscy jesteśmy wobec siebie równi. Tymczasem feministki często mówią, że faceci są gorsi. Nie zgadzam się też ze stwierdzeniem jednej z feministek, że facetów trzeba zmieniać jak buty. Wyobraźmy sobie, że w podobnym tonie wypowie się mężczyzna, który stwierdzi, że kobiety trzeba zmieniać jak rękawiczki. Potem wywiad z nim pojawia się w kolorowej prasie. Przecież ten mężczyzna natychmiast spotkałby się z oburzeniem i napiętnowaniem. A tutaj kobieta wypowiada takie słowa i wszyscy jej przytakują. Tak nie może być. Nie możemy sięgać do tych samych metod, które były źródłem naszego cierpienia. Jeśli mówimy o sobie jako o feministkach, to traktujmy z szacunkiem i mężczyzn, i kobiety. Również te w moherowych beretach.

— Jesteś rewolucjonistką?


— Ależ nie. Mnie się już nie chce żadnej rewolucji. Mam 45 lat. Staram się myśleć logicznie. Mówię rzeczy bardzo proste. Jeśli ktoś nie wie, na czym polega feminizm, niech sobie sprawdzi w Wikipedii. Chodzi o to, by każdego człowieka, bez względu na płeć, szanować. By prawa były respektowane tak samo w przypadku kobiet, jak i mężczyzn. Tyle, albo aż tyle. W definicji feminizmu nie ma nic o żeńskich końcówkach czy przepuszczaniu kobiety w drzwiach. Chodzi o szacunek, a o nim dziś najczęściej się zapomina.

— Rozpoczynasz swoją kolejną walkę. O przywrócenie literaturze kobiecej właściwego miejsca. Założyłaś wydawnictwo „Baba”.


— Ostatnio pojawił się świetny film z Glenn Close – „Żona”, który mówi właśnie o tym, że literatura kobieca, mimo że jest świetna, nie ma szans zaistnieć tylko dlatego, że autorką powieści jest kobieta. Odkąd pamiętam, określenie „literatura kobieca” oznacza coś gorszego, a wcale tak nie jest. Ona jest przecież świetna! Moją pierwszą książkę pisałam nocami, w ukryciu, żeby nie narazić się na stwierdzenia, że marnuję czas na jakieś fanaberie. W dzień chodziłam normalnie do pracy, zajmowałam się dziećmi, a nocami pisałam. Potem uzmysłowiłam sobie, że kiedy mężczyzna pisze powieść, wszyscy chodzą na palcach, a tymczasem ja ukrywam się. Czuję się gorsza, bo jestem kobietą? Że niby jestem w stanie stworzyć jedynie czytadło? Uwierzyłam w to. Na szczęście książka powstała i zebrała w większości pozytywne recenzje. Pojawiła się jednak ta krytyczna, zamykająca się w jednym stwierdzeniu – „no, dla babek może być”. Strasznie to odchorowałam. Potem pomyślałam sobie – „ale dlaczego właściwie ktoś tak napisał? Przecież ta książka nie jest wcale taka zła. Wiem, że jest dobra, bo piszą do mnie mężczyźni i twierdzą, że jest świetna”. Dlaczego ktoś widząc, że jestem Sylwią, a nie Sylwestrem, z góry ją skreślił? Czy wszystkie powieści stworzone przez kobiety zasługują na miano „babskiego czytadła?”. Tylko dlatego, że są babami? No dobra, stwierdziłam. W takim razie ja zakładam wydawnictwo „Baba” i pokażę, że „literatura kobieca” oznacza, że jest świetna. Pokażę, że ma naprawdę wysoki poziom. Zaczynam więc od rewelacyjnej książki Baśki Piórkowskiej „Szklanka na pająki”. W niemieckim przewodniku literackim jej powieść figuruje obok pozycji Guntera Grassa. Będę wydawać książki kobiet, które bardzo dobrze piszą, ale do tej pory nikt o nich nie słyszał.

— Im większa siła przeciwności, tym większą masz moc?


— Chyba coś w tym jest. Od wielu lat słyszę, że w Polsce nikt nie czyta książek, dlatego sprzedać książkę w Polsce to jakiś cud, rzecz niebywale trudna, właściwie niemożliwa. Słyszałam to jako autorka, która pochodzi z małego Kętrzyna, która nie miała żadnego nazwiska ani wsparcia, która do wszystkiego doszła sama. Moment, ale czemu jest w Polsce tak dużo wydawców i czemu żyją jak pączki w maśle? Pomyślałam sobie więc — „Dlaczego mam uwierzyć, że sama nie będę potrafiła wydawać książek?”. Może mi się nie uda, ale przynajmniej spróbowałam. Chcę pokazać, że można inaczej wydawać książki i je sprzedawać. Wydawnictwo „Baba” powstało 1 listopada. W połowie miesiąca sprzedała się połowa nakładu „Szklanki na pająki”. Naprawdę, nie da się?
http://m.wm.pl/2018/11/orig/szklanka-na-pajaki-okladka-510951.jpg
Sylwia Kubryńska – jedna z najbardziej cenionych polskich współczesnych pisarek. Feministka, felietonistka, matka. W 2015 roku głośną książką "Kobieta (dość) doskonała" zdobyła listy bestsellerów. Jej kolejne powieści: "Furia mać!" (2016), "Biurwa" (2016) i "30 sekund" (2017) były szeroko komentowane. Każda jej książka to wydarzenie literackie. 1 listopada założyła swoje wydawnictwo - "Baba".

Polub nas na Facebooku:

Zobacz także

Komentarze (10) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. Piotr #2631262 | 188.146.*.* 26 lis 2018 07:35

    Feministek nikt nie chce. Dlatego łączą się w grupy i robią obławy. Mają nadzieję że tym sposobem znajdzie się jakiś jeleń chętny na którąś z nich.

    Ocena komentarza: warty uwagi (4) ! - + odpowiedz na ten komentarz

  2. Socjolog #2631257 | 83.9.*.* 26 lis 2018 07:30

    To nie żaden feminizm ,tylko najzwyczajniejszy prozaiczny cipcizm.

    Ocena komentarza: warty uwagi (2) ! - + odpowiedz na ten komentarz

  3. Dragon #2631233 | 88.156.*.* 26 lis 2018 01:57

    Widział ktoś ładną feministkę?

    Ocena komentarza: warty uwagi (10) ! - + odpowiedz na ten komentarz

  4. Sarmata #2631223 | 88.156.*.* 25 lis 2018 23:13

    stowarzyszenie brzydkich kobiet z kompleksami i zaburzoną gospodarką hormonalną = feminizm

    Ocena komentarza: warty uwagi (5) ! - + odpowiedz na ten komentarz

  5. Klasyk #2631196 | 188.146.*.* 25 lis 2018 21:37

    Spieprzaj babo

    Ocena komentarza: warty uwagi (5) ! - + odpowiedz na ten komentarz

Pokaż wszystkie komentarze (10)