Czwartek, 13 grudnia 2018. Imieniny Dalidy, Juliusza, Łucji

Młodzi ludzie nie chcą pracować za najniższą krajową

2018-09-20 09:32:32 (ost. akt: 2018-10-07 16:50:51)
zdjęcie jest tylko ilustracją do tekstu

zdjęcie jest tylko ilustracją do tekstu

Autor zdjęcia: pixabay.com

Nie chcą nadgodzin, na rozmowie rekrutacyjnej stawiają wymagania i nie godzą się na pracę za najniższą krajową — młodzi pracownicy różnią się w podejściu do pracy od swoich rodziców. I nazywani są roszczeniowymi. Czy słusznie?

Pani Katarzyna z Olsztyna jest kierownikiem działu jednej z korporacji w Olsztynie. Nie może uwierzyć, że młodzi ludzie mogą mieć tak luźne podejście do pracy. — Na rozmowie rekrutacyjnej nie mówią, co mogliby zaoferować firmie, dać od siebie, ale na wstępie pytają o to, co im się należy. Chcą mieć kartę Multisport, dodatkowy pakiet medyczny i wiele innych dodatków. Na „dzień dobry” wyliczają swoje wymagania — opowiada. I dodaje: — Rozumiem, że czasy się zmieniły, że młodzi ludzie chcą więcej. Ale żeby tak na wstępie...?

Pamięta, jak jedna z jej podwładnych nie chciała przedłużenia umowy. Pani Katarzyna natychmiast spytała, co się stało. Czy może w jakiś sposób jej pomóc? — Jakie było moje zdziwienie, kiedy pracownica powiedziała, że nie przyjdzie już do pracy, bo ma ochotę pojeździć trochę po Europie. Jej znajomi mają wolne miejsce w samochodzie i szkoda, żeby miało się zmarnowało...
Pani Katarzyna przywołuje kolejną sytuację: kiedy wprowadzała nowego pracownika w swoje obowiązki, pierwszego dnia pracy spytała, czy ma może jeszcze jakieś pytania. — Chciał tylko wiedzieć, kiedy jest przerwa. A nie minęło jeszcze nawet pięć minut jego pracy – opowiada.

Na młodych pracowników narzeka znana podróżniczka Martyna Wojciechowska. Jej zdaniem tzw. millenialsi, czyli pokolenie urodzone w latach 80. i 90., są nie tylko roszczeniowi, ale i mają poważne problemy z adaptacją czy pracą zespołową. — "Niby wszyscy świetnie się prezentują, mają pasję, chęć do pracy, chcą się rozwijać — w CV znakomicie to wygląda, w rzeczywistości jest już jednak gorzej. U młodych dominuje postawa roszczeniowa. Millenialsi wiele oczekują i wiele chcą, ale nie potrafią się odnaleźć na rządzącym się swoimi prawami rynku" — taką wypowiedź podróżniczki cytuje jeden z portali.

Wojciechowska wytyka młodym jeszcze więcej błędów. Jej zdaniem, młodzi pracownicy mają problemy z adaptacją i pracą zespołową. Podróżniczka ceni ich za świetną znajomość technologii, ale uważa, że nie potrafią zaoferować nic więcej. Według niej najgorsze jest jednak to, że wymagają wygórowanych zarobków.

Jerzy Lisius, student geodezji i kartografii na Uniwersytecie Gdańskim przyznaje, że nie zauważył wśród znajomych roszczeniowej postawy. — Każdy z nich cieszy się, jeśli cokolwiek uda mu się zarobić — przekonuje. — Nawet, jeśli to jest najniższa krajowa.

Sam — mimo nauki — stara się dorobić. — Pracuję dorywczo i cieszę się z każdej wypłaty. Zawsze jest to co coś — zaznacza.
Zdanie Jerzego podziela jego partnerka Magdalena Chełmińska. — Nie spotkałam się z roszczeniową postawą wśród znajomych. Ale rozumiem, że dorośli ludzie muszą utrzymać dom, dzieci. I że jeśli włożyli ogromny wysiłek w zdobycie wykształcenia, to powinno im się to zwrócić — uważa.


Anna Małachowska z Włocławka, niebawem rozpocznie studiować fizjoterapię na OSW w Olsztynie. — Uważam, że w dzisiejszych czasach, kiedy ceny żywności i usług są tak wysokie, a mają jeszcze wzrosnąć, praca za najniższą krajową to wegetacja, a nie życie. Człowiek nie ma wtedy pieniędzy nie tylko na realizację pasji, ale i godne życie. Życie od pierwszego do pierwszego i liczenie każdego grosza nie jest moim marzeniem — mówi wprost. I dodaje: — Chciałabym żyć godnie. Realizować się. Spełniać marzenia. Dlatego w miarę możliwości staram się uzyskać płacę wyższą, niż ta minimalna. Poza tym kto nie ryzykuje, nie pije szampana. Zawsze proponuję wyższą stawkę. Najwyżej pracodawca się na nią nie zgodzi. Trzeba się cenić.


Nie tak dawno bardzo głośno było na temat wypowiedzi Jolanty Czernickiej-Siweckiej, prezes Zarządu Fundacji „Iskierka”. Jej wypowiedź „Młodzi są roszczeniowi. Chcą pracować 8 godzin, a później mieć czas dla siebie” wzbudziła kontrowersje. Wtedy Kamil Fejfer, analityk rynku pracy i twórca fanpage’a „Magazyn Porażka”, skomentował na swoim profilu na Facebooku: „Młodzi są roszczeniowi. Chcą jeść, pić i potrzebują snu. Kiedyś taki człowiek nigdy nie znalazłby pracy. Kiedyś zamiast wypłaty dostawało się przydziały cegieł do jedzenia, suchy beton do picia, a z poczucia przyzwoitości spało się po swojej śmierci i to dopiero dekadę od zgonu. Nikt nie narzekał”

Czy młodzi rzeczywiście są leniwi? — Młode pokolenie jest doświadczone. To często ludzie, którzy pracowali za granicą. Rynek jest otwarty. Jesteśmy członkiem Unii Europejskiej, a Strefa Schengen stoi przed nami otworem — odpowiada prof. Marek Sokołowski, socjolog z UWM. — Młodzi ludzie wiedzą, ile można zarobić, ile płaci się pracownikowi. Nie dziwmy się więc, że nisko płatnych prac nie chcą wykonywać. Zaczynają się cenić i wymagać.
Profesora Sokołowskiego dziwią słowa Martyny Wojciechowskiej. — Pani Martyna wypowiada się z pozycji celebrytki. Czy już nie pamięta jak to było, kiedy miała 20 lat? Teraz inaczej już ocenia rzeczywistość— twierdzi.
Socjolog zauważa, że obecnie mamy rynek pracownika, a nie pracodawcy. — Fachowców trzeba rezerwować sobie nawet dwa lata na przód. A młodzi? Chcą być piękni i bogaci — kwituje.


at
Polub nas na Facebooku:

Zobacz także

Komentarze (44) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. zenon #2599845 | 89.70.*.* 11 paź 2018 22:43

    Jak Martyna zazdrosci to niech sama sie zatrudni na umowe o prace i zacznie uczciwie placic podatki.

    Ocena komentarza: warty uwagi (9) ! - + odpowiedz na ten komentarz

  2. ja_12400brutto #2599834 | 83.31.*.* 11 paź 2018 22:24

    Mogę wam powiedzieć dlaczego. Są młode osoby które nie chcą zarabiać 5 razy mniej niż za granicą. Znają język angielski i wiedzą że w Polsce to stanowisko nie jest warte wcale mniej niż na zachodzie. A polski pracodawca który jeździ Porsche Cayenne nie zamierza się przesiadać do tańszego auta i nie może zacząć nagle płacić więcej swoim ludziom czyt. niewolnikom za prace NO BO PO CO...

    Ocena komentarza: warty uwagi (20) ! - + odpowiedz na ten komentarz

  3. Ratio #2599747 | 188.146.*.* 11 paź 2018 20:02

    Jestem z rocznika 90 i znam sytuację z obu stron - zarówno od strony pracownika, jak i pracodawcy. Będąc pracownikiem oczywistym jest, że chce się dostawać jak najwięcej, najlepiej zaraz po studiach kupić mieszkanie na kredyt, ubierać się w markowe ciuchy i mieć nadwyżki pozwalające wyskoczyć na imprezę, do kina itd. Sam tego chciałem, ale potrafiłem zachować trochę pokory, bo młody człowiek na rynku pracy to dopiero glina, która musi się uformować, a oczekiwanie wysokich zarobków od samego początku jest co najmniej śmieszne - szczebel po szczeblu kariery, a jeżeli okażemy się wartościowy, podwyżka płacy przyjdzie również stopniowo. Obecnie sam jestem pracodawcą i jeszcze lepiej widzę, jak wielkim kosztem dla pracodawcy jest pracownik, a biznes to biznes. Pracownik jest po to, aby móc zarabiać - jeżeli pracownik swoimi działaniami nie zarobi choćby na swoje wynagrodzenie, to nie sposób uznać, że na nie zasługuje. Wymagania wymaganiami, ale muszą mieć one jakieś racjonalne podstawy - każdy chce zarabiać jak dyrektor, ale odpowiedzialność, doświadczenie i ryzyko gospodarcze go zupełnie nie interesuje. Dlatego uważam, że to dobrze, że pracownicy dostrzegają swoją wartość, bo to chroni przed nieuzasadnionym wyzyskiem, ale znać swoją wartość, a prezentować postawę - "wszystko dla mnie, nic od siebie" to dwie różne rzeczy, niestety często dzisiaj mylone.

    Ocena komentarza: warty uwagi (8) ! - + odpowiedz na ten komentarz pokaż odpowiedzi (1)

    1. Dziadzia67 #2599712 | 185.83.*.* 11 paź 2018 19:04

      I dobrze - goje wychodzą z niewolnictwa.

      Ocena komentarza: warty uwagi (14) ! - + odpowiedz na ten komentarz

    2. stary #2597662 | 91.233.*.* 9 paź 2018 07:26

      Komentarz nisko oceniony. Kliknij aby przeczytać. Kiedyś to się nazywało "być na dorobku". Pracowałem szesnaście i więcej godzin. Z nadgodzinami przekraczałem średnią krajową. Pomimo kwalifikacji zaczynałem od robót podstawowych. Gdy udowodniłem że dużo potrafię i nie boję się wyzwań zaczęły się podwyżki. Pierwszy urlop po trzech latach pracy. Obecnie kierownicze stanowisko, stabilizacja. Wiem czego można wymagać od ludzi, i pomimo technologii ciągle mogę ich czegoś nauczyć. To chyba normalna ścieżka rozwoju

    Pokaż wszystkie komentarze (44)