środa, 12 grudnia 2018. Imieniny Ady, Aleksandra, Dagmary

Restauracja: dzieciom wstęp wzbroniony

2018-11-12 17:55:07 (ost. akt: 2018-11-12 19:39:39)
Zdjęcie jest tylko ilustracją do tekstu

Zdjęcie jest tylko ilustracją do tekstu

Autor zdjęcia: Pixabay

Dzieci z zakazem wstępu do restauracji? Na ten temat, o czym pisaliśmy, debatowała niedawno Warszawa. Pomysł pojawia się również w innych miastach. A jak jest w Olsztynie?

Pan Adam na profilu „Obywatele Ursynowa” na Facebooku zadał pytanie: „Czy na Ursynowie znajdę restauracje z zakazem wstępu dla dzieci?”.

Komentujący byli podzieleni. Niektórych denerwuje zachowanie matek, które przychodzą z dziećmi na plotki przy kawie. A dzieci — jak wiadomo — są głośne, czasem płaczą. Nie wszystkim to odpowiada. Chcą jednego: spokoju i braku skrępowania.

Dlatego podobne pytanie zadaliśmy na Facebooku mamom z Olsztyna. I tu również nie brakowało argumentów za i przeciw.

„Naprawdę może się tak zdarzyć? Szok. Ja się nie spotkałam z czymś takim” — pisze jedna z pań.

„Niedawno jakaś mama szukała pomysłu na otwarcie biznesu. Może warto pomyśleć o takim miejscu, gdzie rodzice mogliby przyjść na kawę, a dzieci na świetną zabawę z animatorami?” — zastanawia się inna.

„Ogródki dla dzieci są, kąciki zabaw też, ale niestety nadal nie można usiąść, bo trzeba stać i nadzorować. Mówię o małych dzieciach. Moja córka ma 1,5 roku i nie ma mowy, żeby spokojnie wypić kawę czy zjeść na mieście”.

Nie brakuje zwolenników zakazu.

„W Olsztynie nie ma (lokali z zakazem wstępu — red.) chociaż ja chętnie poszłabym do takiej restauracji” — czytamy na forum.

Wtórują jej inne komentujące.

„Chyba niestety nie ma, a szkoda”.

„Jest jeden hotel w Dorotowie” — podpowiada jedna z mam.

„Jeżeli w lokalu leje się alkohol, to jestem za zakazem wstępu dla dzieci”.

„Dużo osób nie ma dzieci, nie chce ich mieć i chce kameralnego miejsca bez płaczu. I trzeba to uszanować, a rodzina może wybrać się do innego lokalu”.

„Popieram z małym wyjątkiem. Restauracje, gdzie do obiadu pije się wino lub piwo. Mówię o alkoholu lanym z umiarem”.

„Niektóre restauracje w Olsztynie zabraniają wstępu małym dzi
eciom, jeśli jest impreza zorganizowana w tym czasie, ale dopiero po godzinie 20”.

„Ludzie są różni i dajmy im wybór. Ja np. jak zostawiam dzieci z dziadkami. Jeśli chcę wyjść do restauracji, to nie po to, żeby słyszeć płacz/krzyk”.

Jeśli chodzi o wspomnianą przez jedną z komentujących zabawę z animatorami, to takie miejsca — jak wynika z komentarzy — są dobrym rozwiązaniem zarówno dla dziecka, jak i rodziców.

„Odpoczęliśmy, a dzieci wybawiły się na maksa z animatorem, a my widzieliśmy, co robią, czy są bezpieczne, czy dobrze się bawią. I wcale nie chciały siedzieć z nami przy stoliku z kawą” — czytamy.

„Proszę mi uwierzyć, że to wspaniały relaks dla rodziców... Wiem, bo jesteśmy po takich dwutygodniowych wakacjach z dziećmi”.

W Olsztynie dominują raczej restauracje chętnie goszczące rodziny z dziećmi.

— Mamy specjalny kącik dla dzieci, dostosowane do nich menu, a nawet promocje dla rodzin — mówi jeden z pracowników olsztyńskiej pizzerii.

— Dzieci mają wstęp na teren naszego hotelu, ale dopiero od 8 roku życia — mówi nam z kolei pracownik jednego z hoteli w Dorotowie. — Ten przepis wynika z infrastruktury hotelowej i komfortu naszych gości.

Pojawiają się głosy, że takie traktowanie dzieci i ich rodziców to dyskryminacja, ale według psychologów taki termin w ogóle do sytuacji nie pasuje.

— To nie jest dyskryminacja. Inne kraje już ten problem rozwiązały — mówiła nam w artykule z 20 października Elżbieta Smolińska, psycholog z Olsztyna. — Nie do wszystkich restauracji mogą wchodzić rodzice z małymi dziećmi. Są też restauracje dostosowane do ich potrzeb i to w większym zakresie, niż zwyczajnie wydzielone dla nich kąciki. Ale to też tłumaczy się dobrem dziecka i komfortem rodzica. Zobaczmy, że w Irlandii czy Szkocji, jeśli rodzic jest z dzieckiem w restauracji, to nie dostanie alkoholu — zauważyła. — Powiedzielibyśmy, że to ingerencja w prawa rodzicielskie, ale są takie reguły, którym społeczeństwo się tam podporządkowuje. Nie ma debat, to kwestia dobra dziecka.

Elżbieta Smolińska nie popiera jednak animatorów w restauracjach.

— Restauracja to jakiś określony cel: idziemy na obiad całą rodziną — wyjaśnia. — Jeśli rodzina wybiera się na obiad, to jest to czas na bycie ze sobą. I niech tak zostanie. Niech to będzie czas na kontakt, budowanie relacji. Gdy dzieci idą z rodzicami na obiad, to niech będą na takim obiedzie. Różnie też reagują na animatorów. W zależności od wieku, przeżywają, że to ktoś obcy. Nie musimy wprowadzać do ich świata kolejnej osoby.

PJ
Polub nas na Facebooku:

Zobacz także

Komentarze (33) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. Sław jaro #2623022 | 88.156.*.* 13 lis 2018 22:50

    Cudze dzieci może lubić tylko pedofil.

    Ocena komentarza: warty uwagi (1) ! - + odpowiedz na ten komentarz

  2. starfucker #2622969 | 178.235.*.* 13 lis 2018 21:06

    GO rzuciło gówno temat, a poyeby żrą się w komentarzach jak stado kundli.dyb

    ! - + odpowiedz na ten komentarz

  3. do sław jaro #2622789 | 81.190.*.* 13 lis 2018 17:10

    przedstawiłeś samego siebie

    ! - + odpowiedz na ten komentarz

  4. O ja pi3®&0£€ #2622715 | 157.185.*.* 13 lis 2018 15:28

    Jak czytam pewne komentarze to mam wrażenie, że autorzy tych komentarzy teleportowali się do naszych czasów, wprost z Iii Rzeszy.

    Ocena komentarza: poniżej poziomu (-1) ! - + odpowiedz na ten komentarz

  5. PZ #2622652 | 5.173.*.* 13 lis 2018 13:05

    Chciałbym mieć takie problemy w życiu, brak kawiarni bez dzieci.

    ! - + odpowiedz na ten komentarz

Pokaż wszystkie komentarze (33)