Piątek, 21 września 2018. Imieniny Darii, Mateusza, Wawrzyńca

Kilka tysięcy za dobre nasienie

2018-08-28 17:00:00 (ost. akt: 2018-08-27 21:41:11)
Zdjęcie jest tylko ilustracją do tekstu

Zdjęcie jest tylko ilustracją do tekstu

Autor zdjęcia: pixabay.com

Jedni mówią, że są dla tych, którzy bawią się w Boga. Inni — że pozwalają spełnić marzenie, bo problem bezpłodności jest coraz powszechniejszy. Ale nie brakuje też takich, którzy w banku spermy przechowują własne, zdrowe nasienie. Na przyszłość.

"Każdy mężczyzna ma w sobie bohatera” — takim hasłem reklamował się kilka miesięcy temu powstający w Olsztynie bank nasienia. Obok podpisu na plakacie znalazło się zdjęcie strażaka przytulającego niemowlę. I choć można mieć wątpliwości, czy mina tego strażaka miała wskazywać na dumę, czy raczej odrobinę przerażenia, to taki przekaz miał chyba dowodzić, że podzielenie się nasieniem to akt odwagi i wpisanego w heroizm poświęcenia.

Poświęcenia dla kogo lub czego? Dla dobra społeczeństwa, oczywiście. Bo użyczając swoich plemników, mężczyźni mają szansę nie tylko spełnić czyjeś marzenia o rodzicielstwie, ale także poprawić kiepskie dane dotyczące przyrostu naturalnego.

Tyle teorii. A jak to wygląda w praktyce?

Okazuje się, że sprawa jest mniej jednoznaczna. Historia banków spermy to historia wzlotów i porażek, wielkich sukcesów i jeszcze większych skandali. Spermę mrozi się od kilku dekad, ale nadal wiele osób potępia takie działania. Z wielu powodów. Począwszy od tych natury etycznej i religijnej, przez aspekty prawne aż do biologicznych.

Nie poprawił sytuacji banków nasienia skandal sprzed kilku lat, kiedy to ujawniono, że mimo prawnych obostrzeń w tym zakresie, jeden z dawców może być ojcem nawet dwustu dzieci. Tak aktywny okazał się Louis, Holender surinamskiego pochodzenia, którego historię opisał w reportażu „Wszystkie dzieci Louisa” Kamil Bałuk.

Holenderska „Mafia spermowa” to personel kliniki w Barendrechcie, który pod wodzą lekarza Jana Karbaata przez wiele lat i w sposób niekontrolowany zajmował się zapładnianiem kobiet przy użyciu nasienia pochodzącego od dawców. Ujawnienie praktyk, których dopuszczali się pracownicy kliniki, dowiodło, że banki spermy muszą podlegać zdecydowanie większym kontrolom. Jan Karbaat nie tylko mieszał spermę od różnych dawców, ale też fałszował dane biologicznych ojców.


Konsekwencje jego działań mogą być zdecydowanie gorsze niż to, że biali rodzice „zamawiający” nasienie od przedstawiciela tej samej rasy, byli porządnie zdziwieni, kiedy tulili w ramionach dziecię o ciemniejszym kolorze skóry. No i że mogą się pożegnać z nadzieją na to, że uda im się ukryć przed potomkiem, że zostało poczęte w nietypowy sposób. Dzieci Louisa zaczęły się nie tylko ujawniać i wyrażać chęć poznania swojego ojca, ale i siebie nawzajem. Nie wszystkie, oczywiście, są na to gotowe, ale dla wielu z nich poznanie rodziny, nawet tak wyjątkowo patchworkowej, jest istotne.

Okazuje się więc, że zapewniana prawem, jak to jest także w Polsce, anonimowość dawców nie jest czymś, czego nie można obejść. Z tego powodu, a także dlatego, że niektórzy prawnicy i etycy są zdania, że najważniejsze powinno być prawo dziecka do wiedzy o swoim pochodzeniu, w niektórych krajach regulacje prawne się zmieniają. Tak jest na przykład od kilkudziesięciu lat w Szwecji.

Konsekwencje są trudne do przewidzenia, ale na pewno korekt będą wymagać kwestie ekonomicznej odpowiedzialności za dziecko, które zostało poczęte dzięki nasieniu pochodzącemu z banku. Niedawno w mediach pojawiła się informacja o tym, że matka dziecka, które urodziło się dzięki zapłodnieniu nasieniem dawcy, zażądała alimentów, a inne dziecko — spadku po mężczyźnie, który oddał spermę do banku.

Trudności jest sporo, a od wynajdywania kolejnych najlepsi są zresztą anonimowi forumowicze. A ci, niczym mantrę, powtarzają jedno pytanie: co będzie, jeśli spotkają się — nieświadome swego pochodzenia — dzieci tego samego ojca i zechcą mieć wspólne potomstwo?

Statystycznie szanse na kazirodczy związek są niewielkie, ale w przypadku takiego nadgorliwego dawcy, jakim był wspomniany wcześniej Holender, trochę one rosną. Czy takie sytuacje się zdarzają? Nawet jeśli, raczej się o nich nie dowiemy. Bo korzystanie z banku spermy to temat tabu. Dla obu stron, a tym bardziej dla dzieci, które się rodzą dzięki ich istnieniu.

Skandaliczne historie nie wpływają dobrze na wizerunek banków nasienia. A przecież problem bezpłodności jest coraz powszechniejszy i nadal wiele par bezskutecznie stara się o własnego potomka. Przykład olsztyńskiego banku nasienia dowodzi, że nadal potrzeba dawców.

— W naszej klinice trwa intensywna rekrutacja, ponieważ ciągle mamy za mało ochotników — mówi dr Alicja Stachura-Matyjewicz z olsztyńskiej Kliniki Artemida.
Zapytana o powody takiej sytuacji, dodaje: — Być może wynika to z tego, że Olsztyn jest dość małym miastem. Poza tym mężczyźni czasem boją się sprawdzić jakość swojego nasienia, wolą trwać w niewiedzy.

Jak dowiadujemy się z wpisów na forach internetowych, przeszkodą może być także... kobieta, która nie zgadza się na to, by jej partner użyczał swojego materiału genetycznego innej pani. I na nic mają się argumenty, że do kontaktu fizycznego nie dojdzie. Zdania na ten drażliwy temat są, oczywiście, podzielone i według niektórych to przejaw egoizmu ze strony kobiety, która nie potrafi podzielać empatycznej postawy swojego ukochanego. Wychodzi więc na to, że częściej spermę do banku oddają samotni mężczyźni.

Banki spermy to wielka szansa dla marzących o rodzicielstwie. Kosztowna, choć jak zapewnia dr Alicja Stachura-Matyjewicz, nie aż tak bardzo, jak to sobie byśmy wyobrażali, bo za procedurę płaci się kilka tysięcy złotych. Na pewno znajdą się i takie osoby, które będą twierdzić, że łatwiej i taniej jest znaleźć przygodnego partnera na jedną noc i liczyć, że to on stanie się dawcą darmowego nasienia. Bez zobowiązań i bez procedur. Warto jednak przypomnieć, że w klinikach zapłodnienie odbywa się w kontrolowanych warunkach, a nad jego powodzeniem czuwają specjaliści.

Niestety, nie tylko cena może być przeszkodą. — Procedura zapłodnienia spermą dawcy jest dostępna dla małżeństw i osób, które żyją w związkach partnerskich — tłumaczy dr Stachura-Matyjewicz i dodaje: — Mężczyzna, który będzie pełnił rolę ojca dziecka, które się urodzi, musi też złożyć w urzędzie stanu cywilnego stosowne oświadczenie.

Dawca nie może, zgodnie z prawem, dostać zapłaty za złożenie spermy do banku. Otrzymuje tylko zwrot kosztów za dojazd, konieczność wzięcia dnia wolnego w pracy itp. Jego sperma musi spełnić szereg wymagań, podobnie dobry musi być stan jego zdrowia. To jeden ze sposobów, w jaki banki nasienia zapewniają poczucie bezpieczeństwa parom, które chcą skorzystać z ich usług.

dbp
Polub nas na Facebooku:

Zobacz także

Komentarze (0) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB