Niedziela, 19 sierpnia 2018. Imieniny Emilii, Julinana, Konstancji

Kobieta też wyzywa i bije

2018-06-07 16:33:56 (ost. akt: 2018-06-07 16:48:08)

Autor zdjęcia: Pixabay

W pracy przebojowa, elegancka menadżerka osiągająca sukcesy. W domu tyran, który sieje postrach u dzieci i męża. Kobiety coraz częściej atakują swoje rodziny. Nie tylko te zarządzające firmami i innymi ludźmi.

Kiedy wieczorami wracała z pracy do domu, jej ręce zaciskały się w pięści już na klatce schodowej. Same, automatycznie. Wchodziła do domu, w którym dziecko już spało, przetrząsała tornister. Przeglądała zeszyty. Praca domowa odrobiona, syn odrobił lekcje z tatą. Ona uznawała, że nie tak jak trzeba. — Nie po mojemu — mówiła. I budziła dziecko, żeby odrobioną już pracę domową napisało jeszcze raz. Tym razem tak jak według niej ma być odrobiona.

Statystyki pokazują jasno: rośnie liczba kobiet znęcających się nad rodziną. Nad dziećmi, nad mężami czy partnerami. Pewnie zawsze tak było, tylko że teraz ludzie przestają się tego wstydzić. Ofiary zaczynają mówić, chociaż wciąż inni robią sobie z nich podśmiechujki. Nawet policjant potrafi powiedzieć udręczonemu mężczyźnie: „co, z babą pan sobie sam nie poradzisz?”.


Ta przemoc jest zwykle bardziej precyzyjna, celowana w konkretny punkt, żeby zabolało jak najbardziej. Nie każdy mężczyzna tak potrafi. A kobieta tak.

— O przemocy ze strony kobiet mówi się rzadko. A to rzeczywiście duży problem. Wiele kobiet ma zachowania przemocowe. Oceniają, krytykują, poniżają, umniejszają — wylicza Teresa Pokora-Wierzbicka, kurator zawodowy w Sądzie Rejonowym w Olsztynie i mediatorka, a także działaczka organizacji pozarządowych.

Ich ofiarami są zazwyczaj domownicy: dzieci, mąż, partner. Wiele kobiet, jak mówi mediatorka, nie ma nawet świadomości, że to, co robią, jest przemocą.

Dziewczynka musi być ładna, grzeczna, uśmiechnięta skromnie. Chłopczyk, jak się przewróci i zacznie płakać, słyszy: „a ty co, baba jesteś?”. Albo jak uczeń dostanie słabszą ocenę i matka mówi: „co ty za bzdury tam nawypisywałeś?” — opowiada Pokora-Wierzbicka.

Albo partnerów wyzywają od gamoniów, od nierobów czy innymi słowami mającymi pokazać, że bez nich, kobiet, oni są niczym. Kobieta rzuci hasło: poodkurzaj. To on wyciąga odkurzacz i odkurza. Ona przychodzi, przeciąga palcem po szafce i kpi, że on nawet wytrzeć kurzu nie potrafi.

— Mówimy nieprecyzyjnie. W tej sytuacji wystarczyło poprosić, żeby wytarł kurze. Nie zrobił tego po naszemu, więc co robi kobieta? Poniża, wytyka, kpi, drwi. A to są zachowania przemocowe. Kobiety tak funkcjonują, nie pracują nad asertywnością, czyli szacunkiem dla siebie i dla drugiej osoby — mówi kuratorka. — A przecież nikt z nas nie potrafi wszystkiego, także ta kobieta, która tak krytykuje innych. I nikt nie musi potrafić wszystkiego, ta kobieta też nie. Korzystajmy z kompetencji innych ludzi — dodaje.

Albo mówi matka do dziecka: „ty mnie już nie kochasz”. Mówi: „nigdy nic nie potrafisz zrobić”. To też prowadzi do konfliktu. Każdy okopuje się na swoim stanowisku i na horyzoncie nie ma zgody.

Kobiety też biją. Zwłaszcza partnerów, ale również dzieciom się dostaje. Potrafią przylać tym, co akurat mają w ręku lub pod ręką. To te same, które w pracy są przebojowe, władcze i zarządzają.

Kilka lat temu TNS OBOP na zlecenie Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej zbadał tę tematykę. „W przypadku przemocy fizycznej i seksualnej wśród respondentów wyraźnie przeważa pogląd, że jej sprawcami są częściej mężczyźni niż kobiety. Uważa tak 76 proc. badanych w odniesieniu do przemocy fizycznej i 75 proc. w odniesieniu do przemocy seksualnej, w porównaniu do 7proc. w każdym przypadku, którzy częstsze sprawstwo tych dwóch form przemocy przypisują kobietom. Dość rzadki jest również pogląd, że sprawcami przemocy fizycznej i seksualnej są równie często kobiety jak mężczyźni (odpowiednio 13 proc. i 10 proc.)”.

Rzeczywiście, statystyki jako sprawców wskazują częściej mężczyzn.

A jednak coraz częściej słyszymy także o takich historiach, jak ta sprzed dwóch miesięcy z Iławy. Tam 47-letnia kobieta pod wpływem alkoholu wszczęła awanturę ze swoją mamą. Wyzywała ją, ośmieszała, popychała, nie pozwalała matce spać, niszczyła wyposażenie mieszkania. 81-letnia matka w obawie o swoje życie i zdrowe poprosiła o pomoc policjantów. W związku z agresywnym zachowaniem kobieta została zatrzymana i osadzona w policyjnym areszcie. Okazało się, że to nie był pierwszy raz. 47-latka od dłuższego czasu znęcała się nad mamą, wyzywała ją, popychała i ośmieszała. Pokrzywdzona zdecydowała się opowiedzieć policjantom o swoim dramacie, ponieważ dłużej nie mogła już znieść poniżania, zastraszania i przemocy fizycznej.

Także w Piszu do aresztu trafiła 60-letnia kobieta, która znęcała się nad swoją siostrą. Ta jest recydywistką, bo sąd już wcześniej skazał ją na więzienie za to samo. Bez powodu wszczynała awantury, w trakcie których wyzywała siostrę oraz groziła jej pozbawieniem życia. Biła siostrę pięściami, popychała ją i szarpała za ubrania. Wyganiała ją także z domu, biła pięściami i kopała po całym ciele.

Podobnie w Węgorzewie. 45-letnia kobieta znęcała się psychicznie i fizycznie nad mężem. Wszczynała awantury, wyzywała go, groziła, że go zabije, rzuciła się na niego z widelcem i raniła. Mąż wytrzymał trochę ponad rok, a przynajmniej tak powiedział policjantom, których w końcu zdecydował się powiadomić. Na komendę poszedł dopiero wtedy, kiedy naprawdę zaczął bać się o swoje życie i zdrowie.

Pod Małdytami nad 89-letnią matką znęcała się 62-letnia córka. Po pijanemu córka biła matkę rękami, uderzała, dusiła, popychała, wyganiała z domu, zamykała na strychu, zabierała pieniądze przeznaczone na jedzenie. Starsza kobieta była tak zastraszona, że bała się powiadomić policję o swoim nieszczęściu. Funkcjonariuszy zawiadomiła dopiero pracownica opieki społecznej, która zorientowała się, że w domu dzieje się coś niepokojącego.

Kodeks karny nie rozróżnia płci. I za znęcanie się nad rodziną przewiduje do pięciu lat więzienia.

Z kolei 33-letnia mieszkanka Giżycka wróciła do rodzinnego miasta z więzienia w Białymstoku. Po powrocie zamieszkała z matką. Od tego momentu zaczęła wszczynać awantury domowe, podczas których ubliżała, popychała, uderzała i groziła matce, że ją zabije. Przez ten czas kobieta znosiła ciągłe upokorzenia i groźby. Z czasem zachowanie córki stawało się coraz bardziej agresywne. Czara goryczy przelała się, kiedy kobieta wszczęła kolejną awanturę domową. Matka poinformowała o tej sytuacji policję. 33-latka została zatrzymana w policyjnym areszcie, funkcjonariusze wszczęli wobec niej procedurę Niebieskiej Karty. Ale jeszcze tego samego dnia po wyjściu z policyjnej celi, ponownie wszczęła awanturę domową. Wyzywała swoją matkę, była wobec niej agresywna. Ponowna interwencja policji zakończyła się osadzeniem sprawczyni w policyjnym areszcie. Tym razem pokrzywdzona złożyła oficjalne zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa przez jej córkę. Zatrzymana usłyszała zarzut znęcania się matką.

Statystyki są bezlitosne. I pokazują, że w województwie warmińsko-mazurskim nie brakuje kobiet, które krzywdzą swoich najbliższych. Ich ofiarami padają nie tylko dzieci, ale także partnerzy czy mężowie, albo rodzice i inni członkowie rodzin.

MK

Sprawcy przemocy w województwie warmińsko-mazurskim:
2017: 442 kobiety, 5160 mężczyźni
2016: 732 kobiety, 6755 mężczyźni
2015: 544 kobiety, 5856 mężczyźni
2014: 372 kobiety, 5597 mężczyźni
2013: 242 kobiety, 3597 mężczyźni
2012: 185 kobiety, 2657 mężczyźni
Źródło: KWP Olsztyn
Polub nas na Facebooku:

Zobacz także

Komentarze (44) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. Babcia #2515730 | 188.146.*.* 8 cze 2018 19:46

    Co te kobity dzisiaj wyrabiają to w głowie się nie mieści. Kobity dzisiaj są gorsze od chłopów!

    Ocena komentarza: warty uwagi (13) ! - + odpowiedz na ten komentarz

  2. Baba to świnia #2515535 | 77.111.*.* 8 cze 2018 14:18

    I ty dobrze o tym wiesz...

    Ocena komentarza: warty uwagi (7) ! - + odpowiedz na ten komentarz

  3. Ju #2515527 | 83.6.*.* 8 cze 2018 14:08

    Boże, ja już ponad czterdzieści lat po zawarciu związku małżeńskiego, a wy dopiero teraz o tym piszecie. Gdzie byliście jak moja teściowa jeszcze żyła, jak mną żona jednym ruchem duży pokój zamiatała. Jak ja mogłem jej pokazać tylko odcinek renty a resztę miałem zabronione. Do dzisiaj mogę tylko pomyć naczynia czy pokój pozamiatać.

    Ocena komentarza: warty uwagi (5) ! - + odpowiedz na ten komentarz pokaż odpowiedzi (1)

    1. wojak #2515502 | 81.190.*.* 8 cze 2018 13:20

      A najgorzej to w woju jest. Przychodzi ci taka baba zwyrodnialec i się mści na podwładnym- nie dasz dla niej w ryj, a rozkaz wykonać musisz! i taki cycek w imieniu prawa ma nad tobą władzę...

      Ocena komentarza: warty uwagi (8) ! - + odpowiedz na ten komentarz

    2. Cz43 #2515487 | 77.252.*.* 8 cze 2018 12:51

      Przez 24 lata nie podniosłem ręki na moją kobietę. Sam dostałem dwa razy z liścia, ale zasłużenie. ;-)

      Ocena komentarza: warty uwagi (6) ! - + odpowiedz na ten komentarz

    Pokaż wszystkie komentarze (44)