środa, 19 czerwca 2019. Imieniny Gerwazego, Protazego, Sylwii

Bohaterki drugiego planu Niepodległej

2018-11-11 10:00:00 (ost. akt: 2018-11-11 13:40:19)
Prezydent Mościcki z rodziną.

Prezydent Mościcki z rodziną.

Autor zdjęcia: Wikipedia.com

Kim były kobiety niepodległości? Żonami i powiernicami polityków? A może feministkami? Jaką rolę w historii odegrały Jadwiga Beck czy Michalina Mościcka? Z Iwoną Kienzler, pisarką rozmawia Katarzyna Janków-Mazurkiewicz.

— Napisała pani książkę „Kobiety niepodległości. Bohaterki, żony, powiernice”. Kim były zatem kobiety Niepodległej?


— Odpowiem krótko — takimi samymi kobietami jak my, ale uwikłanymi w skomplikowaną sytuację polityczno-społeczną. Miały też szczęście, chociaż czasami było to nieszczęście, że los postawił na ich drodze mężczyzn, którzy tworzyli zręby państwowości Rzeczpospolitej. Wówczas kraju po 123 latach niebytu wracającego na mapy Europy.

— Dlaczego literatura z reguły milczy na temat kobiet, które opisała pani w książce? Mało jest publikacji m.in. o Michalinie Mościckiej, Helenie Paderewskiej czy Jadwidze Beck.


— Odpowiedź jest prosta. Historia wynosiła na świecznik wyłącznie mężczyzn. Nikt nie pamiętał o tym, że Piłsudski nigdy nie osiągnąłby takiej pozycji i nigdy nie stałby się symbolem Niepodległej, gdyby nie jego dwie kolejne żony — Maria i Aleksandra. Za sprawą pierwszej z nich przecież w ogóle wstąpił do Polskiej Partii Socjalistycznej. Kiedy on w glorii męczennika siedział w twierdzy Magdeburskiej, gdzie bądźmy szczerzy, nie działo mu się nic złego, jego ówczesna partnerka samotnie wychowywała dziecko w ogarniętej wojnie Warszawie. I wcale nie uważała się za bohaterkę, wręcz przeciwnie. Za sukcesami prezydenta Wojciechowskiego i Mościckiego też przecież stały ich partnerki. Ale ówczesna opinia publiczna widziała tylko przeciwstawiającego się Marszałkowi Wojciechowskiego i brylującego na salonach eleganckiego Mościckiego. Na szczęście teraz to się zmienia i wspomniane przeze mnie panie, bohaterki drugiego planu, także znalazły się w opcji zainteresowania pisarzy i historyków.

— Pani opisuje postaci wcześniej zatem niesłusznie pomijane przez historyków. Co je wyróżniało?


— Zdecydowanie silna osobowość. To moim zdaniem był ich największy atut. Zresztą zdaniem wielu badaczy Michalina Mościcka, górowała pod tym względem nad swoim utytułowanym naukowo małżonkiem, który poślubiając ją chciał mieć po prostu taką grzeczną typową „kurę domową”, wpatrzoną w niego jak w obrazek. A tymczasem ona „wybiła się na niezależność”, a to temu człowiekowi o niebywale rozdętym ego, wcale nie odpowiadało.

— Która postać z opisywanych zaintrygowała panią najbardziej?


— Wspomniana Michalina Mościcka oraz jej poprzedniczka na stanowisku pierwszej damy, Maria Wojciechowska, osoba wielce zasłużona dla sprawy polskiej. Dziś niewiele osób zdaje sobie z tego sprawę, ale odwaga Marii często przewyższała odwagę przyszłego Marszałka, z którym zresztą wspólnie działała w konspiracji. Zresztą Piłsudski bardzo ją cenił i szanował. Z kolei Maria Mościcka, przeszła zupełnie zadziwiającą przemianę z małej zahukanej i zakochanej w „pięknym Ignasiu” prowincjonalnej panienki w dojrzałą, świadomą swojej wartości kobietę, której udała się zaznaczyć swoją obecność na ówczesnej scenie politycznej.

— Z kolei Jadwiga Beck, pisarka i dziennikarka, jako żona ministra spraw zagranicznych była jedną z głównych bohaterek życia publicznego II RP. Jednak jej twórczość jest dziś mało znana.


— Faktycznie tak jest, a wypadałoby ją przypomnieć. Co prawda, nie przystaje do dzisiejszych realiów, ale współcześni Polacy mogliby się z jej publikacji wiele nauczyć i dotyczy to nie tylko tych, którzy parają się polityką. Chociażby tego, jak z wdziękiem zachować się po popełnieniu gafy, nawet tej dyplomatycznej.

— Władająca biegle trzema obcymi językami, Jadwiga Beck, żona ministra Józefa Becka, zasłynęła jako pierwsza dama korpusu dyplomatycznego świata. Podobno zachwyciła się nią cała Europa.


— To prawda. Była młoda, ładna i miała figurę modelki, dlatego każda nawet mniej efektowna kreacja leżała na niej idealnie. Ale to nie wszystkie jej zalety, przecież Maria Mościcka, druga żona prezydenta, też była zgrabna, młoda i śliczna, a nie budziła takich zachwytów. Nie miała takiej klasy jak żona ministra Becka i co i rusz, zdarzały się jej różnego rodzaju wpadki. A tymczasem Jadwiga Beckowa, jak wcześniej wspomniałam, nawet faux pas popełniała z niekłamanym wdziękiem.

— Z kolei mówi się również, że Michalina Mościcka walczyła już wówczas o równouprawnienie kobiet. To były ówczesne kobiety — feministki.


— Pierwsza żona Mościckiego w działalność na rzecz uprawnienia kobiet zaangażowała się jeszcze w czasie I wojny światowej, zostając działaczką Ligi Polskich Kobiet, ale prawdziwy wiatr w żagle poczuła jako pierwsza dama. Wówczas też zaproponowała zupełnie nowy model tego nieoficjalnego wciąż stanowiska. Zorganizowała swój sekretariat, w którym przyjmowała petentów i delegacje. Organizowała też jej słynne herbatki — na 300 osób i bale. W prezydenckiej rezydencji w Spale stworzyła sierociniec. Zrobiła to samodzielnie, nie pytając o zgodę męża.

— Czyli wspomniane bohaterki miały niebagatelny wpływ na politykę swoich mężów?


— Raczej niewielki. Realizowały się raczej jako ich zaufane powiernice, Aleksandra Piłsudska wcieliła się nawet w rolę sekretarki swojego małżonka, spisując jego wspomnienia w Sulejówku, aczkolwiek niewykluczone, że to właśnie pod jej wpływem Marszałek optował za równouprawnieniem Polek. Z kolei pani Beckowa dbała o wizerunek Polski na świecie. Dodam, że wywiązała się z tego bardzo dobrze.

— Można powiedzieć, że były wówczas celebrytkami II Rzeczpospolitej?


— Z pewnością nie, może poza Jadwigą Beck, która nie unikała rautów i przyjęć z udziałem zagranicznych gości i o kreacjach. O niej chętnie pisała ówczesna prasa, i to nie tylko polska. Celebrytkami były wówczas aktorki i gwiazdy sceny w rodzaju Ordonki, Zuli Pogorzelskiej i Miry Zimińskiej.

— Czy dziś mogą być również inspiracją dla współczesnych kobiet?


— Podsumowując — oczywiście, że tak, chociaż czasy są teraz zupełnie inne, podobnie jak inna jest sytuacja współczesnych kobiet. Nie da się jednak ukryć, że były postaciami inspirującymi.


Iwona Kienzler jest autorką ponad 80 książek i publikacji non-fiction z zakresu historii, w tym, między innymi, licznych dzieł poruszających temat roli kobiet w historii, polityce, kinie. W swej twórczości poruszała również tematy dotyczące polskiej gospodarki na przestrzeni lat oraz dziejów władców naszego kraju, prezentując mniej znane, niekiedy dziwne i kuriozalne, sekrety i tajemnice elit.






Polub nas na Facebooku:

Zobacz także

Komentarze (1) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. ik. #2624996 | 91.89.*.* 16 lis 2018 18:06

    Wlasnie czytam "Kobiety niepodleglosci". Polecam ! Bardzo dobrze sie czyta.

    Ocena komentarza: warty uwagi (1) ! - + odpowiedz na ten komentarz