Wtorek, 13 listopada 2018. Imieniny Arkadii, Krystyna, Stanisławy

Masłowska, czyli inny człowiek

2018-08-25 09:00:00 (ost. akt: 2018-08-25 09:40:49)

Autor zdjęcia: Marcin Szczygielski/Wikipedia

Kiedy Dorota Masłowska debiutowała w 2002 roku, krytycy i czytelnicy nie mogli się zdecydować: „nastohańba polskiej literatury” czy głos pokolenia? Jej „Wojna polsko-ruska pod flagą biało-czerwoną” była dla wielu zapowiedzią nowego otwarcia w polskiej literaturze.

Całe zamieszanie zaczęło się od matury. Bo — wiadomo — jak człowiek ma się uczyć, to znajdzie tysiąc powodów, żeby tego nie robić. Dzień przed egzaminem okazuje się choćby, że okna, o istnieniu których przez cały rok nie pamiętaliśmy, teraz wymagają starannego pucowania. No i kapiący od trzech miesięcy kran też się sam nie naprawi. Masłowska z kolei zamiast radować rodzicielskie serca sumiennym wertowaniem opasłych podręczników, postanowiła napisać książkę. Nie był to jednak taki prawdziwy debiut, bo coś tam już kiedyś stworzyła, nagrody nawet zgarnęła

Opowieść o Silnym, chłopaku z blokowiska, trafiła jednak w iście midasowskie ręce. Paweł Dunin-Wąsowicz, choć sam w złoto nie opływa, bo jest człowiekiem idei, a ci — tak bywa najczęściej — portfel mają niepokaźny, odpalił jednak niczym Aladyn swoją „Lampę”. Ta w 2002 roku zaświeciła zielonym światłem, które otworzyło Masłowskiej i „Wojnie polsko-ruskiej...” drogę na salony.

Na tych literackich namaścili ją Jerzy Pilch i Marcin Świetlicki, do celebryckiego gotów był ją wpuścić Robert Leszczyński, wówczas juror „Idola”. Rzecz w tym, że Masłowska z salonów wyślizgiwała się zręcznie, zostawiając towarzystwo trochę wstrząśnięte, trochę zmieszane.

kadr z filmu wojna polsko-ruska


„Wojna...” karierę robiła zawrotną, ale dopiero „Paw królowej” okazał się dla krytyków dowodem na to, że Masłowską stać na coś więcej niż jednorazowy celny strzał. „Paw...”, napisany w konwencji utworu hip-hopowego, pokazał, że Masłowska ma świetny słuch językowy i ze swadą potrafi łączyć różne rejestry. I choć nie brakowało głosów, że to grafomania w czystej postaci, ucichły one pod naporem skandowania, że oto polska literatura doczekała się kolejnego Gombrowicza. Podobno nawet w spódnicy.

A z tą spódnicą to sprawa niełatwa. Bo czy Masłowska spódnice lubi czy też nie, to się dowiedzieć nie mamy zbyt wielu okazji.

— Mam obsesję na punkcie wolności i samosterowności, obserwowana bardzo się męczę — mówi w wywiadach. Tych, których udzielić się zgodzi. Robi to oszczędnie, dawkując swoją osobę niczym przyprawę do książek, których przecież w międzyczasie wyszło już sporo. Były i dramaty, i książka dla dzieci, i kolejna powieść, i felietony kulinarne. Ba! Był nawet wywiad-rzeka. Ale udzielony nie najpierwszemu z pierwszych kontrowersyjnych przepytywaczy gwiazd, lecz koleżance ze studiów i po piórze Agnieszce Drotkiewicz.

Jakiś czas temu Masłowska wpadła z kolei na plan, żeby zdradzić czytelnikom sposób na to, „Jak przejąć kontrolę nad światem, nie wychodząc z domu” i przyjrzała się między innymi naszej popkulturze. Na tapetę wzięła i seriale, i disco polo, i „Azję Express”. Dowiodła, że oko ma uważne. Nie umykają mu fenomeny, nie umyka mu to, co pokraczne i brzydkie, a skryte pod iście glamourową powierzchnią.

Ostatnio Masłowska znów rapuje o Polsce. Tym razem jednak melodia jest — nomen omen — inna, dojrzalsza, bo i ludzie mają być „inni”. Najnowsza powieść Doroty Masłowskiej to kolejna próba uchwycenia języka w jego naturalnym brzmieniu. Stąd też wybór konwencji: — Hip-hop to dla mnie w tej chwili jedyna forma takiej literatury naturalnej — deklarowała w wywiadzie dla „Dwytygodnika”. W innym dodała, że nie znosi literatury zaangażowanej.

Zaangażowana może i Masłowska nie jest (a może raczej: deklaruje, że nie jest), ale krytyczna — jak najbardziej. Jej spojrzenie na świat można bowiem streścić w słowach, których użyła w rozmowie z Agnieszką Drotkiewicz: „Jeśli zaś chodzi o mój światopogląd, to jestem za wolnością. Za tym, żebym mogła jednocześnie być za małżeństwami gejów i pójść do kościoła, jeśli akurat najdzie mnie ochota. I żeby nikt mi się za to nie śmiał w twarz”.

Bo Masłowska, choć rzadko się z tym ujawnia, wierci się niespokojnie na swoim tronie królowej polskiej powieści dresiarskiej.

Czasem więc wsadzi kij w mrowisko i w wywiadzie dla „Rzeczpospolitej” wyzna jeszcze: „Tak naprawdę to nie chcę być i nie będę na żadnych sztandarach. Ale rzeczywiście dla mnie „Krytyka” („Krytyka Polityczna” — red.) to festiwal poprawności politycznej, udającej niepoprawność, wzajemne przekonywanie się przekonanych. (...) osobiście już wolę sobie kupić „Krzyżówki z głową”. Uważam, że więcej z nich można wynieść”.

A w innym wywiadzie doda: — Jestem trochę wyabstrahowana społecznie. Nie potrafię do niczego należeć i z niczym się utożsamić. Nie nadaję się do marszu, bo zaraz bym gdzieś skręciła…

Czasem przywdzieje maskę błazna. I niby od niechcenia stworzy projekt muzyczny. Jako Mister D. wyzna, że społeczeństwo jest niemiłe, posmaruje kanapki hajsem i zadeklaruje, że ta płyta to okazja, by zakpić z produktu, jakim stała się „Dorota Masłowska”.



A ten produkt to jednak na wyższej półce się znajduje. I jest jednym z tych ekskluzywnych, trudnych do podrobienia. Bo choć było kilkoro chętnych podczepić swój wagon do lokomotywy ciągniętej jej nazwiskiem, to na nic się to zdało. I można ją kochać, i można nienawidzić. I — na dodatek — można to robić jednocześnie. Taki to z tej Masłowskiej inny człowiek.

Daria Bruszewska-Przytuła

Dorota Masłowska: Urodziła się w 1983 roku w Wejherowie; pisarka, dramaturgistka, felietonistka, kompozytorka, piosenkarka, producentka muzyczna, laureatka Nagrody Literackiej Nike (2006) za powieść „Paw królowej”. Masłowska urodziła się i dorastała w Wejherowie. Jej ojciec był marynarzem, a matka jest lekarką. Ma o trzy lata starszego brata. W 2002 ukończyła miejscowe Liceum Ogólnokształcące. Debiutowała w 2000 r. w konkursie Dzienniki Polek zorganizowanym przez miesięcznik „Twój Styl”. Zdobyła pierwszą nagrodę. W tym samym roku opublikowała w czasopiśmie literackim „Lampa” opowiadanie „Wyprawa na dach wieżowca”. W czerwcu 2002 r. otrzymała pierwsze miejsce w VII edycji konkursu poetyckiego O Złote Pióro Sopotu.
Jest autorką m.in. powieści: „Wojna polsko-ruska pod flagą biało-czerwoną”, „Paw królowej”, „Kochanie, zabiłam nasze koty” oraz dramatów: „Dwoje biednych Rumunów mówiących po polsku”, „Między nami dobrze jest”.


Polub nas na Facebooku:

Zobacz także

Komentarze (5) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. Iisek #2563559 | 31.0.*.* 25 sie 2018 18:19

    Maslowska ma imie

    ! - + odpowiedz na ten komentarz

  2. mega #2563418 | 89.228.*.* 25 sie 2018 14:40

    Bardzo ładna, naturalna, mądra dziewczyna.

    Ocena komentarza: warty uwagi (6) ! - + odpowiedz na ten komentarz

  3. janusz #2563307 | 81.190.*.* 25 sie 2018 12:17

    stare jusz to pruchnoo

    Ocena komentarza: poniżej poziomu (-1) ! - + odpowiedz na ten komentarz pokaż odpowiedzi (1)

    1. jw #2563162 | 88.73.*.* 25 sie 2018 10:00

      sizzle.persona.co vs. yov.persona.co and something between.

      Ocena komentarza: poniżej poziomu (-1) ! - + odpowiedz na ten komentarz

    2. sizzle #2563159 | 88.73.*.* 25 sie 2018 09:55

      Moge sie zakochac?

      Ocena komentarza: poniżej poziomu (-1) ! - + odpowiedz na ten komentarz