środa, 19 września 2018. Imieniny Januarego, Konstancji, Leopolda

Mariusz Kędzierski: Ludzie chcą być jak najbardziej oryginalni. A ja się oryginalny już urodziłem [WYWIAD]

2018-05-05 07:42:16 (ost. akt: 2018-05-29 15:35:38)
Mariusz podczas pracy

Mariusz podczas pracy

Autor zdjęcia: Mariusz Kędzierski/Facebook

Mariusz Kędzierski, prelegent II Kongresu Przyszłości rysuje fantastycznie, choć nie ma rąk. Kiedy patrzy się na jego prace, w pierwszej chwili można pomylić je ze zdjęciami. Był już za nie wielokrotnie nagradzany. Lubi wychodzić rysować na ulice, a wtedy dochodzi do niezwykłych spotkań. Jest pierwszym Polakiem, który wystąpił z mową motywacyjną w Azji.

Zobacz także: Danuta Bujok: Ważne jest to, co mamy w głowach [WYWIAD] Danuta Bujok: Ważne jest to, co mamy w głowach [WYWIAD] Jako dziecko brała zwolnienia z lekcji wychowania fizycznego, bo wstydziła się swojej niepełnosprawności. Obecnie odnosi sportowe sukcesy, a także...
— „Jeszcze kilka lat temu nie sądziłem, że może być we mnie cokolwiek wyjątkowego. Bo co wyjątkowego mogło być w chłopaku, który nie widział dla siebie żadnych szans, nie miał pomysłu na siebie, nie był w stanie sobie nawet wyobrazić, że w życiu może go spotkać cokolwiek dobrego”. To słowa, które kilka dni temu napisałeś na swoim profilu na Facebooku. Czym różnisz się od tego chłopaka, którym byłeś kiedyś? Co się zmieniło w twoim życiu?
— Wszystko! Czyli to, jak postrzegam sam siebie i szanse, które są przede mną. Poza tym zmieniło się to, jak postrzegam swoją niepełnosprawność, która jest tu kluczową rzeczą, ponieważ kiedyś myślałem, że jest ona moją największą przeszkodą. Dzisiaj uważam, że jest to mój największy atut. Zmienił się więc po prostu mój sposób myślenia — można powiedzieć, że uległ poprawie.

— W internecie krąży taki stary mem. Mężczyzna na obrazku mówi, że jest "jateistą", ponieważ nie wierzy w siebie. Ty też byłeś taki "jateistą"?
— (śmiech) W pewnym sensie tak.


— Jak wyglądał twój proces wychodzenia ze skorupy, w której się znajdowałeś?

— W tym procesie na pewno pomogło mi rysowanie. Początkowo, kiedy wrzucałem swoje prace do internetu, niekoniecznie wrzucałem tam też swoje zdjęcia. Ludzie oceniali więc moje prace przez pryzmat jakości i postępu, jaki robię, a nie przez pryzmat mojej niepełnosprawności. To było bardzo pomoce w tym procesie, bo uświadomiło mi, że poza fizycznością jest coś więcej — coś, co ja mogę dać i co może się podobać.

— Wcześniej w projekcie "Mariusz rysuje" wychodziłeś na ulice różnych miast w różnych miejscach świata i tam rysowałeś portrety ludzi. Jakie były reakcje?
— Było zainteresowanie, chociaż często jest też tak, że kiedy gdzieś rysuję, to ludzie często boją się podejść, bo myślą, że będą przeszkadzać. Podchodzą na chwilę, rzucą okiem i uciekają (śmiech). To zabawne, bo jakbym nie chciał z nimi kontaktu, to po prostu bym nie rysował na ulicy. Odbiór jest zawsze pozytywny. Ludzie podchodzą i rozmawiają ze mną, często się podczas takich rozmów otwierają. I o to w tym wszystkim chodzi: żeby znaleźli w tym coś, co być może da im trochę uśmiechu. Może nie rozwiąże ich problemów, ale da im trochę nadziei.

— Czy twoja niepełnosprawność i postawa ułatwiają innym otwieranie się w rozmowie z tobą?
— Nie wiem, czy to ma wpływ. To, że ludzie podchodzą i zaczynają się zwierzać — to dzieje się samo. Być może wynika to z tego, że jestem autentyczny. Widzą we mnie człowieka, który coś przeszedł i uważają, że znajdą we mnie zrozumienie.

— Jest jakaś historia, która szczególnie zapadła ci w pamięć?

— Tak naprawdę to takich historii są setki. Gdziekolwiek jestem, dzieje się coś wyjątkowego i ciężko jest jakąś historię wyróżnić. Choć przytoczę tu jedną z takich bardziej popularnych. Któregoś razu rysowałem we Wrocławiu na rynku. Pamiętam, że wtedy było sporo osób, bo akurat odbywał się tam festiwal sztuki ulicznej. Tak jak mówiłem czasami ludzie wstydzą się do mnie podejść, a wtedy wokół mnie uzbierało się dość duże kółko obserwatorów. To, co pamiętam to to, że każdy się uśmiechał, ale pośród tych uśmiechniętych twarzy jedna była zapłakana. Potem nagle mi zniknęła... Pobiegłem za tą osobą, udało mi się ją dogonić i powiedzieć, że wszystko będzie dobrze, chwilę porozmawiać. Po jakimś czasie okazało się, że Martyna Wojciechowska napisała o mnie na swoim Facebooku, a wtedy ta dziewczyna opisała tam tę sytuację. Napisała komentarz i wyjaśniło się, że cierpiała wtedy na depresję i być może to spotkanie w jakiś sposób uratowało jej życie. Mogłoby się wydawać, że to niby nic - w końcu na ulicach miast dużo jest artystów i każdy z nich robi coś interesującego, a jednak okazuje się, że jest to pewnego rodzaju misja. A to daje dodatkową wartość temu, co robię.


— Wiem, że ty także miałeś wyjątkowe spotkanie swoim życiu. W 2015 roku poznałeś Nicka Vujicica. Jakie emocje ci wtedy towarzyszyły? I co powiedział ci Nick?
— Właściwie to ja dłużej gadałem (śmiech). Chciałem podzielić się z nim jak największą ilością szczegółów ze swojego życia. Dałem mu jego portret, który narysowałem kiedyś w trudnym dla mnie momencie życia. Podziękowałem mu za spotkanie i za to, że w kryzysowych momentach jego postawa mi bardzo pomagała. To było dla mnie niesamowite wzruszenie. Tego się nie da opisać.

Mariusz Kędzierski

— Podobnie jak Nick motywujesz ludzi ze sceny. Czy po zakończonym wystąpieniu masz wrażenie, że ludzie reagują na ciebie tak samo, jak ty wtedy na Vujicica?
— Zdarza się tak. Ostatnio nawet trafił do mnie film ze wschodniego kongresu gospodarczego z Białegostoku i tam można posłuchać, jakimi pięknymi słowami ludzie opisywali swoje wrażenia po moim wystąpieniu. Choć nie wiem, czy mogę powiedzieć, że ludzie na mnie aż tak reagują, ale wiem, że to daje im coś dobrego.

— Mam wrażenie, że coraz więcej osób nie wierzy w siebie i nie widzi możliwości, mimo tego, że ma ich mnóstwo.
— Nie zajmuję się wiarą, ale swojego rodzaju duchowością. Skupiam się na tym, co powoduje, że ludzie skupiają się na tym co jest fizyczne. Wszędzie obowiązuje pewien kanon piękna mówiący o tym, jak ludzie powinni wyglądać i się ubierać, a jeśli ktoś się do niego nie łapie, to automatycznie uważa, że jest gorszy. Myśli, że to co ma w środku nie ma już wtedy znaczenia. A jest wręcz przeciwnie!

— Więc ty tym bardziej musiałeś mieć cięższy start. Mówimy o zwykłych kanonach piękna, a tu w grę wchodzi jeszcze niepełnosprawność.
— Dokładnie. Ale spójrzmy na to, ilu ludzi robi sobie piercing i tatuaże, żeby się wyróżnić. Chcą być jak najbardziej oryginalni. A ja się oryginalny już urodziłem (śmiech).

— W czerwcu wystąpisz na II Kongresie Przyszłości w Olsztynie. Opowiesz więcej o swoich przeżyciach czy coś innego będzie tematem twojej prelekcji?
— Opowiem o swoich doświadczeniach, ale w jaki sposób to zrobię, to na razie będzie moją tajemnicą. Chcę, żeby to była petarda! Prelegentów kongresu jest wielu, a ja chciałabym, żeby słuchacze zapamiętali mnie jak najlepiej.

Ewelina Zdancewicz-Pękala
e.zdancewicz@gazetaolsztynska.pl


Mariusz Kędzierski o sobie:
Urodziłem się 10 listopada 1992 r. w Świdnicy. Od kilku lat zajmuje się profesjonalnie sztuką i specjalizuję się w hiperrealizmie. Ponadto jestem mówcą motywacyjnym. W 2015 roku uruchomiłem projekt "Mariusz Rysuje", którego celem było i jest inspirowanie ludzi. Inspirowanie poprzez sztukę, bowiem od pewnego czasu rysuję na ulicy i nie byłoby w tej pasji nic nadzwyczajnego, gdyby nie fakt, że urodziłem się bez rąk. Do pewnego czasu rysowałem tylko we Wrocławiu, ale w pewnym trudnym momencie życia postanowiłem ruszyć w świat i pomóc także innym ludziom uwierzyć, że największe bariery, to te w głowach, a gdy ich się pozbędziemy, wszystko jest możliwe. W 2015 roku wciągu 17 dni przejechałem z ekipą filmową ponad 12000 km rysując na ulicach Berlina, Amsterdamu, Londynu, Paryża, Barcelony, Marsylii, Wenecji, Rzymu i Aten spotykając podczas rysowania tysiące ludzi i rozmawiając z nimi. O mojej podróży rozpisywał się największe światowe media, dzięki czemu moją historię poznało kilkaset milionów ludzi na całym świecie. Z tych największych pisali o mnie takie media, jak: El Mundo, The Huffington Post, National Geographic, Corriere della Sera, CCTV, czy El Pais. Mówiły o mnie także media w takich krajach, jak Islandia, Nowa Zelandia, Rosja, Australia, Salwador, Boliwia, Brazylia, Tajwan czy Japonia. Moje prace kupowane są na całym świecie, brałem także udział w licznych wystawach oraz przeglądach sztuki w Polsce i w Europie. Jestem zdobywcą II Nagrody BEST GLOBAL ARTIST z 2013 roku z Wiednia. Dokonałem tego jako pierwszy w historii Polak mając niespełna 21 lat. W grudniu 2015 r. na Zamku Królewskim w Warszawie, za autorski projekt podróży po Europie, otrzymałem Nagrodę Publiczności „Człowiek Bez Barier 2015”. Jako mówca motywacyjny występuję od 2011 roku i jest jednym z najmłodszych mówców w kraju. W ciągu 5 lat wystąpiłem przed kilkudziesięcioma tysiącami ludzi, a w lipcu 2016 roku zostałem pierwszym w historii Polakiem, który wystąpił podczas dużej konferencji w Azji (National Taiwan University, Tajpej, Tajwan). W grudniu 2017 roku znalazłem się na Liście Mocy, czyli w gronie 100 najbardziej wpływowych Polek i Polaków z niepełnosprawnością.


http://m.wm.pl/2018/05/orig/partnerzy-469424.jpg

http://m.wm.pl/2018/05/orig/bez-tytulu-469423.jpg
Polub nas na Facebooku:

Zobacz także

Komentarze (5) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. kto to jest? #2496941 | 164.127.*.* 6 maj 2018 18:52

    nie znam

    ! - + odpowiedz na ten komentarz

  2. Mimig #2496574 | 31.0.*.* 5 maj 2018 22:55

    Do Pyta.Jak możesz prostakurat być takim c.....

    Ocena komentarza: warty uwagi (5) ! - + odpowiedz na ten komentarz

  3. pyta #2496418 | 188.182.*.* 5 maj 2018 17:25

    Komentarz nisko oceniony. Kliknij aby przeczytać. ciekawe jak konia sobie wali?

  4. Ksiadz pawel 24cm #2496334 | 94.254.*.* 5 maj 2018 12:32

    I od teraz kazdy chce sie urodzic bez rak zeby byc fajnym celebryta!w dzisiejszych czasach masy problemow takie newsy i pajacowanie w nich nie wzbudza zachwytu i chorej podniety!

    Ocena komentarza: poniżej poziomu (-9) ! - + odpowiedz na ten komentarz

  5. Ksiadz pawel 24cm #2496333 | 94.254.*.* 5 maj 2018 12:31

    I od teraz kazdy chce sie urodzic bez rak zeby byc fajnym celebryta!w dzisiejszych czasach masy problemow takie newsy i pajacowanie w nich nie wzbudza zachwytu i chorej podniety!

    Ocena komentarza: poniżej poziomu (-7) ! - + odpowiedz na ten komentarz