Piątek, 14 grudnia 2018. Imieniny Alfreda, Izydora, Zoriny

Przyjedzie rowerem z Gelsenkirchen do Olsztyna. Wszystko, żeby pomoc zwierzakom

2018-06-11 20:00:54 (ost. akt: 2018-06-11 15:59:25)
Adrian Joswowitz-Niemierski

Adrian Joswowitz-Niemierski

Autor zdjęcia: archiwum prywatne

Adrian wierzy, że karma wraca. Dlatego przejedzie na rowerze 1400 kilometrów z Gelsenkirchen do Olsztyna, żeby pomóc zwierzakom ze schroniska. W czasie, gdy będzie jechał, w Olsztynie odbędzie się zbiórka pieniędzy właśnie na karmę.

Jest z Olsztyna, ma 23 lata, studiuje geografię, jest trenerem personalnym i dużo podróżuje. Zwiedził już 40 państw na trzech kontynentach. Swoje przygody opisuje na blogu, ale ciągle mu mało.

14 czerwca wsiądzie na swój rower i przejedzie 1400 km. Po co? Żeby pomóc zwierzętom z olsztyńskiego schroniska. Wyruszy z Gelsenkirchen, miasta partnerskiego Olsztyna. I po dwóch tygodniach przyjedzie do Olsztyna. Dziennie zrobi 150 km. Skąd pomysł? Można zażartować, że wszystko przez kobietę…

— O dłuższej wycieczce rowerowej myślałem już od dawna. Kiedy podjąłem decyzję, że najwyższa pora to marzenie zrealizować, moja dziewczyna Angelika Ludwiczak wpadła na pomysł zorganizowania akcji charytatywnej — opowiada Adrian Joswowitz-Niemierski. — Zdecydowaliśmy się pomóc czworonogom ze schroniska, jako że to wspaniałe stworzenia, które same sobie nie pomogą, a wiodą smutne życie często z ludzkiej winy. Oboje z dziewczyną kochamy zwierzęta, mamy kota z olsztyńskiego schroniska, więc wybór placówki był dla nas oczywisty.

Ale od pomysłu do realizacji jest przecież długa droga. — Przede wszystkim musiałem przygotować się fizycznie. Ponieważ jestem również trenerem personalnym, sam ułożyłem sobie plan treningowy i krok po kroku go realizowałem — zdradza Adrian. — Od kilku tygodni codziennie przejeżdżałem na rowerze kilkadziesiąt kilometrów, do tego doszło jeszcze bieganie i trening siłowy. Równie dużo przygotowań wymagała również organizacja całej akcji.

Adrian rozpocznie wyprawę w niemieckim Gelsenkirchen. — Następnie przejdę przez Wolfsburg, Szczecin i wybrzeżem Polski aż do Gdańska. Sama meta oczywiście znajduje się w Olsztynie — cieszy się Adrian. — Trasę zaplanowałem tak, aby prowadziła drogami lokalnymi i była jak najciekawsza. Spać będę w namiocie, który zabiorę ze sobą. Będę prawdopodobnie rozbijał go na dziko, bo ciężko przewidzieć, ile kilometrów uda mi się pokonać każdego dnia i gdzie wyląduję.

Zabieram również kuchenkę turystyczną, na której będę sobie gotował jakieś podstawowe posiłki. Dodatkowo będę jadł gotowe wysokokaloryczne produkty: suszone owoce czy masło orzechowe. Będę potrzebował kilka razy więcej kalorii niż normalnie. Poza jazdą zaplanowałem kilka postojów na zwiedzanie, aby urozmaicić sobie wycieczkę. Jazda na rowerze jest moim sposobem na odpoczynek. Podczas jazdy mogę na chwilę zapomnieć o problemach i stresie, skupić się na sobie. Oprócz tego najzwyczajniej w świecie sprawia mi to ogromną frajdę.

Podróżowanie to jego styl życia. Nie wyobraża sobie, że można żyć w jednym miejscu. — W ubiegłym roku spędziliśmy 157 dni, podróżując po Azji autostopem z plecakami i namiotem — wspomina Adrian. — Wykorzystujemy praktycznie każdą wolną chwilę na wycieczki — na długi weekend jedziemy do Norwegii, w sylwestra na Ukrainę, a na ferie do Izraela.

Kiedy Adrian będzie jechał, w olsztyńskich supermarketach będzie się odbywała zbiórka karmy dla zwierzaków. Schronisko będzie można wspomóc również finansowo. — Nie dowierzałam, że Adrian chce zrobić coś takiego! Bardzo się cieszę. Jeśli Adrian ma taką możliwość, a przede wszystkim, że ma tyle siły, to co ja więcej mogę powiedzieć? — mówi Anna Barańska, szefowa olsztyńskiego schroniska. — Dla zwykłego śmiertelnika to prawie jak wejście na Mont Everest. Chylę czoła przed determinacją, zdolnościami i pomysłem. Trzymam kciuki, żeby nic mu się nie stało po drodze. To nie jest chłopak, który pierwszy raz wsiada na rower.

Psy i koty na razie nie są świadome tego wyczynu. Ale jak dostaną miskę z jedzeniem, powiemy, że to od Adriana. Wszystkie pieniądze, które wpłyną dzięki tej akcji, przeznaczamy na dobrą puszkową karmę. Zwierzaki bardzo na tym skorzystają. Trzymam kciuki, karma wraca!

ar
Polub nas na Facebooku:

Zobacz także

Komentarze (18) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. Dupas #2518419 | 82.177.*.* 13 cze 2018 13:33

    I jak zawsze wszyscy Scisk pośladów majo. Chcesz wsiadaj na rower i zyj w lesie.

    ! - + odpowiedz na ten komentarz

  2. Gosia #2517788 | 83.6.*.* 12 cze 2018 14:02

    Takie czy podobne akcje charytatywne (w tym np. Owsiaka…) mają wyłącznie bardzo ważne znaczenie popularyzacji w społeczeństwie koniczności pomocy potrzebującym (reklama). Wbicie nam tego do głowy i potem czynienie dobra wokół siebie. Przez każdego i na każdym szczeblu… A te zebrane pieniądze nie mają żądnego, istotnego znaczenia i nic – praktycznie – nie zmieniają na lepsze… natomiast idąc ulicą i widząc biedaka „klika” nam w głowie Orkiestra i rzucamy złotówkę. Tak to działa i bardzo dobrze Adrianie, że jedziesz – więcej osób zatroszczy się o psiaki…

    Ocena komentarza: poniżej poziomu (-2) ! - + odpowiedz na ten komentarz

  3. Paweł #2517785 | 46.170.*.* 12 cze 2018 14:01

    No rzeczywiście chłopaczyna odpłynął, artykuł o jego pasji i marzeniach. Mi np ogromną frajdę sprawia leżenie do góry wentylem, najlepiej gdzieś na plaży w delikatnym cieniu z drineczkiem w ręku. Mogę się "poświecić", mogę leżeć min 10 godz dziennie, a inni niech w tym czasie zbierają na kota.

    Ocena komentarza: warty uwagi (2) ! - + odpowiedz na ten komentarz pokaż odpowiedzi (2)

    1. asd #2517635 | 89.228.*.* 12 cze 2018 10:30

      anie kumam, nie rozumiem. W jaki sposób to pomoże zwierzakom, że on przejedzie te 1400 km?? Chyba tylko jemu.... to autopromocja... 25 lat temu jechałem rowerem z kolegą do Paryża. Internetu nie było, prasa o nas nie pisała. Gdybyśmy wiedzieli, że w ten sposób pomagamy zwierzętom to byśmy i rowerami wrócili....

      Ocena komentarza: warty uwagi (6) ! - + odpowiedz na ten komentarz pokaż odpowiedzi (1)

      1. Kierownik budowy S7 #2517552 | 77.247.*.* 12 cze 2018 08:30

        Podróże , zabawa , a potem my szyscy będziemy płacić ZUS za jego emeryturę.

        Ocena komentarza: warty uwagi (4) ! - + odpowiedz na ten komentarz pokaż odpowiedzi (1)

        Pokaż wszystkie komentarze (18)