Sobota, 20 kwietnia 2019. Imieniny Agnieszki, Amalii, Czecha

Żar leje nam się z nieba, a temperatura bije rekordy

2018-08-03 07:15:00 (ost. akt: 2018-08-03 14:08:40)
Zdjęcie jest tylko ilustracją do tekstu

Zdjęcie jest tylko ilustracją do tekstu

Autor zdjęcia: Zbigniew Woźniak

Objęła nas fala upałów rodem z tropikalnej Afryki. Temperatura bije rekordy, a my żyjemy w ekstremalnych warunkach. Trudno o zdrowy sen, a w ciągu dnia brakuje nam sił. Dlatego urzędy skracają czas pracy, a my szukamy cienia. Na jak długo?

Polska ledwie dyszy z gorąca. Nie inaczej jest na Warmii i Mazurach. Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej wydał ostrzeżenia drugiego stopnia dla naszego województwa, co znaczy, że fala upału nie ustępuje. Gorąco ma być co najmniej do końca tygodnia. Nie bez powodu też Światowa Organizacja Meteorologiczna bije na alarm. Według kilku raportów ostatnie lata były najgorętszymi od czasu prowadzenia pomiarów.

Będziemy musieli się przyzwyczaić do tego typu ciepłej pory roku — podkreśla Friederike Otto, zastępczyni dyrektora Instytutu Zmian Środowiska na Uniwersytecie Oksfordzkim. — Nie ma wątpliwości, że istnieje tu związek ze zmianami klimatu. Na całym świecie musimy traktować fale upałów poważnie, jako coś, do czego musimy się dostosować.

— Jakoś da się przeżyć w te upały — uważa Monika Piasecka, studentka. — Najlepiej iść na plażę i cały czas siedzieć w wodzie. Wtedy jest najprzyjemniej.

— Jeśli natomiast nie ma możliwości odpoczywania na plaży, trzeba korzystać z klimatyzacji i wiatraków — dodaje Natalia Trzeciak, studentka. — Inaczej można zwariować z gorąca.

— Ja na przykład w domu nie wytrzymuję. Mam 28 stopni, więc znacznie lepiej czuję się poza murami — zauważa Monika Piasecka. — Co prawda na słońcu jest bardzo gorąco, ale można znaleźć cień, zwłaszcza na plaży. W Olsztynie jest dużo możliwości ochłody nad wodą.

W mieście upały są trudne do zniesienia. Niestety miasto wraz ze swoim rozwojem staje się „kaloryferem” potrafiącym podnieść temperaturę od kilku do nawet kilkunastu stopni. Zimą dzięki temu szybciej roztapia się śnieg, a latem upały dają w kość. Zjawisko to ma nawet swoją nazwę — miejska wyspa ciepła.

Miasta stają się swego rodzaju bańkami w których temperatura, wilgotność powietrza i prędkość wiatru są zupełnie odmienne od tych panujących poza nią. Betonowa zabudowa i asfaltowe drogi pochłaniają ciepło. Do tego trzeba doliczyć jeszcze emisję ciepła z zakładów przemysłowych i silników samochodowych.
Asfalt pochłania aż 90-95 procent promieniowania słonecznego, podobnie zachowują się betonowe ściany naszych domów. W przypadku niedużych miast temperatura jest o 2-3 stopnie wyższa niż na przedmieściach, ale gdy mamy do czynienia z dużym miastem, to różnica przekracza 5 stopni. W czasie obecnych upałów jeden na pięć budynków mieszkalnych przegrzewa się w niebezpiecznym stopniu. Między innymi z tego powodu w urzędach w kilku miastach w Polsce skrócono czas pracy. Z uwagi na brak klimatyzacji w pomieszczeniach i rozgrzane komputery. Olsztyński ratusz pracuje krócej o godzinę. Podobnie jest w urzędach w Działdowie, Nowym Mieście Lubawskim i podostródzkim Dąbrównie.

— Wszyscy twierdzą, że upały związane są z globalnym ociepleniem klimatu. To ma sens, ale ja twierdzę, że przyczyniają się do tego kilkuletnie cyrkulacje powietrza. W latach siedemdziesiątych XX wieku też paliło słońce. Później się uspokoiło, teraz znowu wraca — podkreśla Jarosław Jaszczur-Nowicki, prodziekan ds. studenckich na Wydziale Nauk o Środowisku Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego. — Człowiek na pewno nie pomaga przyrodzie. Zużywa dużo energii, między innymi na klimatyzatory i wentylatory. To też przyczynia się do efektu cieplarnianego. Temperatura z roku na rok rośnie. Ale niestety jesteśmy też przyzwyczajeni do siedzącego trybu życia, co nie wychodzi nam na zdrowie. Za mało się ruszamy, przyzwyczajamy się do statycznego trybu życia. Cywilizacja nam na to pozwala. Rozleniwiamy się. I zadyszki nie wynikają wcale z tego, że jest zbyt ciepło. Winna jest nasza kondycja.

Upały to nie tylko uciążliwość i niewygoda w codziennym życiu. Rolnictwu regularnie zagraża susza. Płoną lasy, a pożary bywają tragiczne w skutkach. Tylko w ostatnich miesiącach ogień pustoszył między innymi Stany Zjednoczone, Szwecję i Grecję. Niestety zagrożenie związane z upałami często jest lekceważone. To „niewidzialny” kataklizm, którego rzeczywiste skutki dla zdrowia i życia ludzi trudno jest udokumentować. Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) szacuje, że stres termiczny powiązany ze zmianami klimatu w latach 2030-2050 będzie prawdopodobnie powodował dodatkowych 38 tysięcy zgonów corocznie. Ale już dziś widać skutki. Prawie jedna na trzy osoby na świecie już jest narażona na poważne zagrożenia związane z upałami. Naukowcy z Uniwersytetu Hawajskiego oszacowali, że do 2100 roku będzie to już jedna osoba na dwie. Nawet jeśli zostaną wdrożone radykalne środki mające zminimalizować zmiany klimatu.

Na Warmii i Mazurach również widać wpływ temperatury na nasze zdrowie.

W czasie upałów otrzymujemy dwa razy więcej zgłoszeń — mówi Krzysztof Jurołajć, rzecznik Wojewódzkiej Stacji Pogotowia Ratunkowego. — Najczęściej dzwonią starsze osoby. Mimo ostrzeżeń bagatelizują upały. Wychodzą na dwór, nie zabierają ze sobą wody. Nawet gdy siedzą w domu, też nie piją. Dlatego mają problemy krążeniowe i problemy z sercem. Zgłaszają zasłabnięcia, które często powikłane są poważnymi urazami ze złamaniami. Każda osoba, która wie, że jest obciążona chorobowo, powinna pilnować siebie i unikać wychodzenia na zewnątrz. Jednak nie tylko starsze osoby mają kłopoty z odwodnieniem. Dorośli przesadzają z kawą, która też odwadnia. Alkohol też nie jest wskazany. Mała ilość alkoholu przy takiej temperaturze może narobić wiele złego. Może nas nawet doprowadzić do utraty przytomności.

Ten rok wydaje się szczególny, bo ciepła pogoda utrzymuje się z niewielkimi przerwami od kwietnia. W dodatku mamy do czynienia z nocami tropikalnymi, kiedy temperatura nie spada poniżej 20 st. C. Nasz organizm nie odpoczywa w ciągu takiej nocy i nie regeneruje się. W takich warunkach od kilku dni w wielu częściach zabetonowanych polskich miast trudno o zdrowy sen.

Obecnie Polska znajduje się w strumieniu wyjątkowo gorącego powietrza, zassanego znad Algierii i Maroka przez potężny niżowy wir znad Atlantyku.

AR
Polub nas na Facebooku:

Zobacz także

Komentarze (10) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. byg #2550000 | 188.146.*.* 5 sie 2018 20:29

    Widziałem w TV ja włoska Obrona Cywilna rozdawała za free wodę mineralną. Co rozdaje Obrona Cywilna województwa warm. - maz.?

    ! - + odpowiedz na ten komentarz

  2. Duduś #2549559 | 37.1.*.* 4 sie 2018 18:28

    Zapraszam do mnie na wieś. Mam chłodek na życzenie, sztuczny deszczyk, kapielisko, las w którym jest chłodno no i klima w domu.

    Ocena komentarza: warty uwagi (3) ! - + odpowiedz na ten komentarz

  3. Jan #2548840 | 3 sie 2018 14:17

    No i udało się. Właśnie wróciłem z oszoł z wiatrakiem, wreszcie mieli dostawę. Teraz jest super. Można żyć.

    Ocena komentarza: warty uwagi (1) ! - + odpowiedz na ten komentarz

  4. Wieś #2548793 | 94.254.*.* 3 sie 2018 13:13

    No tak urzędy szybciej kończą bo się bidulki przegrzeja. A inne zakłady to co. U innych chłodno . Musimy po 8 godzin albo i więcej nikt się nie martwi tylko jak zawsze urzedasy bo to uczone . Zerogodnosci

    Ocena komentarza: warty uwagi (6) ! - + odpowiedz na ten komentarz

  5. przy takiej temperaturze kobiety #2548684 | 94.254.*.* 3 sie 2018 10:56

    trącą zgniłą rybą. wystarczy ustawić się w kolejce po lody i powąchać dokoła, FUU!! Szczególnie te z zawyżonym BMI, pokolenie MC Donalds i "markowymi" torebkami z Bułgarii i Turcji. Gdyby nie tony perfum to psy by za wami latały :D:D:D. FUUU rzygać mi się chce jak pomyślę o ostatniej rybie stojącej przede mną

    Ocena komentarza: warty uwagi (5) ! - + odpowiedz na ten komentarz pokaż odpowiedzi (2)

    Pokaż wszystkie komentarze (10)