Niedziela, 18 listopada 2018. Imieniny Klaudyny, Romana, Tomasza

100 Twarzy Niepodległej: Michał Lengowski, Zenon Lewandowski, Karol Langwald

2018-05-23 08:48:42 (ost. akt: 2018-05-23 09:48:35)
Zenon Lewandowski

Zenon Lewandowski

Autor zdjęcia: Wikipedia

W tym roku obchodzimy 100. rocznicę odzyskania niepodległości przez Polskę. Choć sytuacja na przełomie wieków na Warmii, Mazurach i Powiślu, była inna niż w Polsce, też mieliśmy swoją historię niepodległości. W naszym cyklu w każdą środę w Gazecie przedstawiamy wielką historię poprzez biografie zwykłych, niezwykłych ludzi: działaczy, nauczycieli, księży, pisarzy, redaktorów.

Michał Lengowski Michał Lengowski 1873-1967

Wrócił z Niemiec, by dzieci nie zapomniały polskiego
Poeta ludowy, działacz społeczny, zbieracz pieśni ludowych. Uczestnik akcji plebiscytowej 1920, działacz Związku Polaków w Niemczech.

Urodził się w czasach, gdy Niemcy rugowali język polski z kościołów. Matka Lengowskiego już w 1887 roku zaprenumerowała „Gazetę Olsztyńską” i wypożyczała książki z polskich bibliotek. Nauczyła syna czytać po polsku dzięki Gazecie. Jego ojciec zmarł, gdy Michał miał 7 miesięcy, a pięcioro dzieci: córka i 4 synów zostało półsierotami. Matka wyszła drugi raz za mąż.

Gdy miał 8 lat, poszedł do szkoły ludowej w Nowej Kaletce, gdzie — jak wspomina — już był tylko język niemiecki, a uczniowie musieli nosić tabliczki "nie wolno ci mówić po polsku". Gdy miał 18 lat, z Westfalii przyjechał jego starszy brat, który pracował tam jako kowal w kopalni. Ze wsi Stara Kaletka, w której mieszkał młody Lengowski, w tym czasie już 22 osoby pracowały w Westfalii. W poszukiwaniu lepszego życia wyjechał i on. Wspólnie z bratem prenumerowali polskie gazety, m.in. "Gazetę Olsztyńską" i "Wiarusa Polskiego". Bardzo angażował się w życie polskich organizacji, co spowodowało zwolnieniem Lengowskiego z kopalni mimo nienagannej pracy przez 11 lat. Dostał wilczy bilet i nigdzie nie mógł znaleźć nowego zajęcia. Aby uniezależnić się od niemieckich pracodawców, kupił konia i wóz, którym rozwoził piwo i węgiel. Dzięki swojej zaradności mógł utrzymać rodzinę i odkładać pieniądze. Zauważył, że dzieci z polskich małżeństw kończyły niemieckie szkoły i oddalały się od polskości. Wzorem dla niego była rodzina brata, który w domu rozmawiał tylko po polsku, uczył swoje dzieci polskich wierszy. Żona Lengowskiego, Warmiaczka, mając w pamięci warmińską biedę, nie chciała wracać do Polski. Tu miała lepsze życie: węgiel pod ręką, wodę w wodociągu. Tam musiała nieustannie martwić się o opał, po wodę chodzić do jeziora. Jednak Lengowski nie wahał się, gdy najstarszy syn miał 8 lata, a młodszy 7, postanowił wracać. Za zaoszczędzone pieniądze kupił w Zielonowie gospodarstwo rolne na lichej, kamienistej ziemi, ale innego Polak nie mógł kupić. Z pracy na roli jednak rodzina nie utrzymałaby się. Gdy chłopcy podrośli, kopali kamienie i ojciec odwoził je na budowę szos. Postawił nowy dom, studnię, szopę.

Jednak na Warmii sytuacja stawała się coraz trudniejsza także pod względem wolności słowa. Niemieckie ustawy zabraniały przemawiały Polakom po polsku na Warmii i Mazurach. Lengowski nie ustawał w działaniu. Zakładał Towarzystwa Ludowe, w „Gazecie Olsztyńskiej” swoimi utworami ośmieszał tych Polaków, którzy zapominali o swojej narodowości. Bardzo aktywnie działał przed plebiscytem, a po przegranym plebiscycie nie wyjechał, mimo gróźb ze strony Niemców. Wręcz przeciwnie. Wspierał walkę o polskość słowem i piórem, organizował zebrania, towarzystwa ludowe, śpiewacze. Gdy wybuchła wojna, uciekł z żoną na Pomorze. Po wojnie wrócił do Olsztyna. Początkowo nie mógł odnaleźć się w nowej sytuacji, potem zbierał ludowe pieśni i dokumenty warmińskiej kultury. Był ambasadorem polskości regionu. Po jego śmierci Władysław Gębik napisał: "Zmarł poeta, górnik, który się węglowym niemieckim baronom nie kłaniał".

Michał Lengowski ma w Olsztynie swoją ulicę oraz popiersie na placu Jedności Słowiańskiej.

bb
Na podstawie: M.Lengowski "Na Warmii i w Westfalii", W. Gębik "O Michale Lengowskim"

Zenon Lewandowski 1859-1927

Aptekarz z Gniezna i mazurskie sprawy
Zenon Eugeniusz Lewandowski był pierwszym konsulem RP w Olsztynie. Drogerzysta z Gniezna nie był kimś nieznanym. Od więcej niż 20 lat popierał polski ruch na Mazurach. Także własnymi pieniędzmi, fundując książki do czytelni. Był w 1896 roku współzałożycielem Mazurskiej Partii Ludowej i jej sekretarzem. W 1898 roku z okręgu szczycieńskiego kandydował do Reichstagu, osiągając prawie 6 tysięcy głosów i, choć mandatu nie zdobył, wynik był największym osiągnięciem wyborczym partii Mazurów. Nigdy się nie powtórzył, choć Lewandowski startował także w kolejnych wyborach do parlamentu cesarskich Niemiec, potem już z Mrągowa.

Zenon Lewandowski był bardzo aktywny zarówno na polu zawodowym, jak i społecznym. Prowadził aptekę „Pod Aniołem” w Gnieźnie, był wydawcą lokalnej gazety, pod koniec XIX wieku wykupił około 100 tysięcy mórg w brazylijskim stanie Rio Grande do Sul, inicjując powstanie tam polskiej kolonii. Po upadku cesarskich Niemiec czynnie uczestniczył w budowie polskich instytucji w Wielkopolsce, wziął udział w powstaniu, był posłem na sejm dzielnicowy, a potem także Sejm Ustawodawczy w Warszawie. W roku 1919 został członkiem Mazurskiego Komitetu Plebiscytowego, był autorem broszury propagandowej „Co każdy Mazur dzisiaj wiedzieć powinien”. Przewodniczył mazurskiej delegacji na konferencję w Paryżu.

W Olsztynie Zenon Lewandowski był reprezentantem Polski w Międzysojuszniczej Komisji Plebiscytowej, a od lutego 1920 roku pierwszym konsulem RP. To za jego kadencji doszło do incydentu z usunięciem polskiej flagi z budynku konsulatu, jego pierwszej siedziby przy obecnej ulicy Dąbrowszczaków/Kruka 28. Po interwencjach w komisji alianckiej, których skutkiem było m.in. wydalenie z terenu plebiscytowego burmistrza Olsztyna Zülcha, 9 marca 1920 roku biało-czerwona wróciła na miejsce. Odbyło się to przy honorowej asyście włoskich żołnierzy z sił międzynarodowych i przy udziale licznej publiczności, bo akurat był dzień targowy. Obecni Polacy odśpiewali hymn narodowy.

Lewandowski nie wytrwał w Olsztynie do plebiscytu, od maja 1920 jego obowiązki pełnił wicekonsul Henryk Korybut-Woroniecki, a potem Czesław Andrycz.

bs

Karol Langwald Karol Langwald 1886-1945

Cierpiał przez Hitlera, zginął przez Stalina
Ksiądz Karol Langwald pochodził z Starego Wartemborka (dziś Barczewko). Jego ojciec (również Karol) był znanym polskim działaczem, we wczesnych latach 20. wysuwano go na kandydata do pruskiego sejmu krajowego. Karol junior w działalności społecznej szedł tą samą drogą. W okresie przedplebiscytowym, 3 maja 1920 roku ksiądz Langwald odprawił w gietrzwałdzkim sanktuarium mszę w 129. rocznicę uchwalenia pamiętnej Konstytucji i wygłosił patriotyczną homilię. Mimo przegranego plebiscytu, nadal angażował się w polskie sprawy, będąc jednym ze współzałożycieli Związku Polaków w Prusach Wschodnich, także działaczem szkolnym.

Często zmieniał parafie, pracował m.in. w Szombarku (dziś Wrzesina), Klebarku, Purdzie, Klonie, także w jednej z najbiedniejszych parafii w Margrabowej (od 1928 roku Treuburg, dziś Olecko) na dalekich Mazurach, ostatecznie zaś w Kochanówce (niem. Stolzhagen) pod Lidzbarkiem Warmińskim, w niemieckiej części Warmii.

W 1945 roku, po nadejściu frontu i Armii Czerwonej ksiądz Langwald do końca pozostał ze swoimi parafianami. Gdy komendantura sowiecka zarządziła, by wszyscy mężczyźni w wieku 15-50 lat zgłosili się do rejestracji, stawił się z mieszkańcami Kochanówki, choć miał już wówczas prawie 60 lat. Pragnął chronić ludzi, sądził, że po polsku łatwiej dogada się z Rosjanami. Podczas przesłuchań podał nawet, że był członkiem Związku Polaków w Niemczech, co podobno spotkało się z zarzutem, że pewnie jest agentem „reakcyjnego rządu londyńskiego”.

Wraz z kilkudziesięcioma tysiącami mieszkańców Prus Wschodnich, ksiądz Langwald został przewieziony przez Rosjan do Wystruci (niem. Insterburga, dziś Czerniachowsk w obwodzie kaliningradzkim), stamtąd zaś wywieziony do łagru pod Czelabińsk, gdzie zmarł z wycieńczenia w maju 1945 roku. O okolicznościach zesłania wiele można dowiedzieć z — przetłumaczonych na polski — wspomnień jego konfratra i współtowarzysza niedoli, proboszcza z Jarandowa, księdza Gerharda Fittkaua.

Ksiądz Langwald jest jednym 44 męczenników wojny, ofiar hitleryzmu i komunizmu, których proces beatyfikacyjny w Archidiecezji Warmińskiej został wszczęty w 2007 roku.

bs
Na podstawie m.in.: Jan Chłosta, Studia Elbląskie 2009/10
Fot. archiwum OBN
Polub nas na Facebooku:

Zobacz także

Komentarze (0) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB