Czwartek, 24 maja 2018. Imieniny Joanny, Zdenka, Zuzanny

Marnujemy jedzenie na potęgę. Co robić, żeby go nie wyrzucać?

2018-04-03 20:00:56 (ost. akt: 2018-04-03 10:11:49)
Zdjęcie jest ilustracją do treści

Zdjęcie jest ilustracją do treści

Autor zdjęcia: Pixabay

Po wpisaniu do wyszukiwarki hasło "marnujemy jedzenie" — po 40 sekundach otrzymujemy prawie 400 tys. wyników. Okazuje się, że marnujemy na potęgę! Nawet 9 mln ton żywności rocznie! Zainteresowani radzą lub apelują: Co robić, żeby nie marnować?

Według raportu z badań dla Parlamentu Europejskiego marnujemy żywność na każdym etapie jej produkcji. Hodowcy, przetwórcy, dostawcy i konsumenci — wszyscy rocznie wyrzucamy 88 mln ton. W przeliczeniu na jednego obywatela Unii daje to 173 kg.
Polska w tym mało chlubnym rankingu zajmuje 5. miejsce z roczną średnią 247 kg zmarnowanego jedzenia. I nie ma się co pocieszać, że statystyczny Holender wyrzuca do śmieci ponad dwa razy tyle; nie ma co się łudzić, że te statystyki akurat mnie nie dotyczą. Zmarnowana żywność to nie tylko uszczerbek w naszym domowym budżecie — pamiętajmy, że w wyniku wytwarzania i utylizacji odpadów żywnościowych rocznie do środowiska emitowanych jest 170 ton CO2.


Czy mieszkańcy naszego regionu dokładają swoją cegiełkę? — My nie marnujemy jedzenia — bez wahania odpowiada Izabella Jakusz de Gostomska, którą spotykamy na zakupach z mężem Wojciechem. — Jeśli nawet coś zostanie, to mamy psa i kota. A jak już nasz pies nie daje rady, to wołamy jego kumpli i też się nic nie marnuje... A tak poważnie: zakupy robimy z kartką i z głową. I może to jest sposób?

Kinga Drejka i Damian Dymek spotkani na spacerze radzą. — Najlepiej kupować z listą i nie ulegać pokusom — mówią. — Trzeba planować zakupy i kupować tyle ile trzeba, nie za dużo.

Pani Ewa Opalach z córką Polą też nie marnują jedzenia. — Nigdy nie kupuję więcej niż trzeba, zawsze planuję co będę robić. Po prostu kupuję z głową.
Ale już pan Łukasz spotkany na zakupach z żoną Aleksandrą i synkiem Nikodemem z zakłopotaniem przyznaje: — Niby kupujemy tyle, żeby się nie marnowało, staramy się planować, ograniczać, wyliczać. Ale i tak nic z tego...!. Nie da się tak precyzyjnie określić, zawsze coś jednak zostanie...

— No a co zrobić z tym nadmiarem? — pytamy. — Niestety, wyrzucamy — przyznaje pan Łukasz. Rodzina odchodzi z kilkoma siatkami w rękach i załadowanym koszykiem pod wózkiem Nikodema...

Pani Marzena Maślanka i jej syn Mateusz nie marnują żywności. — Mrozimy, dzielimy się z rodziną. Wiele razy byłem wolontariuszem Caritasu i Banku Żywności i wiem, jak wiele jedzenia ludzie marnotrawią. A trzeba pamiętać, że takie organizacje przyjmują raczej hermetycznie zamknięte półprodukty, najlepiej suche, z wyraźnym terminem ważności — tłumaczy pan Mateusz. — Jeśli zostanie nam miska sałatki czy pół pieczonej kaczki, nikt nam tego nie przyjmie. Dlatego trzeba naprawdę pilnować się na zakupach, szczególnie tych przedświątecznych.
A jego mama dodaje: — Trzeba przygotowywać małe ilości potraw, a jeśli nawet coś zostanie — trzeba się nauczyć robić coś z niczego. Jest wiele przepisów na potrawy z resztek, z innych potraw. Ja na przykład robię risotto z pozostałego po obiedzie mięsa, ciasto też można zamrozić... Ale przede wszystkim mało gotujemy.

Rzeczywiście, z już przetworzoną żywnością może być problem, bo zarówno Caritas, jak i Bank Żywności, Polski Komitet Pomocy Społecznej czy MOPS — kładą nacisk na hermetyczne zamknięcie i wyraźny, w miarę odległy termin przydatności do spożycia dostarczanych produktów.
— To jest przede wszystkim kwestia Sanepidu — przyznaje pracownik Caritasu oraz Elżbieta Sieheń-Kopyść, zastępca dyrektora MOPS-u. Wszystkie te organizacje zgodnie zachęcają natomiast do dzielenia się suchymi półproduktami.

Jedynie akcja Podziel się Posiłkiem z Bezdomnymi już szósty raz ogłasza zbiórkę żywności, nawet tej przetworzonej. Organizatorzy, grupa PODZIELMY SIĘ pod kierunkiem Marii Skołożyńskiej, od Wielkanocy 2015 roku zachęcają Polaków by, zamiast wyrzucać nadmiar świątecznego jedzenia, zechcieli obdarować nim osoby ubogie i bezdomne. Przekazują je potem do lokalnych jadłodajni. Są dwie opcje: można zgłosić posiadany nadmiar żywności — wtedy wolontariusze przyjadą do nas i odbiorą nawet najmniejszą jego ilość. Wystarczy na stronie www.podzielmysie.pl kliknąć "Zgłoś chęć oddania jedzenia" i uzupełnić formularz zgłoszeniowy. Ten sam formularz znajdziemy także na facebookowym profilu grupy, kiedy klikniemy "Skontaktuj się". Jeśli natomiast dysponujemy własnym transportem — wystarczy na www.podzielmysie.pl kliknąć "Dowieź jedzenie samodzielnie" i znaleźć własne województwo. Akcja ruszyła już wczoraj i potrwa do 4 kwietnia.
Polub nas na Facebooku:

Zobacz także

Komentarze (12) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. mario J #2479038 | 94.254.*.* 6 kwi 2018 09:17

    Jak czytam te brednie na temat marnowania żywności to robią mi się zajady od śmiechu. Teraz na poważnie. Jak Polska wstąpiła do UNII to żywność się popsuła. Zaczęto dodawać "ulepszacze","polepszacze" i inne gó.na do żywności. Do wypieku chleba dodają kartofle, a wiemy jak "pięknie" pleśnieje chleb zamiast wysychać. Do wędlin dodają polepszacze a ja pytam czy kiedyś na wsiach ktoś dodawał jakieś chemiczne polepszacze? Nie,Nie to Unia polepsza naszą żywność tymi truciznami.Niech ktoś upiecze czy odparzy mięso w rękawie i niech zobaczy ile będzie WODY w tym rękawie. Przepraszam bo ta woda to te "POLEPSZACZE" oczywiście które polepszają ZYSKI dla producenta. GDZIE JEST KONTROLA produkowanej żywności? Dlaczego UNIA udaje głupiego i nie wie że do śmietany nie dodaje się tłuszczu roślinnego? A w serach po co tłuszcz roślinny? Zaostrzyć kontrole i karać mocno producenta i wtedy MNIEJ będzie zepsutych produktów.

    Ocena komentarza: warty uwagi (1) ! - + odpowiedz na ten komentarz

  2. ptakom wyrzucic #2477590 | 72.52.*.* 4 kwi 2018 13:29

    wydziobią

    Ocena komentarza: warty uwagi (2) ! - + odpowiedz na ten komentarz

  3. Polityk-twoj pan i wlasciciel #2477386 | 94.254.*.* 4 kwi 2018 08:14

    Oszczedzac to moga sobie cebulaki , mnie stac .oczywiscie za wasze !!

    Ocena komentarza: warty uwagi (1) ! - + odpowiedz na ten komentarz pokaż odpowiedzi (1)

    1. Jemy oczami #2477333 | 77.114.*.* 4 kwi 2018 06:42

      Kupujmy mniej .

      ! - + odpowiedz na ten komentarz

    2. Tak jak u poprzednika #2477291 | 81.190.*.* 4 kwi 2018 00:14

      Nie marnujemy jedzenia, ale czasami zdarzy się, że jakieś parówki, albo serki typu danonki są w dniu terminu, ewentualnie dzień po, bo było kupionych na zapas trzytygodniowy po promocji dużo, i jedna, albo dwie sztuki zostały, dziecku nie dam, chociaż wiem, że pewnie dobre. Wynoszę to wtedy ze śmieciami, ale nie wrzucam do kontenera, tylko wieszam w reklamówce na rączkach kontenera. Są to sporadyczne rzeczy, jeden, dwa danonki, opakowanie parówek, zbrązowiały banan, czasami opakowanie wędliny albo sera 100g. Czasami mleko litr. Powieszę np. rano idąc z dzieckiem do przedszkola- wracam i nie ma, czyli się komuś przydały. W skali miesiąca to może być 15 zł, to kontenera nie wyrzucę. Kiedyś wyrzucałam śmieci i ktoś wybierał puszki po piwie z kontenerów, zapytałam, czy się nie obrazi, jak mu przyniosę coś w dacie dzisiejszej z terminu, poczekał, przyniosłam. Wiem, że są ludzie, którzy nie mają nawet na chleb, nie oceniam ich, do caritasu takich rzeczy w dniu terminu nie przyjmą, a ktoś się ucieszy. I ja spokojna, że nie poszło na zmarnowanie. A dużo tego u nas nie ma, nie kupujemy na zapas. Jeżeli kupuję czegoś więcej w promocji, to musi być naprawdę niska cena, ale i wtedy liczę czas, czy damy rade to zjeść, żeby nie wyrzucać.

      Ocena komentarza: poniżej poziomu (-1) ! - + odpowiedz na ten komentarz pokaż odpowiedzi (1)

      Pokaż wszystkie komentarze (12)