Niedziela, 18 listopada 2018. Imieniny Klaudyny, Romana, Tomasza

Kominiarz ma przynosić szczęście!

2018-06-09 15:46:28 (ost. akt: 2018-06-09 16:03:19)
Kominiarze z Iławy na dachu kamienicy przy ul. Niepodległości, skąd rozpościera się piękny widok na Iławę. Od góry Robert Tomaszewski, Wojciech Jaworowski i Adam Patalon

Kominiarze z Iławy na dachu kamienicy przy ul. Niepodległości, skąd rozpościera się piękny widok na Iławę. Od góry Robert Tomaszewski, Wojciech Jaworowski i Adam Patalon

Autor zdjęcia: Zbigniew Tomaszewski/TOMCOLOR

To nie jest robota dla oszołomów czy dzikusów. Dla rutyniarzy też nie, bo zbytnia pewność siebie potrafi doprowadzić do wypadku, nawet śmiertelnego. To robota dla ludzi odważnych, ale rozsądnych, bo spacerowanie po stromym dachu wysokiego budynku wymaga przede wszystkim myślenia.

Adam Patalon to jeden z trzech iławskich mistrzów kominiarskich. Dwaj kolejni to Robert Tomaszewski i Wojciech Jaworowski. Adam i Robert odziedziczyli fach po ojcach. Czyszczą przewody kominowe, wentylacyjne i dymowe, odbiorają instalacje w nowopowstałych budynkach, wydają ekspertyzy i opinie kominiarskie, robią przeglądy okresowe.

Z panem Adamem spotkaliśmy się w redakcji. Przyszedł w pełnym rynsztunku, z szapoklakiem na głowie.

Szapoklak (cylinder z którym kojarzeni są kominiarze) może nosić wyłącznie mistrz kominiarski, natomiast czeladnik kominiarski na głowę zakłada keplik, małą czapkę.


— Po trzech latach pracy pod okiem mistrza możesz przystąpić do egzaminu czeladniczego. Po kolejnych trzech możesz już ubiegać się o tytuł mistrza. Egzamin przeprowadzany jest w cechu rzemiosł, ja akurat zdawałem go w Olsztynie, a jedno z pytań brzmiało: czy kominiarz ma wpływ na stan środowiska naturalnego? Oczywiście, że ma — mówi Adam Patalon, kominiarz, który bardzo nie lubi... brudu.

— Od dziecka jestem pedantem, lubię porządek, a przede wszystkim czystość — mówi. Kurzu czy pyłu nie lubi do tej pory, jednak ojciec Roman potrafił przekonać go do pracy kominiarza.

— To było w momencie, gdy właśnie ukończyłem szkołę średnią. Mnóstwo moich znajomych wyjeżdżało wówczas za granicę, ja nie chciałem — wspomina 30-latek, który już od 10 lat jest kominiarzem.

— Nie miałem też jednak pomysłu na swoją przyszłość. Tata przekonywał mnie argumentami pracy "na swoim". No i w końcu przekonał. Podobnie jak Robert Tomaszewski kontynuuję rodzinne tradycje. Jednak nie można stwierdzić, że jest to jakaś kominiarska norma, żeby syn przejmował firmę po ojcu. Po prostu sprawił to zbieg okoliczności — opowiada Adam, który — jak przyznaje — od małego uwielbiał chodzić po wysokich drzewach czy budynkach. — Gdy piłka wpadała na dach sąsiadującej z moim blokiem Szkoły Podstawowej nr 5, ja pierwszy zgłaszałem chęć wejścia po nią — mówi.

To ciężki kawałek chleba, do tego niebezpieczny. Adam przyznaje, że jego dziewczyna denerwuje się, gdy słyszy jadącą do wezwania karetkę pogotowia, bo zdaje sobie sprawę, że może właśnie jej chłopak uległ wypadkowi.

— W tej pracy nie ma miejsca na rutynę. Musisz zachować czujność i uważać na każdym kroku. Nie tylko na wysokich budynkach. Twoja własna linka może okazać się niebezpieczną przeszkodą, która spowoduje upadek z wysokości — zauważa i bez większego problemu z wymienia najgroźniejsze — jego zdaniem — dachy w Iławie. To kamienice przy ul. Kościuszki, zwłaszcza ta z numerem 31, a także dwa nowe bloki przy ul. Ostródzkiej, w okolicach Europa Center.

— Na stromym dachu jednego z nich mój kolega po fachu mógł zginąć. Zarwała się pod nim stopka, która przecież po to jest zamontowana, aby po niej chodzić. Widocznie jednak dekarz dał o kilka wkrętów za mało. Skończyło się, na szczęście, tylko na strachu, bo w ostatniej chwili zdołał się czegoś złapać — wspomina nasz rozmówca, który sam, odpukać, żadnemu poważnemu wypadkowi nie uległ, choć kilka razy z dachu już zjechał... Zawsze kończyło się na drobnych urazach.

Kominiarz musi też być człowiekiem budzącym zaufanie i absolutnie uczciwym, bo często jest wpuszczany do obcych domów. Kominiarska brać nie chce dopuszcza zatem do siebie podejrzanych typków.


A jak to jest z handlowaniem kalendarzami? Okazuje się, że zajmują się tym nie prawdziwi kominiarze tylko... oszuści, przynajmniej tak jest na terenie Iławy.— Wielokrotnie słyszeliśmy od naszych klientów o takich przebierańcach. Problemem jest fakt, że często mają oni zarejestrowaną działalność, jako handel obnośny i gdy ktoś już wezwie w takim przypadku policję, to taki przebieraniec powie, że to strój karnawałowy, którego używa w pracy. Dobrą metodą na sprawdzenie takiego delikwenta jest zadanie mu pytania, z której firmy kominiarskiej konkretnie jest. To często ucina dyskusję — radzi Adam.

Nie sposób uciec od tematu zagrożeń związanych z nieumiejętnym korzystaniem z pieców i innych domowych urządzeń. Kominiarze, jak mało kto, potrafią wymienić litanię takich grzechów.

Adam Patalon przypomina, że prawdziwy mundur kominiarza ma 13 guzików. Kiedy go widzimy chwytamy za swój guzik (czasem jest problem, bo mamy zamek błyskawiczny albo zapięcie na rzepy), a kominiarz przecież ma przynosić szczęście.

Polub nas na Facebooku:

Zobacz także

Komentarze (2) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. Ślunzaki ? #2516230 | 77.111.*.* 9 cze 2018 20:42

    [...] odbiorają instalacje [...]

    ! - + odpowiedz na ten komentarz

  2. ~XYZ #2516165 | 81.190.*.* 9 cze 2018 17:21

    A nie kalendarze za kasę?

    Ocena komentarza: poniżej poziomu (-1) ! - + odpowiedz na ten komentarz pokaż odpowiedzi (1)